Strona wykorzystuje COOKIES w celach statystycznych, bezpieczeństwa oraz prawidłowego działania serwisu.
Jeśli nie wyrażasz na to zgody, wyłącz obsługę cookies w ustawieniach Twojej przeglądarki.

Zgadzam się Więcej informacji

Orzecznictwo

» jesteś tutaj: » Przepisy prawa » Orzecznictwo
 Powódka, Ywa U w pozwie skierowanym przeciwko „XX” L. A, I. A spółce jawnej z siedzibą w Białymstoku wniosła o zasądzenie  kwoty 22.500 wraz z odsetkami w wysokości ustawowej naliczanymi od 1 lutego 2016 r. do dnia zapłaty oraz kosztów procesu według norm przepisanych tytułem nieopłaconego wynagrodzenia za wykonaną na rzecz pozwanej usługę prawną.

Sąd I instancji oddalił powództwo, uznając, że nie ma podstaw do zasądzenie należności bowiem nie wynikało to z umowy stron. Apelację powódki - sąd również oddalił, uznając, że zarzuty apelacyjne nie mają  podstaw prawnych.
W niniejszej sprawie powódka wnosiła o zasądzenie od Z Polska SA z siedzibą w Warszawie 1000 złotych tytułem częściowego wynagrodzenia za bezumowne korzystanie z jej nieruchomości w zakresie niezbędnym do użytkowania z urządzeń telekomunikacyjnych i w zakresie powodowanych przez nie ograniczeń w użytkowaniu  działki oznaczonej numerem 37/1 położonej w Xce w okresie 10 lat wstecz od daty doręczenia wniosku o zawezwanie do próby ugodowej i zasądzenie od pozwanego kosztów procesu.

Sąd uwzględnił powództwo w części - zasądzając kwotę 565 złotych

Postanowienie

z dnia 8 października 2008 r.

Sąd Najwyższy

V CSK 146/08

Samoistnym posiadaczem nieruchomości jest ten, kto włada nią jak właściciel (art. 336 k.c.), korzystając z niej z wyłączeniem innych osób, pobiera pożytki i dochody, a także uważa się za uprawnionego do rozporządzenia nią (art. 140 k.c.). Tych cech nie można przypisać tym, którzy władają nieruchomością w zakresie innego prawa, a więc także wieczystemu użytkownikowi. W przypadku użytkowania wieczystego mamy bowiem do czynienia z władaniem cudzą rzeczą. Dopuszczalne jest zasiedzenie prawa użytkowania wieczystego przez posiadacza w zakresie tego prawa, wymierzone przeciwko użytkownikowi wieczystemu. Posiadania w zakresie użytkowania samoistnego nie można jednak utożsamiać z posiadaniem właścicielskim.
LEX nr 510987
510987
Dz.U.1964.16.93: art. 140; art. 172; art. 233; art. 336


Skład orzekający

 Przewodniczący: Sędzia SN Lech Walentynowicz (sprawozdawca).
 Sędziowie SN: Irena Gromska-Szuster, Katarzyna Tyczka-Rote.

Sentencja

 Sąd Najwyższy w sprawie z wniosku Alicji i Stanisława S. przy uczestnictwie Gminy W. o stwierdzenie zasiedzenia, po rozpoznaniu na posiedzeniu niejawnym w Izbie Cywilnej w dniu 8 października 2008 r., skargi kasacyjnej uczestnika postępowania od postanowienia Sądu Okręgowego z dnia 16 października 2007 r.,
 uchyla zaskarżone postanowienie i przekazuje sprawę Sądowi Okręgowemu do ponownego rozpoznania i orzeczenia o kosztach postępowania kasacyjnego.

Uzasadnienie faktyczne

 Postanowieniem z dnia 8 maja 2007 r. Sąd Rejonowy stwierdził, że wnioskodawcy - małżonkowie Alicja i Stanisław S. nabyli w drodze zasiedzenia z dniem 2 kwietnia 2006 r., na prawach wspólności ustawowej, prawo własności nieruchomości położonych w W., tj. działki nr x o powierzchni 300 m2 (Kw nr x) oraz działki nr y o powierzchni 88 m2 (nie mającej urządzonej księgi wieczystej).
 Sąd ustalił, że wnioskodawcy zajmowali lokal mieszkalny w budynku przy ul. A., usytuowany na działce nr 88 o powierzchni 810 m2, na podstawie decyzji administracyjnej o przydziale z dnia 2 sierpnia 1973 r. Skarb Państwa - będący właścicielem tej nieruchomości - dokonał w 1976 r. podziału działki nr 88 na trzy działki geodezyjne, tworząc działkę nr z (422 m2), na której położony był budynek, działkę nr x (300 m2) jako parcelę budowlaną oraz działkę nr y (88 m2) stanowiącą drogę dojazdową.
 W dniu 30 marca 1976 r. Skarb Państwa sprzedał wnioskodawcom budynek mieszkalny położony przy ul. A. 16 i ustanowił na ich rzecz prawo użytkowania wieczystego na działce nr z. Prawo te zostało przekształcone w prawa własności decyzją Prezydenta W. z dnia 24 października 2002 r.
 O ustanowienie użytkowania wieczystego na działce nr x ubiegali się Marta Henryk M., uzyskując w dniu 18 marca 1977 r. administracyjną decyzję uwzględniającą ich wniosek, jednakże nie doszło do zawarcia umowy notarialnej w przedmiocie oddania nieruchomości w użytkowanie wieczyste. Decyzjami komunalizacyjnymi Wojewody z dnia 30 listopada 1992 r. oraz z dnia 16 września 1993 r. stwierdzono nieodpłatne nabycie działek nr x i nr y przez Gminę W.
 Sąd Rejonowy uznał wniosek o stwierdzenie zasiedzenia za uzasadniony, ponieważ wnioskodawcy od 1973 r. wykonywali wobec całego terenu, w granicach działki nr 88 (810 m2), takie same władztwo, z tym że do 30 marca 1976 r. - jako posiadacze zależni, a w późniejszym okresie, po nabyciu wieczystego użytkowania działki nr z oraz własności budynku, jako posiadacze samoistni. Takiej sytuacji nie zmieniło rozwiązanie przez właściciela umowy o ogród pismem z dnia 30 sierpnia 1976 r. W konsekwencji małżonkowie S. w okresie od 30 marca 1976 r. do 1 kwietnia 2006 r. dysponowali tą nieruchomością w sposób prowadzący do zasiedzenia, jako posiadacze samoistni w złej wierze (art. 172 k.c. w związku z art. 10 ustawy z dnia 28 lipca 1990 r. o zmianie ustawy - Kodeks cywilny (Dz. U. Nr 55, poz. 321).
 Sąd Okręgowy podzielił te stanowisko, oddalając apelację Gminy W.
 Sąd ten potwierdził w szczególności, że wnioskodawcy od dnia 1 kwietnia 1976 r. byli posiadaczami samoistnymi działek nr x i y, ponieważ korzystali z tych nieruchomości jak użytkownicy wieczyści, na podobieństwo korzystania z działki nr z. Wyraził przy tym pogląd, iż użytkowanie wieczyste jest posiadaniem samoistnym, gdyż cechuje je właścicielska wola władania rzeczą. Zwrócił też uwagę na "niezakłócalność" posiadania działek przez właściciela.
 Uczestniczka postępowania wniosła w skardze kasacyjnej o uchylenie orzeczenia odwoławczego.
 Skarżąca powołała się na naruszenie prawa materialnego, a mianowicie art. 172, 233, 235, 237, 239 i 240 k.c., art. 33 ust. 3 u.g.n. oraz art. 10 ustawy nowelizującej z 28 lipca 1990 r., kwestionując przypisanie wnioskodawcom przymiotu posiadaczy samoistnych oraz polemizując z poglądem, że użytkowanie wieczyste jest posiadaniem samoistnym.

Uzasadnienie prawne

 Sąd Najwyższy zważył, co następuje:
 Samoistnym posiadaczem nieruchomości jest ten, kto włada nią jak właściciel (art. 336 k.c.), korzystając z niej z wyłączeniem innych osób, pobiera pożytki i dochody, a także uważa się za uprawnionego do rozporządzenia nią (art. 140 k.c.). Tych cech nie można przypisać tym, którzy władają nieruchomością w zakresie innego prawa, a więc także wieczystemu użytkownikowi. W przypadku użytkowania wieczystego mamy bowiem do czynienia z władaniem cudzą rzeczą. Dopuszczalne jest zasiedzenie prawa użytkowania wieczystego przez posiadacza w zakresie tego prawa, wymierzone przeciwko użytkownikowi wieczystemu (zob. uchwała Sądu Najwyższego z dnia 11 grudnia 1975 r., III CZP 63/75, OSNCP 1976, nr 12, poz. 259). Posiadania w zakresie użytkowania samoistnego nie można jednak utożsamiać z posiadaniem właścicielskim (por. orzeczenia Sądu Najwyższego z dnia 17 kwietnia 1997, I CKN 32/97, z dnia 21 lipca 1999 r., II CKN 420/98, z dnia 28 września 2000 r., IV CKN 103/00, z dnia 25 marca 2004, II CK 105/03 oraz z dnia 23 lipca 2.008 r., III CZP 68/08 - niepubl.). Każdy z typów posiadania ma swój specyficzny charakter i jego wykonywanie może prowadzić do nabycia "zindywidualizowanego" prawa. Takie uwarunkowanie zapewnia podmiotowi, przeciwko któremu biegnie zasiedzenie, możliwość obrony swego prawa przez podjęcie działań powodujących przerwanie biegu zasiedzenia.
 Istotną przesłanką rozstrzygnięcia w rozpoznawanej sprawie było stwierdzenie, że wnioskodawcy zawsze korzystali "w podobny sposób" z całej działki nr a (810 m2), zatem po nabyciu wieczystego użytkowania działki nr z (422 m2) korzystali z pozostałych przyległych działek (nr x i y) jak użytkownicy wieczyści. Takie stwierdzenie oznacza jednak, że władanie przyległymi działkami przez wnioskodawców mogło być posiadaniem samoistnym w zakresie prawa użytkowania wieczystego, nie miało jednak cech posiadania właścicielskiego (zob. art. 336 k.c.). Zarzuty uczestniczki postępowania w tej mierze są trafne.
 Na tle innych zarzutów zamieszczonych w skardze kasacyjnej należy zauważyć, że małżonkowie Sobierajowie korzystali od 1973 r. z lokalu w budynku mieszkalnym jako najemcy, na podstawie administracyjnej decyzji o przydziale lokalu. Umowa notarialna z dnia 30 marca 1976 r. przeniosła na nich użytkowanie wieczyste konkretnej, wydzielonej działki, a mianowicie działki nr z o powierzchni 422 m2. Udokumentowanym zamiarem ówczesnego właściciela (Skarbu Państwa) było rozporządzenie dwoma wyodrębnionym działkami (nr z i x) oraz przeznaczenie działki nr y na drogę dojazdową. Właściciel przez długi okres czasu podejmował widoczne czynności przygotowawcze i finalne o charakterze geodezyjnym, administracyjnoprawnym i cywilnoprawnym dla realizacji tego celu. Stanowisko obu Sądów, że posiadanie zależne terenu przyległego do działki nr z przerodziło się z dniem 30 marca 1976 r. w posiadanie samoistne, budzi w przedstawionej sytuacji zasadnicze zastrzeżenia. Skarb Państwa również po 30 marca 1976 r. przejawiał bowiem w sposób widoczny swoje prerogatywy właścicielskie do tego terenu. O niesamoistnym, zależnym władaniu nim przez wnioskodawców świadczy pismo właściciela z dnia 30 sierpnia 1976 r. wypowiadające "umowę o ogród", z informacją, że teren ten zostaje przeznaczony na parcelę pod budowę. W tym czasie były też przeprowadzane inwentaryzacyjne oględziny działek nr x i y w związku z przeznaczeniem ich do obrotu. Podstawowe znaczenie miało ponadto wydanie w dniu 18 marca 1977 r. decyzji administracyjnej o oddaniu w wieczyste użytkowanie Marii i Henrykowi M. działki nr x. Przedstawione fakty, będące składnikiem dokonanych w postępowaniu sądowym ustaleń, nie pozwalają na zakwalifikowanie posiadania przez wnioskodawców działek nr x i y jako posiadania samoistnego w rozumieniu art. 336 k.c., będącego posiadaniem "niezakłóconym".
 Przy długotrwałym posiadaniu nieruchomości możliwe są - na tle konkretnych uwarunkowań - zmiany w sposobie władania nią. Jeżeli dochodzi do przekształcenia posiadania zależnego w posiadanie samoistne, powinno być ono ujawnione w sposób widoczny dla otoczenia (orz. Sądu Najwyższego z 12 marca 1971 r., III CRN 516/70, OSPiKA 1971, nr 11, poz. 207). Problem ten nie był rozważany przez Sądy na tle zdarzeń mających miejsce po dniu 30 marca 1976 r. W tej dacie - z przyczyn poprzednio podanych - nie mogło jednak dojść do przekształcenia posiadania zależnego działek nr x i y przez wnioskodawców w posiadanie samoistne. Należało w konsekwencji uchylić zaskarżone postanowienie i przekazać sprawę Sądowi Okręgowemu do ponownego rozpoznania (art. 39815 § 1 k.p.c. oraz art. 108 § 2 k.p.c.).

Wyrok

z dnia 9 lipca 2008 r.

Sąd Najwyższy

V CSK 52/08

Własność jest prawem bezwzględnym, ale nie absolutnym, a jego granice wyznacza art. 140 k.c. Żądanie przez właściciela nieruchomości niezwłocznego usunięcia gazociągów jest nierealne. Teoretyczna możliwość wyznaczenia nawet kilkuletniego terminu do wykonania tego przedsięwzięcia nie uzasadnia uwzględnia żądania przy zastosowaniu art. 320 k.p.c. Sprzeciwia się temu m.in. olbrzymi koszt takiego przedsięwzięcia względem wartości nieruchomości i niedogodności związane z przerwami w dostawie gazu do znacznej liczby mieszkańców.
LEX nr 510986
510986
Dz.U.1964.43.296: art. 320
Dz.U.1964.16.93: art. 140; art. 222 § 2


Skład orzekający

 Przewodniczący: Sędzia SN Lech Walentynowicz.
 Sędziowie SN: Teresa Bielska-Sobkowicz (sprawozdawca), Antoni Górski.

Sentencja

 Sąd Najwyższy w sprawie z powództwa Jerzego i Anny N. przeciwko P. S.A. - o przywrócenie stanu zgodnego z prawem, po rozpoznaniu na rozprawie w Izbie Cywilnej w dniu 9 lipca 2008 r., skargi kasacyjnej powodów od wyroku Sądu Apelacyjnego z dnia 25 października 2007 r.,
 oddala skargę kasacyjną i zasądza od powodów na rzecz pozwanego kwotę 1200 (jeden tysiąc dwieście) złotych tytułem zwrotu kosztów postępowania kasacyjnego.

Uzasadnienie faktyczne

 Powodowie Jerzy i Anna N. wnosili o nakazanie pozwanemu P. S.A. usunięcia fragmentów dwóch gazociągów DN 300 i DN 250, zlokalizowanych pod powierzchnią należących do nich działek nr x i y, położonych w miejscowości Ł. Sąd Okręgowy wyrokiem z dnia 15 grudnia 2004 r. oddalił powództwo i obciążył powodów kosztami procesu.
 Sąd ten ustalił, że gazociąg DN 250 został wybudowany na podstawie decyzji z dnia 5 listopada 1971 r. Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej o ustaleniu lokalizacji, zaś gazociąg DN 300 na podstawie pozwolenia na budowę zawartego w decyzji Urzędu Rejonowego z dnia 29 marca 1993 r. Właścicielem działek w tamtym czasie był Skarb Państwa, a władającym Państwowe Przedsiębiorstwo Hodowlane. Powodowie nabyli te działki aktami notarialnymi od Skarbu Państwa - Agencji Własności Rolnej Skarbu Państwa - sporządzonymi w dniach 5 października 2001 r. i 28 listopada 2002 r. Przebieg gazociągów przez obie działki jest zgodny z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego, pochodzącym z 1992 r., z którym powodowie mieli możliwość zapoznania się. Biorąc pod uwagę, że oba gazociągi zaopatrują w gaz m.in. Z., B., K., P. (...), a nie ma możliwości ich zdemontowania bez wstrzymania dostaw gazu, uwzględnienie powództwa byłoby sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Przemawiało za tym i to, że przebieg gazociągów nie przeszkadzał w żadnym stopniu w dotychczasowym rolniczym korzystaniu z obu działek, a dopiero powodowie wystąpili o zmianę przeznaczenia nabytego gruntu z rolniczego na budowlany.
 Apelacja powodów od tego rozstrzygnięcia została oddalona wyrokiem Sądu Apelacyjnego z dnia 27 lipca 2005 r., który podzielił powyższe ustalenia i oceny prawne. Sąd ten ustalił ponadto, że poprzedni właściciel nie zakwestionował decyzji administracyjnych, na podstawie których inwestycje dotyczące budowy obu gazociągów przeprowadzone. Świadczy to pośrednio o wyrażeniu zgody na przebieg gazociągów.
 Powodowie wnieśli skargę kasacyjną od tego wyroku Sądu Apelacyjnego, powołując jako jej podstawy naruszenie art. 5 i art. 222 § 2 k.c. oraz art. 232, 328 § 2, art. 320, art. 325 w zw. z art. 108 § 1 i art. 102 k.p.c., wnioskując o jego uchylenie i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania.
 Sąd Najwyższy uchylając wyrok uznał, że prowadzenie inwestycji na podstawie odpowiednich zezwoleń władzy budowlanej nie przesądza jeszcze samo przez się o tym, że przy jej realizacji nie mogło dojść do naruszenia prawa własności. Zauważył też, że porządkowanie spraw własnościowych wymaga, aby osoba, która korzysta w określonym zakresie z przedmiotu czyjejś własności, wykazała się uprawnieniem do tego korzystania, czego strona pozwana dotychczas w sposób przekonujący nie uczyniła. Jednocześnie zwrócił uwagę, że pewnych zaszłości nie da się zmienić czy odwrócić, zwłaszcza jeśli konsekwencje takich zmian byłyby niemożliwe do zaakceptowania ze względu na ważny interes publiczny. Własność jest bowiem prawem bezwzględnym, ale nie absolutnym, a jej granice wyznacza art. 140 k.c. Jak podkreślił, rozważania dotyczące zastosowania art. 5 k.c. i art. 320 k.p.c. stają się aktualne dopiero wówczas, jeśli strona pozwana nie wykaże stosownych uprawnień do wykonywanego od lat sposobu korzystania z gruntu należącego przedtem do Skarbu Państwa, a obecnie do powodów. W tej kwestii nie można pomijać ewentualnej świadomości powodów co do faktu zlokalizowania gazociągów pod powierzchnią kupowanych przez nich działek, zwłaszcza w sytuacji zaznaczenia przebiegu tych gazociągów na planie zagospodarowania przestrzennego. Ponadto wskazał, że podstawą rozstrzygania tej kwestii powinna być obiektywna i fachowa ocena tego czy, uwzględniając funkcje jakie spełniają oba gazociągi, usunięcie ich z działki powodów jest w ogóle realne, pod jakimi warunkami technicznymi, przy jakich nakładach finansowych oraz w jakim ewentualnie czasie. Dopiero przy dokonaniu takich ustaleń możliwa będzie prawidłowa subsumcja prawna.
 Sąd Apelacyjny wyrokiem z dnia 1 września 2006 r. uchylił wyrok Sądu Okręgowego i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania. W uzasadnieniu wskazał m.in., że fakt, iż powodowie nabyli sporne działki jako rolne, a aktualnie starają się o zmianę charakteru jednej z nich na budowlany, jest wykonywaniem ich praw właścicielskich i nie może być odczytywany jako okoliczność uzasadniająca odmowę ochrony w oparciu o przepis art. 5 k.c. Sąd Apelacyjny zauważył, że zarzut naruszenia art. 5 k.c. jest o tyle trafny, że w świetle lakoniczności uzasadnienia stanowiska Sądu pierwszej instancji w tym zakresie, niemożliwy do weryfikacji. Ponadto Sąd zwrócił uwagę na wzajemny stosunek art. 5 k.c. i art. 320 k.p.c. uzupełniając, że w sprawach o ochronę prawa własności w zasadzie wyłącza się stosowanie art. 5 k.c. Oddalenie powództwa zdaje się stwarzać stan trwały, gdy tymczasem na podstawie art. 5 k.c. można pozbawić prawo podmiotowe ochrony jedynie przez pewien czas. Właściciel, którego powództwo negatoryjne zostało oddalone z powołaniem się na art. 5 k.c., może ze swojego prawa podmiotowego skorzystać w razie zmiany okoliczności faktycznych., a w niniejszej sprawie z dużym prawdopodobieństwem doszłoby do trwałego pozbawienia właściciela ochrony z art. 222 § 2 k.c. Jako zasadę wskazał Sąd stosowanie w takiej sytuacji art. 320 k.p.c., jednocześnie określając, jakie kryteria należy brać pod uwagę przy ewentualnym zastosowaniu art. 5 k.c.
 Wyrokiem z dnia 25 czerwca 2007 r. Sąd Okręgowy nakazał pozwanej usunięcie gazociągów w termie 3 lat od dnia prawomocności wyroku. Sąd ten uznał, że pozwana nie dysponowała skutecznym względem powodów rzeczowym lub obligacyjnym prawem, które zezwalałoby na ograniczenia zakresu swobodnego dysponowania nieruchomością przez jej właścicieli. Uznał też za nieuzasadniony zarzut zasiedzenia w części nieruchomości. Jakkolwiek przyjął, że z uwagi na znaczenie gazociągu jego likwidacja jest niemożliwa, to jednak możliwa jest zmiana jego przebiegu. Na podstawie dowodu z opinii biegłego sądowego ustalił, że jest to technicznie możliwe, a koszt przełożenia obu gazociągów wyniesie ok. 4.500.000 zł W konsekwencji roszczenia powodów nie zakwalifikował jako nadużycia prawa.
 Zaskarżonym wyrokiem z dnia 25 października 2007 r. Sąd Apelacyjny zmienił powyższy wyrok i oddalił powództwo. Sąd drugiej instancji przyjął za własne ustalenia dokonane faktyczne, jednakże nie podzielił oceny prawnej dotyczącej braku podstaw do zastosowania art. 5 k.c.
 Sąd odwoławczy uznał bowiem, że dochodzone roszczenie negatoryjne stanowi nadużycie prawa. Sama techniczna możliwość przemieszczenia gazociągu nie stanowi wystarczającej podstawy do przyjęcia, iż art. 5 k.c. nie ma zastosowania. W stosunku do powództwa negatoryjnego przesłanki zastosowania art. 5 k.c. należy ocenić, zdaniem tego Sądu, bardziej liberalnie niż w stosunku do powództwa windykacyjnego. Dodatkowo uzasadniał to tym, że w sprawie miały miejsce zaszłości sprzed wielu lat, na które strony nie miały wpływu. Sporne urządzenia mają kluczowe znaczenie dla zaopatrzenia w gaz całej Kotliny, a powodowie przed nabyciem nieruchomości mogli dowiedzieć się z planów zagospodarowania przestrzennego o ich przebiegu. Powodowie jedynie hipotetycznie zostali ograniczeni w wykonywaniu prawa własności, które nie jest jednak prawem absolutnym. Nie wykazali bowiem, że strefy ochronne uniemożliwiają im zrealizowanie planowanej inwestycji. Ponadto Sąd zaznaczył, że gazociągu nie można zlikwidować, a przeprowadzenie go przez nieruchomości sąsiadów będzie z kolei ograniczało ich uprawnienia właścicielskie, co uzasadniałoby traktowanie takiego działania jako sprzecznego z zasadami współżycia społecznego. Wskazał też na dysproporcje między wartością nieruchomości (150.000 zł w latach 2001-2002) i kosztami przepięcia (4.500.000 zł). Z tych wszystkich względów, zdaniem Sądu Apelacyjnego, żądanie powodów stanowiło nadużycie prawa podmiotowego i nie znajdowało uzasadnienia przy zastosowaniu normy art. 5 k.c.
 Skargę kasacyjną od powyższego wyroku wnieśli powodowie zaskarżając go w całości. Została ona oparta na obu podstawach, to jest naruszenia prawa materialnego (art. 3933 § 1 pkt 1 k.p.c.) i prawa procesowego (art. 3933 § 1 pkt 2 k.p.c.). Odnośnie pierwszej podstawy skarżący zarzucali błędne zastosowanie art. 5 k.c. w związku z art. 222 § 2 k.c., przez przyjcie art. 5 k.c. jako podstawy oddalenia powództwa negatoryjnego.
 Naruszenie prawa procesowego dotyczyło art. 386 § 6 k.p.c., art. 328 § 2 k.p.c. w zw. z art. 391 § 1 k.p.c. oraz art. 382 k.p.c. i 316 k.p.c. w zw. z art. 391 § 1 k.p.c. Skarżący zarzucali, że Sąd Apelacyjny wyraził w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku odmienną ocenę prawną niż w poprzednim orzeczeniu wydanym przez ten Sąd. Ponadto, zdaniem powodów, Sąd Apelacyjny nie wyjaśnił przesłanek, którymi się kierował przy wydaniu zaskarżonego wyroku w zakresie ustalenia, że mimo oddalenia powództwa na podstawie art. 5 k.c., powodowie będą mieli możliwości skutecznego wytoczenia powództwa negatoryjnego. Ostatni zarzut dotyczył poczynienia ustaleń co do okoliczności faktycznych, które nie mają potwierdzenia w materiale dowodowym, przy jednoczesnym dokonaniu odmiennej oceny prawnej ustaleń faktycznych niż to uczynił Sąd pierwszej instancji.
 W konkluzji powód wnosił o uchylenie zaskarżonego wyroku w całości i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania.
 W odpowiedzi na skargę kasacyjną pozwana wnosiła o nie przyjmowanie skargi kasacyjnej do rozpoznania. W piśmie z dnia 10 czerwca 2008 r. poinformowała, że jeden z dwóch gazociągów przebiegających przez działki powodów (DN 250) nie stanowi już własności strony pozwanej a zatem strona pozwana nie jest legitymowana z tym zakresie.

Uzasadnienie prawne

 Sąd Najwyższy zważył, co następuje.
 Zarzuty podniesione w skardze kasacyjnej nie są zasadne. Rozważając w pierwszej kolejności zarzuty podniesione w ramach drugiej podstawy kasacyjnej, należy zwrócić uwagę na następujące kwestie. Uchylając poprzedni wydany w sprawie wyrok, Sąd Apelacyjny wskazał, że "w okolicznościach niniejszej sprawy wykazanie, że zaistniała zmiana stosunków po oddaleniu powództwa na zasadzie art. 5 k.c. jest na tyle wątpliwe, że prowadziłoby to w praktyce do trwałego pozbawienia ochrony z art. 222 § 2 k.c." Stwierdzenie to skarżący uznają za ocenę prawną, wiążącą z mocy art. 386 § 6 k.p.c. Sądy obu instancji przy ponownym rozpoznaniu sprawy. Uznanie zaś przez Sąd Apelacyjny przy ponownym rozpoznaniu sprawy, że wzgląd art. 5 k.c. uzasadnia oddalenie powództwa, uznają za ocenę prawną odmienną, niż wyrażoną przy poprzednim rozpoznaniu sprawy. Niezależnie od tego, że ocena prawna wyrażona przez sąd odwoławczy nie wiąże Sądu Najwyższego przy rozpoznawaniu skargi kasacyjnej, trzeba również podkreślić, że uzasadniając poprzedni wyrok Sąd Apelacyjny nie wyraził bynajmniej poglądu, że oddalenie powództwa na podstawie określonej w art. 5 k.c. jest nieuzasadnione, bowiem trwale pozbawi skarżących możliwości skorzystania z roszczenia negatoryjnego. Sąd ten wówczas wskazał, że pierwszeństwo zastosowania ma art. 320 k.p.c., który niejako wyłącza stosowanie art. 5 k.c. Gdyby zaś okazało się, że zadośćuczynienie słusznemu żądaniu właściciela nie jest możliwe w realnej i przewidywalnej przyszłości, w grę może wejść zastosowanie art. 5 k.c. jako dalej idące i stwarzające mocniejszą ochronę pozwanemu. Pogląd ten, wyrażony zresztą przez Sąd Najwyższy w orzeczeniu z dnia 6 stycznia 2005 r., III CK 129/04 (Prok. I Pr. 2005, nr 7-8, poz. 520), jest niewątpliwie trafny. Sąd Apelacyjny, rozpoznając sprawę po raz kolejny nie zanegował tej oceny prawnej, uznał natomiast, że okolicznościach rozpoznawanej sprawy zastosowanie art. 320 k.p.c. nie jest realnie możliwe i dlatego swoje rozstrzygnięcie oparł na treści art. 5 k.c. Takie stanowisko nie narusza art. 386 § 6 k.p.c.
 Nie zachodzi również naruszenie art. 328 § 2 k.p.c. Przepis ten wyjątkowo może stanowić podstawę skargi kasacyjnej, wówczas, gdy uzasadnienie wyroku sądu drugiej instancji sporządzone zostało w sposób, który uniemożliwia odtworzenie toku rozumowania sądu i przez to czyni kontrolę kasacyjną niemożliwą. Taka sytuacja w sprawie nie zachodzi, a uzasadnienie zaskarżonego orzeczenia poddaje się weryfikacji w wystarczającej mierze.
 Nie doszło również do naruszenia pozostałych powołanych w skardze przepisów natury proceduralnej, a w jej podstawach nie wyszczególniono okoliczności faktycznych, które miały zostać ustalone z naruszeniem art. 316, 382 w związku z art. 391 k.p.c. Dokonane ustalenia faktyczne, także w zakresie wartości nieruchomości znajdują oparcie w materiale sprawy. Dysponując dowodem na okoliczność ceny nieruchomości w 2001 i 2002 r. oraz własną wiedzą w zakresie skali wzrostu cen, Sąd Apelacyjny miał podstawy do ustalenia, że ich wartość jest niewielka w porównaniu do kosztów przełożenia gazociągów.
 Nie są trafne także zarzuty naruszenia prawa materialnego poprzez uznanie, że w okolicznościach sprawy podstawę oddalenia powództwa negatoryjnego może stanowić art. 5 k.c. Uchylając poprzedni wydany przez Sąd Apelacyjny wyrok, Sąd Najwyższy wskazał, że własność jest prawem bezwzględnym, ale nie absolutnym, a jego granice wyznacza art. 140 k.c. Żądanie niezwłocznego usunięcia gazociągów było nierealne, czego skarżący mieli świadomość od początku. Sąd Apelacyjny trafnie uznał, że teoretyczna możliwość wyznaczenia nawet kilkuletniego terminu do wykonania tego przedsięwzięcia nie uzasadnia uwzględnia żądania przy zastosowaniu art. 320 k.p.c. Z dowodu z opinii biegłego sądowego wynika wyraźnie, że dotychczasowy przebieg gazociągów jest najlepszy, uwzględniając usytuowanie terenu. Przeniesienie obu gazociągów jest co prawda możliwe, ale koszt takiego przedsięwzięcia byłby bardzo wysoki i wynosiłby ok. 4.500.000 zł. Nawet uwzględniając fakt, że pozwana spółka osiąga olbrzymie zyski z tytułu przesyłu i sprzedaży gazu, jest to kwota znacząca, a nadto nieporównywalnie większa niż wartość nieruchomości, przez którą te gazociągi przechodzą. Niezabudowana nieruchomość rolna o powierzchni 20 ha nie może osiągnąć wartości, którą można w jakiś sposób z tą kwotą porównać. Okoliczność ta musi być brana pod uwagę przy ocenie, czy uwzględnione może być roszczenie o usunięcie tych gazociągów i czy odroczenie terminu wykona orzeczenia wystarczająco uzasadnia potrzebę ochrony interesów zobowiązanego. Trafnie Sąd Apelacyjny uwzględnił przy dokonywaniu tej oceny takie okoliczności, jak rola przedmiotowych gazociągów w zaspokajaniu potrzeb zaopatrzenia w gaz kilku dużych miast Kotliny Kłodzkiej, konieczne przerwy w tym procesie i związane z tym niedogodności w trakcie ewentualnego przenoszenia części gazociągów przechodzących przez nieruchomości powodów, jak również to, że usunięcie ich z nieruchomości skarżących oznacza przeniesienie ich na nieruchomości stanowiące własność innych osób. Wszystkie te okoliczności, a także fakt, że skarżący mieli możność zapoznania się przed nabyciem nieruchomości z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego, w którym lokalizacja gazociągu została uwzględniona, przemawia za trafnością oceny, iż w okolicznościach rozpoznawanej sprawy uwzględnienie żądania usunięcia gazociągów, przy zastosowaniu art. 320 k.p.c., nie było zasadne.
 Mają rację skarżący twierdząc, że sama możliwość wykorzystania przez właścicieli nieruchomości innych środków prawnych, w tym roszczeń z art. 224 - 225 k.c. nie jest wystarczająca dla uznania, że istnieją podstawy do udzielenia pozwanemu ochrony na podstawie art. 5 k.c. Ten argument nie stanowił jednak jedynej podstawy oceny dokonanej przez Sąd Apelacyjny, przeciwnie - został powołany jedynie pomocniczo, a o zmianie wyroku Sądu Okręgowego przez oddalenie powództwa zadecydowały inne, przedstawione powyżej względy.
 W świetle powyższych rozważań skargę kasacyjną należało oddalić, o czym Sąd Najwyższy orzekł jak w sentencji na podstawie art. 39814 k.p.c.

Postanowienie

z dnia 14 stycznia 2009 r.

Sąd Najwyższy

IV CSK 367/08

Posiadanie nieruchomości w zakresie prawa własności i w zakresie prawa użytkowania wieczystego ma odmienne cechy. Samoistne posiadanie nieruchomości w zakresie użytkowania wieczystego polega na faktycznym wykonywaniu władztwa nad tą nieruchomością, z wolą posiadania jej dla siebie w zakresie odpowiadającym treści użytkowania wieczystego. Jest to zatem posiadanie inne treściowo od posiadania samoistnego w zakresie prawa własności. Na zewnątrz, różnica sposobu posiadania może nie być dostrzegalna, jednak zaznacza się wyraźnie w sferze woli posiadacza.
LEX nr 487531
487531
Dz.U.1964.16.93: art. 140; art. 233; art. 336


Skład orzekający

 Przewodniczący: Sędzia SN Barbara Myszka.
 Sędziowie SN: Katarzyna Tyczka-Rote (spr.), Dariusz Zawistowski.

Sentencja

 Sąd Najwyższy w sprawie z wniosku Krystyny i Ryszarda F. przy uczestnictwie Gminy Miasta G. o stwierdzenie zasiedzenia, po rozpoznaniu na posiedzeniu niejawnym w Izbie Cywilnej w dniu 14 stycznia 2009 r., skargi kasacyjnej wnioskodawców od postanowienia Sądu Okręgowego z dnia 25 września 2007 r., oddala skargę kasacyjną.

Uzasadnienie faktyczne

 Sąd Rejonowy postanowieniem z 7 lutego 2007 r. oddalił wniosek wnioskodawców Krystyny i Ryszarda F. o stwierdzenie zasiedzenia nieruchomości niezabudowanej o pow. 388 m2 położonej przy pl. M., a Sąd Okręgowy w dniu 25 września 2007 r. oddalił apelację wnioskodawców od tego postanowienia.
 Podstawą powyższych rozstrzygnięć były następujące ustalenia:
 W 1975 r. wnioskodawcy zakupili prawo użytkowania wieczystego nieruchomości przy ul. K., stanowiącej działkę nr x. Przy zakupie nie sprawdzili powierzchni, ani księgi wieczystej nabywanej działki. Tymczasem ogrodzony teren, który przejęli, poza nieruchomością oddaną zbywcom w użytkowanie wieczyste, obejmował także część działki nr y, stanowiącej własność Skarbu Państwa, a później - w wyniku komunalizacji - Gminy G. Na działce y nigdy nie ustanowiono użytkowania wieczystego. Włączona część była uprawiana przez wnioskodawców jako ogród przydomowy i traktowana jako całość z resztą nieruchomości. O rzeczywistym statusie tej części działki y wnioskodawcy dowiedzieli się w latach 1994 - 1996, kiedy podjęli kroki, by uzyskać zezwolenie na budowę na niej garażu.
 W 1998 r. prawo użytkowania wieczystego działki nr x, przysługujące wnioskodawcom, zostało przekształcone w prawo własności.
 Od czasu objęcia w posiadanie nieruchomości wnioskodawcy wnosili opłatę od użytkowania wieczystego, a następnie podatek gruntowy za działkę nr x.
 Sądy obydwu instancji uznały, że do czasu uzyskania wiedzy o jej rzeczywistym statusie, wnioskodawcy posiadali działkę nr y w sposób odpowiadający treści użytkowania wieczystego - w zakresie czynnika woli - animus, co wyłączało przyjęcie, że w tym okresie biegł na ich rzecz termin zasiedzenia prawa własności tej działki. Nie ma przy tym znaczenia, że "na zewnątrz" różnica pomiędzy wykonywaniem prawa własności i prawa użytkowania wieczystego jest niedostrzegalna, gdyż decydujące znaczenie ma świadomość wnioskodawców co do różnicy pomiędzy prawem własności i użytkowania wieczystego i przekonanie o wykonywaniu prawa użytkowania wieczystego.
 Sąd Okręgowy zauważył ponadto, że brak elementu animus obejmującego wolę władania jak właściciel, powodował, iż domniemanie prawne ustanowione w art. 339 k.c. nie znajduje zastosowania.
 Powołując się na stanowisko wyrażone przez Sąd Najwyższy w uchwale z dnia 11 grudnia 1975 r. (III CZP 63/75, OSNCP z 1976 r., nr 12, poz. 259) Sądy orzekające uznały, że wnioskodawcy nie mogli także zasiedzieć prawa użytkowania wieczystego posiadanego fragmentu działki y, ponieważ takie prawo nigdy na tym gruncie nie było ustanowione, a niemożliwe jest zasiedzenie prawa nie istniejącego.
 Od chwili uzyskania wiedzy, że sporna nieruchomość nie jest częścią nieruchomości użytkowanej wieczyście, wnioskodawcy zaczęli ją traktować jak właściciele. Od tego momentu rozpoczął bieg termin zasiedzenia, jednak do chwili orzekania przez Sąd Rejonowy upłynęło najwyżej 13 lat, podczas gdy okres konieczny do zasiedzenia prawa własności przez posiadacza, który nabył posiadanie w złej wierze, jest znacznie dłuższy.
 Wnioskodawcy w skardze kasacyjnej, skierowanej przeciwko postanowieniu Sądu Okręgowego domagają się jego zmiany poprzez zmianę postanowienia Sądu Rejonowego i uwzględnienie ich wniosku o stwierdzenie zasiedzenia własności spornej działki i zasądzenie kosztów postępowania za wszystkie instancje według norm przepisanych; ewentualnie jego uchylenia i przekazanie sprawy Sądowi do ponownego rozpoznania z pozostawieniem temu Sądowi rozstrzygnięcia o kosztach postępowania kasacyjnego.
 Skargę oparli na pierwszej podstawie przewidzianej w art. 398 1 § 1 k.p.c., zarzucając:
- niewłaściwe zastosowanie art. 336 i art. 339 k.c. poprzez uznanie, iż błędne i nie znajdujące uzewnętrznienia w sposobie władania rzeczą przeświadczenie posiadacza nieruchomości o przysługiwaniu mu prawa użytkowania wieczystego tej nieruchomości, obala domniemanie samoistności posiadania nieruchomości oraz
- błędną wykładnię i niewłaściwe zastosowanie art. 172 w zw. z art. 336 k.c. poprzez uznanie, że takie błędne przeświadczenie wyklucza uznanie za posiadacza samoistnego w rozumieniu przepisów o zasiedzeniu.

Uzasadnienie prawne

 Sąd Najwyższy zważył, co następuje:
 Prawo użytkowania wieczystego, wprowadzone ustawą z dnia 14 lipca 1961 r. o gospodarce terenami w miastach i osiedlach (Dz. U. Nr 32, poz. 159 ze zm.), a następnie uregulowane także w kodeksie cywilnym, pomyślane zostało jako prawo umożliwiające użytkownikom wieczystym korzystanie z nieruchomości państwowych w sposób bardzo bliski prawu własności, jednak z pozostawieniem państwu własności nieruchomości. Istota tego prawa, wyrażająca się w rozdzieleniu wykonywania uprawnień zbliżonych w swej treści prawu własności, od samej własności przysługującej podmiotom publicznoprawnym - została zachowana także po wprowadzeniu w przepisach zmian związanych z przemianami społeczno-gospodarczymi, dokonanymi na przełomie lat 80-tych i 90-tych XX w.
 Charakter prawa użytkowania wieczystego budził spory. Wątpliwości dotyczyły oceny, czy uznać je można za ograniczone prawo rzeczowe, czy też - z racji bliskości uprawnień użytkownika i właściciela - za prawo pośrednie między własnością a prawami ograniczonymi. Niewątpliwie pozostawało jednak, że prawo użytkowania wieczystego nie może być utożsamiane z prawem własności. Chociaż bowiem przyznaje użytkownikowi bardzo szeroko zakrojone uprawnienia, to jednak pozostaje prawem do nieruchomości cudzej. Konsekwencją takiego stanu jest, na co zwraca się uwagę w piśmiennictwie i orzecznictwie (por. np. orzeczenia Sądu Najwyższego - postanowienie z dnia 25 marca 2004 r., II CK 105/03, M. Prawn. 2006/24/1341; wyrok z dnia 28 września 2000 r., IV CKN 103/00, nie publ.; wyrok z dnia 17 kwietnia 1997 r., l CKU 32/97, Prok. i Pr. 1997/10/35, uchwała z dnia 23 lipca 2008 r., III CZP 68/08, Biul. SN 2008/7/7), że posiadanie nieruchomości w zakresie prawa własności i w zakresie prawa użytkowania wieczystego ma odmienne cechy. Samoistne posiadanie nieruchomości w zakresie użytkowania wieczystego polega na faktycznym wykonywaniu władztwa nad tą nieruchomością, z wolą posiadania jej dla siebie w zakresie odpowiadającym treści użytkowania wieczystego. Jest to zatem posiadanie inne treściowo od posiadania samoistnego w zakresie prawa własności. Na zewnątrz, jak słusznie zauważa skarżący, różnica sposobu posiadania może nie być dostrzegalna, jednak zaznacza się wyraźnie w sferze woli posiadacza. Wnioskodawcy przyznają, że do czasu starań o zezwolenie na budowę garażu posiadali część działki y traktując ją identycznie jak pozostałą nieruchomość, a zatem z przeświadczeniem, że są jej wieczystymi użytkownikami. Powołują się jednak na pozostawanie w błędzie, który nie powinien rzutować na ocenę charakteru ich posiadania i na domniemanie samoistności posiadania z art. 339 k.c.
 Posiadanie jest jednak stanem faktycznym, a nie czynnością prawną, od której skutków można się uchylić powołując się na błąd co do jej treści. Błędne przekonanie, że jest się użytkownikiem wieczystym cudzej nieruchomości jest faktem, który rzutuje na ocenę charakteru tego posiadania. Okoliczność, że gdyby wnioskodawcy wiedzieli o rzeczywistym statusie posiadanej działki y, zapewne sposób jej wykorzystywania nie byłby zmieniony, nie uzasadnia poglądu, iż należy oceniać wolę posiadania działki przez wnioskodawców przy uwzględnieniu rzeczywistego stanu rzeczy, a nie tego, o którego istnieniu wnioskodawcy byli przeświadczeni. Istotne jest bowiem, w zakresie jakiego prawa wnioskodawcy rzeczywiście posiadali nieruchomość, której dotyczy wniosek, a nie hipotetyczny stan ich woli, jaki mógłby wystąpić. Wobec braku wątpliwości, co do tego w granicach jakiego prawa wnioskodawcy posiadali sporną nieruchomość - domniemanie z art. 339 k.c. zostało obalone. Zmiana stanu świadomości wnioskodawców, a w konsekwencji - woli posiadania gruntu na posiadanie właścicielskie dokonała się dopiero od (najwcześniej) 1994 r.
 W powołanej już uchwale z dnia 23 lipca 2008 r. Sąd Najwyższy wyraźnie wskazał, że posiadanie w zakresie użytkowania wieczystego nie może zostać doliczone do okresu faktycznego wykonywania uprawnień właścicielskich, gdyż jest to posiadanie w zakresie dwóch różnych praw. Każdy z typów posiadania ma swój specyficzny charakter i jego wykonywanie może prowadzić do nabycia jedynie tego prawa, które jest faktycznie wykonywane. Posiadanie w zakresie prawa użytkowania wieczystego może doprowadzić do zasiedzenia prawa użytkowania wieczystego, jednak tylko wówczas, kiedy dotyczy nieruchomości oddanej w użytkowanie wieczyste. Zasiedzenie biegnie w takim wypadku przeciwko poprzedniemu użytkownikowi wieczystemu (por. uchwałę składu siedmiu sędziów Sądu Najwyższego z dnia 11 grudnia 1975 r., III CZP 63/75, OSNCP 1976/12/259) i nie może doprowadzić do zasiedzenia prawa własności.
 W rezultacie Sąd Okręgowy prawidłowo zastosował przepisy, których naruszenie zarzuca skarżący, co uzasadnia oddalenie skargi kasacyjnej na podstawie art. 39814 k.p.c. w zw. z art. 13 § 2 k.p.c.


Uchwała

z dnia 17 czerwca 2005 r.

Sąd Najwyższy

III CZP 29/05

Właścicielowi nieruchomości przysługuje roszczenie o odpowiednie wynagrodzenie za korzystanie z niej, przeciwko posiadaczowi służebności w złej wierze, niezależnie od zgłoszenia roszczenia określonego w art. 222 § 2 k.c.
OSNC 2006/4/64, Biul.SN 2005/6/9, Wokanda 2005/7-8/14, Wspólnota 2005/14/50, Prok.i Pr.-wkł. 2006/2/46, OSP 2006/3/35, M.Prawn. 2006/17/939
150121
Dz.U.1964.16.93: art. 222 § 2; art. 225

glosa krytyczna: Księżak P. OSP 2006/3/35


Skład orzekający

  Sędzia SN Henryk Pietrzkowski (przewodniczący)  
  Sędzia SN Tadeusz Domińczyk  
  Sędzia SN Zbigniew Strus (sprawozdawca)  

Sentencja

  Sąd Najwyższy w sprawie z powództwa Stanisława B. przeciwko Polskiemu Górnictwu Naftowemu i Gazownictwu S.A. w W. o zapłatę, po rozstrzygnięciu w Izbie Cywilnej na posiedzeniu jawnym w dniu 17 czerwca 2005 r., przy udziale prokuratora Prokuratury Krajowej Iwony Kaszczyszyn, zagadnienia prawnego przedstawionego przez Sąd Okręgowy w Bydgoszczy postanowieniem z dnia 20 stycznia 2005 r.:  
  "1. Czy właścicielowi nieruchomości przysługuje z mocy odesłania zawartego w art. 352 § 2 k.c. w związku z art. 230 k.c. roszczenie uzupełniające przewidziane w przepisach art. 224 § 2 k.c. i art. 225 k.c. o wynagrodzenie za korzystanie z jego rzeczy bez podstawy prawnej skierowane przeciwko posiadaczowi służebności, a w przypadku odpowiedzi pozytywnej na pierwsze pytanie  
  2. Czy roszczenie takie właściciel nieruchomości może dochodzić tylko łącznie z roszczeniem negatoryjnym, czy też osobno,  
  3. Jakie kryteria należy wziąć pod uwagę przy ustalaniu wynagrodzenia za korzystanie z nieruchomości polegające na umieszczeniu pod ziemią przewodów i urządzeń do przesyłania płynów, pary, gazów i energii elektrycznej?"  
  podjął uchwałę:  
  Właścicielowi nieruchomości przysługuje roszczenie o odpowiednie wynagrodzenie za korzystanie z niej, przeciwko posiadaczowi służebności w złej wierze, niezależnie od zgłoszenia roszczenia określonego w art. 222 § 2 k.c.  

Uzasadnienie faktyczne

  Przez nieruchomość, którą powód nabył w 1999 r., przebiega zbudowany ok. 1970 r. rurociąg przewodzący gaz. Dokumentacja związana z zajęciem gruntu nie zachowała się. Żądanie powoda zasądzenia kwoty 10.950 zł oparte było na twierdzeniu, że usytuowanie gazociągu, z którego istnieniem się godzi, ogranicza wykonywanie prawa własności, zwłaszcza zamierzenia inwestycyjne. Wysokość żądania określił jako 1 gr. od przesyłanego 1 m3 gazu. Sąd Rejonowy oddalił powództwo, uznając, że powód nabył nieruchomość z rurociągiem i brak podstaw do obciążenia strony pozwanej świadczeniem z tytułu służebności.  
  Sąd Okręgowy, przedstawiając zagadnienie prawne stwierdził, że powód domaga się wynagrodzenie za bezumowne korzystanie z jego nieruchomości. Władztwo pozwanego przedsiębiorstwa odpowiada posiadaniu służebności (art. 352 § 1 k.c.), do którego stosuje się odpowiednio przepisy o posiadaniu rzeczy (art. 352 § 2 k.c.), co stwarza możliwość zastosowania art. 224 § 2 i art. 225 k.c. Pozwany nie dysponuje decyzją administracyjną ani umową z poprzednikami prawnymi powoda. Ponadto brak oświadczenia właściciela złożonego w formie aktu notarialnego, jak wymaga przepis art. 245 § 2 zdanie drugie k.c., stanowi podstawę do uznania złej wiary posiadacza. W tej sytuacji, w ocenie Sądu drugiej instancji, wyjaśnienia wymaga sporna w doktrynie kwestia dopuszczalności roszczenia o zapłatę wynagrodzenia za korzystanie z nieruchomości, gdy przeciw posiadaczowi właściciel mógłby wytoczyć jedynie powództwo negatoryjne, a nie windykacyjne. Gdyby dopuścić taką możliwość, powstaje zagadnienie, czy żądanie świadczenia pieniężnego wymaga wytoczenia takiego powództwa. O ile dopuszczalność żądania wydania rzeczy bez żądania świadczeń uzupełniających nie budzi wątpliwości i znalazło wyraz w orzecznictwie Sądu Najwyższego (wyrok z dnia 11 lutego 1998 r., III CKN 354/97, nie publ.), o tyle co do powództwa negatoryjnego brak orzecznictwa jednoznacznie rozstrzygającego to zagadnienie.  

Uzasadnienie prawne

  Sąd Najwyższy zważył, co następuje:  
  Zmiany w zakresie unormowania stosunków miedzy właścicielem a posiadaczem dokonane w kodeksie cywilnym, polegające m.in. na odmiennej systematyce niż w dekrecie z dnia 11 października 1946 r. - Prawo rzeczowe (Dz. U. Nr 57, poz. 319 ze zm. dalej: "Pr.rzecz."), tj. na przeniesieniu treści (niezależnie od jej wzbogacenia) odpowiednich przepisów regulujących rozliczenia między właścicielem a posiadaczem z tytułu XI "Posiadanie", do działu V "Ochrona własności", sugeruje, że istnienie roszczeń między wymienionymi podmiotami zostało uzależnione od zgłoszenia roszczenia windykacyjnego. Żądanie takie zostało w kodeksie cywilnym wyeksponowane jako przesłanka roszczenia oraz przy ustalaniu biegu terminu przedawnienia. W związku z tym rodzą się wątpliwości i skłonność do wykładni, że zróżnicowane roszczenia wymienione w art. 224-229 i 230 k.c. miały charakter ściśle uzupełniający roszczenie windykacyjne, w tym sensie, że nie mogą być samoistnie dochodzone. Wątpliwości takie nie powstawały pod rządem przepisów art. 311-314 Pr.rzecz., prezentującego odmienną technikę legislacyjną. Roszczenia o ochronę własności nie zostały w nim wymienione wprost, lecz wynikały z art. 28, określającego treść prawa własności, do którego należało korzystanie z rzeczy z wyłączeniem innych osób. Jeśli chodzi o prawo do wynagrodzenia należnego właścicielowi od posiadacza, twórcy Prawa rzeczowego uznali za celowe unormować tę kwestię wprost (art. 311 zdanie pierwsze i art. 312 zdanie drugie) nie dlatego, że prawo do wynagrodzenie budziło wątpliwości, ale ze względu na wyłączenie odpowiedniego roszczenia w stosunku do posiadacza w dobrej wierze. Współczesny ustawodawca, kodyfikując prawo cywilne, utrzymał to rozróżnienie i uzupełnił je - zgodnie z potrzebami praktyki - o wyraźną regulację sytuacji powstałej w razie wytoczenia przez właściciela powództwa o wydanie rzeczy.  
  Istnieje zatem dostateczna podstawa uznania, że umieszczenie przepisów o roszczeniach uzupełniających w kodeksie cywilnym odpowiadało założeniom systematyki oraz że określają one granice roszczenia o wynagrodzenie należne właścicielowi od posiadacza, natomiast nie konstytuują takiego roszczenia, wynikającego już z treści prawa własności, a jedynie potwierdzają jego istnienie. Wyszczególnienie prawa właściciela do korzystania z rzeczy oraz osiągania dochodów (art. 140 k.c.) jest zgodne z powszechnym przekonaniem odnośnie do funkcji ekonomicznej własności rzeczy jako źródła dochodu (renty ekonomicznej). Wymieniony przepis nie daje również podstaw do formułowania wniosku o jakiejkolwiek dystynkcji uprawnień właściciela bądź kolejności korzystania z nich, dlatego wymaganie zgłoszenia wraz z roszczeniem o wynagrodzenie, co najmniej jednocześnie, roszczenia wymienionego w art. 222 k.c. nie znajduje usprawiedliwienia.  
  Obowiązki posiadacza w dobrej wierze od chwili, gdy dowiedział się o wytoczeniu przeciw niemu powództwa o wydanie rzeczy, oceniane przy stosowaniu wykładni językowej dotyczą posiadania samoistnego. Należy je odnieść również do posiadacza służebności czynnej na nieruchomości obciążonej, ingerującej w treść prawa własności i w takim ograniczonym zakresie spełniającej cechy władztwa nad rzeczą. Służebności mogą realizować się w zróżnicowanych postaciach. Rozpoznawane zagadnienie prawne dotyczy istnienia pod powierzchnią gruntu przewodu gazu z koniecznością przeprowadzania przez właściciela przewodu prac zabezpieczających, konserwacyjnych i napraw w razie awarii. Celom tym służy utrzymywanie pasa ochronnego szerokości około 30 m. Długowieczność tego rodzaju urządzenia nie została ustalona, ale stan obecny nakazuje uznać je za ograniczenie własności. Wprawdzie prawo własności nie ma charakteru absolutnego, jednak jego uszczuplenie w odniesieniu do nieruchomości przez wykonywanie służebności usprawiedliwia co do zasady żądanie ekwiwalentu. Trwałość istniejącego stanu faktycznego rozciąga się na okres po ratyfikacji Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności wraz z Protokołem dodatkowym nr 1, nakazującym poszanowanie rozumianego szeroko prawa własności oraz po wejściu w życie Konstytucji nakazującej równą ochronę własności i dopuszczającej ograniczenie tego prawa za odszkodowaniem (art. 64 ust. 2 w związku z art. 21 ust. 2). W świetle tych postanowień wykładnia odmawiająca właścicielowi bezwzględnie wynagrodzenia za zajmowanie jego nieruchomości nie mogłaby się ostać.  
  Sąd Okręgowy zwrócił uwagę na krytyczny stosunek wyrażany w literaturze odnośnie do możliwości żądania wynagrodzenia przez właściciela w stosunku do posiadacza zależnego. Autorzy tych uwag nie wyłączali jednak możliwości przyznania odszkodowania lub rozstrzygnięcia roszczeń na podstawie przepisów o bezpodstawnym wzbogaceniu. Skład Sądu Najwyższego nie podziela opinii o konieczności poszukiwania rozwiązania kolizji interesu właściciela i posiadacza na podstawie art. 415 lub 405 i nast. k.c. Okres kilkudziesięciu lat, który upłynął od chwili budowy urządzeń powodowałby trudności dowodowe w wykazaniu winy organu osoby prawnej (art. 416 k.c.). Również przepisy o bezpodstawnym wzbogaceniu polegającym na zaoszczędzeniu wydatków nie powinny być stosowane, gdy istnieje odpowiednia podstawa przywrócenia naruszonej równowagi interesu właściciela i posiadacza, bez potrzeby ustalania dodatkowych przesłanek kondykcji. Zagadnienie wyboru przepisów o ochronie własności jako podstawy prawnej rozstrzygnięcia sporu między właścicielem a posiadaczem zależnym było rozstrzygane w uchwale składu siedmiu sędziów Sądu Najwyższego z dnia 10 lipca 1984 r., mającej moc zasady prawnej, III CZP 20/84 (OSNCP 1984, nr 12, poz. 209), w której opowiedziano się za stosowaniem art. 224-225 i 230 k.c. jako podstawy roszczeń właścicieli przeciwko bezprawnym posiadaczom lokali o wynagrodzenie za korzystanie z nich.  
  Skład Sądu Najwyższego rozpoznający zagadnienie prawne podziela przedstawione tam zapatrywanie co do podstawy prawnej roszczenia, mając na względzie przede wszystkim treść art. 230 k.c., dopuszczającego odpowiednie stosowanie przepisów dotyczących roszczeń właściciela przeciwko samoistnemu posiadaczowi o wynagrodzenie za korzystanie z rzeczy. Stosowanie art. 225 w związku z art. 224 § 2 k.c. opatrzone zostało podwójnym zastrzeżeniem, tj. odpowiedniego i niesprzecznego z przepisami regulującymi służebności gruntowe. Pierwsze nie sprzeciwia się twierdzącej odpowiedzi na przedstawione zagadnienie, ponieważ żądanie wynagrodzenia wynika z treści prawa własności. Przepisy dotyczące służebności nie ingerują w treść umowy stanowiącej podstawę ustanowienia takiego prawa rzeczowego ograniczonego, nie można zatem twierdzić, że prawo to jest "z istoty" nabywane nieodpłatnie. Służebności zbliżone pewnymi cechami do urządzeń liniowych, takie jak droga konieczna (np. uchwała Sądu Najwyższego z dnia 30 sierpnia 1991 r., III CZP 73/91, OSNCP 1992, nr 4, poz. 53) lub budowa urządzeń z przekroczeniem granicy, wymagają wręcz zapłaty wynagrodzenia (art. 145 § 1 i art. 151 zdanie drugie k.c.). Nie ma zatem przyczyn wyłączenia roszczenia opartego na przepisach art. 230 w związku z art. 224-225 k.c., o zapłatę wynagrodzenia, w stosunku do posiadacza w złej wierze służebności, polegającej na utrzymywaniu przewodów gazu.  
  Wskazanie kryteriów ustalenia wysokości wynagrodzenia wymaga szczegółowego ustalenia wszystkich okoliczności faktycznych występujących w sprawie. Sąd Najwyższy nie może w tym zakresie zastępować sądów orzekających merytorycznie, a ze względu na przyjętą koncepcję prawną sądu pierwszej instancji dotychczasowe ustalenia są niewystarczające dla rozstrzygnięcia szeroko sformułowanego pytania.  
  W powołanej uchwale składu siedmiu sędziów wyrażono pogląd o konieczności stosowania obiektywnego kryterium, jakim jest układ odpowiednich cen rynkowych - stawek za korzystanie z rzeczy tego rodzaju. Podzielając pogląd co do kryterium obiektywnego, należy wyrazić wątpliwość, czy istnieją ceny rynkowe dla stosunków, o których mowa. Przytoczone przez Sąd ogólnikowe twierdzenia dotyczące nabycia nieruchomości przez powoda, zmiany przeznaczenia gruntu rolnego i starań inwestycyjnych nie pozwala konstruować ogólnych wskazań co do wysokości wynagrodzenia. Określając je jako odpowiednie, Sąd Najwyższy dał wyraz temu, że powinno być proporcjonalne do stopnia ingerencji posiadacza w treść prawa własności powoda, uwzględniać wartość nieruchomości i w takim kontekście oceniać spodziewane korzyści z uszczuplenia prawa własności. Inwestycja służąca celom publicznym zastana przez powoda jest zdarzeniem nieodwracalnym w pewnym przedziale czasu. Przewidywany okres trwałości urządzeń ma więc również wpływ na wysokość wynagrodzenia, którego suma nawet w odległej perspektywie nie powinna rażąco przekraczać wartości zajętej nieruchomości a jeśli nieruchomość ze względu na głębokość posadowienia rurociągu może być nadal wykorzystywana, suma wynagrodzenia w takiej perspektywie powinna być odpowiednio niższa od wartości nieruchomości. W takim wypadku nie można wykluczyć, że wynagrodzenie mierzone w skali roku będzie znikome. Przy ocenie żądań powoda uzasadnianych zamierzeniami inwestycyjnymi wskazówką może być sposób wykorzystywania pozostałych nieruchomości oraz rozwoju gospodarczego terenów położonych w sąsiedztwie. Wysokość roszczenia o wynagrodzenie nie może abstrahować od faktu, że gazociąg jest usytuowany na wielu nieruchomościach, w związku z czym zmiany w zakresie warunków ekonomicznych przedsiębiorstwa przesyłowego powinny następować łagodnie. Wskazania powyższe nie zmniejszają obowiązku stron w zakresie wskazywania okoliczności i przedstawiania środków dowodowych dla wykazania okoliczności obciążających każdą z nich stosownie do reguły zawartej w art. 6 k.c.  
  Z przytoczonych względów Sąd Najwyższy podjął uchwałę, jak na wstępie (art. 391 k.p.c.).  

Uchwała

z dnia 17 lipca 2007 r.

Sąd Najwyższy

III CZP 70/07

Sprawa o zmianę treści lub sposobu wykonywania służebności drogi koniecznej, wszczęta przez właściciela nieruchomości władnącej, jest rozpoznawana w trybie postępowania nieprocesowego.
OSNC 2008/9/100, Biul.SN 2007/7/9
278797
Dz.U.1964.43.296: art. 626
Dz.U.1964.16.93: art. 145


Skład orzekający

  Sędzia SN Jacek Gudowski (przewodniczący, sprawozdawca)  
  Sędzia SN Gerard Bieniek  
  Sędzia SN Elżbieta Skowrońska-Bocian  

Sentencja

  Sąd Najwyższy w sprawie z wniosku Mirosława B. przy uczestnictwie Gminy Miasta S. o ustanowienie drogi koniecznej, po rozstrzygnięciu w Izbie Cywilnej na posiedzeniu jawnym w dniu 17 lipca 2007 r. zagadnienia prawnego przedstawionego przez Sąd Okręgowy w Szczecinie postanowieniem z dnia 3 kwietnia 2007 r.:  
  "Czy żądanie strony inicjującej postępowanie o zmianę przebiegu służebności drogi koniecznej ustanowionej na jej rzecz rozpoznawane jest w postępowaniu nieprocesowym (art. 626 k.p.c.), czy też według przepisów o postępowaniu procesowym?"  
  podjął uchwałę:  
  Sprawa o zmianę treści lub sposobu wykonywania służebności drogi koniecznej, wszczęta przez właściciela nieruchomości władnącej, jest rozpoznawana w trybie postępowania nieprocesowego.  

Uzasadnienie faktyczne

  Postanowieniem z dnia 24 listopada 2006 r. Sąd Rejonowy w Szczecinie oddalił wniosek Mirosława B. o zmianę prawomocnego postanowienia oddalającego wniosek o ustanowienie drogi koniecznej, złożony w sytuacji, w której na rzecz nieruchomości wnioskodawcy ustanowiona była już służebność drogi koniecznej, niezapewniąjąca jednak - zdaniem wnioskodawcy - odpowiedniego dostępu do drogi publicznej.  
  Rozpoznając apelację wnioskodawcy, Sąd Okręgowy w Szczecinie powziął wątpliwość, której dał wyraz w przedstawionym Sądowi Najwyższemu do rozstrzygnięcia zagadnieniu prawnym.  

Uzasadnienie prawne

  Sąd Najwyższy zważył, co następuje:  
  Jest oczywiste, że po ustanowieniu służebności gruntowej może dojść, z różnych przyczyn (cywilizacyjnych, gospodarczych, społecznych, przyrodniczych itp.), do takiej zmiany stosunków, która - ze względu na nową sytuację, a zwłaszcza wynikającą z niej ważną potrzebę gospodarczą - uzasadnia zmianę treści lub sposobu wykonywania służebności. W wypadku służebności drogi koniecznej (art. 145 k.c.) może chodzić np. o poszerzenie szlaku służebnego, przeniesienie go na inne miejsce, niwelację wzniesień lub złagodzenie zakrętów, ułożenie nowej nawierzchni, dozwolenie na korzystanie z innych środków komunikacji, zmianę częstotliwości przejazdów itp. Nie ulega przy tym wątpliwości, że - inaczej niż przy znoszeniu służebności (art. 294 k.c.) - interes gospodarczy uzasadniający zmianę treści służebności lub sposobu jej wykonywania może leżeć zarówno po stronie właściciela nieruchomości obciążonej, jak i po stronie właściciela nieruchomości władnącej; w pierwszym wypadku chodzi przede wszystkim o zmniejszenie dolegliwości spowodowanej istnieniem (wykonywaniem) służebności, w drugim natomiast o urzeczywistnienie lub zwiększenie udogodnień, które stwarza uprawnienie do korzystania z nieruchomości obciążonej.  
  Wyrazem uznania, że służebności gruntowe nie mogą mieć stałej i niezmiennej treści, jest m.in. art. 291 k.c. Prawodawca przyznał jednak roszczenie o zmianę treści lub sposobu wykonywania służebności wyłącznie właścicielowi nieruchomości obciążonej; ergo, roszczenie to, wywodzone z wymienionego przepisu - wobec jego jednoznacznego i oczywistego brzmienia - nie przysługuje właścicielowi nieruchomości władnącej. Zważywszy na fakt, że interes gospodarczy uzasadniający zmianę treści służebności lub sposobu jej wykonywania może leżeć także po stronie właściciela nieruchomości władnącej, omawianą regulację należy uznać za ułomną i niespójną. Jej niespójność jest tym bardziej wyrazista, że zgodnie z art. 290 § 3 k.c. - w wypadku konieczności zmiany sposobu wykonywania służebności na skutek podziału nieruchomości - żądanie w omawianym zakresie nie jest ustawowo reglamentowane.  
  W tym stanie rzeczy, podzielając wyrażony w piśmiennictwie pogląd, że służebności gruntowe nie mogą być "hamulcem rozwoju gospodarczego i postępu technicznego", niezbędne jest poszukiwanie rozstrzygnięcia przedstawionego zagadnienia prawnego w innych przepisach.  
  Z art. 145 k.c. wynika, że - mówiąc najogólniej - drogę konieczną ustanawia się wtedy, gdy nieruchomość określana następnie jako "władnąca" nie ma odpowiedniego dostępu do drogi publicznej lub należących do niej budynków gospodarskich. Nie ma wątpliwości, że pojęcie "odpowiedniego dostępu" jest pojęciem szerszym niż brak jakiegokolwiek dostępu, zatem ustanowienie służebności drogi koniecznej staje się uzasadnione nie tylko w razie braku jakiejkolwiek łączności z siecią dróg publicznych, ale także wówczas, gdy dostęp taki wprawdzie istnieje, lecz nie jest odpowiedni (por. np. orzeczenie Sądu Najwyższego z dnia 29 grudnia 1979 r., III CRN 412/70, "Informacja Prawnicza" 1971, nr 1, poz. 3).  
  Może dojść do sytuacji, w której "nieodpowiedniość" dostępu, gwarantowanego istniejącą już służebnością drogi koniecznej, stanie się wynikiem zmiany stosunków oraz powstaniem ważnej potrzeby gospodarczej, uzasadniającej inny "odpowiedni" dostęp. Przykładowo, wytyczona i używana droga konieczna okazuje się - ze względów technicznych lub trakcyjnych - zbyt wąska albo zbyt niedogodna, aby zapewnić właścicielowi nieruchomości władnącej odpowiedni kontakt z drogą publiczną. W takim wypadku powstaje sytuacja wypełniająca hipotezę art. 145 § 1 k.c., co uzasadnia wystąpienie przez właściciela nieruchomości władnącej z wnioskiem o ustanowienie nowej (zmienionej, rozszerzonej) drogi koniecznej, zapewniającej odpowiednie połączenie z drogą publiczną (por. orzeczenie Sądu Najwyższego z dnia 30 listopada 1966 r., III CR 292/66, "Biuletyn SN" 1967, nr 9-10, poz. 134, oraz postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 24 kwietnia 2002 r., V CKN 1002/00, nie publ.). Jest oczywiste, że taka sprawa, choć w sensie materialnym stanowi sprawę o zmianę treści lub sposobu wykonywania służebności drogi koniecznej, jest w istocie sprawą o ustanowienie służebności w rozumieniu przepisów rozdziału 5, działu III, tytułu II księgi drugiej kodeksu postępowania cywilnego, a zatem podlega rozpoznaniu w trybie postępowania nieprocesowego.  
  Z tych względów podjęto uchwałę, jak na wstępie.  

Postanowienie

z dnia 15 października 2008 r.

Sąd Najwyższy

I CSK 135/08

1. Wyposażenie użytkownika wieczystego w legitymację do ustanowienia służebności gruntowej wynika ze składającego się na treść prawa użytkownika wieczystego uprawnienia do rozporządzania tym prawem (art. 233 zdanie drugie k.c.). Przyjmując, że rozporządzeniem jest taka czynność prawna, której celem i bezpośrednim skutkiem jest przeniesienie, obciążenie albo zniesienie prawa majątkowego, należy podzielić pogląd, iż w takim kontekście uprawnienie użytkownika wieczystego do rozporządzania swoim prawem obejmuje także jego obciążenie służebnością. Systemowego argumentu wspierającego ten pogląd dostarcza art. 241 k.c. stanowiący, że wraz z wygaśnięciem użytkowania wieczystego wygasają ustanowione na nim obciążenia. Z przewidzianego w tym przepisie wygaśnięcia ustanowionych obciążeń prawa użytkowania wieczystego wynika zatem, że wolno je ustanawiać zgodnie z ogólnym uprawnieniem użytkownika wieczystego do rozporządzania przysługującym mu prawem.
2. Określając ją w art. 285 k.c. ustawodawca postanowił, że służebność gruntowa obciąża nieruchomość. Chodzi tu o zasadniczy model ustawowy służebności gruntowej, niewykluczający ustanowienia tego ograniczonego prawa rzeczowego na prawie użytkowania wieczystego. W przytoczonym przepisie ustawodawca określił funkcjonalną treść służebności gruntowej i w zasadniczym modelu przyjął, że wymieniona służebność polega na korzystaniu z nieruchomości. Nie można tu jednak pomijać dalszej regulacji zawartej w odrębnych przepisach.
LEX nr 507983
507983
Dz.U.1964.16.93: art. 233; art. 241; art. 285

Dopuszczalne jest ustanowienie służebności drogi koniecznej na prawie użytkowania wieczystego (art. 145 § 1 k.c.).
Biul.SN 2009/2/11, OSNC-ZD 2009/3/62, M.Prawn. 2009/22/1235
483375
Dz.U.1964.16.93: art. 145 § 1; art. 232


Skład orzekający

 Przewodniczący: Sędzia SN Gerard Bieniek.
 Sędziowie SN: Hubert Wrzeszcz (spr.), Dariusz Zawistowski.

Sentencja

 Sąd Najwyższy w sprawie z wniosku Zenona M. i Bogusława P. przy uczestnictwie Miejskiego Przedsiębiorstwa Dróg i Mostów Spółki z o.o. w R. i Skarbu Państwa - Starosty Powiatu R. w R. o ustanowienie służebności drogi koniecznej, po rozpoznaniu na posiedzeniu niejawnym w Izbie Cywilnej w dniu 15 października 2008 r., skargi kasacyjnej uczestnika postępowania Miejskiego Przedsiębiorstwa Dróg i Mostów Spółki z o.o. w R. od postanowienia Sądu Okręgowego w R. z dnia 4 grudnia 2007 r.,
 oddala skargę kasacyjną i zasądza od Miejskiego Przedsiębiorstwa Dróg i Mostów sp. z o.o. w R. na rzecz Skarbu Państwa - Starosty Powiatu R. w R. 120 (sto dwadzieścia) zł kosztów postępowania kasacyjnego.

Uzasadnienie faktyczne

 Postanowieniem z dnia 28 sierpnia 2007 r. Sąd Rejonowy ustanowił na rzecz każdoczesnego właściciela nieruchomości położonej w O., oznaczonej numerem ewidencyjnym a, dla której jest prowadzona w Sądzie Rejonowym księga wieczysta, służebność drogi koniecznej, obciążającą nieruchomość położoną w R., oznaczoną numerem ewidencyjnym by, powstałą na skutek zmiany konfiguracji i powierzchni nieruchomości oznaczonej numerem ewidencyjnym x, dla której Sąd Rejonowy prowadzi księgę wieczystą, szlakiem oznaczonym w opinii sporządzonej dnia 27 lipca 2006 r. przez biegłego geodetę Mieczysława N. literami A-B-C-D-E i kolorem brązowym (pkt I sentencji postanowienia) i zasądził od wnioskodawcy Zenona M. na rzecz Skarbu Państwa - Starosty Powiatu R. 8.237 zł tytułem wynagrodzenia za ustanowienie drogi koniecznej, a oddalił wniosek Miejskiego Przedsiębiorstwa Dróg i Mostów sp. z o.o. w R. o zasądzenie tego wynagrodzenia (pkt II sentencji postanowienia) oraz ustanowił na rzecz każdoczesnego właściciela nieruchomości położonej w O., oznaczonej numerem ewidencyjnym c, dla której Sąd Rejonowy prowadzi księgę wieczystą, służebność drogi koniecznej, obciążającą nieruchomość oznaczoną numerem ewidencyjnym b, bliżej opisaną w pkt I sentencji postanowienia, szlakiem oznaczonym w opinii z dnia 17 lipca 2006 r. przez biegłego geodetę Mieczysława N. literami F-G-H-J-K-L-Ł-O-P-Y-C-D i kolorem żółtym (pkt III sentencji postanowienia) i zasądził od wnioskodawców Zenona M. i Bogusława P. na rzecz Skarbu Państwa - Starosty Powiatu Ropczycko-Sędziszowskiego po 4.465 zł tytułem wynagrodzenia za ustanowienie służebności, a oddalił wniosek Miejskiego Przedsiębiorstwa Dróg i Mostów sp. z o.o. w Rzeszowie o zasądzenie tego wynagrodzenia (pkt V sentencji postanowienia) oraz zniósł wzajemnie koszty postępowania stron (pkt V sentencji postanowienia).
 Sąd Rejonowy ustalił, że właścicielem działki nr 1721 jest wnioskodawca Zenon M., a działka nr c stanowi współwłasność Zenona M. i wnioskodawcy Bogusława P. w częściach równych.
 Przylegająca do drogi publicznej działka nr a, na której znajduje się stacja benzynowa, nie ma odpowiedniego dostępu do tej drogi. Bezpośredni dostęp z tej działki do drogi publicznej uniemożliwiają pas zieleni i chodnik oraz znajdujące na drodze wysepki. Jedyny możliwy dojazd do drogi publicznej zapewnia droga urządzona na działce nr b, oddanej przez Skarb Państwa w użytkowanie wieczyste Miejskiemu Przedsiębiorstwu Dróg i Mostów sp. z o.o. w R. Wspomniana droga, utwardzona betonem, stanowi wykorzystywany przez użytkownika wieczystego dojazd do wytwórni masy bitumicznej, a ponadto umożliwia dostęp do masztu telefonii komórkowej i zabudowań należących do mieszkańców O. Działka nr b stanowi wyłącznie drogę i nie może być wykorzystywana w inny sposób. Plany budowy stacji benzynowej nie przewidywały bezpośredniego dostępu do niej z drogi publicznej. Dojazd do stacji - zgodnie z decyzjami Generalnego Dyrektora Dróg i Mostów - miała zapewniać droga boczna, urządzona na działce nr b.
 Niezabudowana działka nr c, której zabudowę przewiduje jednak plan zagospodarowania, nie ma w ogóle dostępu do drogi publicznej. Według Sądu optymalnym rozwiązaniem, zapewniającym tej działce dostęp do drogi publicznej, jest ustanowienie drogi koniecznej według zaproponowanego przez biegłego Mieczysława Niemca wariantu nr I., tj. ustanowienie służebności na działce nr b.
 Obciążając nieruchomość oznaczoną nr b służebnością drogi koniecznej, Sąd Rejonowy jej ustanowienie ograniczył tyko do utwardzonej części działki. Nie ma bowiem - jego zdaniem - podstaw do obciążania służebnością pozostałej części nieruchomości, ponieważ nie służy ona bezpośrednio do przejazdu. Ustalenie wysokości wynagrodzenia za ustanowienie drogi koniecznej Sąd oparł na opinii biegłego Mariusza O. Zdaniem Sądu uprawnionym do tego wynagrodzenia jest właściciel nieruchomości obciążonej, a nie jej użytkownik wieczysty. Sąd pierwszej instancji ponadto podkreślił, że przeprowadzenie drogi koniecznej uwzględnia przesłanki określone w art. 145 § 2 zdanie pierwsze i § 3 k.c.
 Zaskarżonym postanowieniem Sąd Okręgowy w R. oddalił apelację uczestnika postępowania Miejskiego Przedsiębiorstwa Dróg i Mostów sp. o.o. w R., podzielając ustalenia faktyczne i ocenę prawną Sądu pierwszej instancji. W skardze kasacyjnej, opartej na obu podstawach, pełnomocnik uczestnika postępowania zarzucił naruszenie art. 145 § 1 k.c. w związku z art. 233, art. 235 i art. 5 k.c. przez jego błędną wykładnię, art. 145 § 2 k.c. przez jego niewłaściwe zastosowanie oraz naruszenie art. 316 § 1 k.p.c. w związku z art. 391 § 1 i art. 13 § 2 k.p.c. oraz § 139 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 23 lutego 2007 r. - Regulamin urzędowania sądów powszechnych (Dz. U. Nr 38, poz. 249; dalej - regulamin sądowy) w związku z § 28 ust. 1 i 3 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 17 września 2001 r. w sprawie prowadzenia ksiąg wieczystych i zbiorów dokumentów (Dz. U. Nr 102, poz. 1122 z późn. zm.; dalej - rozporządzenie M.S.). Powołując się na te podstawy wniósł o uchylenie zaskarżonego postanowienia i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania Sądowi Okręgowemu bądź o uchylenie orzeczeń Sądów obu instancji i przekazanie sprawy Sądowi Rejonowemu do ponownego rozpoznania.
 Uczestnik postępowania Skarb Państwa - Starosta Powiatu R. w R. wniósł o oddalenie skargi kasacyjnej.

Uzasadnienie prawne

 Sąd Najwyższy zważył, co następuje:
 Zarzut naruszenia art. 145 § 1 k.c. w związku z art. 233, art. 235 i art. 5 k.c. polega - zdaniem skarżącego - na zasądzeniu wynagrodzenia za ustanowienie drogi koniecznej na rzecz właściciela zamiast użytkownika wieczystego gruntu.
 Podniesiony zarzut dotyka szerszej kwestii, a mianowicie dopuszczalności obciążenia służebnością drogi koniecznej prawa użytkowania wieczystego czy też ustanowienia takiej służebności na rzecz użytkownika wieczystego. Zarówno doktryna, jak i judykatura opowiedziały się za możliwością ustanowienia służebności gruntowej na prawie użytkowania wieczystego bądź na rzecz użytkownika wieczystego (por. uchwały Sądu Najwyższego: z dnia 22 października 1968 r., III CZP 98/68, OSNC 1969, nr 11, poz. 188, z dnia 29 maja 1974 r., III CZP 21/74, OSNC 1975, nr 4, poz. 55 oraz postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 17 stycznia 1974 r., III CRN 316/73, OSNC 1974, nr 11, poz. 197). W doktrynie zarysowały się jedynie rozbieżności co do uzasadnienia konstrukcji prawa służebności ustanowionej na prawie użytkowania wieczystego, nie ma natomiast głosów kwestionujących samą zasadę dopuszczalności ustanowienia tego prawa.
 W dawniejszej i współczesnej literaturze przeważa korzystanie z argumentu, do którego odwołuje się także orzecznictwo, że wyposażenie użytkownika wieczystego w legitymację do ustanowienia służebności gruntowej wynika ze składającego się na treść prawa użytkownika wieczystego uprawnienia do rozporządzania tym prawem (art. 233 zdanie drugie k.c.). Przyjmując, że rozporządzeniem jest taka czynność prawna, której celem i bezpośrednim skutkiem jest przeniesienie, obciążenie albo zniesienie prawa majątkowego, należy podzielić pogląd, iż w takim kontekście uprawnienie użytkownika wieczystego do rozporządzania swoim prawem obejmuje także jego obciążenie służebnością. Systemowego argumentu wspierającego ten pogląd dostarcza art. 241 k.c. stanowiący, że wraz z wygaśnięciem użytkowania wieczystego wygasają ustanowione na nim obciążenia. Z przewidzianego w tym przepisie wygaśnięcia ustanowionych obciążeń prawa użytkowania wieczystego wynika zatem, że wolno je ustanawiać zgodnie z ogólnym uprawnieniem użytkownika wieczystego do rozporządzania przysługującym mu prawem.
 Obciążeniu prawa użytkowania wieczystego służebnością drogi koniecznej nie sprzeciwia się także istota służebności gruntowej. Określając ją w art. 285 k.c. ustawodawca postanowił, że służebność gruntowa obciąża nieruchomość. Należy jednak podzielić wyrażony w piśmiennictwie pogląd, że chodzi tu o zasadniczy model ustawowy służebności gruntowej, niewykluczający ustanowienia tego ograniczonego prawa rzeczowego na prawie użytkowania wieczystego. W przytoczonym przepisie ustawodawca określił funkcjonalną treść służebności gruntowej i w zasadniczym modelu przyjął, że wymieniona służebność polega na korzystaniu z nieruchomości. Nie można tu jednak pomijać dalszej regulacji zawartej w odrębnych przepisach. Uwzględnienie odrębnej normy art. 233 k.c., przyznającej użytkownikowi wieczystemu uprawnienie do rozporządzania jego prawem, rozbudowuje bowiem normę art. 285 k.c., rozszerzając - od strony przedmiotowej - zakres dopuszczalności stosowania instytucji służebności gruntowej również na prawie użytkowania wieczystego. Nie narusza to zamkniętego katalogu ograniczonych praw rzeczowych, obejmującego także służebność, i ustawowej treści służebności gruntowej, a jedynie rozszerza katalog przedmiotów podlegających obciążeniu służebnością gruntową, co jest naturalną konsekwencją odpowiedniego zastosowania przepisów regulujących służebność gruntową w powiązaniu z szeroko ujętą w art. 233 k.c. formułą uprawnienia użytkownika wieczystego do rozporządzania przysługującym mu prawem.
 Nie ulega wątpliwości, że zaskarżonym postanowieniem służebność drogi koniecznej została ustanowiona na nieruchomości, a nie na przysługującym skarżącemu prawie użytkowania wieczystego tej nieruchomości. W tej sytuacji Sąd odwoławczy, trafnie uznał, że zgodnie z art. 145 § 1 k.c. wynagrodzenie za ustanowienie służebności drogi koniecznej należy się właścicielowi nieruchomości. Użytkownik wieczysty byłby natomiast na podstawie odpowiedniego zastosowania art. 145 § 1 k.c. uprawniony do tego wynagrodzenia w razie ustanowienia służebności na prawie użytkowania wieczystego. Innym zagadnieniem jest kwestia, czy w wypadku oddania nieruchomości w użytkowanie wieczyste jest możliwe ustanowienie drogi koniecznej także na nieruchomości. Ze względu na związanie Sądu Najwyższego granicami skargi kasacyjne, pozostaje ono jednak poza kontrolą kasacyjną (ar 39813 § 1 k.p.c.). Skarżący nie zakwestionował bowiem ustanowienia drogi koniecznej na nieruchomości. Zarzuty naruszenia prawa materialnego dotyczą jedynie kwestii wynagrodzenia za ustanowienie drogi koniecznej, jego wysokości i naruszenia oznaczonych przesłanek wytyczenia drogi koniecznej.
 Reasumując, z przedstawionych powodów zarzut zasądzenia wynagrodzenia za ustanowienie drogi koniecznej na rzecz właściciela nieruchomości z naruszeniem przytoczonych przez skarżącego przepisów prawa należało uznać za nieuzasadniony. W konsekwencji także bezskuteczna jest podjęta przez skarżącego próba zakwestionowania prawidłowości ustalenia wysokości wynagrodzenia za ustanowienie drogi koniecznej. Nie mając uprawnienia do wynagrodzenia, skarżący nie może podważać zaaprobowanej przez właściciela nieruchomości wysokości wynagrodzenia za ustanowienie drogi koniecznej. Kwestia kryteriów ustalenia tego wynagrodzenia uchyla się zatem spod kontroli kasacyjnej. Można jedynie na marginesie zauważyć, że art. 77 ustawy o gospodarce nieruchomościami, co skarżący pomija, pozwala uwzględniać dokonane przez użytkownika wieczystego nakłady konieczne wpływające na cechy techniczno-użytkowe gruntu i nakłady na infrastrukturę przy aktualizacji opłaty z tytułu użytkowania wieczystego.
 Zgodnie z art. 145 § 2 zdanie pierwsze k.c. jedną z niezbędnych przesłanek przeprowadzenia drogi koniecznej jest wytycznie drogi z uwzględnieniem najmniejszego obciążenia gruntów, przez który ma ona prowadzić. Podzielając rozstrzygnięcie Sądu pierwszej instancji, Sąd odwoławczy - wbrew zarzutowi skarżącego - nie ustanowił drogi koniecznej z naruszeniem tego przepisu. Wnikliwa ocena wskazanych przez biegłego trzech wariantów przeprowadzenia drogi koniecznej uzasadnia trafność wyboru wariantu pierwszego. Opowiadając się za przeprowadzeniem drogi koniecznej według wariantu nr Ia, skarżący nie przytoczył natomiast argumentów podważających przyjęte w zaskarżonym postanowieniu przeprowadzenie drogi koniecznej. Z niekwestionowanych ustaleń Sądu wynika, że obciążona nieruchomość stanowi drogę i nie może być wykorzystywana w innym celu. Prowadzi ona do należącej do użytkownika wieczystego wytwórni masy bitumicznej i korzystają z niej duże pojazdy ciężarowe. Ponadto umożliwia ona dostęp do zabudowań należących do mieszkańców O. i do masztu telefonii komórkowej. W tej sytuacji trudno podzielić zarzut skarżącego, że ustanowiona droga konieczna stanowi nadmierne obciążenie nieruchomości. Charakter ustanowionej służebności jest zgodny - co trafnie Sąd podkreślił - ze sposobem wykorzystywania obciążonej nieruchomości. Zarzut naruszenia art. 145 § 2 zdanie pierwsze k.c. należało zatem uznać za nieuzasadniony. Nie poddaje się natomiast kontroli kasacyjnej zarzut przeprowadzenia drogi koniecznej z naruszeniem interesu społeczno-gospodarczego, ponieważ zawierający tę przesłankę przepis art. 145 § 3 k.c. nie został przytoczony jako naruszony przepis prawa (art. 39813  § 1 k.p.c.).
 Nie podlega kontroli kasacyjnej także zrzut naruszenia art. 316 § 1 k.p.c. Zmierza on w istocie do podważenia ustaleń stanowiących podstawę faktyczną rozstrzygnięcia. Zadaniem skarżącego Sąd odwoławczy przyjął bowiem za własne nieprawidłowo dokonane przez Sąd pierwszej instancji ustalenia faktyczne. Tymczasem zgodnie z art. 3983 § 3 k.p.c. podstawą skargi nie mogą być zarzuty dotyczące ustalenia faktów.
 Nieuzasadniony jest zarzut, że zaskarżone postanowienie nie będzie mogło stanowić - na skutek naruszenia § 138 regulaminu sądowego w związku z § 28 rozporządzenia M.S. polegającego na przeprowadzeniu drogi koniecznej na podstawie szkicu sytuacyjnego nieopatrzonego klauzulą właściwego organu prowadzącego ewidencję gruntów i budynków stwierdzającą, że jest on przeznaczony do dokonywania wpisów w księgach wieczystych - podstawy do dokonania wpisu w księdze wieczystej. Nie ulega wątpliwości, że określona w art. 6268 § 3 k.p.c. kognicja Sądu wieczystoksięgowego nie obejmuje merytorycznej kontroli stanowiącego podstawę wpisu prawomocnego orzeczenia sądowego. Jest to konsekwencja wynikającej z art. 365 § 1 k.p.c. zasady związania Sądu prawomocnym orzeczeniem (por. uchwałę Sądu Najwyższego z dnia 28 sierpnia 1991 r., III CZP 71/91, OSNC 1992, nr 3, poz. 47). W konsekwencji zaskarżone postanowienie z powodu podniesionego uchybienia nie będzie stanowiło - wbrew zarzutowi skarżącego - w rozumieniu art. 6269 k.p.c. przeszkody do dokonania wpisu w księdze wieczystej.
 Z przedstawionych powodów Sąd Najwyższy orzekł, jak w sentencji postanowienia (art. 39814 k.p.c. oraz art. 520 § 3 k.p.c. w związku z art. 391 § 1 i art. 39821).

 
Uchwała

z dnia 30 marca 1992 r.

Sąd Najwyższy

III CZP 18/92

Nabywca używanego samochodu powinien zachować stosownie do okoliczności - zwłaszcza gdy zbywca nie jest osobą zajmującą się zawodowo obrotem samochodami - szczególną ostrożność w celu upewnienia się, czy samochód nie pochodzi z kradzieży.
OSNC 1992/9/144
3758
Dz.U.1964.16.93: art. 169 § 2; art. 556

glosa aprobująca: Szpunar A. PiP 1993/2/108


Skład orzekający

Przewodniczący: Prezes SN S. Rudnicki.
Sędziowie SN: H. Ciepła, S. Dmowski, T. Ereciński, A. Gola, T. Wiśniewski (sprawozdawca), C. Żuławska.

Sentencja

Sąd Najwyższy z udziałem prokuratora I. Kaszczyszyn, po rozpoznaniu wniosku Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego z dnia 3 lutego 1992 r. o udzielenie odpowiedzi na następujące pytania prawne:
1. Czy nabywca używanego samochodu wyprodukowanego za granicą powinien dołożyć staranności w celu upewnienia się, czy samochód nie pochodzi z kradzieży?
2. Czy - w przypadku pozytywnej odpowiedzi na pytanie 1 - obowiązek dołożenia przez nabywcę podwyższonej staranności istnieje także w sytuacji, gdy zawiera on umowę z osobą zawodowo wykonującą działalność handlową?
podjął następującą uchwałę i nadał jej moc zasady prawnej:
Nabywca używanego samochodu powinien zachować stosownie do okoliczności - zwłaszcza gdy zbywca nie jest osobą zajmującą się zawodowo obrotem samochodami - szczególną ostrożność w celu upewnienia się, czy samochód nie pochodzi z kradzieży.

Uzasadnienie faktyczne

1. Przedstawione do rozstrzygnięcia składowi siedmiu sędziów pytania prawne, mimo że odnoszą się do dwóch stanów faktycznych, dotyczą w istocie jednego zagadnienia, leżącego w tej samej płaszczyźnie prawnej. Są one wyrazem wątpliwości co do wykładni art. 169 k.c. i zmierzają do wyjaśnienia prawnorzeczowej kwestii, kiedy nabywca używanego, skradzionego samochodu może być traktowany jako działający w złej wierze. Szerzej rzecz ujmując, pytania te obejmują problematykę dobrej wiary nabywcy rzeczy ruchomej od nieuprawnionego. Z tych względów wymagają one łącznego rozważenia i udzielenia jednej odpowiedzi.
2. Jest niewątpliwe, że w polskim ustawodawstwie cywilnym obowiązuje, aczkolwiek tylko w formie nie pisanej, ogólna zasada, że nikt nie może przenieść na inną osobę więcej praw aniżeli jemu przysługuje, a to w myśl rzymskiej paremii: nemo plus iuris in alium transferre potest, quam ipse habet. W wypadku przeniesienia własności oznacza ona, że własność może skutecznie przenieść na nabywcę tylko właściciel. Artykuł 169 k.c. to jeden z wyjątków od tej zasady, mający na celu zapewnienie ochrony nabywcy nie wiedzącego o braku prawa własności po stronie poprzednika. Chodzi więc o bezpieczeństwo obrotu. Przepis ten brzmi następująco:
"Art. 169 § 1. Jeżeli osoba nieuprawniona do rozporządzania rzeczą ruchomą zbywa rzecz i wydaje ją nabywcy, nabywca uzyskuje własność z chwilą objęcia rzeczy w posiadanie, chyba że działa w złej wierze.
§ 2. Jednakże gdy rzecz zgubiona, skradziona lub w inny sposób utracona przez właściciela zostaje zbyta przed upływem lat trzech od chwili jej zgubienia, skradzenia lub utraty, nabywca może uzyskać własność dopiero z upływem powyższego trzyletniego terminu. Ograniczenie to nie dotyczy pieniędzy i dokumentów na okaziciela ani rzeczy nabytych na urzędowej licytacji publicznej lub w toku postępowania egzekucyjnego."
Z powyższego przepisu wynika, że jedną z przesłanek, której spełnienie decyduje o jego zastosowaniu, jest dobra wiara nabywcy. Przesłankę tę przepis art. 169 § 1 k.c. ujmuje w sposób negatywny ("chyba że działa w złej wierze"), tak, iż wyłącza nabycie w wypadku złej wiary. Taka formuła omawianego artykułu sprawia, że ciężar dowodu złej wiary obciąża osobę, która kwestionuje skuteczność nabycia. Jest to więc wzmocnienie zasady z art. 7 k.c., zgodnie z którą domniemywa się istnienie dobrej wiary. W konsekwencji nabywca nie musi wykazywać swej dobrej wiary, jako że ciężar dowodu spoczywa na właścicielu. Z takiego rozłożenia ciężaru dowodu wnosić można, że ustawodawca akcentuje ochronę dobrej wiary nabywcy i nabycie przezeń własności, nie zaś ochronę właściciela, który to prawo utracił. Jednakże przy interpretacji pojęcia dobrej (złej) wiary nie można zapominać, że art. 169 k.c. stanowi odstępstwo od wspomnianej już zasady nemo plus iurius, a więc, że nabycie przez nabywcę uzależnione jest od tego, czy zbywca ma uprawnienie do rozporządzania prawem.
Dokonując tej interpretacji należy też uwzględnić, że instytucja nabycia prawa od nieuprawnionego stwarza realną groźbę udzielenia ochrony prawnej osobom dopuszczającym się różnego rodzaju czynów nagannych (nadużyć, nielojalności), czy wręcz przestępstw, i że w następstwie, wbrew intencji ustawodawcy, właściciel rzeczy, który jest nawet stroną umowy rozporządzającej, częstokroć zupełnie bezpodstawnie, mógłby ponieść ujemne skutki w zakresie przysługującego mu prawa własności.
Należy też podkreślić, że według art. 169 § 1 k.c. dobra wiara dotyczyć ma uprawnienia do rozporządzania rzeczą, a nie samego prawa własności. Nabywca musi więc być przekonany, że zbywca jest właścicielem rzeczy lub osobą mającą szczególną legitymację do zbycia rzeczy, która nie stanowi jego własności, a więc jest przedstawicielem ustawowym właściciela, pełnomocnikiem, komisantem itp.
Dodać wreszcie wypada, że w wypadkach unormowanych w art. 169 § 1 k.c. dobra wiara nabywcy powinna zachodzić w momencie wydania rzeczy.
Ochrona nabywcy w dobrej wierze ulega istotnemu ograniczeniu, gdy chodzi o rzeczy zgubione, skradzione albo w inny sposób utracone przez właściciela wbrew jego woli. Przed upływem bowiem trzech lat od chwili utraty rzeczy przez właściciela, nabycie własności ex fide bona nie jest możliwe. Właściciel może więc w ciągu tego czasu dochodzić zwrotu rzeczy również od nabywcy w dobrej wierze (poza wypadkami, o których mowa w art. 169 § 2 zd. 2 k.c.). Co więcej, ze względu na to, że § 2 art. 169 k.c., w odróżnieniu od § 1 tegoż artykułu, hołduje zasadzie mala fides superveniens nocet, przejście własności z upływem trzyletniego terminu następuje tylko wówczas, gdy nabywca w chwili, w której nabycie własności jest możliwe, zachowuje dobrą wiarę. Jeżeli przed upływem tego terminu nabywca stał się posiadaczem w złej wierze, uzyskanie przezeń własności nie wchodzi w rachubę (patrz orzeczenia Sądu Najwyższego: z dnia 15 marca 1951 r. PoC 255/50 - Zb. Orz. 1952, poz. 35 i z dnia 28 sierpnia 1984 r. I CR 261/84 - OSNCP 1985, poz. 71). W odniesieniu do omawianej tu kategorii rzeczy istotna jest więc i następcza zła wiara.
3. Kodeks cywilny nie zawiera definicji pojęcia dobrej czy złej wiary i dlatego też kwestia odpowiedniego rozumienia tego pojęcia pozostawiona jest wykładni. Rozważając przedstawione do rozstrzygnięcia zagadnienie należy mieć na uwadze, że przepis art. 169 § 1 k.c. odnosi złą wiarę do faktu nabycia własności od nieuprawnionego, podczas gdy z reguły kodeks kwestią tą obejmuje różne stany (art. 170, 177 § 1, art. 174, 176, 221, 224-227 § 2, art. 228, 231 § 1. Z tej przyczyny problematyka dobrej i złej wiary na tle art. 169 § 1 k.c. kształtuje się odmiennie niż gdy chodzi o pozostałe sytuacje prawnorzeczowe.
Ażeby móc sformułować właściwą odpowiedź w rozważanym zakresie, konieczne jest przede wszystkim zajęcie przez Sąd Najwyższy stanowiska co do sytuacji wyłączającej dobrą wiarę nabywcy, o którym mowa w art. 169 k.c.
Otóż już pod rządem art. 48 prawa rzeczowego, będącym odpowiednikiem art. 169 k.c., Sąd Najwyższy wyjaśnił, że w złej wierze jest nie tylko ten, kto nabył posiadanie w pełnej świadomości bezprawnego nabycia, lecz również ten, kto nabył rzecz w okolicznościach, na podstawie których powinien był przypuszczać, że nabywa rzecz od nieuprawnionego (orzeczenie z dnia 17 czerwca 1948 r. C I. 378/48 - Zb. Orz. 1949, poz. 28). Dla omawianego tu zagadnienia istotne znaczenie ma też uchwała siedmiu sędziów z dnia 5 sierpnia 1948 r. C. Prez. 128/48 (PiP 1948, z. 9-10, s. 148), w której Sąd Najwyższy, kładąc akcent na przekonanie nabywcy co do uprawnienia zbywcy do rozporządzania rzeczą, podkreślił, że nie można w tej kwestii dać żadnej generalnej wskazówki, gdyż wszystko zależy od okoliczności faktycznych i wyników postępowania dowodowego, które sąd w każdym konkretnym wypadku powinien poddać wszechstronnemu rozważeniu.
W sprawie wykładni pojęcia "dobrej wiary" w rozumieniu art. 169 § 1 k.c. Sąd Najwyższy wypowiedział się w wyroku z dnia 11 marca 1985 r. III CRN 208/84 (OSNCP 1986, z. 1, poz. 9), w którego uzasadnieniu zawarł tezę, że "Nie może być uważana za nabywcę w dobrej wierze (art. 169 k.c.) osoba, która zawiera umowę kupna-sprzedaży z osobą nie wpisaną jako właściciel w dowodzie rejestracyjnym samochodu". Sąd Najwyższy wskazał zarazem, że wymagana w związku z zakupywaniem samochodu na tzw. giełdzie ostrożność nabywców jest podyktowana nie tylko ich własnym interesem, ale także względami na zapewnienie obrotu pojazdami zgodnie z obowiązującym prawem i zasadami współżycia społecznego. W uzasadnieniu wyroku z dnia 21 października 1987 r. III CRN 286/87 (OSPiKA 1988, poz. 141) natomiast Sąd Najwyższy wyraził pogląd, że dobrą wiarę nabywcy wyłącza nie tylko świadomość, że zbywca nie jest upoważniony do rozporządzania rzeczą, ale także sytuacja, w której brak tej świadomości jest następstwem niedbalstwa lub niezachowania przez niego przyjętej w danych warunkach staranności.
Jeżeli chodzi o doktrynę, to na gruncie obowiązującego kodeksu cywilnego w zasadzie jednolicie przyjmuje się, że dobrą wiarę nabywcy ruchomości wyłącza również spowodowany zwykłym niedbalstwem brak świadomości nabywcy, że zbywca jest osobą nieuprawnioną. Dąży się jednak także do wykorzystania przy wyjaśnianiu omawianego zagadnienia pojęcia "należytej staranności". Precyzując zaś to pojęcie podkreśla się, że zła wiara nabywcy ma miejsce, gdy jest wynikiem niezachowania normalnej w danych okolicznościach staranności. Zauważa się ponadto, że wymagania pod względem staranności nabywcy nie mogą iść ani za daleko, gdyż byłoby to dlań obciążenie nadmierne, ani też za blisko, bo wówczas z kolei godziłoby się w zasługujący na ochronę interes właściciela. Dokonując oceny staranności nie powinno się abstrahować od okoliczności, w jakich odbywa się nabycie rzeczy ruchomej od nieuprawnionego.
Rozważania powyższe prowadzą do wniosku, że według art. 169 k.c. nabywca ruchomości jest w złej wierze, jeżeli wie o tym, że zbywca nie jest osobą uprawnioną do rozporządzania ruchomością albo o fakcie tym nie wie w wyniku swego niedbalstwa, przy czym wystarczy tu nawet niedbalstwo zwykłe (culpa levis).
4. Określone w ten sposób pojęcie złej wiary w rozumieniu art. 169 k.c. należy obecnie odnieść do wypadku, gdy przedmiotem obrotu jest używany samochód. W analizowanej sytuacji, wbrew sugestii zawartej w przedstawionych pytaniach, obojętna jest okoliczność, czy w grę wchodzi używany samochód produkcji zagranicznej, czy też produkcji krajowej. Każdorazowo bowiem problem kształtuje się identycznie.
Pragnąc rozstrzygnąć postawione zagadnienie należy przede wszystkim mieć na uwadze notoryjny fakt, że w całej masie legalnych i prawidłowych umów przenoszących własność używanych samochodów coraz częściej zdarzają się umowy dotyczące pojazdów skradzionych. Potęgujące się zjawisko kradzieży samochodów i wzrastające prawdopodobieństwo nabycia samochodu pochodzącego z kradzieży nie może więc nie rzutować na zakres i treść wymaganych od nabywców aktów ostrożności. Na stopień tej ostrożności wpływa zresztą już sam rodzaj i wartość wchodzących tu w grę dóbr prawnych. Inny jest przecież zakres wymagań stawianych nabywcy, gdy chodzi o dobra standardowe, będące na codzień powszechnym przedmiotem obrotu cywilnoprawnego, a inny - gdy chodzi o rzeczy o dużej wartości.
Przy rozważaniu kwestii ewentualnego niedbalstwa nabywców używanych samochodów nie bez znaczenia jest, że w przeważającym stopniu są to osoby nie przygotowane zawodowo do sprawdzenia prawa własności samochodu. Nie można więc pomijać realnej możliwości wyjaśnienia przez nich uprawnienia zbywcy do rozporządzania pojazdem. Zważyć także należy, że kradzieżami samochodów, oprócz złodziei, działających niejako "na własny rachunek", wielokroć prymitywnie i w sposób łatwy do ujawnienia, zajmują się często zorganizowane grupy czy zgoła gangi przestępcze, które proceder swój uprawiają na szeroką skalę i przez długi czas, mają opracowane metody podrabiania dokumentacji, czy to odpraw celnych, czy też rejestracji pojazdów, potrafią umiejętnie zacierać ślady swego przestępnego zachowania, tak, że człowiekowi nie wtajemniczonemu, mimo dokładnej staranności i ostrożności, trudno się niekiedy zorientować, czy samochód pochodzi z kradzieży, czy też nie. W rezultacie nawet u nabywcy, który postępował rozsądnie i ostrożnie, może pojawiać się obawa, że mimo wszystko nabyty przezeń samochód pochodzi z kradzieży. Byłoby absurdem, gdyby takiego nabywcę - ze względu li tylko na tę obawę - traktować jako działającego w złej wierze. Przy takiej wykładni art. 169 k.c. ograniczałoby się ponad miarę zasadę dobrej wiary nabywcy i w konsekwencji godziłoby się w cel tej zasady, jakim jest bez wątpienia ochrona łatwości i pewności obrotu cywilnoprawnego. W praktyce prowadziłoby to wręcz do sparaliżowania tego obrotu, co oczywiście nie powinno mieć miejsca.
Bezsprzecznie potencjalny nabywca używanego samochodu, zwłaszcza produkcji zagranicznej, powinien liczyć się z możliwością zbycia mu pojazdu skradzionego, dlatego też oczekiwać należy odeń przedsięwzięcia szeregu czynności celem upewnienia się (rozeznania) w ramach ogólnego doświadczenia życiowego oraz przeciętnego doświadczenia kierowcy-amatora co do stanu prawnego nabywanego samochodu. W praktyce oznacza to przykładowo konieczność sprawdzenia przez niego tożsamości zbywcy i jego uprawnienia do rozporządzania danym pojazdem, skontrolowania dowodu rejestracyjnego pojazdu, dokonania oględzin samochodu, w szczególności sprawdzenia numeru silnika i tabliczki znamionowej. Niekiedy konkretne okoliczności, np. zbyt niska cena oferowanego do sprzedaży samochodu, mogą nakazywać wzmożoną ostrożność nabywcy. Może przeto pojawić się potrzeba zażądania od zbywcy książeczki gwarancyjnej (chociażby celem odszukania informacji o ewentualnych zmianach właściciela), dowodu przejścia własności samochodu na zbywcę, czy wreszcie dokumentacji dotyczącej sprowadzenia pojazdu z zagranicy (dowody odprawy celnej, kwity podatkowe, poświadczenie, że auto pochodzące z Niemiec nie jest kradzione - tzw. Fahrzeugbrief). Jeżeli natomiast wyniki oględzin samochodu, i to dokonanych przez laika, wskazywałyby na ślady kradzieży (przerobiony numer silnika, zmiana zapisów na tabliczce znamionowej, odkształcenia zamków drzwiowych, dorabiane klucze do drzwi, różne zamki w drzwiach, bagażniku i pokrywce wlewu paliwa), wymagać należałoby od nabywcy ponadto sprawdzenia pojazdu w autoryzowanej stacji samochodowej, wyjaśnienia kwestii autentyczności dowodu rejestracyjnego pojazdu mechanicznego lub sprawdzenia policyjnej listy skradzionych samochodów.
Nie jest oczywiście zadaniem niniejszej uchwały drobiazgowe wyliczenie okoliczności uzasadniających przyjęcie po stronie nabywcy złej wiary, nie byłoby to zresztą możliwe, dlatego też ogólnie jedynie należy podkreślić, że w każdym danym wypadku obowiązkiem sądu meriti jest ustalenie, czy nabywca faktycznie zachował wzmożoną (szczególną) ostrożność celem utwierdzenia się w przekonaniu, iż samochód nie jest skradziony. Dodać należy, że podstawę wnioskowania o złej wierze nabywcy mogą stanowić także domniemania faktyczne, jeżeli tylko istnieją przesłanki przewidziane w art. 231 k.p.c.
5. Jak już zaznaczono, podobne podejście do omawianego tu zagadnienia powinno mieć miejsce w sytuacji, gdy nieuprawnionym zbywcą była osoba zawodowo zajmująca się obrotem samochodami. Profesjonalizm kontrahenta jest bowiem jedynie okolicznością faktyczną, która sama przez się nie przesądza kwestii dobrej lub złej wiary nabywcy. W rozpatrywanym wypadku jednak kwestię tę należałoby wyjaśnić w powiązaniu z treścią art. 355 § 2 k.c., zgodnie z którym  "Należytą staranność dłużnika w zakresie prowadzonej przez niego działalności gospodarczej określa się przy uwzględnieniu zawodowego charakteru tej działalności". Aczkolwiek nabywca może podnosić, że działał w zaufaniu do fachowości kontrahenta, to jednak, biorąc pod uwagę tę okoliczność, brak jest podstaw do uznania, że nie obciążały go wówczas jakiekolwiek wymagania co do własnej staranności, zmierzającej do ustalenia rzeczywistego stanu prawnego nabywanego samochodu. Zaufanie to bowiem nie może być całkowite i bezgraniczne. Dlatego też, gdyby przykładowo okazało się, że nabywca zaniechał nawet zwykłego obejrzenia nabywanego samochodu i jego dokumentacji, w następstwie czego nie dostrzegł, chociaż mógł i powinien, oczywistej wady prawnej, to wówczas, bez względu na zaniedbanie kontrahenta, możliwe było przypisanie mu złej wiary. Tym bardziej dobrą wiarę nabywcy wyłączałaby wiedza, że zbywca - profesjonalista nie był osobą uprawnioną do rozporządzania rzeczą.
Z wyżej przytoczonych względów na przedstawione pytanie udzielono odpowiedzi jak w sentencji uchwały.

 
Wyrok

z dnia 12 grudnia 1997 r.

Sąd Najwyższy

II CKN 509/97

Działania banku przy sprawdzaniu właścicielskich uprawnień zastawnika powinny być oceniane z uwzględnieniem staranności i ostrożności, wymaganych od instytucji bankowych.
OSNC 1998/6/104
32968
Dz.U.1992.72.359: art. 30
Dz.U.1964.16.93: art. 306; art. 355; art. 472


Skład orzekający

Przewodniczący: sędzia SN C. Żuławska (sprawozdawca). Sędziowie: SN G. Filcek, SA I. Gromska-Szuster.

Sentencja

Sąd Najwyższy po rozpoznaniu w dniu 12 grudnia 1997 r. na rozprawie sprawy z powództwa Wytwórni Sprzętu Komunikacyjnego "PZL-Ś.(...)" SA w Ś. przeciwko BWR Real Bank SA w K. o ustalenie i zapłatę, na skutek kasacji pozwanego od wyroku Sądu Apelacyjnego w Krakowie z dnia 25 lutego 1997 r. sygn. akt (...)
oddalił kasację i zasądził od pozwanego na rzecz powoda kwotę 1000 zł tytułem kosztów postępowania kasacyjnego.

Uzasadnienie faktyczne

Powodowa Wytwórnia Sprzętu Komunikacyjnego na podstawie art. 222 k.c. dochodziła od pozwanej Firmy Handlowej "I.(...) - B.(...)" - Spółka cywilna oraz od pozwanego K.(...) Banku Mieszkaniowego "I.(...) K.(...)" [obecna nazwa: BWR R.(...) SA] wydania stanowiących własność powoda rzeczy, a mianowicie określonych rodzajów (typów) przyczepek samochodowych i podłodziowych, albo też zapłaty kwoty 393.690,99 zł tytułem równowartości tych przyczepek. W toku procesu powódka sprecyzowała ostatecznie swoje żądanie na 287 sztuk przyczepek o wartości 203.760,09 zł.
Sąd Wojewódzki zawiesił postępowanie w stosunku do pozwanej Firmy, a to wobec postawienia jej w stan upadłości, wobec zaś pozwanego Banku powództwo oddalił, opierając się na następujących ustaleniach:
Dnia 29 marca 1993 r. powódka zawarła z pozwaną Spółką umowę, nazwaną umową agencji, na podstawie której pozwana Spółka zobowiązała się sprzedawać we własnym imieniu, a na rachunek powódki, wyprodukowane przez powódkę przyczepki - za wynagrodzeniem w postaci prowizji. Dla realizacji tej usługi pozwana miała wykorzystywać również przekazaną przez powoda do jej dyspozycji sieć pośredników (dealerów).
Dnia 2 lutego 1994 r. pozwana Spółka zawarła z pozwanym Bankiem umowy o kredyt bankowy oraz umowy o zastaw bankowy, zabezpieczający te kredyty, ustanawiając zastaw na przyczepkach znajdujących się na placach składowych pozwanej Spółki i jej dealerów.
Pozwana Spółka oświadczyła w umowach zastawu, że przyczepki te stanowią jej własność, a w toku procesu twierdziła, że łącząca ją z powodem umowa nie była w istocie umową o usługi, ale umową sprzedaży przyczepek. Wobec niezwrócenia kredytów pozwany Bank powiadomił pozwaną Spółkę, że zgodnie z powołanym w umowach kredytowych statutem Banku przedmioty zastawu "przepadają na rzecz Banku", czego pozwana Spółka nie kwestionowała, wobec czego Bank za pośrednictwem dealerów zdołał sprzedać 107 sztuk przyczepek.
Sąd Wojewódzki w przedmiocie kwalifikacji prawnej umowy z dnia 29 marca 1993 r. uznał, że jest to umowa komisu z elementami umowy agencyjnej, o czym świadczy uzgodniony system rozliczeń, obowiązek składania przez pozwaną Spółkę powodowemu producentowi przyczepek okresowych, szczegółowych rozliczeń sztuk sprzedanych i nie sprzedanych, a także używanie w umowie określeń stron: "producent" i "przedstawiciel".
Na podstawie takiej kwalifikacji umowy Sąd Wojewódzki uznał, że - zgodnie z art. 309 k.c. i art. 169 k.c. - umowy zastawu, chociaż nie zawarte z właścicielem rzeczy, obciążanych zastawem, mogą być uznane za skuteczne, jeżeli zastawnik byłby w dobrej wierze co do uprawnień zastawcy do obciążenia rzeczy zastawem. Na podstawie analizy okoliczności sprawy sąd ten uznał, że wobec nieprzeprowadzenia dowodu co do złej wiary zastawnika (pozwanego Banku) należy przyjąć, że działał on w dobrej wierze. W szczególności sąd ustalił, że pozwana Spółka (kredytobiorca-zastawca) złożyła w umowie zastawu oświadczenie, że przyczepki stanowią jej własność i nie są obciążone prawami osób trzecich, zaś obejrzenie ich przez pracowników banku pozwoliło stwierdzić, że każda jest zaopatrzona w nalepkę "I.(...) - B.(...)", jako sprzedawcy. Pozwany Bank powołał się ponadto na to, że pozwana Spółka uzyskiwała już poprzednio u niego kredyty i spłacała je, darzył ją więc zaufaniem.
Na postanowienie o zawieszeniu postępowania w stosunku do pozwanej Spółki powód złożył zażalenie, jednakże uległo ono oddaleniu, Sąd Apelacyjny bowiem stanął na stanowisku, że powód na podstawie art. 31 Prawa upadłościowego powinien wystąpić do sędziego - komisarza z wnioskiem o wyłączenie z masy upadłości przyczepek, jako stanowiących własność powoda. Zawieszenie natomiast postępowania wobec strony, która popadła w upadłość, znajduje podstawę w art. 174 § 1 k.p.c.
Od orzeczenia oddalającego powództwo powód wniósł apelację, która została uwzględniona. Sąd Apelacyjny, podzielając pogląd Sądu Wojewódzkiego na prawną kwalifikację umowy z dnia 29 marca 1993 r., uznał mianowicie, że pozwany Bank nie działał w dobrej wierze przy zawieraniu umowy zastawu, nie nabył zatem uprawnień zastawnika do przedmiotowych przyczepek. Sąd Apelacyjny zasądził więc na rzecz powoda kwotę 78.214,57 zł tytułem równowartości 107 sztuk przyczepek (sprzedanych na polecenie pozwanego Banku) oraz nakazał pozwanemu Bankowi, aby wydał powodowi 168 sztuk przyczepek o określonych typach i numerach fabrycznych. W przedmiocie złej wiary pozwanego Banku Sąd Apelacyjny stwierdził, że dopuścił się on niedbalstwa, polegając na gołosłownym oświadczeniu zastawcy, że jest właścicielem zastawianych towarów i na zaufaniu opartym na fakcie spłacenia wcześniejszego kredytu. Sąd ten wskazał też na zeznania świadka, pracownicy pozwanego Banku, która oświadczyła, że przy zawieraniu umów zastawu Bank nigdy nie bada dokumentów zakupu, nigdy też nie bada, czy obciążany zastawem przedmiot został skutecznie nabyty przez zastawcę. Ponadto sąd zwrócił uwagę na fakt, że umowy zastawu nie specyfikują obejmowanych w zastaw przedmiotów (poza ich nazwami rodzajowymi), nie wskazują też ich liczby, wartość zaś określona jest w kwocie globalnej, na domiar zaokrąglonej (np. 3.000.000.000 zł, 4.500.000.000 zł) - co wyłącza jakąkolwiek precyzję ustaleń co do przedmiotu zastawu.
W kasacji, wniesionej przez pełnomocnika pozwanego Banku, podniesiony został zarzut naruszenia prawa materialnego (pierwsza podstawa kasacyjna), a mianowicie art. 169 § l k.c. przez jego błędne zastosowanie oraz art. 28 Prawa upadłościowego, a także naruszenia prawa procesowego (druga podstawa kasacyjna), a mianowicie art. 321 § 1 k.p.c.

Uzasadnienie prawne

Sąd Najwyższy zważył, co następuje:
Zarzut naruszenia art. 169 § 1 k.c. musi być uznany za chybiony, Sąd Apelacyjny bowiem trafnie ocenił, że sposób, w jaki pozwany Bank działa przy zawieraniu umów zastawu, cechuje niefrasobliwość i niedbalstwo. Instytucje bankowe, obracające powierzonymi im pieniędzmi deponentów, powinny wykonywać swoje zadania z należytą dbałością o ich interesy, a także szerzej - o interesy kredytobiorców, które muszą cierpieć na tym, że bank, ponosząc straty związane z tzw. trudnymi kredytami, znajduje ich pokrycie w podnoszeniu oprocentowania udzielanych kredytów.
Zastaw bankowy stanowi ważny sposób zabezpieczania kredytów, z istoty rzeczy zatem wynika, że musi być ustanawiany przy zastosowaniu takich środków ostrożności i staranności, jakich wymaga jego funkcja zabezpieczająca, w przeciwnym bowiem razie nie może ona być realizowana, ustanowienie zastawu staje się formalnością, potrzebną do uzyskania kredytu, ale realnie kredytu tego nie zabezpiecza.
Z tego punktu widzenia nie jest ani przypadkowe, ani obojętne, że art. 307 § 1 k.c. do ustanowienia zastawu przewiduje, iż umowę wierzyciel zawiera jedynie z właścicielem rzeczy obciążonej. Ta cecha zastawcy musi zostać ustalona w sposób staranny, a szczególną w tym względzie ostrożność dyktują liczne i dobrze bankom znane przypadki nadużyć, polegających na ustanawianiu zastawu przez zastawnika, który nie jest właścicielem. Poleganie w tej mierze na samym tylko oświadczeniu ubiegającego się o kredyt zastawcy uznać trzeba za nieodpowiadające wymaganiom staranności i ostrożności, wymaganej od banku, a nawet za lekkomyślność, bank bowiem zna realne zagrożenia wynikające z przyjmowania fikcyjnych zabezpieczeń, liczy jednak, że uda się uniknąć ich ujemnych następstw. Tak ryzykownie i nieostrożnie działający bank nie może liczyć na ochronę, jaką przepisy kodeksu cywilnego (art. 169 § 1 w zw. z art. 309 k.c.) dają zastawnikowi działającemu w dobrej wierze, a to ze względu na to, że nie może skutecznie powołać się na swoją dobrą wiarę. Zgodnie z judykaturą przyjmuje się bowiem, że według art. 169 k.c. nabywca ruchomości (tu: zastawnik) jest w złej wierze nie tylko wtedy, kiedy wie o tym, że zbywca (tu: zastawca) nie jest osobą uprawnioną do rozporządzania (tu konkretnie: do obciążania) ruchomością, ale również wtedy, kiedy o fakcie tym nie wie w wyniku swego niedbalstwa (uchwała składu siedmiu sędziów SN - zasada prawna z dnia 30 marca 1992 r., OSNCP 1992, z. 9 poz. 144).
W realiach rozstrzyganej sprawy dodatkowe wątpliwości powinno było budzić to, że zastawcą było przedsiębiorstwo handlowe, będące spółką cywilną, notoryjne zaś jest, że tego rodzaju podmioty, pozbawione z reguły większych kapitałów do "zamrożenia" w towarach (i to w towarach, którymi handel nie cechuje się szczególnie dużą szybkością obrotów) - działają jako pośrednicy, a nie hurtownicy. Wiadomo zresztą ponadto, że także hurtownicy i detaliści w naszych obecnych warunkach biorą często towary w komis, a nie kupują ich. Wzgląd na te okoliczności uzasadnia oczekiwanie, że bank, udzielając kredytu pod zastaw towarów, będzie wymagał wykazania np. za pomocą dokumentów zakupu, faktur, dowodów zapłaty za towar, itp., iż zastawca jest faktycznie właścicielem towarów, na których ustanawia zastaw. Rezygnacja z dowodów nabycia (zakupu) przez zastawcę towarów, na których ustanawiany jest zastaw, nie może być usprawiedliwiona powołaniem się - jak czynił to pozwany Bank - na okoliczność, że inne egzemplarze towaru tego samego rodzaju zastawca wcześniej sprzedał, naliczając VAT od wartości netto towaru, z czego można by wnioskować, iż był ich właścicielem. Nie świadczy to przecież, że jest właścicielem kolejnych partii tego towaru.
Zauważyć też trzeba marginesowo, że żadnej wartości dowodowej w omawianej kwestii nie mają obserwacje co do zaopatrywania przedmiotowych przyczepek w nalepki z nazwą pozwanej Spółki, jako sprzedawcy (na co powołał się pozwany Bank), skoro była ona rzeczywiście sprzedawcą - niezależnie od tego, czy działałaby jako agent właściciela, czy też sama byłaby właścicielem.
Zarzut naruszenia art. 28 Prawa upadłościowego jest o tyle bezprzedmiotowy, że zawieszenie postępowania w stosunku do pozwanej Spółki w związku z jej upadłością nie ma znaczenia dla rozstrzygnięcia w sprawie o wydanie rzeczy lub zapłatę ich równowartości, rzeczy te zaś są właśnie w dyspozycji pozwanego Banku albo zostały przez niego sprzedane. Także wyprowadzanie z faktu zawieszenia postępowania wniosków co do prawa własności przyczepek jest nieuprawnione, zawieszenie nie ma przecież waloru prejudykatu w rozstrzyganej sprawie. Kasacja nie powołuje zresztą przepisu, jaki byłby przedmiotem naruszenia przez Sąd Apelacyjny w zaskarżonym kasacją orzeczeniu, sprawa bowiem zawieszenia rozstrzygana była odrębnie.
Również zarzut naruszenia art. 321 § l k.p.c. okazał się nieuzasadniony, w istocie bowiem nie doszło do orzeczenia ponad żądanie pozwu - co zarzucono w kasacji. Sąd Apelacyjny orzekł o wydaniu takiej liczby przyczepek, jaka była przedmiotem zaskarżenia (168 sztuk), a jedynie dokonał mylnego oznaczenia 12 z nich (przez określenie, że są to przyczepki typu 2,0) - co może być przedmiotem sprostowania.
W tym stanie rzeczy kasację pozwanego Banku należało na podstawie art. 39312 k.p.c. oddalić jako nieusprawiedliwioną.

 
Wyrok

z dnia 21 października 1987 r.

Sąd Najwyższy

III CRN 286/87

Świadomość nabywcy samochodu co do tego, że jego zbywca pozostaje w związku małżeńskim oraz że samochód ten wchodzi w skład majątku wspólnego zbywcy i jego małżonka, który nie bierze udziału w transakcji, nie przesądza sama przez się o braku dobrej wiary nabywcy. Nabywca rzeczy ruchomej będzie uważany za działającego w złej wierze, jeśli wie lub na podstawie towarzyszących transakcji okoliczności powinien wiedzieć, że zbywca taki działa wbrew woli małżonka .
OSNC 1989/11/185, M.Prawn. 1999/6/20
3500
Dz.U.1964.16.93: art. 58; art. 169 § 1
Dz.U.1964.9.59: art. 38

glosa aprobująca: Stankiewicz M. M.Prawn. 1999/6/20


Skład orzekający

  Przewodniczący: sędzia SN Z. Marmaj (sprawozdawca). Sędziowie SN: G. Bieniek, T. Bukowski. 

Sentencja

  Sąd Najwyższy po rozpoznaniu sprawy z powództwa Tadeusza A. przeciwko Eugenii K. i Józefowi K. o wydanie samochodu i zapłatę 342.000 zł na skutek rewizji nadzwyczajnej Ministra Sprawiedliwości od wyroku Sądu Wojewódzkiego w Warszawie z dnia 11 listopada 1986 r. 
  oddalił rewizję nadzwyczajną. 

Uzasadnienie faktyczne

  Sąd Rejonowy dla m. st. Warszawy wyrokiem z dnia 30 listopada 1985 r. nakazał pozwanemu Józefowi K. wydanie powodowi samochodu marki Polonez 1500 nr rej. (...) wraz z dodatkowym wyposażeniem oraz zasądził od tego pozwanego i jego byłej żony Eugenii kwotę 305.500 zł, a Sąd Wojewódzki wyrokiem z dnia 11 listopada 1986 r. w uwzględnieniu rewizji pozwanych wyrok ten zmienił o tyle tylko, że sumę 305.500 zł zasądził rozdzielnie: 175.000 zł Eugenii K., zaś pozostałą część 130.500 zł solidarnie od obojga pozwanych, oddalając rewizje w pozostałych częściach. Podstawą rozstrzygnięcia były następujące okoliczności ustalone przez Sąd Rejonowy i zaaprobowane przez Sąd Wojewódzki: Pozwani byli małżeństwem, a ich związek został rozwiązany przez rozwód w 1984 r. W 1979 r. nabyli w eksporcie wewnętrznym samochód osobowy "Polonez 1500", który został zarejestrowany na imię męża. W sierpniu 1982 r., gdy już toczyła się między małżonkami sprawa o rozwód, pozwana Eugenia K. zabrała bez wiedzy męża samochód, ukryła go i rozpoczęła poszukiwanie nabywcy. O zamiarze sprzedaży samochodu poinformowała m.in. obsługę stacji benzynowej. Powód świadczący usługi w zakresie przewozu osobowego porozumiał się z pozwaną, zapoznał się ze stanem samochodu i uzgodnił, że samochód ten nabędzie, gdy zgromadzi na ten cel pieniądze. W dniu 14 grudnia 1982 r. w mieszkaniu pozwanej doszło do zawarcia umowy sprzedaży samochodu za cenę 620.000 zł. Samochód wraz z dowodem został mu wydany. Pozwana wówczas zapewniła go, iż mąż jej czasowo przebywa za granicą, lecz upoważnił ją do zbycia samochodu i w tym celu podpisał przygotowaną wcześniej umowę. W rzeczywistości umowa została podpisana przez pozwaną, o czym powód nie wiedział. Powód po dokonaniu czynności rejestracyjnych, wykonaniu pewnych napraw eksploatował samochód jako taksówkę do kwietnia 1983 r., kiedy pojazd został mu odebrany przy udziale funkcjonariusza MO. Zabezpieczenie samochodu nastąpiło w związku z toczącym się przeciwko pozwanej postępowaniem karnym o popełnienie przestępstwa z art. 203 § 1 k.k. (zabór mienia stanowiącego majątek wspólny). Postępowanie to uległo umorzeniu z mocy przepisów o amnestii, samochód zaś został wydany pozwanemu. 
  Zdaniem sądów obu instancji, powód nabył samochód w dobrej wierze i stał się jego właścicielem (art. 38 k.r.o. i art. 169 k.c.). Nie miał on uzasadnionych podstaw w świetle zapewnień udzielonych mu przez pozwaną - do szczególnego badania stosunków między małżonkami, a wobec wydania mu rzeczy z dokumentem rejestracyjnym stał się jej właścicielem. Ta dobra wiara nabywcy nie została przez pozwanego podważona (art. 6 k.c.). Sądy powołały się przy tym na poglądy zawarte w komentarzu do Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego - Wyd. Praw. 1966, str. 158 oraz na wyrok SN z dnia 24 marca 1959 r. 4 CR 429/58 (OSN 1960, poz. 32), w którym wypowiedziany został pogląd, iż nabywca ruchomości od osoby pozostającej w związku małżeńskim nie ma obowiązku badać, czy zbywca ma uprawnienia do zbycia, i zwracać się do drugiego z małżonków z zawiadomieniem o zamierzonej transakcji. 
  W rewizji nadzwyczajnej Minister Sprawiedliwości zarzucając rażące naruszenie prawa, a w szczególności art. 36 § 2, art. 37 § 1 i art. 38 k.r.o. oraz art. 169 § 1 k.c., a także naruszenie interesu Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, domagał się uchylenia obu wymienionych wyroków i przekazania sprawy Sądowi Rejonowemu do ponownego rozpoznania. 
  Rewizja powyższa na uwzględnienie nie zasługuje, albowiem twierdzone rażące naruszenie prawa, jak też interesu Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej w rozpatrywanej sprawie nie ma miejsca. Choć pozwana Eugenia K. podnosiła w procesie, iż samochód stanowi jej majątek odrębny, to sąd pierwszej instancji zasadnie poglądu tego nie podzielił. Przedmiotowy samochód wchodził w skład majątku dorobkowego małżonków K. Zbycie samochodu, jako czynność przekraczająca zwykły zarząd składnikiem majątku wspólnego, mogło nastąpić za zgodą drugiego z małżonków. Przepisy o zarządzie majątkiem wspólnym uwzględniają jednak interesy kontrahentów małżonków. Celowi temu służy przede wszystkim art. 38 k.r.o. nakazujący w wypadku, gdy osoba trzecia bez wymaganej zgody drugiego z małżonków nabyła prawo lub została zwolniona od obowiązku stosowania w sposób odpowiedni przepisów o ochronie osób, które w dobrej wierze dokonały czynności prawnej z osobą uprawnioną do rozporządzania prawem. Chodzi tu w szczególności o normę art. 169 k.c., według której nabywca rzeczy ruchomej od osoby nieuprawnionej uzyskuje własność tej rzeczy z chwilą objęcia jej w posiadanie, chyba że działa w złej wierze. Polski system prawny nie zawiera definicji pojęcia dobrej lub złej wiary, lecz jedynie w art. 7 k.c. stanowi, iż domniemywa się istnienie dobrej wiary. Domniemanie to ulega obaleniu, jeżeli okoliczności towarzyszące zbyciu i wydaniu rzeczy powinny były wywołać wątpliwości co do zasadności takiego przekonania. Tak więc ową dobrą wiarę nabywcy wyłączy nie tylko świadomość, że zbywca nie jest upoważniony do rozporządzenia rzeczą, ale także sytuacja, w której brak tej świadomości jest następstwem niedbalstwa lub niezachowania przez niego przyjętej w danych warunkach staranności. Oczywiście, wbrew odmiennej sugestii wyrażonej w rewizji nadzwyczajnej sama świadomość tego, że zbywca samochodu pozostaje w związku małżeńskim, oraz że samochód ten wchodzi w skład majątku dorobkowego zbywcy i jego małżonka, nie biorącego udziału w czynności sprzedaży, nie prowadzi do stanu, w którym nabywca przestaje być w dobrej wierze. Podzielanie takiego poglądu prowadziłoby do sytuacji paraliżującej obrót i życiowo nie do zaakceptowania. Należy także podnieść, iż wchodzące w grę przepisy prawa nie nakładają obowiązku zachowania szczególnej ostrożności przy nabywaniu rzeczy ruchomych od osób pozostających w związku małżeńskim. 
  Jak już podniesiono powód wiedział o tym, że zbywczyni samochodu pozostaje w związku małżeńskim oraz że samochód ten wchodzi w skład majątku wspólnego małżonków. Należy wszakże mieć na uwadze okoliczności towarzyszące transakcji, które to okoliczności nie nakazywały zachowania szczególnej ostrożności po stronie nabywcy. Przede wszystkim należy zwrócić uwagę na okres, jaki dzielił powzięcie przez nabywcę wiadomości o możliwości nabycia samochodu i datę nabycia. Otóż między tymi datami upłynął okres co najmniej dwóch miesięcy. Powód dowiedział się o możliwości nabycia samochodu latem lub wczesną jesienią, do nabycia zaś doszło w połowie grudnia tego roku. Po zapoznaniu się ze stanem samochodu powód badał, eksploatował posiadany samochód i dopiero po jego sprzedaży i zgromadzeniu odpowiedniej sumy nabył samochód od pozwanej. Kilkakrotne spotkania stron umowy na przestrzeni dłuższego czasu dawały podstawę do przekonania, iż zbywczyni jest w istocie uprawniona do zbycia samochodu. Transakcja została zawarta w mieszkaniu zbywcy, nie zaś w okolicznościach, które nakazywałyby szczególną ostrożność. Była to zatem sytuacja zgoła odmienna od tej, która była przedmiotem rozstrzygnięcia SN w sprawie III CRN 208/84 (OSNCP 1986, z. 1-2, poz. 9), na którą powołuje się rewizja nadzwyczajna. Nabywca wiedział o tym, że samochód został nabyty w eksporcie wewnętrznym, co czyniło tym bardziej wiarygodne zapewnienie zbywczyni, iż mąż przebywa poza granicami kraju. Otrzymał klucze do samochodu, dowód rejestracyjny oraz zapewnienie, że dzieje się to za zgodą i wiedzą męża zbywczyni, na dowód czego przedstawiono mu podpisaną już umowę, z wymienieniem nr dowodu osobistego męża wpisanego do dokumentu rejestracyjnego. Brak jest zatem podstaw do podzielenia poglądu, iż nabywca nie zachował należytej ostrożności i nie może być uważany za będącego w dobrej wierze. Reasumując należy stwierdzić, iż świadomość nabywcy samochodu co do tego, że jego zbywca pozostaje w związku małżeńskim oraz że samochód ten wchodzi w skład majątku wspólnego zbywcy i jego małżonka, który nie bierze udziału w transakcji, nie przesądza sama przez się o braku dobrej wiary nabywcy. Nabywca rzeczy ruchomej będzie uważany za działającego w złej wierze, jeśli wie lub na podstawie towarzyszących transakcji okoliczności powinien wiedzieć, że zbywca taki działa wbrew woli małżonka. 
  Z tych przyczyn i na mocy art. 421 § 1 k.p.c. rewizja nadzwyczajna podlega oddaleniu. Podnieść także należy, iż zaskarżone orzeczenia nie naruszają interesu Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. 
  Ochronie nabywcy rzeczy ruchomej w dobrej wierze od jednego z małżonków nie może być w sposób skuteczny przeciwstawiana ochrona majątku dorobkowego małżonków. Oba wymienione interesy zasługują na równoważną ochronę. 

 
Uchwała

z dnia 30 marca 1992 r.

Sąd Najwyższy

III CZP 17/92

Dla oceny skuteczności umowy sprzedaży samochodu skradzionego za granicą, a znajdującego się w chwili zawarcia umowy w Polsce, właściwe jest, stosownie do przepisu art. 24 § 2 prawa prywatnego międzynarodowego, prawo polskie.
OSNC 1992/11/186
3778
Dz.U.1965.46.290: art. 24
Dz.U.1964.16.93: art. 169 § 2; art. 535


Skład orzekający

Przewodniczący: Prezes SN S. Rudnicki, Sędziowie SN: H. Ciepła (współsprawozdawca), S. Dmowski, T. Ereciński, A. Gola (współsprawozdawca i autor uzasadnienia), T. Wiśniewski, C. Żuławska.

Sentencja

Sąd Najwyższy, z udziałem prokuratora I. Kaszczyszyn, rozpoznał wniosek Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego z dnia 3 lutego 1992 r. o udzielenie odpowiedzi na następujące zagadnienie prawne:
Jakie prawo jest właściwe dla oceny skutków prawnych nabycia przez obywatela polskiego samochodu skradzionego za granicą?
podjął następującą uchwałę i nadał jej moc zasady prawnej:
Dla oceny skuteczności umowy sprzedaży samochodu skradzionego za granicą, a znajdującego się w chwili zawarcia umowy w Polsce, właściwe jest, stosownie do przepisu art. 24 § 2 prawa prywatnego międzynarodowego, prawo polskie.

Uzasadnienie faktyczne

I. Istotę przedstawionego przez Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego składowi 7 sędziów w pytaniu prawnym zagadnienia, co wynika z jego uzasadnienia, sprowadzić należy do odpowiedzi na pytanie, jakie prawo jest właściwe dla oceny skuteczności zawartej przez obywatela polskiego umowy nabycia samochodu skradzionego za granicą, a znajdującego się w Polsce. Konieczność takiego pojmowania treści pytania wynika stąd, że nie w każdym przypadku rozporządzenia przez nieuprawnionego rzeczą ruchomą nabywca tej rzeczy uzyskuje jej własność.
W obrocie cywilnoprawnym zauważa się coraz częstsze przypadki zawierania umów sprzedaży rzeczy ruchomych, w szczególności samochodów sprowadzanych z zagranicy, które okazują się rzeczami skradzionymi. Ocena sytuacji prawnej nabywcy, obywatela polskiego, natrafia wtedy na podstawową wątpliwość, a mianowicie, jaki system prawny - prawo polskie, czy prawo obce - powinien być zastosowany. Okoliczność, że sprzedany w Polsce samochód skradziony został za granicą powoduje, że prawny stan rzeczy rozciąga się poza granice Polski, dotyka sfery własności obywatela innego państwa. W takiej sytuacji w stanie faktycznym występuje element obcy, co powoduje, że odpowiedzi na postawione pytanie poszukiwać należy w normach kolizyjnych prawa prywatnego międzynarodowego (cyt. dalej jako "pr.pr.m."). Przepisy tego prawa wyznaczają bowiem sfery oddziaływania praw różnych państw i określają, które z tych praw należy zastosować. Czynią to za pomocą łączników, tj. czynników łączących dany stosunek z określonym obszarem państwa i obowiązującym na tym obszarze systemem prawa.
Prawo prywatne międzynarodowe - co należy podkreślić - nie stanowi jakiegoś jednolitego ponadpaństwowego porządku prawnego. Przeciwnie, każde państwo ma własne pr.pr.m., wchodzące w skład jego wewnętrznego systemu prawnego.
Na ogół przyjmuje się, że organy każdego państwa stosują przede wszystkim normy kolizyjne własnego pr.pr.m., obcego zaś tylko wtedy, gdy nakazują im to uregulowania prawne własnego (np. normy o odesłaniu), lub co innego wynika z podpisanych przez dane państwo umów międzynarodowych (tak też u nas; por. art. 1 § 2 pr.pr.m.).
Także w prawie merytorycznym poszczególnych państw napotkać można przepisy, z których treści, funkcji i celów wynikają bardziej lub mniej wyraźne wskazówki co do ich zasięgu w przestrzeni.
We wszystkich niemal systemach kolizyjnych świata wykształciła się w dziedzinie prawa rzeczowego zasada stosowania prawa miejsca położenia rzeczy (lex rei sitae).
Według rozwiązania przyjętego w tej zasadzie, w przypadku konfliktu norm i ocen w zakresie prawa rzeczowego (m.in. nabycia i utraty własności) zastosowanie znajdzie prawo państwa, na którego terenie znajdował się przedmiot praw rzeczowych, gdy nastąpiło zdarzenie pociągające za sobą określone skutki prawnorzeczowe. Odnosi się to zarówno do ruchomości, jak i do nieruchomości.
Zasadę lex rei sitae przyjęto również w prawie polskim. Powołaną zasadę wyraża art. 24 § 1 ustawy - prawo prywatne międzynarodowe (Dz. U. z 1965 r. Nr 46, poz. 290), stanowiący, że własność i inne prawa rzeczowe podlegają prawu państwa, w którym znajduje się ich przedmiot. Artykuł 24 § 3 tego prawa rozszerza tę zasadę również na posiadanie.
Obowiązująca w Polsce i w krajach, które statut rzeczowy przyjęły, jest zatem zasada lex rei sitae. Jest to jednak - o czym należy pamiętać w przypadku rzeczy ruchomych - statut zmienny. Przemieszczenie rzeczy z obszaru jednego państwa na terytorium innego państwa prowadzi bowiem do zmiany statutu. Oznacza to, że zmiana terytorium, to zarazem zmiana statutu rzeczowego. W konsekwencji prowadzi to do stwierdzenia, że stany faktyczne "zamknięte", tj. takie, które dopełniły się pod rządem dawnego statutu, powinny być oceniane według niego, i odwrotnie, stany faktyczne, których elementy powstały już pod rządem nowego statutu - według nowego. Przykładowo i najprościej rzecz ujmując, można to wyrazić stwierdzeniem, że jeżeli ruchomość zbyta została w państwie A, zgodnie z prawem tam obowiązującym, a potem przeniesiona została do państwa B, to kwestię, czy nabywca stał się jej właścicielem, rozstrzygać należy wyłącznie według prawa państwa A. Kwestii tej nie można natomiast oceniać na tle prawa obowiązującego w państwie B.
Wskazana w art. 24 § 1 pr.pr.m. zasada rei sitae jest właściwa dla oceny własności i innych praw rzeczowych (także co do posiadacza - por. art. 24 § 3 pr.pr.m.) zarówno tych, których powstanie nastąpiło wskutek czynności prawnych, jak i tych, które powstały ze zdarzenia nie będącego czynnością prawną. Reguła z art. 24 § 2 pr.pr.m. rozstrzyga w sposób ogólny zagadnienie właściwego prawa, według którego oceniać należy nabycie lub utratę własności itd. Należy to czynić według zasady tam wskazanej, tj. lex rei sitae; to prawo więc będzie decydować - określając ogólnie - o całym splocie praw rzeczowych, m.in. o ich powstaniu, treści, zmianie, przeniesieniu, zniesieniu.
Zawarte w art. 24 § 2 pr.pr.m. określenie "... w którym znajdował się przedmiot tych praw", sprowadzające się do pojęcia "położenia rzeczy", należy pojmować czysto fizycznie, nie zaś w zacieśnionym, specyficznie prawniczym sensie. Miejscem takim jest situs naturalis, tj. miejsce, w którym rzecz ruchoma znajduje się w danym momencie, i to w sensie fizycznym, nie zaś jakiś fikcyjny situs civilis. Do pojęcia "położenie rzeczy" nie należy jako element konieczny to, by rzecz znajdowała się w danym miejscu stale, nie zaś tylko przejściowo. Przejściowe położenie jest także "położeniem".
Zmiana statutu rzeczowego w zakresie nieruchomości zdarza się rzadko. Może być ona np. rezultatem zmiany norm kolizyjnych w państwie miejsca położenia nieruchomości lub przesunięcia granic państwowych (tak ostatnio w przypadku RFN-NRD), gdy towarzyszą temu zmiany prawa obowiązującego na terenach włączonych do danego państwa.
Częściej dochodzi do zmiany statutu rzeczowego w odniesieniu do ruchomości. Wystarczy w tym celu przenieść (przemieścić) rzecz z terytorium jednego państwa na terytorium drugiego. Chwila "przekroczenia" przez rzecz granicy jest zarazem chwilą zmiany statutu rzeczowego. Wszystkie prawa rzeczowe, w szczególności własność, a także ograniczone prawa rzeczowe istniejące na rzeczy, podlegają do chwili zmiany statutu dotychczasowemu statutowi, po zmianie zaś - statutowi nowemu. Ma to duże znaczenie przy ocenie treści praw rzeczowych. Na ogół dąży się do utrzymania w mocy wszystkich praw rzeczowych, powstałych pod rządem dawnego statutu. Niekiedy jednak będzie to połączone z zabiegami mającymi na celu wkomponowanie powstałych wcześniej praw rzeczowych w nowy porządek prawny.
Zawarte w ustawie o pr.pr.m. z 1965 r. uregulowanie art. 24 § 2, według którego "nabycie i utrata własności, jak również nabycie i utrata oraz zmiana treści lub pierwszeństwa innych praw rzeczowych podlegają prawu państwa, w którym znajdował się przedmiot tych praw w chwili, gdy nastąpiło zdarzenie pociągające za sobą wymienione skutki prawne", jest potwierdzeniem dążenia ustawodawcy do zachowania sytuacji prawnorzeczowej danej rzeczy ruchomej, ukształtowanej na obszarze innego państwa. Z uregulowania tego wynika, że o tym, czy określony fakt (zespół faktów) doprowadził do nabycia, zmiany lub utraty prawa rzeczowego rozstrzyga prawo państwa, na obszarze którego rzecz znajdowała się w chwili zaistnienia tego faktu (zespołu faktów). W przypadku zmiany statutu rzeczowego nie dochodzi - o czym była mowa wyżej - do ponownej oceny przesłanek nabycia prawa rzeczowego (nabytego pod rządem dawnego statutu) według postanowień nowego statutu. Jeżeli więc pod rządem dawnego statutu rzeczowego doszło do przeniesienia własności rzeczy ruchomej solo consensu (jest to możliwe np. według prawa polskiego i francuskiego), fakt, że nowy statut rzeczowy wymaga do przeniesienia własności rzeczy ruchomej jej wydania nabywcy (tak kod. cyw. niem - BGB) pozostanie bez wpływu na ostateczną ocenę nabycia własności. Nabycie własności pod rządem dawnego statutu musi być uszanowane także pod rządem nowego statutu. Dzieje się tak bez względu na obywatelstwo i miejsce zamieszkania nieuprawnionego zbywcy rzeczy ruchomej i jej nabywcy.
Uregulowanie zawarte w art. 24 § 2 pr.pr.m. nie daje odpowiedzi na pytanie, jak postępować w sytuacji, gdy pod rządem poprzedniego statutu nie doszło do "zamknięcia się" "stanu faktycznego mającego doprowadzić do nabycia własności". Trudności wywołuje np. sytuacja, gdy zdarzenie (fakt, zespół faktów) mające powodować nabycie (utratę) prawa rzeczowego stanowi stan faktyczny "rozciągnięty w czasie" z powodu niemożności nabycia rzeczy skradzionej przed upływem terminu ochronnego, biegnącego od chwili skradzenia rzeczy ruchomej, co występuje np. w prawie francuskim, szwajcarskim i polskim - por. art. 169 § 2 k.c., i pod rządem dotychczasowego statutu nie doszło "do zamknięcia się" owego stanu faktycznego. Będzie tak m.in. wtedy, gdy za granicą skradziono samochód, przywieziono go do Polski i tu sprzedano przed upływem wspomnianego terminu ochronnego. Nasuwa się wówczas wątpliwość, jak liczyć ów termin, w szczególności w sytuacji, gdy samochód przed i po kradzieży poddany był statutowi rzeczowemu, który przewidywał dłuższy, lub krótszy, termin ochronny od przewidzianego w prawie polskim i termin ten jeszcze nie upłynął. Istnieje też dalsza wątpliwość, a mianowicie, jak liczyć ów termin ochronny (przewidziany m.in. w art. 169 § 2 k.c.) w odniesieniu do samochodu skradzionego np. w RFN, gdzie prawo (§ 935 k.c.n.) wyklucza możliwość nabycia rzeczy skradzionej, chyba że następuje to w drodze przetargu publicznego. Prawidłowe będzie wtedy stanowisko, że skoro od przekroczenia granicy Polski skradziony za granicą samochód podlegać będzie statutowi przewidzianemu w art. 24 § 2 pr.pr.m., to konsekwentnie do tego, co powiedziano na temat mocy wiążącej statutów, okres ochronny, jakiemu samochód po kradzieży podlegał w kraju, którego prawo przewiduje taki okres, należy zaliczyć na poczet 3-letniego okresu ochronnego obowiązującego w Polsce. W przypadku kradzieży samochodu w kraju, w którym nabywca takiego samochodu nie może stać się jego właścicielem, skracanie przewidzianego w kodeksie cywilnym okresu ochronnego o okres pobytu samochodu po kradzieży w tym kraju (np. w RFN) uważać należy za niedopuszczalne. Stanowisko takie stanowi wyraz związania niejako statutu rzeczowego obowiązującego w Polsce ze statutem obowiązującym w kraju, z którego pochodzi skradziony samochód.
W wypadku gdy kradzież samochodu na szkodę cudzoziemca miała miejsce w Polsce, i w Polsce nastąpiło zbycie tego pojazdu, ocena, czy nabycie było skuteczne (czy nabywca skradzionego samochodu stał się i kiedy jego właścicielem) dokonana być musi według statutu przewidzianego w art. 24 § 2 pr.pr.m; w konsekwencji znajdzie zastosowanie unormowanie przyjęte w art. 169 § 1 i 2 k.c. W tych przepisach bowiem zawarte są przesłanki ustawowe dotyczące nabycia i utraty własności rzeczy ruchomej zbytej przez nieuprawnionego (także rzeczy skradzionej). Pozwala to na wyrażenie m.in. poglądu, że właściciel skradzionego samochodu będzie mógł w okresie 3 lat od daty kradzieży dochodzić od nabywcy wydania samochodu; nabywca nie nabędzie w tym czasie własności samochodu.
Według art. 24 § 2 pr.pr.m. ocenie prawnej według łącznika miejsca położenia rzeczy podlegają m.in. "zdarzenia powodujące nabycie i utratę własności". Chodzi tu zatem o skutki prawne takich zdarzeń, które mogły spowodować zmianę w sferze własności rzeczy. Do zdarzeń tych, w omawianym zakresie, nie należy - stosownie do unormowania przyjętego w art. 169 k.c., regulującego nabycie rzeczy ruchomej od nieuprawnionego - kradzież rzeczy. Kradzież rzeczy bowiem sama przez się nie powoduje ani utraty tej własności, ani też ograniczenia w sferze uprawnień jej właściciela. Uniemożliwia ona właścicielowi korzystanie z rzeczy i rozporządzenie nią. To, że przedmiotem zbycia (o którym mowa w art. 169 § 1 k.c.) była rzecz skradziona ma natomiast takie znaczenie, że jej nabywca (będący w dobrej wierze) będzie mógł stać się właścicielem dopiero z upływem trzyletniego okresu ochronnego, biegnącego od chwili kradzieży (art. 169 § 2 k.c.). Oznacza to, że zarówno brzmienie, jak i wykładnia art. 24 § 2 pr.pr.m. pozwalają na stwierdzenie, że kradzież rzeczy nie stanowi składnika hipotezy tego przepisu.
Miejsce kradzieży jest także - w rozważanym tutaj zakresie - bez znaczenia. Przy poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie co do skuteczności nabycia własności nieruchomości od nieuprawnionego na tle statutu przewidzianego w art. 24 § 2 pr.pr.m. liczy się jedynie miejsce położenia rzeczy (rei sitae) z chwili "zdarzenia" mogącego spowodować nabycie własności rzeczy. Miejsce kradzieży również nie należy do elementów tego zdarzenia. Mogłoby ono jedynie mieć znaczenie przy poszukiwaniu prawa właściwego dla oceny odpowiedzialności deliktowej sprawcy (art. 31 § 1 pr.pr.m.).
Ocena skutków obligacyjnych umowy sprzedaży ruchomości (nabycia ruchomości od nieuprawnionego) podlegać będzie przepisom obligacyjnym stosownie do art. 25 i nast. pr.pr.m.
Powyższe wywody pozwalają na stwierdzenie, że następstwem zasady właściwości każdoczesnego statutu jest nieretroakcja nowego statutu w odniesieniu do zdarzeń, które miały miejsce pod rządem dawnego statutu. W prawie rzeczowym podstawowym łącznikiem jest situs rei, gdy więc rzecz zmienia miejsce położenia, zmienia zarazem statut. Ze zmianą statutu nie ulegają jednak zmianie prawa do rzeczy, powstałe pod rządem dawnego statutu. Jeśli więc ruchomość, która na podstawie umowy sprzedaży przeszła na własność danej osoby, zostaje następnie przeniesiona na teren innego państwa, kwestię własności należy - w myśl przytoczonych zasad - rozstrzygać według prawa państwa, gdzie rzecz znajdowała się w chwili zdarzenia mającego doprowadzić do nabycia własności przez jej nabywcę. Nowy statut nie może stanowić podstawy do zaprzeczenia, że odpowiednie prawo własności powstało ważnie, w zgodności z dawnym, właściwym statutem.
Jeżeli chodzi o ocenę zdarzeń pociągających za sobą skutki prawne w rozumieniu art. 24 § 2 pr.pr.m., to decyduje ostatni statut, pod rządem którego nastąpiło "zamknięcie" stanu faktycznego.
Uzasadnia to odpowiedź jak w sentencji.
II. W części I uzasadnienia uchwały przytoczono jedynie skrótowo charakterystykę nabycia ruchomości od nieuprawnionego. Dlatego celowe jest przedstawienie, jak w prawie polskim unormowane zostało nabycie własności ruchomości od nieuprawnionego, w tym w szczególności rzeczy skradzionej.
Kodeks cywilny 1964 r. reguluje nabycie prawa własności rzeczy ruchomej, którą rozporządziła osoba nieuprawniona w art. 169. Uregulowanie tam przyjęte jest potwierdzeniem odstępstwa w polskim prawie rzeczowym od zasady wyrażonej w rzymskiej paremii "nemo plus iuris in alium transferre potest, quam ipse habet". Brzmienie tego przepisu pozwala na wyodrębnienie następujących przesłanek nabycia własności rzeczy ruchomej na podstawie umowy zawartej z osobą nieuprawnioną:
1) posiadanie lub dzierżenie rzeczy przez nieuprawnionego zbywcę,
2) umowa rozporządzająca między zbywcą i nabywcą;
3) objęcie rzeczy w posiadanie przez nabywcę,
4) dobra wiara nabywcy,
5) w odniesieniu do rzeczy skradzionej 3-letni okres ochronny.
Przesłanki te będą ulegały modyfikacji w zależności od sposobu, w jaki właściciel utracił władztwo nad rzeczą. Chodzi zwłaszcza o rozróżnienie między rzeczami, które właściciel powierzył zbywcy (rzeczy powierzone), a rzeczami, które właściciel utracił wbrew swej woli przez zgubienie, kradzież itp. (rzeczy utracone).
Hipotezy art. 169 k.c. wyrażone w obydwu jego paragrafach - z zastrzeżeniem, że nie są to pieniądze, dokumenty na okaziciela ani też rzeczy nabyte na licytacji publicznej lub w toku postępowania egzekucyjnego - wskazują na to, że przepis ten dotyczy zbycia rzeczy ruchomej przez nieuprawnionego, któremu właściciel powierzył rzecz jako posiadaczowi zależnemu lub dzierżycielowi albo przez osobę, której właściciel powierzył rzecz w tzw. władztwo prekaryjne, tj. do bezpłatnego używania. Nieuprawnionym zbywcą może więc być zarówno osoba, która dopuściła się kradzieży rzeczy, najemca, jak i ten, komu dano rzecz do używania, a także dzierżyciel zastępczo władający rzeczą, jak np. przechowawca albo pracownik, któremu powierzono materiały lub narzędzia pracy. Ocena, jaki charakter ma dany stosunek zależeć będzie od okoliczności danego przypadku.
Dokonane przez osobę nieuprawnioną zbycie rzeczy jest nie tylko naruszeniem stosunku prawnego, łączącego ją z właścicielem, ale ponadto z reguły stanowi przestępstwo przeciwko mieniu.
Artykuł 169 k.c., objęty rozdziałem o przeniesieniu własności, dotyczy rozporządzenia rzeczą. Prowadzi to do wniosku, że umowa rozporządzająca jest podstawowym elementem stanu faktycznego określonego w art. 169 § 1 k.c. Umowa ta jest czynnością prawną rozporządzającą między zbywcą a nabywcą i powinna odpowiadać wymaganiom ważnej czynności prawnej dwustronnej.
Nabywca uzyskuje własność rzeczy dopiero wtedy, gdy spełnione będą wszystkie przesłanki przewidziane w art. 169 k.c., tj. gdy oprócz umowy rzeczy zostanie mu ona wydana i gdy obejmuje ją w posiadanie będąc w dobrej wierze.
Umowa przewidziana w art. 169 § 1 k.c. należy do umów zobowiązujących do przeniesienia własności (sprzedaż, zamiana, darowizna) o skutku obligacyjnym, a jej skutek rzeczowy następuje wtedy, gdy rzecz zostanie wydana nabywcy będącemu w dobrej wierze.
Przesłanki skuteczności umowy, a więc wydanie rzeczy, objęcie w jej posiadanie oraz dobra wiara nabywcy nie mogą zastąpić braku ważnej umowy. Domniemanie dobrej wiary chroni nabywcę tylko wówczas, gdy obok ważnej umowy spełnione będą pozostałe przesłanki, z którymi łączy się nabycie od nieuprawnionego.
Jak już była o tym mowa, warunkiem skuteczności rozporządzenia z art. 169 § 1 k.c. jest "wydanie rzeczy". Kodeks cywilny nie precyzuje terminu "wydanie".
Stosownie do art. 348 k.c. wydanie rzeczy dojdzie do skutku przez przeniesienie jej posiadania na nabywcę. Nabycie w sposób przewidziany w art. 169 k.c. wyłącza takie sposoby przeniesienia posiadania, które nie dają nabywcy w dobrej wierze rzeczywistego i bezpośredniego władztwa nad rzeczą ("constituum passessorium", przelew roszczenia wydobywczego). Chodzi bowiem o to, aby jawne i dostrzegalne dla otoczenia posiadanie nieuprawnionego zostało w sposób jawny i uchwytny dla otoczenia przeniesione na nabywcę.
Istotnym elementem skuteczności nabycia własności rzeczy ruchomej (w tym także skradzionego samochodu) od nieuprawnionego na podstawie art. 169 k.c. jest dobra wiara nabywcy. Problematyka ta jest przedmiotem uchwały składu 7 sędziów Sądu Najwyższego - Izby Cywilnej z dnia 30 marca 1992 r. III CZP 18/92, mającej moc zasady prawnej (OSNCP 1992, z. 9, poz. 144). Zwalnia to od omówienia jej w uzasadnieniu niniejszej uchwały.
Nabywca (w dobrej wierze) rzeczy ruchomej skradzionej nie nabędzie jej własności przed upływem trzyletniego terminu ochronnego. Do tego momentu przysługuje mu jedynie ekspektatywa nabycia prawa własności. Artykuł 169 § 1 k.c. wyraża generalną zasadę, że rzeczy, które właściciel utracił wskutek ich zagubienia, kradzieży lub w inny sposób, nie mogą stać się własnością nabywcy (w dobrej wierze) przed upływem przepisanego trzyletniego terminu. Wynika z tego, że w okresie biegu trzyletniego terminu nabywca rzeczy - mimo pozostawania w dobrej wierze - jest narażony na możliwość wytoczenia przez właściciela - który przez ten okres nie traci własności - przeciwko niemu skutecznego powództwa windykacyjnego. Powództwo wytoczone w okresie biegu tego terminu sąd powinien uwzględnić bez względu na to, czy nabywca (w dobrej wierze) w czasie biegu omawianego terminu powziął wiadomość o okolicznościach wskazujących na to, że chodzi o rzecz utraconą (skradzioną) przez właściciela lub że zbywca nie był uprawniony do rozporządzania rzeczą. Podstawa powództwa windykacyjnego opiera się na zasadzie, że właściciel rzeczy przed upływem terminu nie traci przysługujących mu uprawnień, a nabywca nie staje się w tym czasie jej właścicielem (art. 222 § 1 k.c.).
Należy mieć na uwadze, że nabycie własności z upływem przepisanego terminu nastąpi tylko wówczas, jeśli nabywca w chwili, kiedy nabycie własności stanie się możliwe, będzie w dobrej wierze. Utrata dobrej wiary wyłącza w każdym razie nabycie własności rzeczy w sposób określony w art. 169 § 1 k.c. (tak SN w wyroku z dnia 28 sierpnia 1984 r. I CR 261/84 - OSNCP 1985, z. 5-6, poz. 71).
Wspomniane ograniczenie czasowe nie odnosi się do pieniędzy i dokumentów na okaziciela i, co istotne, do rzeczy ruchomych nabytych na urzędowej licytacji publicznej lub w toku postępowania egzekucyjnego. Ich własność nabywca uzyska po spełnieniu przesłanek wymaganych przez art. 169 § 1 k.c., bez względu na to, czy były one powierzone innej osobie przez właściciela, czy przez niego utracone, np. skradzione (art. 169 § 2 in fine k.c.).
Należy dodać, że posiadacz rzeczy ruchomej, który uzyskał jej posiadanie będąc w złej wierze, nie może nabyć prawa własności przez zasiedzenie (arg. z art. 174 k.c.).

 
Uchwała

z dnia 24 lutego 2009 r.

Sąd Najwyższy

III CZP 141/08

Umowa przenosząca własność w celu wykonania zobowiązania do przeniesienia własności nieruchomości (art. 158 k.c.), zawarta w formie aktu notarialnego sporządzonego przez notariusza zawieszonego w czynnościach zawodowych (art. 68 § 1 ustawy z dnia 14 lutego 1991 r. - Prawo o notariacie, jedn. tekst: Dz.U. z 2008 r. Nr 189, poz. 1158), jest nieważna.
OSNC 2009/12/166, Biul.SN 2009/2/9
483368
Dz.U.2008.189.1158: art. 68 § 1
Dz.U.1964.16.93: art. 58; art. 158


Skład orzekający

 Sędzia SN Jacek Gudowski (przewodniczący, sprawozdawca)
 Sędzia SN Stanisław Dąbrowski
 Sędzia SN Elżbieta Skowrońska-Bocian

Sentencja

 Sąd Najwyższy w sprawie z powództwa Kazimierza F. przeciwko Tadeuszowi S. o uzgodnienie stanu prawnego nieruchomości ujawnionego w księdze wieczystej z rzeczywistym stanem prawnym, po rozstrzygnięciu w Izbie Cywilnej na posiedzeniu jawnym w dniu 24 lutego 2009 r. zagadnienia prawnego przedstawionego przez Sąd Okręgowy w Tarnowie postanowieniem z dnia 12 listopada 2008 r.:
 "Czy zachodzi nieważność czynności prawnej, dla której ustawa zastrzega formę aktu notarialnego (art. 158 k.c. w związku z art. 73 § 2 k.c.) w sytuacji, gdy akt notarialny dokumentujący tę czynność, został sporządzony przez notariusza zawieszonego w czynnościach zawodowych na podstawie art. 68 § 1 ustawy z dnia 14 lutego 1991 r. - Prawo o notariacie (jedn. tekst: Dz.U. z 2002 r. Nr 42, poz. 369 ze zm.)?"
 podjął uchwałę:
 Umowa przenosząca własność w celu wykonania zobowiązania do przeniesienia własności nieruchomości (art. 158 k.c.), zawarta w formie aktu notarialnego sporządzonego przez notariusza zawieszonego w czynnościach zawodowych (art. 68 § 1 ustawy z dnia 14 lutego 1991 r. - Prawo o notariacie, jedn. tekst: Dz.U. z 2008 r. Nr 189, poz. 1158), jest nieważna.

Uzasadnienie faktyczne

 Postanowieniem z dnia 23 listopada 2005 r. Sąd Dyscyplinarny Izby Notarialnej w Krakowie - na podstawie art. 68 § 1 ustawy z dnia 14 lutego 1991 r. - Prawo o notariacie (jedn. tekst: Dz.U. z 2008 r. Nr 189, poz. 1158 - dalej: "Pr.not.") - zawiesił w czynnościach zawodowych notariusza Janusza S., prowadzącego kancelarię notarialną w C., przeciwko któremu wszczęto postępowanie dyscyplinarne. Postanowienie to, natychmiast wykonalne na podstawie art. 462 k.p.k. w związku z art. 69 Pr.not., zostało doręczone notariuszowi w dniu 26 listopada 2005 r., a mimo to w dniu 28 listopada 2005 r. - w obecności stron, tj. powoda Kazimierza F. i pozwanego Tadeusza S. - sporządził on w formie aktu notarialnego umowę przenoszącą własność nieruchomości rolnej położonej w O.
 Wniosek kupującego Kazimierza F. o wpis do księgi wieczystej prawa własności tej nieruchomości został postanowieniem Sądu Rejonowego w Tarnowie, IX Zamiejscowy Wydział Ksiąg Wieczystych w Tuchowie prawomocnie oddalony, gdyż - zdaniem Sądu - skoro umowa została sporządzona przez notariusza zawieszonego w czynnościach zawodowych, to dokonanie wpisu nie jest możliwe.
 W tej sytuacji nabywca Kazimierz F. w pozwie skierowanym przeciwko zbywcy Tadeuszowi S. wniósł o uzgodnienie treści księgi wieczystej z rzeczywistym stanem prawnym w ten sposób, aby w odpowiedniej księdze wieczystej wpisać go jako właściciela przedmiotowej nieruchomości w miejsce pozwanego. Wyrokiem z dnia 6 czerwca 2008 r. Sąd Rejonowy w Tarnowie oddalił powództwo, uznał bowiem, że umowa przeniesienia własności, sporządzona przez notariusza niemającego uprawnień do sporządzania aktów notarialnych, jest nieważna z powodu braku formy wymaganej ad solemnitatem.
 Rozpoznając apelację powoda, Sąd Okręgowy w Tarnowie powziął poważne wątpliwości, którym dał wyraz w zagadnieniu prawnym przedstawionym Sądowi Najwyższemu do rozstrzygnięcia na podstawie art. 390 § 1 k.p.c.

Uzasadnienie prawne

 Sąd Najwyższy zważył, co następuje:
 Odpowiedzialność dyscyplinarna, łącznie z tzw. pracowniczą odpowiedzialnością porządkową (art. 108 i nast. k.p.), obejmuje czyny naruszające szeroko rozumiane obowiązki służbowe, zawodowe, korporacyjne lub grupowe. W wielu wypadkach obejmuje ona osoby pozostające w stosunkach publicznoprawnego podporządkowania. Z tego właśnie względu osoby te podlegają szczególnym rygorom dyscypliny i powinny reprezentować najwyższe standardy zawodowe i etyczne, determinowane specyfiką wykonywanych działań publicznych. Ze zrozumiałych względów nie istnieje jednolity wzorzec odpowiedzialności dyscyplinarnej, jakkolwiek poszczególne unormowania - rozproszone w stanie normatywnym - są do siebie zbliżone, zarówno co do metody określania przewinień (deliktów) dyscyplinarnych, jak i zaczerpniętych z procesu karnego zasad postępowania. Podobne są także katalogi kar dyscyplinarnych, spełniających przede wszystkim funkcje poprawcze oraz oczyszczające, tj. uwalniające grupę (korporację, służbę, samorząd) od jednostek niepożądanych, niespełniających stawianych wymagań lub sprzeniewierzających się przyjętym standardom.
 Instytucją znaną niemal wszystkim postępowaniom dyscyplinarnym jest zawieszenie w czynnościach (służbowych, zawodowych), będące swoistym środkiem zapobiegawczym, znanym zresztą także w postępowaniu karnym w postaci zawieszenia w czynnościach służbowych, w wykonywaniu zawodu albo w nakazaniu powstrzymania się od określonej działalności (art. 276 k.p.k.). Celem tego środka jest - dyktowane zazwyczaj poważnymi powodami - czasowe odsunięcie osoby (obwinionego, podejrzanego) od pełnienia służby, wykonywania zawodu lub świadczenia pracy (por. np. uzasadnienie uchwały Sądu Najwyższego z dnia 23 września 2002 r., SNO 30/02, nie publ.).
 Zawieszenie w czynnościach jest przewidziane także w przepisach ustawy z dnia 14 lutego 1991 r. - Prawo o notariacie; zgodnie z art. 68, sąd dyscyplinarny może zawiesić w czynnościach zawodowych notariusza, przeciwko któremu wszczęto postępowanie karne, dyscyplinarne lub o ubezwłasnowolnienie. Unormowanie to funkcjonuje od czasu ujednostajnienia notariatu polskiego ustawą z dnia 27 października 1933 r. - Prawo o notariacie (Dz.U. Nr 84, poz. 609 ze zm.), która w art. 55 - w zakresie zawieszania notariusza w czynnościach służbowych - odsyłała do art. 182 rozporządzenia Prezydenta RP z dnia 6 lutego 1928 r. - Prawo o ustroju sądów powszechnych (jedn. tekst: Dz.U. z 1932 r. Nr 102, poz. 863 ze zm.), przewidującego możliwość zawieszenia w czynnościach służbowych sędziego, przeciwko któremu wszczęto postępowanie karne lub dyscyplinarne, postępowanie o ubezwłasnowolnienie lub któremu ogłoszono upadłość (por. także art. 321 ustawy z dnia 24 maja 1989 r. - Prawo o notariacie, Dz.U. Nr 33, poz. 176 ze zm. w związku z art. 103 § 1 ustawy z dnia 20 czerwca 1985 r. - Prawo o ustroju sądów powszechnych, jedn. tekst: Dz.U. z 1994 r. Nr 7, poz. 25 ze zm.). W okresie funkcjonowania państwowych biur notarialnych na nieco innych zasadach, choć bardzo podobnie, regulowano zawieszenie notariusza w pełnieniu służby (art. 19 ustawy z dnia 25 maja 1951 r. - Prawo o notariacie, Dz.U. Nr 36, poz. 276 ze zm. w związku z art. 64 ustawy z dnia 17 lutego 1922 r. o państwowej służbie cywilnej, jedn. tekst: Dz.U. z 1949 r. Nr 11, poz. 72 ze zm.).
 Przyczyny zawieszenia notariusza w czynnościach zawodowych mają dwojaki charakter. Ich źródłem może być czyn notariusza - przestępstwo lub delikt dyscyplinarny - który stał się podstawą wszczęcia przeciwko niemu postępowania karnego lub dyscyplinarnego, albo też sytuacja osobista (zdrowotna) notariusza, będąca przyczyną wszczęcia postępowania o ubezwłasnowolnienie go. Są to więc przyczyny subiektywne i obiektywne, ale w każdym wypadku chodzi o czasowe - z ważnych przyczyn - odsunięcie notariusza od wykonywania czynności zawodowych; w pierwszym wypadku występuje uzasadnione podejrzenie, że notariusz w sposób zawiniony sprzeniewierzył się złożonemu ślubowaniu i w związku z tym wątpliwe stały się jego walory moralne do pełnienia funkcji publicznej (utrata zaufania publicznego), natomiast w drugim wypadku pod znakiem zapytania pozostają zdolności intelektualne notariusza do wykonywania czynności zawodowych. W starszych opracowania podkreślano, że zawieszenie w czynnościach polega na "czasowym wyobcowaniu ze społeczności [notariuszy] i czasowym pozbawieniu praw związanych z przynależnością do stanu, przy zachowaniu zasadniczych obowiązków korporacyjnych". Oczywiście, "wyobcowanie" notariusza ma także na celu ochronę osób korzystających z usług notariuszy oraz osób trzecich, wobec których czynności podejmowane przez notariusza wywierają skutki prawne.
 W tej sytuacji, skoro sporządzanie aktów notarialnych stanowi czynność zawodową notariusza (art. 79 pkt 1 Pr.not.), to jest jasne, że w okresie zawieszenia notariusz nie może jej dokonywać; podjęta przez niego czynność dotknięta jest nieusuwalną wadą braku ustawowej kompetencji. Na marginesie należy zauważyć, że w Prawie o notariacie przewidywane jest także zawieszenie prawa notariusza do prowadzenia kancelarii notarialnej, w szczególnie uzasadnionych wypadkach na wniosek notariusza, albo na czas zatrudnienia notariusza w Ministerstwie Sprawiedliwości, sądzie apelacyjnym lub sądzie okręgowym (art. 43 § 3 i 4); nie może być wątpliwości, że także w tych wypadkach notariusz jest pozbawiony prawa dokonywania czynności zawodowych przewidzianych w Prawie o notariacie.
 Za bezwzględnym odjęciem notariuszowi zawieszonemu w czynnościach zawodowych kompetencji do ich dokonywania przemawia także wykładnia art. 21 i 22 Pr.not. Z art. 21 § 1 wynika, że jeżeli notariusz nie może pełnić swoich obowiązków z innych przyczyn niż określone w art. 22 § 1, a więc właśnie z powodu zawieszenia w czynnościach zawodowych, wyznacza na ten czas swego zastępcę, a jeżeli tego nie uczyni, zastępcę wyznacza prezes właściwej izby notarialnej. Użycie w art. 21 imperatywnego sformułowania "wyznacza zastępcę" świadczy o tym, że wyznaczenie to w okolicznościach przez ten przepis przewidzianych jest obligatoryjne; ergo, zastępowany notariusz nie może dokonywać jakichkolwiek czynności zawodowych. W piśmiennictwie trafnie podnosi się przy tym, że jednoczesne działanie notariusza i jego zastępcy powinno być traktowane jako rażące naruszenie przepisów Prawa o notariacie.
 W tym stanie rzeczy należy przyjąć, że "akt notarialny" sporządzony przez notariusza zawieszonego w czynnościach zawodowych nie jest aktem notarialnym w rozumieniu Prawa o notariacie oraz przepisów prawa materialnego normujących formę czynności prawnych, zatem umowa przenosząca własność w celu wykonania zobowiązania do przeniesienia własności nieruchomości (art. 158 k.c.), zawarta w opisanych okolicznościach, jest umową dokonaną bez zachowania zastrzeżonej formy i z tego powodu jest nieważna (art. 73 § 1 k.c. w związku z art. 91 Pr.not). Podobny pogląd - bez szerszego uzasadnienia, bo wyrażony w ramach czynności podjętej na podstawie art. 4249 k.p.c. - wynika z postanowienia Sądu Najwyższego z dnia 29 stycznia 2008 r., III CNP 89/07 (nie publ.), i należy go podzielić.
 Innego stanowiska nie da się obronić - choć takie próby są podejmowane w piśmiennictwie korporacyjnym - nawet przy położeniu nacisku na ochronę interesu stron czynności prawnej oraz osób trzecich dotkniętych jej skutkami; ochrona ta byłaby zresztą iluzoryczna, wzrastałoby natomiast poważnie zagrożenie dla legalności i pewności obrotu prawnego. Notabene w przepisach Prawa o notariacie można dostrzec lukę polegającą na braku przepisów egzekwujących w sposób bezwzględny orzeczenie (decyzję) o zawieszeniu notariusza w czynnościach lub zawieszeniu prawa do prowadzenia kancelarii notarialnej; racjonalnym i skutecznym rozwiązaniem byłoby np. zajęcie pieczęci notariusza chroniące strony przed czynnościami notarialnymi notariuszy czasowo nieuprawnionych do ich dokonywania (por. np. obowiązek zwrotu legitymacji służbowej w razie zawieszenia w czynnościach służbowych radców Prokuratorii Generalnej Skarbu Państwa - § 6 ust. 1 rozporządzenia Ministra Skarbu Państwa z dnia 2 marca 2006 r. w sprawie legitymacji służbowej radców Prokuratorii Generalnej Skarbu Państwa, Dz.U. Nr 41, poz. 276).
 Z tych względów Sąd Najwyższy podjął uchwałę, jak na wstępie.

 
Uchwała

z dnia 22 maja 2009 r.

Sąd Najwyższy

III CZP 21/09

Umowa o dożywocie ukryta pod pozorną umową sprzedaży nieruchomości zawartą w formie aktu notarialnego jest nieważna, jeżeli istotne postanowienia umowy o dożywocie nie zostały objęte tą formą szczególną.
OSNC 2010/1/13, Biul.SN 2009/5/8
493970
Dz.U.1964.16.93: art. 58; art. 83; art. 158; art. 908

glosa aprobująca: Sylwestrzak A. GSP-Prz.Orz. 2010/1/85
glosa: Sokołowski K.P. OSP 2010/6/60


Skład orzekający

 Sędzia SN Grzegorz Misiurek (przewodniczący)
 Sędzia SN Krzysztof Strzelczyk
 Sędzia SN Katarzyna Tyczka-Rote (sprawozdawca)

Sentencja

 Sąd Najwyższy w sprawie z powództwa Niny S. przeciwko Jerzemu S. i Mirosławie S. o ustalenie i o zobowiązanie do złożenia oświadczenia woli, po rozstrzygnięciu w Izbie Cywilnej na posiedzeniu jawnym w dniu 22 maja 2009 r. zagadnienia prawnego przedstawionego przez Sąd Apelacyjny w Białymstoku postanowieniem z dnia 12 lutego 2009 r.:
 "Czy pozorna umowa sprzedaży nieruchomości zawarta w formie aktu notarialnego, może być uznana, na podstawie art. 83 § 1 zdanie drugie kodeksu cywilnego, za innego rodzaju ważną umowę przenoszącą własność nieruchomości (umowę o dożywocie)?"
 podjął uchwałę:
 Umowa o dożywocie ukryta pod pozorną umową sprzedaży nieruchomości zawartą w formie aktu notarialnego jest nieważna, jeżeli istotne postanowienia umowy o dożywocie nie zostały objęte tą formą szczególną.

Uzasadnienie faktyczne

 Powódka Nina S. zawarła z pozwanymi Jerzym S. i Mirosławą S. w formie aktu notarialnego umowę sprzedaży nieruchomości za cenę 30.000 zł, którą kupujący mieli zapłacić powódce w dniu podpisania umowy. Jednocześnie kupujący oświadczyli, że oddają sprzedającej w bezpłatne dożywotnie użyczenie domu mieszkalnego, stanowiącego część składową nabywanej nieruchomości. Strony nie miały jednak zamiaru zawrzeć umowy sprzedaży, nie przewidywały bowiem odpłatności za nieruchomość. Rzeczywistym ich celem, jak ustalił Sąd Okręgowy, było zawarcie umowy o dożywocie. W tym czasie powódka była chora i potrzebowała opieki, którą pozwani zobowiązali się jej zapewnić. Powódka wytoczyła powództwo o stwierdzenie nieważności umowy sprzedaży i zobowiązanie pozwanych do złożenia oświadczenia woli o zwrotnym przeniesieniu własności nieruchomości, podnosząc, że była to czynność pozorna.
 Sąd Okręgowy oddalił powództwo, przyjmując, że pod pozorną umową sprzedaży ukryta była umowa o dożywocie, ważna ze względu na dochowanie zastrzeżonej pod rygorem nieważności formy aktu notarialnego dla czynności pozornej.
 Sąd Apelacyjny, rozpatrując sprawę na skutek wniesionej przez powódkę apelacji, powziął wątpliwość dotyczącą prawidłowości wykładni i zastosowania przez Sąd Okręgowy art. 83 § 1 zdanie drugie k.c., którą ujął w przedstawionym zagadnieniu prawnym. (...)

Uzasadnienie prawne

 Sąd Najwyższy zważył, co następuje:
 Pozorność oświadczenia woli polega na świadomym złożeniu przez strony czynności prawnej, a przynajmniej jedną z nich, oświadczenia woli, co do którego strony tej czynności uzgodniły, że nie wywoła ono skutków prawnych, lecz będzie jedynie stwarzało fikcję skutecznego dokonania wynikającej z niego czynności. Tradycyjnie pozorność określana jest jako założona przez strony niezgodność między aktem woli a jej przejawem na zewnątrz (por. wyroki Sądu Najwyższego z dnia 23 czerwca 1986 r., I CR 45/86, niepubl i z dnia 12 lipca 2002 r., V CKN 1547/00, niepubl.). Konstrukcja i konsekwencje prawne symulowanego oświadczenia woli uregulowane zostały w kodeksie cywilnym wśród przepisów odnoszących się do wad oświadczeń woli. Według art. 83 § 1 k.c., pozorna czynność prawna wymaga łącznego wystąpienia trzech elementów: oświadczenie woli musi być złożone drugiej stronie tylko dla pozoru, a adresat oświadczenia musi zgadzać się na jedynie pozorne dokonanie czynności prawnej (por. wyroki Sądu Najwyższego z dnia 5 października 2006 r., I UK 120/06, OSNP 2007, nr 19-20, poz. 294, z dnia 18 maja 2006 r., II UK 164/05, "Praca i Zabezpieczenie Społeczne" 2006, nr 9, s. 33, i z dnia 18 marca 2004 r., III CK 456/02, niepubl.).
 Omawiany przepis normuje dwie sytuacje. Pierwszą jest pozorność określana jako bezwzględna lub zwykła, która ma miejsce wtedy, gdy strony nie miały zamiaru wywołać żadnych skutków prawnych. Drugą jest pozorność nazywana względną lub kwalifikowaną; w tym wypadku strony pod czynnością pozorną ukrywają inne, rzeczywiste oświadczenie woli (por. wyroki Sądu Najwyższego z dnia 4 stycznia 2008 r., I UK 223/07, niepubl., z dnia 27 września 2000 r., II UKN 744/99, OSNAPUS 2002, nr 8, poz. 194 i z dnia 7 marca 2007 r., II CSK 478/06, niepubl.). Pozorności czynności nie wyklucza dokonanie jej w formie aktu notarialnego (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 11 maja 2007 r., I CSK 70/07, niepubl.).
 O kwalifikowanej pozorności czynności prawnej można mówić jedynie wtedy, gdy zgodną wolą stron jest wyrażenie na zewnątrz innej jej treści niż ta, która kształtuje umowę ukrytą. Nie jest zatem pozorna umowa, w której strony złożyły oświadczenia nieoddające należycie ich zgodnego zamiaru. W tym wypadku nie zachodzi dwuwarstwowość uzgodnień stron, a ustalenie właściwego znaczenia oświadczeń woli wymaga jedynie przeprowadzenia ich wykładni (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 17 lutego 2006 r., V CSK 129/05, niepubl.).
 Odpowiadającym woli stron skutkiem pozornego oświadczenia woli jest jego nieważność (art. 83 § 1 zdanie pierwsze k.c.), natomiast czynność ukryta pod pozornym oświadczeniem woli może być ważna, jeżeli spełnione zostaną wymagania stawiane w art. 83 § 1 zdanie drugie k.c., a zatem jeżeli wynika to z właściwości tej czynności. Zagadnienie przedstawione przez Sąd Okręgowy dotyczy wykładni w zakresie wymagań koniecznych do uznania ważności czynności ukrytej, dla której przepisy zastrzegły konieczność złożenia oświadczeń woli w formie aktu notarialnego ad solemnitatem, a ściśle wpływu na ważność czynności ukrytej zachowana wymaganej dla niej formy przy dokonywaniu czynności pozornej.
 Jak trafnie zwrócił uwagę Sąd Apelacyjny, w nauce i orzecznictwie art. 83 § 1 zdanie drugie k.c. wykładany jest rozbieżnie. Wątpliwości rozpoczynają się od oceny, czy przepis ten zakłada istnienie dwóch czynności prawnych (pozornej i ukrytej), czy też mówi o jednej, połączonej czynności, w której nieważna jest tylko część oświadczenia woli, zastąpionego przez oświadczenie nieujawnione. Zwolennicy koncepcji dwóch czynności upatrują argumentów wspierających ich pogląd w wyróżnieniu w omawianym przepisie czynności pozornej i ukrytej. Przeciwnicy zwracają uwagę, że przepis nie mówi o dwóch czynnościach, lecz o oświadczeniu woli (pozornym) i czynności prawnej (ukrytej), a spojrzenie na praktykę składania oświadczeń pozornych potwierdza wspólność elementów czynności pozorowanej i utajnianej; czynności te najczęściej dotyczą tego samego przedmiotu, różnice odnoszą się natomiast do ukształtowania treści stosunku prawnego.
 Odmienne założenia teoretyczne znalazły także swój wyraz w zapatrywaniach prezentowanych w orzecznictwie. W wyroku z dnia 26 maja 1983 r., II CR 32/83 ("Nowe Prawo" 1985, nr 2, s. 116) Sąd Najwyższy przyjął, że art. 83 § 1 zdanie drugie k.c. dotyczy dwóch czynności, jednak powiązanych ze sobą. W wyroku z dnia 12 października 2001 r., V CKN 631/00 (OSNC 2002, nr 7-8, poz. 91) wyraźnie opowiedział się za poglądem, że art. 83 § 1 zd. 2 k.c. mówi o dwóch odrębnych czynnościach prawnych - pozornej i ukrytej. Podobnie orzekł w wyroku z dnia 27 kwietnia 2004 r., II CK 191/03 (niepubl.), natomiast w orzeczeniu z dnia 25 października 2006 r., III CSK 214/06 (niepubl.) opowiedział się za stanowiskiem o jednej czynności połączonej, w której zachowują ważność te elementy ujawnionego na zewnątrz, pozornego oświadczenia woli, które da się pogodzić z postanowieniami ukrytymi. W orzeczeniu tym zwrócono uwagę, że przy innym założeniu oświadczenie utajnione nie mogłoby konstytuować odrębnej czynności prawnej z braku minimalnych elementów koniecznych do określenia wynikających z niego skutków prawnych. Za drogę do rozwiązania tego dylematu Sąd Najwyższy uznał zastosowanie reguł wykładni oświadczeń woli i ustalenie w ten sposób treści oświadczeń stron, które kreują czynność prawną ukrytą wśród elementów wspólnych połączonej czynności.
 Zajęcie stanowiska w tym sporze jest potrzebne, gdyż stanowi podbudowę odpowiedzi na pytanie o kryteria oceny ważności oświadczenia ukrytego, a w konsekwencji ważności utajnionej czynności prawnej ze względu na wymagania odnoszące się do jej formy. Przy koncepcji odrębności czynności pozornej i czynności ukrytej trudno poszukiwać związku pomiędzy formą w jakiej dopełniono czynności pozornej a formą czynności ukrytej, natomiast konstrukcja jednej czynności połączonej powstała właśnie w celu uzasadnienia takiego związku, chociaż - jak podkreśla się w literaturze - i w tym wypadku nie jest to zapatrywanie jednoznaczne i strukturalnie czyste.
 We wcześniejszym orzecznictwie Sądu Najwyższego utrwalił się pogląd, że forma aktu notarialnego umowy pozornej służy jednocześnie umowie ukrytej, do zachowania formy aktu notarialnego wymaganej dla umowy ukrytej wystarcza zatem zawarcie w tej formie umowy pozornej (zob. wyroki Sądu Najwyższego z dnia 26 maja 1983 r., II CR 32/83, z dnia 18 marca 1966 r., II CR 123/66 oraz z dnia 16 marca 1955 r., III CR 2100/54, OSN 1956, nr 1, poz. 13). Pogląd ten został szerzej umotywowany jedynie w uzasadnieniu wyroku z dnia 26 maja 1983 r., dotyczącym wypadku, w którym strony pod pozorną umową długoletniej dzierżawy ukryły umowę sprzedaży nieruchomości. Sąd Najwyższy stwierdził, że umowa pozorna i umowa ukryta stanowią dwie czynności prawne, są jednak ze sobą powiązane, ponieważ dotyczą tych samych podmiotów i identycznego przedmiotu. Łącznie spełniają one przesłanki wymagane dla przeniesienia własności i to właśnie uzasadnia przyjęcie, że forma notarialna umowy pozornej służy jednocześnie umowie ukrytej. W orzeczeniu tym zatem o posłużeniu się formą czynności pozornej zdecydowała jedynie podmiotowo-przedmiotowa łączność między czynnościami, a nie treść oświadczeń złożonych w wymaganej formie.
 Stanowisko to zakwestionował Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 12 października 2001 r., V CKN 634/00, podnosząc, że często było ono przyjmowane bez głębszego uzasadnienia. Stwierdził, że czynność pozorna i czynność ukryta są odrębnymi czynnościami prawnymi, co powoduje, że "użyczenie" przez czynność pozorną formy czynności ukrytej musiałoby mieć podstawę w specjalnym przepisie. Zwrócił także uwagę, że "ratowanie" ważności ukrytej czynności prawnej, któremu służyła koncepcja o "użyczeniu" jej formy czynności pozornej, nie urzeczywistnia celów leżących u podstaw zastrzeżenia formy aktu notarialnego dla czynności ukrytej. Pogląd ten został przyjęty także w wyroku Sądu Najwyższego z dnia 27 kwietnia 2004 r., II CK 191/03 (niepubl.), wydanym w sprawie, w której strony wskazały w umowie notarialnej sprzedaży nieruchomości inną cenę, niż rzeczywiście przez nie uzgodniona. W rozważaniach znalazło się stwierdzenie, że konsekwencją przyjęcia w tym wypadku, iż w formie notarialnej zawarta została czynność pozorna, ukrywająca inną, dyssymulowaną czynność prawną, byłaby nieważność tej innej czynności z powodu niezachowania formy aktu notarialnego, skoro bowiem ustawa uzależnia ważność takiej umowy od zachowania formy notarialnej (art. 158 k.c.), to w tej formie musi być określona co najmniej istotna treść umowy.
 W doktrynie i w orzecznictwie panuje zgoda co do tego, że ocena czynności ukrytej pod kątem zgodności z "właściwością" czynności obejmuje również badanie, czy czynność ta została dokonana w przewidzianej przez prawo formie, co - w wypadku czynności obejmujących zobowiązanie do przeniesienia własności nieruchomości i przeniesienie jej własności - oznacza formę aktu notarialnego.
 Sąd Najwyższy w obecnym składzie przychyla się do wykładni art. 83 § 1 k.c. przyjmującej, że przepis ten w zdaniu drugim normuje dwie warstwy stosunków prawnych, z których każdy zachowuje odrębność. Pozorne oświadczenie woli określa treść czynności, która z woli stron ma charakter fikcyjny i z tego powodu jest bezwzględnie nieważne w całości. Taki wniosek płynie z zestawienia zdania pierwszego ze zdaniem drugim tego przepisu; pozorne oświadczenie woli ma "udawać", że kreuje rzeczywisty stosunek prawny, oceniane z zewnątrz buduje więc kompletną czynność prawną. Jeżeli jednak oświadczenie takie zostało złożone dla ukrycia innej czynności, to ważność oświadczenia ocenia się według właściwości tej czynności. Ocena ta nie dotyczy jednak oświadczenia pozornego, którego los wyznacza wola stron i art. 83 § 1 zdanie pierwsze k.c., lecz oświadczenia tajnego, stanowiącego składnik utajnionej czynności prawnej. Niewątpliwie pomiędzy tymi czynnościami zawsze występuje więź podmiotowa (tożsamość stron) i w praktyce też w zasadzie zawsze dotyczą one tego samego przedmiotu. Nie jest przy tym przekonywujący argument, że bez elementów podmiotowych i przedmiotowych zaczerpniętych z czynności pozornej czynność ukryta byłaby niekompletna, elementy te bowiem są objęte porozumieniem tajnym i oczywiste dla jego stron. Konsekwencją przyjętego stanowiska jest wniosek, że czynność ukryta jako odrębna nie może korzystać z formy prawnej w jakiej dokonano czynności pozornej. Dopuszczenie takiej możliwości wymagałoby ustanowienia stosownej podstawy prawnej (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 12 października 2001 r., V CKN 631/00, niepubl.).
 Także przyjęcie za podstawę rozważań koncepcji jednej połączonej czynności prawnej nie prowadzi do odmiennych wniosków. Ocena zachowania wymaganej w art. 158 k.c. formy aktu notarialnego dla czynności ukrytej w sytuacji, w której to formie dopełniona została czynność pozorna, nadal wypada negatywnie. Pomijając trudność związaną z uzasadnieniem jednoczesnej nieważności oświadczeń złożonych jako pozorne i ich ważności jako składników czynności ukrytej, pozostaje do rozwiązania problem nieobjęcia formą aktu notarialnego oświadczeń decydujących o odmiennym kształcie czynności ukrytej w stosunku do czynności pozornej. W akcie notarialnym znajduje odbicie treść czynności, która z woli stron nie ma uzyskać skuteczności prawnej, brak natomiast tych elementów, które mają pozostać ukrytym porozumieniem stron. Tymczasem do zachowania formy czynności prawnej konieczne jest, aby w tej formie złożone zostały oświadczenia obejmujące przynajmniej elementy przedmiotowo istotne danego typu czynności. Forma aktu notarialnego jest formą zastrzeżoną pod rygorem nieważności (art. 73 § 2 k.c.), przewidzianą przez ustawodawcę dla czynności prawnych mających istotne znaczenie dla obrotu, ponieważ - ze względu na sporządzenie dokumentu przez notariusza - zapewnia wysoki stopień pewności wywołania zamierzonych skutków prawnych (por. uchwała Sądu Najwyższego z dnia 19 lipca 2001 r., III CZP 36/01, OSNC 2002, nr 1, poz. 7). Akt notarialny, zgodnie z art. 2 § 2 ustawy z dnia 14 lutego 1991 r. - Prawo o notariacie (jedn. tekst: Dz.U. z 2008 r. Nr 189, poz. 1158 ze zm. - dalej: "Pr.not."), ma charakter dokumentu urzędowego i korzysta z domniemania autentyczności oraz zgodności z prawdą zawartych w nim oświadczeń (art. 244 § 1 k.p.c.).
 Zgodnie z art. 92 § 1 pkt 5 i § 3 Pr.not., akt notarialny powinien zawierać złożone przed notariuszem oświadczenia stron, z powołaniem się w razie potrzeby na okazane przy akcie dokumenty, przy czym jeśli akt dotyczy czynności prawnej, powinien zawierać treści istotne dla tej czynności. Z kolei art. 94 § 1 Pr.not. zobowiązuje notariusza nie tylko do dopilnowania, aby przed podpisaniem akt został odczytany stronom, ale także ustalenia, że osoby biorące udział w czynności rozumieją treść oraz znaczenie aktu, a akt jest zgodny z ich wolą. Jeżeli strony czynności nie złożyły oświadczeń woli notariuszowi, nie została zachowana forma aktu notarialnego.
 Koncepcje zakładające, że oświadczenia ujawnione są zewnętrznym przejawem rzeczywistej, ukrytej woli stron, a art. 83 § 1 zdanie drugie k.c. stanowi nieznaczny wyłom w oddziaływaniu art. 158 k.c., czy też że zastosowanie znaleźć może przewidziana w art. 58 § 1 k.c. możliwość zastąpienia nieważnych postanowień czynności przepisami ustawy, który - w powiązaniu z art. 83 § 1 zdanie drugie k.c. - umożliwia włączenie do umowy elementu utajnionego, budzą poważne zastrzeżenia. Treść art. 83 § 1 zdanie drugie k.c., nakazującego oceniać ważność czynności ukrytej według jej właściwości nie zawiera żadnej wzmianki pozwalającej wnioskować, że zezwala on na rozluźnienie wymagań formalnych w odniesieniu do takiej czynności. Trudno przy tym wskazać wartości przemawiające za szczególną ochroną czynności ukrywanej przez strony. Powoływana w dawniejszym orzecznictwie jako argument dążność do ratowania pewności obrotu nie jest przekonująca, jeżeli miałaby prowadzić do sankcjonowania czynności o niejasnej treści, często podejmowanych tajnie dlatego, by uniknąć obciążeń fiskalnych. Jak trafnie zauważył Sąd Okręgowy, celem postawienia najwyżej sformalizowanych wymagań czynnościom obejmującym obrót nieruchomościami jest zapewnienie pewności tego obrotu. Do tych założeń nie przystaje wykładnia popierająca ważność czynności podejmowanych w ukryciu i bez dochowania odpowiedniej formy.
 Odnosząc te rozważania do zagadnienia przedstawionego przez Sąd Okręgowy należy stwierdzić, że nie może budzić wątpliwości, iż sprzedaż nieruchomości i umowa dożywocia to dwie różne umowy. Elementami przedmiotowo istotnymi sprzedaży jest zobowiązanie się sprzedawcy do przeniesienia na kupującego własności rzeczy i jej wydania oraz zobowiązanie kupującego do zapłaty ceny. Z kolei umowa dożywocia wymaga zobowiązania się właściciela nieruchomości do przeniesienia jej własności na nabywcę, który zobowiązuje się zapewnić zbywcy lub osobie bliskiej dożywotnie utrzymanie. W sytuacji, w której istotne postanowienia umowy dożywocia nie są objęte formą zastrzeżoną ad solemnitatem, gdyż w formie aktu notarialnego strony złożyły pozorne, a więc nieważne, oświadczenia odpowiadające treści umowy sprzedaży, to umowa taka nie może być uznana za ważną umowę dożywocia.
 Z tych względów podjęto uchwałę, jak na wstępie.

 

Uchwała

z dnia 6 grudnia 1991 r.

Sąd Najwyższy

III CZP 108/91

Osoba, która weszła w posiadanie nieruchomości na podstawie umowy mającej na celu przeniesienie własności, zawartej bez zachowania formy aktu notarialnego, nie jest samoistnym posiadaczem w dobrej wierze.
OSNC 1992/4/48
3700
Dz.U.1964.16.93: art. 172; art. 231 § 1; art. 336
Dz.U.1946.57.319: art. 73

glosa aprobująca: Gajda J. PiP 1992/5/116
glosa aprobująca: Ostrowski L. Palestra 1995/1-2/216
glosa krytyczna: Bidziński Z. OSP 1995/1/1
glosa aprobująca: Wolanin M. PS 1993/6/82


Skład orzekający

Przewodniczący: Prezes SN S. Rudnicki. Sędziowie SN: G. Bieniek, S. Dmowski (sprawozdawca), J. Gudowski, B. Myszka, T. Wiśniewski, T. Żyznowski.

Sentencja

Sąd Najwyższy z udziałem prokuratora J. Szewczyka rozpoznał wniosek Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego z dnia 11 września 1991 r. o udzielenie odpowiedzi na następujące zagadnienie prawne:
Czy posiadacz nieruchomości, który wszedł w jej posiadanie na podstawie umowy przenoszącej własność, zawartej bez zachowania formy aktu notarialnego, może być uważany za posiadacza w dobrej wierze?
i podjął następującą uchwałę, nadając jej moc zasady prawnej:
Osoba, która weszła w posiadanie nieruchomości na podstawie umowy mającej na celu przeniesienie własności, zawartej bez zachowania formy aktu notarialnego, nie jest samoistnym posiadaczem w dobrej wierze.

Uzasadnienie faktyczne

1. Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego, występując z wnioskiem o podjęcie przez skład powiększony Sądu Najwyższego uchwały rozstrzygającej zagadnienie prawne sformułowane w sentencji uchwały, uzasadnił potrzebę jej podjęcia praktyczną doniosłością problemu oraz rozbieżnościami występującymi w tym zakresie w orzecznictwie sądowym, w tym także w orzecznictwie Sądu Najwyższego.
2. Przepisy prawa cywilnego łączą, w wielu wypadkach, określone skutki prawne z istnieniem dobrej wiary lub z jej brakiem, czyli z występowaniem złej wiary. Dobrą wiarę traktuje się przy tym jako jeden z istotnych instrumentów mających zapewniać bezpieczeństwo obrotu cywilnego. Dlatego też prawidłowe rozumienie tych pojęć ma istotne znaczenie nie tylko dla praktyki sądowej, ale i dla obrotu cywilnego.
Pomimo przypisywania pojęciom dobrej i złej wiary istotnego znaczenia, obowiązujące przepisy nie zawierają ogólnego określenia tych pojęć, które odnosiłyby się zarówno do stosunków prawnorzeczowych, których dotyczy przedstawione przez Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego zagadnienie prawne, jak i do innych stosunków cywilnoprawnych, w tym zobowiązaniowych, w których dobra wiara, mimo niekiedy odmiennego jej ujmowania w przepisach, ma istotne znaczenie. Do wyjątków należą też przypadki określenia przez ustawodawcę jednego z tych pojęć na użytek konkretnej instytucji prawnej (takie unormowanie występuje m.in. w art. 20 § 2 k.r. i o. oraz w art. 6 ust. 2 ustawy o księgach wieczystych i hipotece).
Brak ustawowego określenia pojęć "dobra wiara" i "zła wiara" stwarzał i stwarza nadal możliwość różnego ich rozumienia przez sądy. Analiza orzecznictwa Sądu Najwyższego wskazuje na to, że w sposobie ujmowania dobrej wiary decydowały często aktualne stosunki społeczno-gospodarcze, a dopiero w drugiej kolejności konkretne okoliczności faktyczne występujące w rozstrzyganej sprawie.
Jeżeli chodzi o stosunki prawnorzeczowe, a tych dotyczy wniosek Pierwszego Prezesa, to w orzecznictwie Sądu Najwyższego z okresu powojennego można wyodrębnić dwa poglądy, a mianowicie tzw. tradycyjny, według którego dobra wiara polega na błędnym, ale w danych okolicznościach usprawiedliwionym przekonaniu posiadacza nieruchomości, że przysługuje mu wykonywane przez niego prawo oraz tzw. zliberalizowany, przyjmujący, że dobra wiara posiadacza jest równoznaczna z jego przekonaniem, opartym na obiektywnych przesłankach, wywodzących się ze stosunku będącego podstawą i przyczyną konkretnego stanu faktycznego, że wykonując w swoim imieniu prawo własności niczyjego prawa nie narusza, co występuje przede wszystkim wtedy, gdy otrzymał on posiadanie od właściciela rezygnującego ze swego prawa, czyli także w wypadku wejścia w posiadanie nieruchomości na podstawie umowy mającej na celu przeniesienie własności, ale sporządzonej bez zachowania formy aktu notarialnego.
Pogląd tradycyjny, nie przewidujący możliwości uznania za posiadacza w dobrej wierze osoby, która weszła w posiadanie nieruchomości na podstawie nieformalnej umowy, ze względu na brak podstaw do podjęcia usprawiedliwionego w danych okolicznościach przekonania, że przysługuje jej prawo własności, skoro do przeniesienia takiego prawa wymagana jest forma aktu notarialnego i jest to okoliczność znana, Sąd Najwyższy wypowiedział m.in. w orzeczeniach: z dnia 26 listopada 1949 r. WaC 159/49 - DPP 1950, nr 6, s. 56 i z dnia 23 sierpnia 1955 r. I CR 307/55 - OSN 1956, z. I., poz. 26; w wyrokach: z dnia 25 czerwca 1968 r. III CRN 159/68 - OSPiKA 1970, z. 10, poz. 197 i z dnia 7 maja 1971 r. I CR 302/71 - NP 1973, z. 4, s. 580; w postanowieniach: z dnia 14 stycznia 1977 r. III CRN 76/76 - OSNCP 1977, z. 11, poz. 214 i z dnia 25 września 1991 r. III CRN 195/91 (nie publ.) oraz w uchwale z dnia 24 marca 1980 r. III CZP 14/80 - OSNCP 1980, z. 9, poz. 161 i w uzasadnieniu uchwały składu siedmiu sędziów SN z dnia 11 grudnia 1975 r. III CZP 63/75 - OSNCP 1976, z. 12, poz. 259. W niektórych orzeczeniach (por. dla przykładu wyrok z dnia 30 grudnia 1976 r. III CRN 297/76 - OSNCP 1977, z. 8, poz. 142) Sąd Najwyższy, podtrzymując stanowisko, że nieformalnego nabywcę nieruchomości należy traktować tak, jak posiadacza w złej wierze, wypowiedział pogląd, że w szczególnych okolicznościach można - gdy chodzi o stosowanie art. 231 § 1 k.c. - traktować na równi z posiadaczem w dobrej wierze takiego posiadacza, który wie, że buduje na cudzym gruncie, jeżeli takiego traktowania wymagają zasady współżycia społecznego.
Pogląd tzw. zliberalizowany Sąd Najwyższy wypowiedział po raz pierwszy w uzasadnieniu uchwały składu siedmiu sędziów SN z dnia 25 maja 1955 r. I CO 14/55 (OSN 1956, z. 4, poz. 92), dotyczącej wykładni art. 73 § 2 prawa rzeczowego, tj. dobrej wiary posiadacza wznoszącego budynek na cudzym gruncie. Wypowiadany był on w kolejnych orzeczeniach, m.in. w orzeczeniu z dnia 21 lutego 1956 r. IV CO 1/56 (OSN 1957, z. 3, poz. 77). W okresie późniejszym zliberalizowane pojęcie dobrej wiary rozciągnięto również na posiadaczy nieruchomości przy stwierdzeniu nabycia własności w drodze zasiedzenia, a więc przy stosowaniu art. 50 § 1 prawa rzeczowego, a następnie art. 172 § 1 k.c. Znajduje to odbicie m.in. w orzeczeniach: z dnia 14 września 1961 r. III CRN 71/61 (OSNCP 1963, z. 5, poz. 111) i z dnia 13 września 1962 r. I CR 521/62 (NP 1964, z. 2, s. 192).
Po wejściu w życie kodeksu cywilnego Sąd Najwyższy odstąpił w zasadzie od wykładni dobrej wiary przyjętej w uchwale składu siedmiu sędziów SN z dnia 25 maja 1955 r., powracając do tradycyjnego rozumienia tej instytucji. W ostatnim okresie ponownie zaczęły jednak zapadać orzeczenia ujmujące dobrą wiarę w sposób szeroki. Pogląd taki, po dłuższej przerwie, Sąd Najwyższy wyraził w uzasadnieniu uchwały z dnia 17 września 1986 r. III CZP 58/86 (OSNCP 1987, z. 10, poz. 150), stwierdzając, że dobra wiara zachodzi wtedy, gdy posiadacz jest przeświadczony, że nie narusza niczyich praw i gdy jego działanie nie zmierza do obejścia prawa. Pozytywne stanowisko co do możliwości uznania za posiadacza w dobrej wierze osoby, która weszła w posiadanie nieruchomości na podstawie umowy zawartej bez zachowania formy aktu notarialnego, Sąd Najwyższy zajął m.in. w wyroku z dnia 6 maja 1988 r. (nie publ.) oraz w postanowieniu z dnia 5 września 1989 r. III CRN 277/89 (OSP 1991, z. 7-8, poz. 186). Na uwagę zasługuje to, że w uzasadnieniu ostatniego z wymienionych postanowień Sąd Najwyższy, przyjmując, iż wnioskodawcy mogli być przekonani o przysługiwaniu im prawa własności, skoro obie strony umowy spełniły świadczenia (nabywcy zapłacili całą cenę, a zbywcy wydali nieruchomość), przyjął ponadto, że w niektórych rejonach kraju i w niektórych środowiskach ciągle panuje przekonanie o ważności i skuteczności nieformalnych umów przeniesienia własności oraz że takie umowy są nadal zawierane.
3. Uzasadnienie wniosku przedstawiającego zagadnienie prawne wskazuje na to, że chodzi o wyjaśnienie pojęcia dobrej wiary nie wszystkich posiadaczy, lecz tylko posiadaczy samoistnych. Sytuację i uprawnienia tylko tych posiadaczy regulują bowiem powołane we wniosku przepisy art. 172 § 1 k.c. i art. 231 § 1 k.c., jak również nie wymienione art. 224-229 k.c. Przyjmując powyższe założenie Sąd Najwyższy ograniczył odpowiedź do posiadaczy samoistnych. Zastępując natomiast w sentencji uchwały zwrot "na podstawie umowy przenoszącej własność, zawartej bez zachowania formy aktu notarialnego", zwrotem "na podstawie umowy mającej na celu przeniesienie własności", posłużył się określeniem ustawowym takiej umowy, zawartym w art. 7 ustawy z dnia 26 marca 1982 r. o zmianie ustawy - kodeks cywilny oraz o uchyleniu ustawy o uregulowaniu własności gospodarstw rolnych (Dz. U. nr 11, poz. 81 ze zm.). Miał przy tym na uwadze, że określenie "umowa przenosząca własność nieruchomości, zawarta bez zachowania formy aktu notarialnego" jest określeniem używanym wprawdzie potocznie, ale nieścisłym. Dotyczy to zarówno umów nieformalnych, zmierzających bezpośrednio do przeniesienia własności nieruchomości, jak i umów, w których strony zobowiązują się do przeniesienia własności w przyszłości. Żadna z nich nie powoduje przecież przeniesienia własności. Gdyby było inaczej zbędne byłyby zarówno wnioski o stwierdzenie zasiedzenia (art. 172 § 1 k.c.), jak i powództwa o przeniesienie własności działki zajętej pod zabudowę (art. 231 § 1 k.c.).
4. Na tle unormowań zawartych w art. 172 § 1 k.c. i art. 231 § 1 k.c. oraz w art. 224-229 k.c. powstaje zagadnienie, czy użyte w tych przepisach pojęcia "zła wiara" oraz "dobra wiara" należy rozumieć jednakowo, czy też przypisywać im różne znaczenia ("dobra wiara" w rozumieniu art....) oraz czy dla wykładni tego pojęcia ma znaczenie ustawowe określenie pojęcia złej wiary w art. 6 ust. 2 ustawy z dnia 6 lipca 1982 r. o księgach wieczystych i hipotece (Dz. U. Nr 19, poz. 147 ze zm.), według którego w złej wierze jest zarówno ten, kto wie, że treść księgi wieczystej jest niezgodna z rzeczywistym stanem prawnym, jak i ten, kto z łatwością mógł się o tym dowiedzieć. Zdaniem składu powiększonego Sądu Najwyższego, rozstrzygającego zagadnienie prawne w sprawie niniejszej, w obu tych kwestiach należy zająć stanowisko pozytywne. Dobra wiara i będąca jej przeciwstawieniem zła wiara pełnią tę samą funkcję (zapewnienie bezpieczeństwa obrotu) we wszystkich stosunkach prawnorzeczowych, nie ma więc podstaw, by instytucjom tym przypisywać różne znaczenie, w zależności od tego, z jaką wiążą się czynnością prawną czy też faktyczną. Brak jest też przesłanek do wnioskowania, że należy stawiać większe wymagania w zakresie staranności osobie zamierzającej nabyć nieruchomość na podstawie umowy notarialnej, odnośnie do ustalenia prawidłowości wpisu w księdze wieczystej, niż osobie zawierającej umowę nieformalną, mającą na celu przeniesienie własności nieruchomości, odnośnie do oceny ważności takiej umowy, czy też ustalenia uprawnień zbywcy do nieruchomości.
Przy rozważaniu zagadnienia, czy osoba, która weszła w posiadanie nieruchomości na podstawie umowy mającej na celu przeniesienie własności nieruchomości, zawartej bez zachowania fachowej formy aktu notarialnego, jest posiadaczem samoistnym w dobrej wierze nie można pominąć unormowania zawartego w art. 336 k.c., zawierającego ustawową  definicję posiadacza samoistnego. Otóż w świetle tego przepisu, stanowiącego, że posiadaczem samoistnym jest ten, kto faktycznie włada rzeczą jak właściciel, osobę taką należy z reguły traktować jako posiadacza samoistnego. W takim wypadku dochodzi bowiem do fizycznego objęcia nieruchomości i to z zamiarem wykonywania prawa własności we własnym imieniu. Przepis ten, podobnie jak art. 172 § 1 i art. 231 § 1 k.c., nie rozstrzyga jednak kwestii dobrej wiary takiej osoby, a więc istoty zagadnienia będącego przedmiotem rozstrzygnięcia w niniejszej sprawie.
5. Istota zagadnienia sprowadza się do tego, czy dla przyjęcia samoistnego posiadania w dobrej wierze konieczne jest ustalenie występowania po stronie osoby, która weszła w posiadanie nieruchomości na podstawie umowy mającej na celu przeniesienie własności, zawartej bez zachowania formy aktu notarialnego, wprawdzie błędnego, ale w konkretnych okolicznościach usprawiedliwionego, przekonania, że przysługuje jej wykonywane przez nią prawo własności, czy też wystarczy przekonanie takiej osoby, iż niczyjego prawa nie narusza i nikogo nie krzywdzi. Chodzi zatem o rozstrzygnięcie, które z dotychczas reprezentowanych w orzecznictwie stanowisk - tradycyjne, czy też zliberalizowane - co do dobrej wiary posiadacza samoistnego - jest prawidłowe.

Uzasadnienie prawne

Sąd Najwyższy, uznając za prawidłowe stanowisko określone jako tradycyjne, miał na uwadze, co następuje:
Rzeczpospolita Polska jest - zgodnie z art. 1 Konstytucji (w brzmieniu ustalonym ustawą z dnia 29 grudnia 1989 r. o zmianie Konstytucji - Dz. U. Nr 75, poz. 444) - demokratycznym państwem prawnym. W państwie takim obowiązujące przepisy prawne powinny być przestrzegane, a przy ich tłumaczeniu przez powołane do tego organy, w tym przez sądy, powinna być powyższa, konstytucyjna zasada uwzględniana. O prawidłowym stosowaniu tej zasady można mówić tylko przy przyjęciu tradycyjnego rozumienia dobrej i złej wiary. Jeżeli bowiem przepis art. 158 k.c. zawiera wyraźne postanowienie, że zarówno umowa zobowiązująca do przeniesienia własności nieruchomości, jak i umowa przenosząca własność, wymaga dla swej ważności zachowania formy aktu notarialnego, to nie można przyjmować, iż osoba wchodząca w posiadanie nieruchomości na podstawie umowy mającej na celu przeniesienie własności, zawartej bez zachowania takiej formy, może być traktowana jako jej samoistny posiadacz w dobrej wierze, a więc, że ma podstawy, by uważać się za jej właściciela. Znajomość przepisów dotyczących obrotu nieruchomościami oraz ich dostępność jest tak duża, że gdyby nawet uznać, iż może zdarzyć się wypadek takiej nieznajomości po stronie osób zawierających umowę, to brak jest jakichkolwiek przesłanek do wyprowadzenia wniosku, że osoby te nie mogłyby się z łatwością dowiedzieć o wymaganiu zachowania formy aktu notarialnego dla skutecznego przeniesienia własności nieruchomości. Wystarczyłoby zachowanie minimum staranności. Nie nakładanie na strony jakichkolwiek obowiązków w zakresie zapoznania się z obowiązującymi przepisami pozostawałoby w sprzeczności z wskazaną wyżej konstytucyjną zasadą państwa prawnego. Różnicowałoby też wymagania w zakresie zachowania staranności w stosunku do osób zawierających umowy notarialne oraz tzw. nieformalne, co - jak już podniesiono - nie znajduje żadnego uzasadnienia.
Za tradycyjnym rozumieniem dobrej wiary posiadacza nieruchomości, który objął ją we władanie na podstawie umowy sporządzonej bez zachowania wymaganej przez obowiązujące prawo formy aktu notarialnego, przemawia także zasada ochrony własności, będąca jedną z podstawowych zasad w stosunkach cywilnoprawnych, w tym przede wszystkim w stosunkach prawnorzeczowych. Ostatnie zmiany ustawodawcze zmierzają przy tym jednoznacznie do zwiększenia, a nie do zmniejszenia, ochrony własności. Wskazuje na to zarówno zmiana art. 7 Konstytucji (wprowadzona powołaną wyżej ustawą z dnia 29 grudnia 1989 r.), jak i zmiana przepisów kodeksu cywilnego, wprowadzona ustawą z dnia 28 lipca 1990 r. o zmianie ustawy - kodeks cywilny (Dz. U. Nr 55, poz. 321), polegająca m.in. na uchyleniu art. 139 k.c., poręczającego całkowitą ochronę tylko - jeśli chodzi o mienie osób fizycznych - własności osobistej oraz na przedłużeniu okresów posiadania nieruchomości dla nabycia własności przez zasiedzenie (art. 172 § 1 k.c.). Przyczyna dążenia do zwiększenia ochrony prawnej własności jest w tym wypadku oczywista. Tylko pełna realizacja zasady ochrony własności może doprowadzić do przebudowy struktury gospodarczej państwa i do właściwego przeprowadzenia przekształceń własnościowych.
W sytuacji, gdy zostały w zasadzie zniesione ograniczenia w obrocie nieruchomościami, których istnienie prowadziło w pewnych okresach do zwiększenia się tzw. obrotu nieformalnego, zmierzającego do omijania ograniczeń prawnych, brak jest argumentów natury społecznej, które przemawiałyby za potrzebą liberalnego rozumienia dobrej wiary. Przeciwnie, w warunkach, gdy z jednej strony rośnie znaczenie nieruchomości i ich cena, a także zapotrzebowanie na nie, chociażby pod budownictwo mieszkaniowego, i gdy z drugiej strony ustalenie stosunków własnościowych, ze względu na ich nieuporządkowanie, trwa często bardzo długo, względy społeczne przemawiają za przeciwdziałaniem powstawaniu stosunków nie uporządkowanych z prawnego punktu widzenia.
Przeciwko traktowaniu tzw. nieformalnych nabywców nieruchomości jako samoistnych posiadaczy w dobrej wierze, a więc za tradycyjnym pojmowaniem instytucji dobrej i złej wiary, przemawiają również przepisy ustawy z dnia 26 października 1971 r. o uregulowaniu własności gospodarstw rolnych (Dz. U. Nr 27, poz. 250; zm.: Dz. U. z 1975 r. Nr 16, poz. 91). Chodzi tu zwłaszcza o art. 17, który wręcz zabraniał zawierania umów mających na celu przeniesienie własności bez zachowania formy aktu notarialnego, a jako skutki niesporządzenia umowy notarialnej, mimo wezwania do dopełnienia tego obowiązku, przewidywał nie tylko grzywnę, ale nawet możliwość przejęcia nieruchomości przez Państwo. Wprawdzie ustawodawca w ustawie z dnia 26 marca 1982 r. o zmianie ustawy - kodeks cywilny i o uchyleniu ustawy o uregulowaniu własności gospodarstw rolnych (Dz. U. Nr 11, poz. 81 ze zm.) zniósł sankcję w postaci możliwości przejęcia nieruchomości rolnej na rzecz Państwa, niemniej jednak utrzymał zakaz sporządzania umów nieformalnych. Artykuł 7 § 1 i 2 tej ustawy nadal zobowiązuje organ administracyjny (obecnie: organ gminy) do wezwania stron nieformalnej umowy, by zawarły umowę w formie prawem przewidzianej, jak również przewiduje możliwość wymierzenia grzywny w celu przymuszenia w razie niezastosowania się do takiego wezwania. Jednocześnie § 4 art. 7 cyt. ustawy zawiera postanowienie, że umowa zawarta bez zachowania wymaganej formy nie stanowi podstawy do ujawnienia nowego stanu władania w ewidencji gruntów i budynków, co może wskazywać na wolę ustawodawcy, by nie traktować w postępowaniu administracyjnym tzw. nabywców nieformalnych jako posiadaczy samoistnych, tj. władających nieruchomością we własnym imieniu. Przeciwko traktowaniu przez ustawodawcę nieformalnych nabywców nieruchomości jako ich samoistnych posiadaczy w dobrej wierze przemawia też nałożony w art. 7 § 3 cyt. ustawy na sądy obowiązek powiadamiania organu administracyjnego (obecnie: organu gminy) - w celu wymierzenia grzywny - o wszystkich przypadkach, ujawnionych w postępowaniu sądowym dotyczącym własności nieruchomości, a więc również w postępowaniu o stwierdzenie nabycia własności przez zasiedzenie i o wykup działki zajętej pod zabudowę, zawarcia umów bez zachowania  formy notarialnej. Trudno byłoby dopatrzeć się konsekwencji w postępowaniu sądu polegającym z jednej strony na przyjmowaniu dobrej wiary, a z drugiej strony na powiadamianiu organu administracyjnego (obecnie: organu gminy) - celem wymierzenia grzywny - o zawarciu sprzecznej z wymaganiami prawnymi umowy.
Podniesione wyżej argumenty nie pozwalają na uznanie za prawidłowe tzw. zliberalizowanego stanowiska co do dobrej wiary samoistnego posiadacza nieruchomości, który wszedł w posiadanie nieruchomości na podstawie umowy mającej na celu przeniesienie własności nieruchomości, zawartej bez zachowania formy aktu notarialnego. Powołanie się na nienaruszanie niczyich praw, czy też na niekrzywdzenie nikogo, może odnosić się tylko do stosunku zobowiązaniowego stron nieformalnej umowy. Tymczasem w stosunkach prawnorzeczowych, uregulowanych w księdze drugiej kodeksu cywilnego pt. "Własność i inne prawa rzeczowe" chodzi o stosunek osoby względem rzeczy, konkretnie zaś o stosunek posiadacza względem nieruchomości objętej we władanie na podstawie umowy zawartej bez zachowania formy notarialnej. Jeżeli tzw. nabywca nieruchomości zapłaci za nią całą należność i obejmie nieruchomość w posiadanie, to może być przekonany, że wywiązał się należycie z obowiązków wobec jej dotychczasowego właściciela. Nie wystarcza to jednak do przyjęcia, że jest on posiadaczem samoistnym w dobrej wierze.
Uwzględniając podniesione wyżej okoliczności Sąd Najwyższy rozstrzygnął przedstawione zagadnienie prawne jak w sentencji uchwały, a mając na uwadze potrzebę ujednolicenia orzecznictwa Sądu Najwyższego w zakresie objętym uchwałą nadał jej moc zasady prawnej (art. 13 i 21 ustawy o Sądzie Najwyższym).

 
Uchwała

z dnia 26 października 2007 r.

Sąd Najwyższy

III CZP 30/07

Władanie cudzą nieruchomością przez Skarb Państwa, uzyskane w ramach sprawowania władztwa publicznego, może być posiadaniem samoistnym prowadzącym do zasiedzenia. Zasiedzenie jednak nie biegło, jeżeli właściciel nie mógł skutecznie dochodzić wydania nieruchomości (art. 121 pkt 4 w związku z art. 175 k.c.).
OSNC 2008/5/43, Biul.SN 2007/10/11, Prok.i Pr.-wkł. 2008/12/44
309705
Dz.U.1964.16.93: art. 121 pkt 4; art. 172; art. 175; art. 336

glosa aprobująca: Czerwińska-Koral K. PPP 2008/4/95


Skład orzekający

 Prezes SN Tadeusz Ereciński (przewodniczący)
 Sędziowie SN: Mirosław Bączyk, Teresa Bielska-Sobkowicz, Gerard Bieniek (sprawozdawca), Helena Ciepła, Stanisław Dąbrowski, Józef Frąckowiak, Jan Górowski, Antoni Górski, Irena Gromska-Szuster, Maria Grzelka, Jacek Gudowski, Marian Kocon, Iwona Koper,  Zbigniew Kwaśniewski, Grzegorz Misiurek, Barbara Myszka, Henryk Pietrzkowski, Krzysztof Pietrzykowski, Zbigniew Strus, Krzysztof Strzelczyk, Marek Sychowicz, Katarzyna Tyczka-Rote, Lech Walentynowicz, Tadeusz Wiśniewski, Hubert Wrzeszcz, Mirosława Wysocka, Kazimierz Zawada,  Dariusz Zawistowski

Sentencja

 Sąd Najwyższy na posiedzeniu niejawnym w dniu 26 października 2007 r., przy udziale Zastępcy Prokuratora Generalnego Przemysława Piątka oraz Zastępcy Rzecznika Praw Obywatelskich Stanisława Trociuka, po rozstrzygnięciu zagadnienia prawnego przedstawionego  przez Rzecznika Praw Obywatelskich we wniosku z dnia 22 lutego 2007 r., RPO-552084-1V/07/ZA:
 "Czy Państwo władając nieruchomością nabytą w ramach sprawowania władztwa publicznego (imperium), wykonuje jednocześnie władztwo właścicielskie, które ze względu na swój charakter może być posiadaniem samoistnym w rozumieniu art. 336 k.c., prowadzącym do zasiedzenia nieruchomości?".
 podjął uchwałę:
 Władanie cudzą nieruchomością przez Skarb Państwa, uzyskane w ramach sprawowania władztwa publicznego, może być posiadaniem samoistnym prowadzącym do zasiedzenia. Zasiedzenie jednak nie biegło, jeżeli właściciel nie mógł skutecznie dochodzić wydania nieruchomości  (art. 121 pkt 4 w związku z art. 175 k.c.).

Uzasadnienie faktyczne

 W uzasadnieniu wniosku wniesionego na podstawie art. 60 § 2 ustawy z dnia 23 listopada  2002 r. o Sądzie Najwyższym (Dz.U. Nr 240, poz. 2052 ze zm.) w związku z art. 16 ust. 2 pkt 4 ustawy z dnia 15 lipca 1987 r. o Rzeczniku Praw Obywatelskich (jedn. tekst: Dz.U. z 2001 r. Nr 14, poz. 147 ze zm.) wskazano, że po drugiej wojnie światowej, w wyniku działalności nacjonalizacyjnej państwa, wielu właścicieli nieruchomości utraciło własność  na skutek przejęcia ich majątku na rzecz Skarbu Państwa. Formalnoprawną podstawą przejęcia były liczne akty nacjonalizacyjne (np. dekret Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego z dnia 6 września 1944 r. o przeprowadzeniu reformy rolnej, Dz.U. Nr 10, poz. 51 ze  zm. oraz ustawa z dnia 3 stycznia 1946 r. o przejęciu na własność Państwa podstawowych gałęzi gospodarki narodowej,  Dz.U. Nr 3, poz. 17 ze zm.), dochodziło jednak także do aktów nadużywania władztwa publicznego przez podejmowanie działań prawnych i faktycznych niezgodnych z obowiązującymi wówczas przepisami. Tytułem przykładu można wskazać na decyzje wydawane na podstawie art. 11 ustawy z dnia 22 maja 1958 r. o terenach dla budownictwa jednorodzinnego w miastach i osiedlach  (Dz.U. Nr 31, poz. 138), który przewidywał przejęcie na własność Państwa bez odszkodowania 33% ogólnej powierzchni gruntów objętych podziałem.
 Skuteczne próby podważania następstw tych działań zostały podjęte przez osoby pokrzywdzone w zasadzie dopiero po transformacji ustrojowej w 1989 r., gdy byli właściciele lub ich spadkobiercy wszczynali postępowania administracyjne i sądowe zmierzające  do odzyskania własności utraconych nieruchomości. Uzyskanie w postępowaniu administracyjnym decyzji stwierdzającej nieważność wadliwych decyzji będących podstawą przejęcia majątku nie powodowało jednak przywrócenia własności nieruchomości byłym właścicielom, jeżeli  Skarb Państwa powoływał się na zasiedzenie. Na tym tle powstał problem, czy w takich okolicznościach faktycznych władanie przez Skarb Państwa bezprawnie przejętym majątkiem, w którego skład wchodziły nieruchomości, może być uznane za samoistne posiadanie prowadzące  do zasiedzenia.
 W uchwale Sądu Najwyższego z dnia 18 listopada 1992 r., III CZP 133/92 (OSP 1993, nr 7-8,  poz. 153) wyrażono pogląd, że Skarb Państwa nie może zaliczać do posiadania w rozumieniu art. 172 k.c.  okresu władania nieruchomością jako właściciel na podstawie decyzji administracyjnej, której nieważność została następnie stwierdzona ze względu na sprzeczność z prawem. U podstaw tego stanowiska legło założenie, że sposób uzyskania posiadania nieruchomości  nie ma wprawdzie znaczenia dla biegu zasiedzenia, jednak zastosowanie tej reguły w sytuacji, w której Skarb Państwa nabył nieruchomość w następstwie wydania bezprawnej decyzji administracyjnej prowadziłoby do nadużycia prawa.
 Na konieczność rozróżnienia władztwa publicznego imperium) i właścicielskiego (dominium) Sąd Najwyższy położył nacisk w uchwale składu siedmiu sędziów z dnia 21 września 1993 r., III CZP 72/93 (OSNCP 1994, nr 3, poz. 49), w której sformułował pogląd, że do okresu zasiedzenia nieruchomości przez Skarb Państwa nie zalicza się okresu władania przez organy państwowe  lub państwowe osoby prawne, wykonywanego w ramach uprawnień Państwa jako podmiotu prawa publicznego, mimo istnienia tytułu własności uznanego następnie za nieistniejący. Do tego stanowiska - jako kształtującego linię orzecznictwa Sądu Najwyższego - odwoływano  się w innych orzeczeniach (por. np. uchwała Sądu Najwyższego z dnia 25 października 1996 r., III CZP 83/96, OSNC 1997, nr 5, poz. 47 oraz postanowienia Sądu Najwyższego z dnia 29 października 1996 r., III CKN 8/96, OSNC 1997, nr 4, poz. 38, z dnia 8 lutego 2002 r., II CKN 1186/99, nie publ. i z  dnia 16 października 2002 r., IV CKN 1331/00, nie publ.).
 Rzecznik Praw Obywatelskich wskazał jednak, że w ostatnich latach ten kierunek orzecznictwa Sądu Najwyższego został zakwestionowany. W szczególności w postanowieniach z dnia 9 maja 2003 r., V CK 24/03 (nie publ.) i V CK 13/03 (OSP 2004, nr 4, poz. 53) stwierdzono, że o posiadaniu i jego postaci decyduje wyłącznie sposób władania rzeczą, a posiadanie samoistne opiera się na władaniu w sposób odpowiadający korzystaniu z rzeczy przez właściciela,  co wynika z brzmienia art. 336 k.c. Okoliczność, że uzyskanie władztwa nad nieruchomością w charakterze  właściciela było następstwem wykonywania uprawnień państwa jako podmiotu prawa publicznego, nie zmienia charakteru tego władztwa i tym samym nie może wykluczać jego kwalifikowania jako posiadania samoistnego w rozumieniu art. 336 i 172 k.c. Ten pogląd przyjmowano coraz częściej w orzeczeniach Sądu Najwyższego wydawanych w ostatnich latach (por. np. postanowienia Sądu Najwyższego z dnia 13 stycznia 2004 r., V CK 131/03, nie publ., z dnia 14 czerwca 2005 r., V CK 305/04, nie publ. z dnia 13 października 2005 r., I CK 162/05, OSP  2006, nr 9, poz. 107, z dnia 14 lutego 2006 r., II CSK 86/05, nie publ. oraz z dnia 9 marca  2006 r., I CSK 137/05, nie publ.).
 W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich, istnieją poważne argumenty wspierające każdą ze wskazanych linii orzecznictwa Sądu Najwyższego. Z jednej strony wykładnia gramatyczna art. 172 i 336 k.c.  pozwala w miarę precyzyjnie odtworzyć normę prawną, zgodnie z którą do zasiedzenia nieruchomości prowadzi jej nieprzerwane posiadanie przez odpowiedni okres przez każdy podmiot mający faktyczną możliwość pełnego władztwa nieruchomością oraz wolę wykonywania  takiego władztwa w swoim imieniu. Okoliczności uzyskania władania nieruchomością nie mają znaczenia dla oceny tego władania jako posiadania samoistnego; ustawodawca w ogóle nie odniósł się w treści powołanych przepisów do rodzaju zdarzenia prawnego i okoliczności nabycia  posiadania, uznając, że nie wpływa na kwalifikację posiadania. Za takim stanowiskiem przemawia też wykładnia celowościowa.
 Z drugiej strony - jak podkreślił Rzecznik - równie poważne argumenty przemawiają za poglądem prezentowanym we wcześniejszych orzeczeniach Sądu Najwyższego, w szczególności w uchwale składu siedmiu sędziów z dnia 21 września 1993 r., III CZP 72/93. Wyłączenie możliwości zasiedzenia przez Skarb Państwa nieruchomości, których władanie uzyskał w wyniku wykonywania władztwa publicznego, uzasadnia  przede wszystkim wykładnia systemowa, przepisy kodeksu cywilnego regulują bowiem tylko stosunki cywilnoprawne oparte na zasadzie równorzędności podmiotów. Objęcie władania nieruchomością przez Skarb Państwa w wyniku wykonywania władztwa publicznego zakłada nadrzędność  Państwa nad wszystkimi podmiotami podlegającymi jego imperium, co wyklucza możliwość zastosowania instytucji charakterystycznych dla stosunków cywilnoprawnych. Pogląd ten uzasadniają także względy słuszności.
 Jako swoiste nadużycie prawa może być postrzegana sytuacja, w której stwierdza się nieważność decyzji, będącej podstawą nabycia przez Skarb Państwa własności nieruchomości, a jednocześnie podmiot ten nadal uważa się za właściciela na podstawie przepisów  o zasiedzeniu. Względy słusznościowe dostrzegł także Sąd Najwyższy w orzeczeniach, w których uznał, że władanie przez Skarb Państwa cudzą nieruchomością uzyskane w ramach sprawowania władztwa publicznego może być posiadaniem samoistnym prowadzącym do zasiedzenia nieruchomości.  Możliwości przeciwstawienia się wykorzystywaniu instytucji zasiedzenia dla zalegalizowania bezprawnego zawładnięcia nieruchomością przez Skarb Państwa poszukiwano w konstrukcji zawieszenia biegu zasiedzenia (art. 175 w związku z art. 121 pkt 4 k.c.).
 W konkluzji Rzecznik Praw Obywatelskich podniósł, że rozbieżności w orzecznictwie Sadu Najwyższego uzasadniają podjęcie przez pełny skład Izby Cywilnej Sądu Najwyższego uchwały mającej na celu wyjaśnienie wątpliwości sformułowanych w przedstawionym zagadnieniu  prawnym.
 Wniosek Rzecznika Praw Obywatelskich o podjęcie uchwały przez pełny skład Izby Cywilnej Sądu Najwyższego wsparł Prokurator Generalny, który opowiedział się za stanowiskiem, że Państwo, władając cudzą nieruchomością uzyskaną w ramach sprawowania władztwa  publicznego (imperium), wykonuje jednocześnie władztwo właścicielskie (dominium), które ze względu na swój charakter może być posiadaniem samoistnym w rozumieniu art. 336 k.c., prowadzącym do zasiedzenia nieruchomości na podstawie art. 172 k.c. Prokurator Generalny podniósł, że za podjęciem uchwały o takiej treści przemawia przede wszystkim wykładnia językowa art. 172 i 336 § 1 k.c., która ma pierwszorzędne znaczenie dla ustalenia  znaczenia i zakresu tych przepisów, z których - przy zastosowaniu tej wykładni - można wyprowadzić jednoznaczny wniosek, iż warunkiem nabycia własności nieruchomości jest jej nieprzerwane posiadanie przez wskazany w przepisach okres i przez każdy podmiot, który  ma faktyczną możliwość pełnego władania nieruchomością oraz wolę wykonywania takiego władztwa we własnym imieniu. Żaden z tych przepisów nie wprowadza ograniczeń podmiotowych co do nabycia w taki sposób własności nieruchomości, dlatego Państwo jako podmiot prawa publicznego,  jeśli spełni wymienione warunki, nabywa prawo własności nieruchomości. (...)

Uzasadnienie prawne

 Sąd Najwyższy zważył, co następuje:
 1. Z wniosku Rzecznika Praw Obywatelskich wynika, że wystąpił o podjęcie uchwały mającej na celu rozstrzygnięcie istniejących w orzecznictwie sądowym rozbieżności w przedmiocie wykładni art. 172 k.c., zagadnienie prawne i jego uzasadnienie koncentrują się natomiast na pojęciu samoistnego posiadania w rozumieniu art. 336 k.c. Istota przedstawionego zagadnienia prawnego sprowadza się zatem do pytania, czy możliwe jest uznanie za posiadanie samoistne takiego władania  przez Skarb Państwa cudzą nieruchomością, które ma cechy posiadania samoistnego, ale wobec uzyskania go w ramach sprawowania władztwa publicznego powstają wątpliwości, czy ze względu na sposób uzyskania władania nieruchomością można to władanie uznać za posiadanie  samoistne i czy okres jego trwania można zaliczyć do biegu ustawowych terminów zasiedzenia nieruchomości (art. 172 w związku z art. 336 k.c.).
 Tak ujęte zagadnienie prawne wymaga dokonania kilku uwag porządkujących.
 Po pierwsze, jest poza sporem, że rozważane zagadnienie prawne wynikło na tle wszczynanych w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku przez byłych właścicieli lub ich spadkobierców postępowań sądowych zmierzających do odzyskania nieruchomości utraconych  w następstwie podjętej po drugiej wojnie światowej akcji nacjonalizacji własności prywatnej. W pierwszej kolejności działania te były ukierunkowane na stwierdzenie nieważności wadliwych decyzji administracyjnych, na podstawie których właściciele nieruchomości zostali  bezpodstawnie pozbawieni własności. Stwierdzenie nieważności nie powodowało jednak przywrócenia własności nieruchomości, jeżeli Skarb Państwa powołał się na zasiedzenie w wyniku upływu najdłuższego terminu potrzebnego do zasiedzenia. Należy jednak zauważyć,  że rozważany problem pojawił się także w tych sprawach, w których Skarb Państwa objął we władanie cudzą nieruchomość bez jakiejkolwiek podstawy prawnej lub na podstawie prawnej, która następnie upadła.
 Po drugie, wskazana przez Rzecznika rozbieżność orzecznictwa dotyczy oceny charakteru prawnego władania przez Skarb Państwa nieruchomością "nabytą w ramach sprawowania władztwa publicznego". Władztwo to jest w niektórych wypadkach uznawane, a w innych  nie, za posiadanie samoistne w rozumieniu art. 336 k.c., prowadzące do zasiedzenia nieruchomości.  Kluczowe znaczenie ma zatem sprecyzowanie zakresu stanów faktycznych, które mogą być zakwalifikowane jako nabycie przez Skarb Państwa władania nieruchomością w ramach sprawowania władztwa publicznego. Sformułowanie zagadnienia prawnego i jego uzasadnienie nie  określa zakresu pojęcia "nieruchomości nabytej w ramach sprawowania władztwa publicznego", a jest bezsporne, że może ono obejmować różne stany faktyczne, których ocena prawna nie może być jednolita. Nabycie nieruchomości w ramach sprawowania władztwa publicznego następuje  wtedy, gdy zostało wydane władcze rozstrzygnięcie (decyzja administracyjna, orzeczenie sądowe), ale także wtedy, gdy nie został wydany akt władczy, a objęcie nieruchomości we władanie przez Skarb Państwa nastąpiło bez jakiejkolwiek podstawy prawnej bądź na podstawie  prawnej, która następnie upadła.
 Należy też zauważyć, że samo pojęcie "władztwa publicznego" nie zostało normatywnie określone w przepisach regulujących posiadanie i zasiedzenie, a orzecznictwo Sądu Najwyższego nie daje podstaw do sformułowania jednoznacznych wniosków odnośnie do rozumienia  tego pojęcia na tle stosowania art. 172 i 336 k.c. Sformułowanie zagadnienia prawnego we wniosku Rzecznika odzwierciedla terminologię przyjętą w orzecznictwie Sądu Najwyższego, a niedookreślenie  treści pojęcia "władztwa publicznego" w uzasadnieniu wniosku jest pochodną braku jednoznacznego pojmowania go w orzecznictwie tego Sądu.
 Z tego względu, jeśli zagadnienie prawne przedstawione we wniosku Rzecznika sprowadza się do kwestii, czy Skarb Państwa władając nieruchomością nabytą w ramach imperium wykonuje władztwo właścicielskie, to nie można udzielić jednej, uniwersalnej odpowiedzi.  Stany faktyczne, które mogą być zakwalifikowane jako nabycie władania nieruchomością w ramach sprawowania władztwa publicznego, są zróżnicowane i nie można ich jednoznacznie ocenić pod kątem "wykonywania władztwa właścicielskiego", szczególnie wobec użycia w pytaniu  stanowczego zwrotu "wykonuje władztwo właścicielskie" (zamiast "może wykonywać"), a ponadto o wykonywaniu władztwa właścicielskiego decyduje sposób władania nieruchomością, a nie sposób uzyskania władania.
 Po trzecie, z rozważań dotyczących przedstawionego zagadnienia prawnego należy wyłączyć kwestię władania przez Skarb Państwa nieruchomością w związku z wykonywaniem zarządu państwowego na podstawie określonych przepisów, w szczególności dekretu z dnia 16 grudnia 1918 r. w przedmiocie przymusowego zarządu państwowego (Dz. Pr. RP Nr 21, poz. 87 ze zm.), dekretu z dnia 8 marca 1946 r. o majątkach opuszczonych i poniemieckich (Dz.U. Nr 13, poz. 87 ze zm.), rozporządzenia Ministra Gospodarki Komunalnej z dnia 9 czerwca 1959 r. w sprawie przejmowania budynków w zarząd państwowy  (Dz.U. Nr 38, poz. 237 ze zm.) oraz rozporządzenia Ministra Gospodarki Terenowej i Ochrony Środowiska z dnia  5 października 1974 r. w sprawie przejmowania budynków nie stanowiących własności jednostek gospodarki uspołecznionej w zarząd terenowych organów administracji państwowej lub jednostek gospodarczych (Dz.U. Nr 37, poz. 222). W tych przypadkach w orzecznictwie  sądowym nie budzi wątpliwości, że władanie nieruchomością przez Skarb Państwa nie stanowiło posiadania samoistnego w rozumieniu prawa cywilnego, a tym samym nie mogło prowadzić do zasiedzenia, było to bowiem władanie nieruchomością za właściciela lub posiadacza, a  nie władanie "w charakterze właściciela" (por. postanowienia Sądu Najwyższego z dnia 22 października 2004 r., II  CK 93/04, z dnia 9 maja 2003 r. V CK 24/03, z dnia 9 marca 2006 r., I CSK 17/05, nie publ., z dnia 7 lutego 2003 r., III CKN 1344/00, nie publ. oraz m.in. uchwały Sądu Najwyższego z dnia 8 grudnia 1987 r., III CZP 47/87, OSNCP 1988, nr 7-8, poz. 91 i z dnia 18 listopada 1992 r., III CZP 133/92). Wątpliwości budziła jedynie kwestia, czy Skarb Państwa w czasie wykonywania zarządu mógł go przekształcić w posiadanie samoistne prowadzące do zasiedzenia; takiej możliwości nie należy wykluczyć wówczas, gdy  władanie Skarbu Państwa nie musiało już być ograniczone ramami zarządu (por. postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 9 października 2003 r., I CK 141/02, nie publ.), rozstrzygnięcie tej kwestii wykracza jednak poza zakres zagadnienia prawnego przedstawionego przez Rzecznika.
 Po czwarte, rozważane zagadnienie prawne nie dotyczy ruchomości, które jako składnik mienia mogły być objęte skutkami orzeczonego przepadku na rzecz Skarbu Państwa. Poza rozważaniami pozostawiono też wykonywanie przez Skarb Państwa posiadania nieruchomości  uzyskanego poza ramami sprawowania władztwa publicznego.
 2. W orzecznictwie Sądu Najwyższego istotnie ukształtowały się dwa zasadnicze poglądy w odniesieniu do oceny władania nieruchomościami przez Skarb Państwa, uzyskanego w związku w wykonywaniem władzy publicznej. Pierwszy, wyrażony w uchwale z dnia 18 listopada  1992 r., III CZP 133/92 i uchwale składu siedmiu sędziów Sądu Najwyższego z dnia 21 września  1993 r., III CZP 72/93, sprowadzał się do zajęcia stanowiska, że do okresu zasiedzenia nieruchomości  przez Skarb Państwa nie zalicza się czasu władania wykonywanego w ramach uprawnień Państwa jako podmiotu prawa publicznego, mimo istnienia tytułu własności uznanego następnie za nieistniejący.
 Na uzasadnienie tego stanowiska przywołano kilka argumentów. Po pierwsze, państwo jest szczególnym podmiotem prawa, który spełnia przede wszystkim funkcje publiczne. Realizacja tych funkcji wymaga wchodzenia w publiczne stosunki międzynarodowe i ustanawiania  oraz egzekwowania publicznych norm prawa wewnętrznego. To jest sfera działania określona mianem imperium, którą charakteryzuje przede wszystkim dominujący element władczości, a ponadto odrębny system ochrony praw podległych podmiotów i ograniczona rola sądów. Po  drugie, w ramach tej sfery działania państwo czerpie z prawa konstytucyjnego, ustaw ustrojowych, ustaw zwykłych i aktów wykonawczych upoważnienie do ingerencji w sferę praw obywateli, nie wyłączając sfery praw majątkowych, nie są to jednak normy prawa cywilnego.  Po trzecie, zasadnicza odmienność źródeł prawa regulujących funkcje państwa w zakresie imperium i dominium, inny sposób ochrony podmiotów pozostających z państwem w stosunkach prawnych w obu sferach działalności państwa, zróżnicowane cele obu wskazanych sfer, jak  i konieczność przestrzegania granic kompetencji wynikających z podziału władz, nie pozwalają na to, aby swobodnie posługiwać się instytucjami prawa cywilnego w sferze działalności państwa określonej mianem imperium.
 Dokonując pewnego uproszczenia tej argumentacji można stwierdzić, że Sąd Najwyższy nie tylko wskazał na konieczność rozróżnienia w działalności państwa sfery imperium i dominium oraz na cechy charakteryzujące działania państwa w obu tych sferach, lecz  podkreślił, że nie można swobodnie stosować instytucji prawa cywilnego w sferze działalności określanej jako imperium.
 To stanowisko Sądu Najwyższego spotkało się z krytycznymi ocenami piśmiennictwa, natomiast było w zasadzie uwzględniane - mimo że uchwale składu siedmiu sędziów z dnia 21 września 1993 r., III CZP 72/93 nie nadano mocy zasady prawnej - w innych orzeczeniach Sądu Najwyższego, wśród których można jednak wyróżnić dwie grupy. Pierwsza obejmuje te orzeczenia,  w których Sąd Najwyższy usystematyzował argumentację leżącą u podłoża tego stanowiska i przyjmował ją za podstawę rozstrzygnięcia (por. np. postanowienia Sądu Najwyższego z dnia 29 października 1996 r., III CKU 8/96, OSNC 1997, nr 4, poz. 38, z dnia 19 stycznia 2000 r., II CKN 677/98, nie publ., z dnia 2 lutego 2001 r., IV CKN 249/00, nie publ., z dnia 16 października 2002 r., IV CKN 1331/00, nie publ. i z dnia 26 września 2003 r., IV CKN 323/01, nie publ.). Druga grupa dotyczy  orzeczeń, w których Sąd Najwyższy dokonywał wąskiej interpretacji pojęcia "władztwa publicznego" i tą drogą ograniczał stosowanie przedstawionego poglądu (por. np. postanowienia Sądu Najwyższego z dnia 8 lutego 2002 r., II CKN 1186/99, nie publ., z dnia 26 lutego 2002 r., I CKN 1093/99, nie publ., z dnia 16 lipca 2004 r., I CK 116/04 nie  publ.).
 Analiza orzeczeń, które można zaliczyć do pierwszej grupy, pozwala stwierdzić, że z punktu widzenia dopuszczalności zasiedzenia nie ma znaczenia, w jakich okolicznościach doszło do objęcia nieruchomości w samoistne posiadanie i czy posiadacz miał świadomość  bezprawności działania. W razie ustalenia, że czynnikiem decydującym o utracie prawa własności nieruchomości była prawnie nieuzasadniona władcza ingerencja państwa, na tyle silna, iż można mówić o faktycznym wyłączeniu danej nieruchomości z obrotu cywilnoprawnego i  niemożności przełamania woli państwa przez dotychczasowego właściciela w ramach cywilnoprawnych środków ochrony, uzasadnione jest wyłączenie skutków prawnych związanych z nieprzerwanym wykonywaniem samoistnego posiadania przez okres prowadzący do nabycia własności  przez zasiedzenie. W konsekwencji nieruchomość objęta przez Państwo we władanie w ramach sprawowania zadań publicznych nie znajduje się w samoistnym posiadaniu w rozumieniu art. 336 k.c. prowadzącym do zasiedzenia; nieruchomość taka może być przedmiotem takiego posiadania w razie wprowadzenia jej do obrotu cywilnoprawnego lub na szczególnej podstawie prawnej.
 W drugiej grupie orzeczeń Sąd Najwyższy podejmował próby ograniczenia zakresu oddziaływania poglądu przyjętego w uchwale składu siedmiu sędziów z dnia 21 września 1993 r., III CZP 72/93, przez wskazywanie, które przypadki objęcia nieruchomości we władanie nie mogą być uznane za przejaw działalności Państwa w sferze imperium i nie wyłączają zasiedzenia.  W uchwale z dnia 25 października 1996 r., III CZP 83/96 (OSNC 1997, nr 5, poz. 47) przyjęto, że  Skarb Państwa może zaliczyć do czasu posiadania w rozumieniu art. 172 k.c. okres władania jako właściciel  na podstawie orzeczenia sądu, które na skutek rewizji nadzwyczajnej zostało uchylone po upływie terminu zasiedzenia. W postanowieniu z dnia 28 lutego 2002 r., III CKN 891/00 (nie publ.) Sąd Najwyższy przyjął możliwość samoistnego posiadania nieruchomości przez Skarb Państwa w sytuacji, w której objęcie jej we władanie wiązało się z realizacją celów gospodarczych. W postanowieniu  z dnia 7 lutego 2003 r., III CKN 1344/00 ("Izba Cywilna" 2003, nr 10, s. 35) stwierdził, że  nie stanowiło działania w ramach imperium bezprawne przekazanie spółdzielni przez gromadzką radę narodową nieruchomości stanowiącej własność osoby fizycznej, a w postanowieniu z dnia 22 października 2004 r., II CK 93/04 (nie publ.) uznał władanie nieruchomością przez Skarb Państwa za posiadanie samoistne w sytuacji, w której nie został wydany żaden akt prawny  o przejęciu nieruchomości. Z kolei w postanowieniu z dnia 28 czerwca 2005 r., I CK 806/04 (nie publ.)  stwierdził, że realizacja przez Skarb Państwa publicznoprawnych zadań z zakresu ochrony lasów nie wyłączała wykonywania przez Skarb Państwa czynności faktycznych jako posiadacza.
 Dokonując oceny tych orzeczeń należy stwierdzić, że nie podważano w nich stanowiska zajętego w uchwale składu siedmiu sędziów Sądu Najwyższego z dnia 21 września 1993 r., III CZP 72/93, formułując jednak pewne kryteria i wskazówki oceny skutków objęcia nieruchomości we władanie przez Skarb Państwa, w istocie zakwestionowano stanowisko Sądu Najwyższego  wyrażone w tej uchwale, wskazując, że zachowuje ona aktualność w szczególnych, wyjątkowych okolicznościach.
 Zgodnie z drugim poglądem, władanie przez Państwo nieruchomościami uzyskanymi w związku z wykonywaniem władzy publicznej stanowi posiadanie samoistne w rozumieniu art. 336 k.c., jeśli zakres władania odpowiada pojęciu posiadania właścicielskiego. Pogląd ten zapoczątkowały postanowienia Sądu Najwyższego z dnia 9 maja 2003 r. wydane w sprawach V CK 13/03 i V  CK 24/03, w których stwierdzono, że według art. 336 k.c. o posiadaniu i jego postaci  (posiadanie samoistne, posiadanie zależne) decyduje wyłącznie sposób władania rzeczą. Władanie w sposób odpowiadający korzystaniu z rzeczy przez właściciela, tj. we własnym imieniu i dla siebie, jest posiadaniem samoistnym. Kwalifikowanie władania nieruchomością  jako posiadania samoistnego nie doznaje żadnych ograniczeń, w szczególności ograniczeń takich nie uzasadnia uzyskanie władania nieruchomością w drodze aktu o charakterze władczym. Również uzyskanie władztwa nad nieruchomością w wyniku wykonywania uprawnień państwa jako  podmiotu prawa publicznego nie zmienia charakteru tego władztwa i nie wyklucza jego kwalifikowania jako posiadania samoistnego. W konsekwencji uznano, że stanowisko zajęte przez Sąd Najwyższy w uchwale składu siedmiu sędziów Sądu Najwyższego z dnia 21 września  1993 r., III CZP 72/93, jest aktualne jedynie w przypadku władania, które nie odpowiadało zakresowi  władania właścicielskiego (np. wykonywanie zarządu).
 Także ten pogląd spotkał się z krytycznymi ocenami w piśmiennictwie, natomiast został zaaprobowany w większości orzeczeń wydanych w latach 2004-2006 (por. np. postanowienia Sądu Najwyższego z dnia 13 stycznia 2004 r., V CK 131/03, nie publ.. z dnia 14 czerwca 2005 r., V CK 305/04. nie publ. i z dnia 14 lutego 2006 r., II CSK 86/03,  nie publ.). Podkreślić jednak należy, że również w tych orzeczeniach Sąd Najwyższy poszukiwał sposobu przeciwstawienia się przypadkom wykorzystywania instytucji zasiedzenia do legalizowania bezprawnego zawładnięcia nieruchomością przez Skarb Państwa. W postanowieniu  z dnia 13 października 2003 r., I CK 162/05 (OSP 2006, nr 9, poz. 107) wskazał, że wywołany uwarunkowaniami  politycznymi stan niemożności efektywnego dochodzenia na drodze prawnej zwrotu nieruchomości jest porównywalny ze stanem siły wyższej (stanem zawieszenia wymiaru sprawiedliwości) uniemożliwiającym uprawnionemu dochodzenie swych roszczeń i powodującym w konsekwencji  wstrzymanie rozpoczęcia biegu zasiedzenia.
 3. Zasiedzenie nieruchomości jest sposobem nabycia własności rzeczy przez posiadacza samoistnego w wyniku upływu czasu; spełnia ona doniosłe cele społeczne, ponieważ legalizuje długotrwały stan faktyczny odpowiadający wykonywaniu prawa własności, porządkuje  stosunki własnościowe, gdyż umożliwia usunięcie niezgodności między stanem faktycznym i stanem prawnym, oraz mobilizuje właścicieli do wykonywania uprawnień wynikających z prawa własności. Dzięki swej porządkującej roli instytucja zasiedzenia niewątpliwie sprzyja bezpieczeństwu  obrotu prawnego, gdyż chroni interesy osób, które w dobrej wierze objęły rzecz we władanie na podstawie mylnego przeświadczenia, że przysługuje im prawo własności, a wieloletnie posiadanie umacniało je w tym przekonaniu. Nabycie własności przez zasiedzenie następuje  ex lege na skutek spełnienia dwóch przesłanek: posiadania samoistnego rzeczy przez podmiot, który nie jest jej właścicielem i upływu wskazanego w ustawie czasu.
 Definicja ustawowa posiadania samoistnego zawarta jest w art. 336 k.c., według którego posiadaczem  samoistnym rzeczy jest ten, kto nią faktycznie włada jak właściciel. Zgodnie przyjmuje się, że posiadanie jest stanem taktycznym przejawiającym się we władztwie nad rzeczą (corpus possesionis) oraz woli władania rzeczą dla siebie (animus rem sibi habendi). Pierwszy  z tych elementów występuje, wtedy gdy dana osoba znajduje się w sytuacji pozwalającej jej na korzystanie z rzeczy w taki sposób, w jaki mogą to czynić osoby, którym przysługuje do rzeczy określone prawo, przy czym nie jest wymagane efektywne korzystanie z rzeczy, wystarczy  bowiem sama możliwość korzystania z niej. O możliwości korzystania z rzeczy można mówić wówczas, jeżeli władający może używać rzeczy, pobierać z niej pożytki, przekształcać, a nawet ją zniszczyć. Zakres potencjalnego korzystania z rzeczy jest najszerszy przy  posiadaniu samoistnym i odpowiada ono wówczas treści prawa własności. Władztwo nad rzeczą może być uznane za posiadanie, jeżeli jest stanem trwałym, podkreśla się jednak, że posiadacz może w stosunku do rzeczy przejściowo nie wykonywać władztwa, lecz na skutek  tego nie traci posiadania. O posiadaniu można mówić jedynie w przypadku, gdy władanie nie napotyka skutecznego oporu osób trzecich, prowadzącego do trwałej utraty władania rzeczą.
 Drugi czynnik w postaci woli władania dla siebie (animus rem sibi habendi) przejawia się w podejmowaniu wielu czynności wskazujących na to, że posiadacz traktuje faktyczny stosunek do rzeczy jako własną, z reguły nieograniczoną sferę dyspozycji. Przeważa  przy tym obiektywne ujmowanie elementu animi, w którym o władaniu rzeczą jak właściciel albo inny uprawniony decyduje ocena otoczenia posiadającego. Nie można jednak pominąć w tej ocenie rzeczywistej woli władającego.
 Zgodnie z art. 336 k.c., o posiadaniu i jego postaci decyduje wyłącznie sposób władania rzeczą;  jeśli odpowiada on treści prawa własności, to spełnia cechy posiadania samoistnego. Oznacza to, że okoliczności uzyskania władania rzeczą nie mają znaczenia dla oceny tego władania jako posiadania samoistnego. Okolicznościom uzyskania władania rzeczą ustawodawca  nie przypisał znaczenia normatywnego dla oceny posiadania i jego samoistności, jeśli więc jedną z przesłanek nabycia własności nieruchomości przez zasiedzenie jest jej samoistne posiadanie, to przy ocenie spełnienia tej przesłanki nie mają znaczenia okoliczności uzyskania  władania nieruchomością, a ściśle rzecz ujmując, nie ma znaczenia rodzaj zdarzenia prawnego, w wyniku którego doszło do objęcia nieruchomości w posiadanie. (...)
 Ustawowe wyłączenia dopuszczalności zasiedzenia nieruchomości mają różny charakter, z reguły następują przez wyłączenie ich z obrotu cywilnoprawnego. Wyłączenie nieruchomości z obrotu (extra commercium) ma charakter bezwzględny; może być dokonane tylko  ustawą i oznacza niedopuszczalność jakiejkolwiek zmiany osoby właściciela. Przykładowo takim wyłączeniem objęte są grunty pokryte płynącymi wodami powierzchniowymi, z wyjątkiem przypadków określonych w ustawie (art. 14 ust. 2 ustawy z dnia 18 lipca 2001 r. - Prawo wodne, jedn. tekst: Dz.U. 2005 r. Nr 239, poz. 2019) oraz nieruchomości Skarbu Państwa przeznaczone  pod drogi publiczne od chwili obwieszczenia o decyzji o ustaleniu lokalizacji drogi (art. 5 ust. 5 i 6 ustawy z dnia 10 kwietnia 2003 r. o szczególnych zasadach przygotowania i realizacji  inwestycji w zakresie dróg krajowych, Dz.U. Nr 80, poz. 721 ze zm.). Wyłączenie z obrotu może wynikać także ze szczególnego charakteru nieruchomości. Przykładem takiego wyłączenia są nieruchomości niezbędne dla celów obronności i bezpieczeństwa, określone w § 1 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 24 stycznia 2004 r. w sprawie określenia rodzajów nieruchomości  uznanych za niezbędne na cele obronności i bezpieczeństwa państwa (Dz.U. Nr 207, poz. 2107). W art. 7 ustawy z dnia 14 lipca 1961 r. o gospodarce terenami w miastach i osiedlach (jedn. tekst: Dz.U. z 1969 r. Nr 32, poz. 159 ze zm.) wprowadzono generalne wyłączenie zasiedzenia w stosunku do nieruchomości stanowiących  własność Skarbu Państwa. W okresie od dnia 1 stycznia 1965 r. do dnia 1 października 1990 r. obowiązywał art. 177 k.c., w którym wprowadzono generalny zakaz zasiedzenia nieruchomości będących przedmiotem własności państwowej.
 Powszechne wyłączenie zasiedzenia nieruchomości przekazanych na cele reformy rolnej przyjmowano w orzecznictwie przed 1989 r., uznając, że osoby, które przed dniem 13 września 1944 r. otrzymały we władanie grunty, wchodzące w skład nieruchomości ziemskich  przeznaczonych na cele reformy rolnej, nie mogą nabyć własności tych gruntów przez zasiedzenie po dniu wejścia w życie dekretu z dnia 6 września 1944 r. o przeprowadzeniu reformy rolnej (por. uchwała składu siedmiu sędziów Sądu Najwyższego z dnia 7 czerwca 1962 r., 1 CO 11/62, OSNCP 1963, nr 6, poz. 112). Oznaczało to, że jeżeli do czasu wejścia w życie dekretu PKWN z dnia 6 września 1944 r. nie doszło do nabycia własności nieruchomości ziemskiej przez zasiedzenie i nieruchomość ta, stosownie do postanowień art. 2 dekretu przeszła na własność Skarbu Państwa z przeznaczeniem na cele reformy rolnej, to dalszy bieg zasiedzenia co do takich nieruchomości nie był już możliwy po wejściu w życie dekretu o przeprowadzeniu reformy rolnej (13 września 1944 r.).
 Wspomnieć należy także o ograniczeniu nabywania przez zasiedzenie nieruchomości rolnych nieprzeznaczonych na cele reformy rolnej, wchodzących w skład gospodarstwa rolnego, wprowadzonym z dniem 5 lipca 1963 r. na podstawie art. 3 ustawy z dnia 29 czerwca 1963 r. o ograniczaniu podziału gospodarstw rolnych (Dz.U. Nr 28, poz. 168). Przepisy tej ustawy zostały zastąpione przepisem art. 178 k.c., który wprowadził ogólny zakaz nabycia przez zasiedzenie części nieruchomości rolnej, jeżeli  według przepisów kodeksu cywilnego o ograniczaniu podziału gospodarstw rolnych zbycie tej części nie byłoby dopuszczalne. Przepis art. 178 k.c. został uchylony z dniem 4 listopada 1971 r. ustawą z dnia 26 października  1971 r. zmieniającą ustawę - kodeks cywilny (Dz.U. Nr 27, poz. 252).
 Od wyłączenia nieruchomości z obrotu cywilnoprawnego należy odróżnić sytuacje, w których rodzaj nieruchomości będącej przedmiotem własności publicznej decyduje o tym, że jest ona przeznaczona do publicznego korzystania. Do tej kategorii należą drogi publiczne,  place publiczne, parki miejskie lub nieruchomości cmentarne, które nie mogą być jednocześnie przedmiotem publicznego korzystania przez nieograniczoną liczbę osób oraz jednocześnie indywidualnego posiadania samoistnego, a tym samym zasiedzenia.
 Uogólniając można stwierdzić, że przez zasiedzenie nie można nabyć własności nieruchomości bądź dlatego, że zostały wyłączone z obrotu cywilnoprawnego ze względu na ich szczególny charakter, bądź dlatego, że nabycie własności zostało wyraźnie wyłączone  przez ustawę, chyba że przepis ustawowy wyraźnie na to zezwala, bądź wreszcie dlatego, że spełnienie wszystkich przesłanek wymaganych do zasiedzenia nie wystarcza do nabycia własności bez przewidzianego w ustawie zezwolenia (np. nabycie własności nieruchomości położonej  w Polsce przez cudzoziemca).
 Nasuwa się pytanie, jak w świetle tych przypadków wyłączenia lub ograniczenia nabycia własności nieruchomości przez zasiedzenie przedstawia się argumentacja Sądu Najwyższego zawarta w tych orzeczeniach, w których wyłączono możliwość zaliczenia do okresu  zasiedzenia okresu władania przez Skarb Państwa wykonywanego w ramach władztwa publicznego. W uchwale z dnia 25 października 1996 r., III CZP 83/96 (OSNC 1997, nr 5, poz. 47) Sąd Najwyższy, wyjaśniając istotę władczej ingerencji państwa w sferę stosunków cywilnoprawnych, wskazał, że powinna ona być na tyle silna, że można mówić o faktycznym wyłączeniu danej  rzeczy z obrotu cywilnoprawnego i niemożności przełamania woli państwa przez zainteresowany podmiot w drodze skorzystania z cywilnoprawnych środków ochrony. Podobnie w uchwale składu siedmiu sędziów z dnia 21 września 1993 r., III CZP 72/93, jednym z elementów wnioskowania było stwierdzenie, że rzecz objęta przez Państwo we władanie w ramach sprawowanych zadań publicznych może  stać się przedmiotem posiadania tylko w razie wprowadzenia jej do obrotu cywilnoprawnego lub na szczególnej podstawie prawnej. To stwierdzenie pozwala wnosić, że od chwili uzyskania władania nieruchomością przez Państwo w ramach imperium rzecz znajdowała się  poza obrotem cywilnoprawnym.
 Poglądu tego nie można podzielić.
 Po pierwsze, jeżeli własność nieruchomości została przejęta na rzecz Skarbu Państwa na podstawie ostatecznej decyzji administracyjnej, której nieważność stwierdzono, to do chwili stwierdzenia nieważności właścicielem nieruchomości formalnie był Skarb Państwa  i brak jakichkolwiek podstaw do przyjęcia, aby w tym czasie nieruchomość była rzeczą wyłączoną z obrotu cywilnoprawnego. W wyniku stwierdzenia nieważności własność odzyskiwał poprzedni właściciel ze skutkiem ex tunc. Także wówczas nieruchomość nie była wyłączona z  obrotu, gdyż miała właściciela, a trudności byłego właściciela z odzyskaniem władania nieruchomością nie mogą uzasadniać wniosku o wyłączenie jej z obrotu cywilno-prawnego. Jeżeli zaś Skarb Państwa rozporządził tą nieruchomością na rzecz osoby trzeciej, to zachodziły  nieodwracalne skutki prawne, a tym samym nie było możliwe wydanie decyzji o stwierdzeniu nieważności; w rachubę wchodziło stwierdzenie, że decyzję wydano z naruszeniem prawa.
 Po drugie, jeżeli przejęcie nieruchomości na rzecz Skarbu Państwa nastąpiło bez jakiejkolwiek podstawy prawnej, w szczególności nie wydano decyzji administracyjnej, to prawo własności przez cały czas władania nieruchomością przez Skarb Państwa przysługiwało  dotychczasowemu właścicielowi. Także w tej sytuacji nie można przyjąć, aby nieruchomość taką traktować jako rzecz wyłączoną z obrotu.
 Po trzecie, wyłączenie nieruchomości z obrotu cywilnoprawnego następuje ze względu na przepis prawa lub na przeznaczenie nieruchomości; żaden z tych przypadków w omawianej sytuacji nie zachodzi.
 4. Jeżeli okres władania nieruchomością przez Skarb Państwa nabytą w ramach sprawowania władztwa publicznego nie prowadził do wyłączenia tej nieruchomości z obrotu cywilnoprawnego, to rozważenia wymagają dalsze argumenty, że władanie nieruchomością w takich  okolicznościach nie może być oceniane na podstawie art. 336 k.c. W uchwale z dnia 18 listopada 1992  r., III CZP 133/92, Sąd Najwyższy stwierdził, że na podstawie art. 336 k.c. należy oceniać takie stany faktyczne, w których zawładnięcie nieruchomością było normalne, typowe, a nie wyjątkowe i szczególne. Pomijając  ogólność i ocenność tych określeń stwierdzić należy, że właśnie dla organów państwowych jest charakterystyczne, a więc typowe, normalne, że realizują swoje funkcje przez podejmowanie aktów władczych i że akty te mogą prowadzić do objęcia nieruchomości we władanie  w granicach wykonywania prawa własności. Nie można więc objęcia nieruchomości we władnie w takich okolicznościach uznać za szczególne lub wyjątkowe.
 Inną argumentację przedstawił Sąd Najwyższy w uchwale składu siedmiu sędziów z dnia 21 września 1993 r., III  CZP 72/93, stwierdzając, że do istoty posiadania należy nie tylko stan faktyczny władania, który byłby zaledwie pierwszą postacią possesio naturalis, ale również kwalifikacja nadana przez normę prawną mieszczącą się w kodeksie cywilnym i odnoszącą  się do stosunków nim uregulowanych. (...)
 Tego poglądu także nie można podzielić.
 Po pierwsze, wyeliminowanie możliwości nabycia w drodze zasiedzenia przez Skarb Państwa nieruchomości objętej we władanie na podstawie decyzji administracyjnej, której nieważność została następnie stwierdzona, prowadzi do wniosków, które budzą poważne  wątpliwości. Jeżeli Skarb Państwa działał samowolnie, bez podejmowania jakichkolwiek kroków mających choćby pozory legalnego działania (np. przez wydanie decyzji administracyjnej), to nie ma żadnych przeszkód do nabycia własności w drodze zasiedzenia, choćby przeciwstawienie  się samowoli podmiotu działającego w imieniu i na rachunek Skarbu Państwa było niemożliwe lub bezskuteczne (por. postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 14 stycznia 1996 r., I CKN 40/96, nie publ.). Zastosowanie takiego sposobu objęcia nieruchomości we władanie (bezprawne i w złej wierze) nie byłoby przeszkodą w nabyciu własności na podstawie zasiedzenia, podczas gdy władanie nieruchomością na  podstawie decyzji administracyjnej, w przeświadczeniu władającego zgodnej z prawem, eliminowałoby po kilkudziesięciu latach władania nieruchomością możliwość zasiedzenia.
 Po drugie, zanegowanie możliwości uznania za posiadanie władztwa nad nieruchomością ze względu na uzyskanie go w wyniku działania w ramach imperium, uzasadnia odmowę zastosowania wobec Skarbu Państwa, jako podmiotu sprawującego takie władztwo, innych przepisów  kodeksu cywilnego, w których wprost nawiązano do sytuacji prawnej posiadacza. Przykładowo można wskazać art. 434 k.c., przypisujący samoistnemu posiadaczowi budowli odpowiedzialność za szkodę wyrządzoną przez zawalenie się budowli lub oderwanie się jej części. Z tego względu należałoby też odmówić zastosowania art. 224 § 2 i art. 225 k.c. odnośnie do roszczeń uzupełniających właściciela w stosunku do posiadacza, jak też wyłączona byłaby możliwość ustalenia granic nieruchomości na podstawie ostatniego spokojnego stanu posiadania (art. 153 k.c.). Takie konsekwencje trudno zaakceptować.
 Po trzecie, definiując posiadanie, w art. 336 k.c. wyeksponowano przesłankę faktycznego władztwa  nad rzeczą, pominięto natomiast sposób oraz okoliczności, w których doszło do objęcia nieruchomości we władanie, mające znaczenie jedynie dla oceny dobrej lub złej wiary wpływającej na długość okresu zasiedzenia. Przyjęcie, że władczy sposób działania Państwa  w stosunku do właścicieli nieruchomości świadczy o pozostawaniu tej relacji prawnej poza sferą stosunków cywilnoprawnych (art. 1 k.c.), oznacza, iż ta relacja o charakterze publicznoprawnym między Państwem a właścicielem nie może być właściwa także dla oceny innych stosunków prawnych, jakie powstają w związku z władaniem przez Skarb Państwa cudzą nieruchomością.  Skarb Państwa jest podmiotem prawa cywilnego; włada nieruchomością, która nie jest wyłączona z obrotu cywilnoprawnego oraz wyraża wolę posiadania nieruchomości dla siebie. Taki stan należy ocenić w kategoriach prawa cywilnego, w szczególności jako odpowiadający  pojęciu samoistnego posiadania przewidzianego w art. 336 k.c. Nie można przekonująco uzasadnić,  że tylko w tym przypadku do definicji posiadania należy wprowadzić pozanormatywny element w postaci sposobu uzyskania władania. Niewątpliwie między Państwem a właścicielem nieruchomości zachodzi relacja prawna o charakterze publicznoprawnym, unormowana przepisami  prawa publicznego, nie oznacza to jednak, aby w wyniku tych działań Państwa nie mogły powstać stany faktyczne, które należy oceniać według przepisów prawa cywilnego. Akty z zakresu imperium bardzo często wywołują skutki cywilnoprawne i skutki te - oceniane według właściwych  przepisów prawa cywilnego - nie mogą być kwestionowane nawet wówczas, gdy pojawiają się zastrzeżenia natury społecznej bądź moralnej. Nie można też pominąć art. 339 k.c., zgodnie z którym domniemywa się, że ten kto faktycznie rzeczą włada jest posiadaczem samoistnym.
 Podstawowym założeniem orzeczeń, w których odmówiono władaniu nieruchomościami uzyskanymi przez Skarb Państwa w związku z wykonywaniem władzy publicznej cech samoistnego posiadania, było stwierdzenie, że Państwo jako szczególny podmiot prawa podejmuje  działania w sferze władczej (imperium) i w sferze stosunków cywilnoprawnych (dominium). Źródła prawa regulujące te sfery działania są odmienne; inny jest sposób ochrony podmiotów, które pozostają z Państwem w stosunkach prawnych w jednej i drugiej sferze, i inne  są cele działania Państwa w obu tych sferach. Prowadzi to do wniosku - jak stwierdził Sąd Najwyższy w uchwale składu siedmiu sędziów z dnia 21 września 1993 r., III CZP 72/93 - że Skarb Państwa nie może dowolnie posługiwać się instytucjami prawa cywilnego w sferze działalności określonej jako imperium, uregulowanej przepisami prawa publicznego. Ta konstatacja oznaczała, że Skarb Państwa  nie może zaliczyć do zasiedzenia okresu władania nieruchomością wykonywanego w ramach sprawowania władztwa publicznego. Władanie takie spełnia wprawdzie wymagania samoistnego posiadania w rozumieniu art. 336 k.c., lecz na przeszkodzie takiej oceny prawnej leży władczy sposób jego uzyskania.
 Gdyby przyjąć za uzasadnione stanowisko ukształtowane uchwałą składu siedmiu sędziów Sądu Najwyższego z dnia 21 września 1993 r., III CZP 72/73, to kluczowe znaczenie ma sprecyzowanie kryteriów, według których określone stany faktyczne będą kwalifikowane jako uzyskanie władania nieruchomością przez Skarb Państwa w ramach imperium; jedynie w odniesieniu  do tych stanów faktycznych aktualne byłoby stanowisko, że wykonywanie tak uzyskanego władania nie może być uznane za samoistne posiadanie i to wówczas, gdy jego wykonywanie odpowiada cechom określonym w art. 336 k.c.
 Analiza orzeczeń Sądu Najwyższego pozwala stwierdzić, że mimo wielokrotnego podejmowania kwestii uzyskania władania rzeczą w związku ze sprawowaniem władztwa publicznego, brak jednolitego poglądu o podstawowym znaczeniu, a mianowicie, czy uzyskanie władania  nieruchomością w ramach imperium zachodzi jedynie w razie wydania władczego rozstrzygnięcia w odniesieniu do nieruchomości, czy także w razie objęcia nieruchomości we władanie bez jakiejkolwiek podstawy prawnej. Tytułem przykładu można wskazać, że objęcie nieruchomości we  władanie w ramach imperium było wiązane z wszystkimi przypadkami uzyskania władania nieruchomością w wyniku niezgodnej z prawem władczej ingerencji (por. postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 13 października 2005 r., I CK 162/05), z przypadkami wydania decyzji administracyjnej sprzecznej z prawem, następnie wzruszonej ze skutkiem ex tunc (por. postanowienie Sądu Najwyższego  z dnia 29 października 1996 r., III CKN 8/96, OSNC 1997 nr 4, poz. 38) oraz z wyrokiem karnym,  następnie uchylonym (por. postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 16 października 2000 r., III CKN 1331/00). Jednocześnie za przykład uzyskania władania nieruchomością przez Skarb Państwa poza zakresem imperium uznano władanie uzyskane przez ten podmiot na podstawie orzeczenia sądu, następnie uchylonego w wyniku uwzględnienia rewizji nadzwyczajnej (por. uchwała  Sądu Najwyższego z dnia 25 października 1996 r., III CZP 83/96), władanie uzyskane na podstawie  postanowienia sądowego o stwierdzeniu nabycia spadku, następnie zmienionego (por. postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 15 grudnia 2000 r., V CKN 767/00, OSNC 2001, nr 7-8, poz. 110), a także w następstwie bezpodstawnego uznania się za właściciela na podstawie przepisów dekretu z dnia 8 marca 1946 r. o majątkach opuszczonych i poniemieckich (por. postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 8 grudnia 1999 r., II CKN 614/98, OSNC 2000, nr 6, poz. 115).
 Odnosząc się do tych przykładów należy stwierdzić, że aprobata dla stanowiska przyjętego w uchwale składu siedmiu sędziów Sądu Najwyższego z dnia 21 września 1993 r., III CZP 72/93, opartego na rozróżnieniu dwóch sfer działalności Państwa (dominalnej i imperialnej), wymaga wyraźnego rozróżnienia obu tych sfer. Orzecznictwo Sądu Najwyższego wskazuje,  że w tym przedmiocie nie wypracowano jednolitego poglądu, w konsekwencji czego badanie w poszczególnych sprawach czy Państwo działało w sferze władczej czy w sferze dominium, następowało przez pryzmat różnych i niedostatecznie sprecyzowanych przesłanek. To prowadziło  do rozbieżnych ocen i stanowisk, które budzą wątpliwości. Przykładowo można wskazać na rozbieżności w ocenie sytuacji bezspornego zawładnięcia nieruchomością bez wydania jakiejkolwiek decyzji administracyjnej bądź uznania, że orzeczenie sądowe nie jest przejawem władczego  działania Państwa jako podmiotu publicznego.
 W tej sytuacji, przy akceptacji stanowiska Sądu Najwyższego wyrażonego w uchwale siedmiu sędziów z dnia 21 września 1993 r.. III CZP 72/93, rysuje się następująca alternatywa: albo przy rezygnacji z dookreślenia pojęcia władania nieruchomością przez Skarb Państwa w ramach władztwa publicznego pozostawić tę ocenę składom orzekającym w poszczególnych  sprawach, albo podjąć próbę sprecyzowania tego pojęcia przez wskazanie kryteriów takiej oceny. Oba rozwiązania prowadzą jednak do konsekwencji, które trudno akceptować; przyjęcie pierwszego stwarza realne ryzyko pogłębienia się rozbieżności w orzecznictwie Sądu  Najwyższego i sądów powszechnych, drugie natomiast zakłada szerokie pojmowanie władczych uprawnień Państwa, gdyż we wszystkich przypadkach "nadużycia" siły państwa powinno być wykluczone stosowanie przepisów o zasiedzeniu, niezależnie od tego, w jaki sposób nastąpiło  objęcie nieruchomości we władanie przez Skarb Państwa. (...)
 Takie pojmowanie władztwa publicznego uzasadnia pogląd, że Państwo dysponujące aparatem przymusu może podejmować i podejmuje różne działania godzące w prawa innych podmiotów. Pozbawienie podmiotu prawa cywilnego własności nieruchomości lub faktycznego  nią władania może być następstwem działania władzy ustawodawczej, wykonawczej i sądowniczej, może bowiem polegać np. na ustanowieniu prawa niezgodnego z Konstytucją lub ratyfikowanymi umowami międzynarodowymi, na działaniach podejmowanych nie tylko bez jakiejkolwiek podstawy prawnej, ale i bez tworzenia pozorów działania prawnego albo na działaniach polegających na wydawaniu  decyzji administracyjnych lub orzeczeń sądowych bez podstawy prawnej lub z rażącym naruszeniem prawa.
 Nie można więc przyjąć, że wykonywanie władztwa publicznego, w wyniku którego nastąpiło przejęcie nieruchomości, zachodziło tylko wówczas, gdy wydano decyzję administracyjną, oraz że orzeczenie sądowe nie było przejawem władczej ingerencji państwa. Jednocześnie  sprzeciw budzi także stanowisko, że we wszystkich przypadkach objęcia przez Skarb Państwa nieruchomości w ramach tak szeroko rozumianego władztwa publicznego, wyłączone jest stosowanie przepisów o zasiedzeniu. (...)
 5. Przywracając pojęciu "samoistne posiadanie" jego klasyczne rozumienie, nie można pominąć ochrony interesu właściciela pozbawionego przez Państwo władania nieruchomością. Nie można zaprzeczyć, że intencją Sądu Najwyższego wyrażoną w uchwale składu siedmiu  sędziów z dnia 21 września 1993 r., III CZP 72/93, było wskazanie - w ramach konstrukcji prawa  cywilnego - możliwości ochrony interesów byłych właścicieli nieruchomości. Przyjęcie koncepcji wyłączającej zaliczenie przez Skarb Państwa do zasiedzenia okresu władania nieruchomością uzyskanego w ramach władztwa publicznego niewątpliwie wiązało się z przeświadczeniem,  że odmienne stanowisko mogłoby "usprawiedliwiać" pozbawienie podmiotów prawa cywilnego prawa własności bez podstawy prawnej wskutek czynności o charakterze imperium i samowolnej zmiany tak uzyskanego władztwa w posiadanie samoistne. (...)
 Rozważając te kwestie należy mieć na względzie, że zmiany polityczne, które zaszły po drugiej wojnie światowej, a następnie pod koniec XX wieku, spowodowały daleko idące przekształcenia własnościowe. Trzeba mieć świadomość, że nie jest możliwe przywrócenie  stanu prawnego nieruchomości sprzed kilkudziesięciu lat. Przywrócenie ograniczonej nawet równowagi między sprzecznymi interesami byłych i obecnych właścicieli nieruchomości, niegdyś zawładniętych przez Państwo, nie może być dokonane przy zastosowaniu instytucji prawa  cywilnego w sposób niebudzący wątpliwości. Te uwarunkowania należy uwzględniać przy podejmowaniu przez Sąd Najwyższy wykładni obowiązujących przepisów, mającej prowadzić do wydawania sprawiedliwych rozstrzygnięć.
 Kierując się tymi względami Sąd Najwyższy poszukiwał rozwiązania problemu ochrony przed zasiedzeniem osób, które w poprzednim okresie ustrojowym utraciły posiadanie na podstawie "imperialnych" aktów władzy publicznej w konstrukcji nadużycia prawa podmiotowego.  Takie stanowisko zostało przedstawione w uzasadnieniu uchwały Sądu Najwyższego z dnia 18 listopada 1992 r., III  CZP 133/92, w którym wskazano, że stwierdzenie nabycia własności nieruchomości przez zasiedzenie przez stronę, która nabyła nieruchomość bezprawnie, co zostało ustalone prawomocną decyzją, stanowiłoby nadużycie prawa i strona taka nie może korzystać  z ochrony. Zdaniem Sądu Najwyższego, odmienne stanowisko prowadziłoby do nieoczekiwanych wyników, sprzecznych ze zdrowym rozsądkiem; państwo uchyla jako nieważną decyzję, w wyniku której bezprawnie stało się właścicielem nieruchomości, i równocześnie uważa,  że jest nadal jej właścicielem na podstawie o przepisów o zasiedzeniu. Podstawą nabycia przez zasiedzenie byłaby w rezultacie ta sama decyzja nieważna z mocy prawa, bo w jej wyniku nastąpiło objęcie w posiadanie.
 Poglądu tego nie można podzielić.
 Po pierwsze, zarzut nadużycia prawa nie może być skutecznie podnoszony, gdy przepis prawa rozstrzyga w sposób jednoznaczny określoną sytuację, nie pozostawiając sądowi marginesu ocennego, nawet jeżeli można uznać, że dochodzi do pokrzywdzenia jednej ze  stron. O takim stanowisku ustawodawcy świadczy choćby to, że były właściciel w wypadku zasiedzenia nie może skorzystać z reżimu bezpodstawnego wzbogacenia; art. 5 k.c. nie może stanowić podstawy do zaniechania lub ograniczenia (nabycia lub utraty) istniejących praw podmiotowych.
 Po drugie, należy przychylić się do poglądu, że art. 5 k.c. nie może być podstawą odmowy stwierdzenia  nabycia własności przez zasiedzenie, ponieważ nabycie to następuje ex lege. Stwierdzenie przez sąd nabycia prawa własności w drodze zasiedzenia ma charakter deklaratywny, co wyklucza dopuszczalność zastosowania tego przepisu do ustalenia istnienia lub nieistnienia  prawa.
 Po trzecie, trudno aprobować pogląd, który w istocie zakłada a priori stosowanie art. 5 k.c.  dla określonej kategorii przypadków, a nie do konkretnych stanów faktycznych, które wymagają odstąpienia od rozwiązań typowych.
 Po czwarte, ustawodawca normując zasiedzenie przyznał prymat ochronie trwającego przez wiele lat status quo kosztem prawa własności dotychczasowego właściciela. Nie uzależnił możliwości zasiedzenia od tytułu lub sposobu objęcia rzeczy w posiadanie, a dobra  lub zła wiara posiadacza ma wpływ jedynie na długość okresu zasiedzenia. Takie założenia przemawiają przeciwko próbom odwoływania się do konstrukcji nadużycia prawa względnie poszukiwania innej aksjologii dla uzasadnienia "blokowania" stosowania przepisów bezwzględnie obowiązujących.
 Po piąte, przy ocenie możliwości odwoływania się w tych sprawach do konstrukcji nadużycia prawa nie można pominąć, ujawnionej - w ramach dyskusji nad projektami ustaw reprywatyzacyjnych - rozbieżności poglądów we współczesnym społeczeństwie na temat moralnego  prawa byłych właścicieli odzyskania w naturze zracjonalizowanych nieruchomości lub ich rynkowej równowartości.
 Podsumowując należy stwierdzić, że koncepcja wskazująca na możliwość zastosowania konstrukcji nadużycia prawa dla ochrony przed zasiedzeniem Skarbu Państwa osób, które utraciły w poprzednim okresie posiadanie nieruchomości na skutek władczego działania  Państwa, nie jest uzasadniona.
 Ochrony tej Sąd Najwyższy zaczął poszukiwać w instytucji zawieszenia biegu zasiedzenia (art. 121 pkt  4 w związku z art. 175 k.c.). Odwołano się do niej w postanowieniach z dnia 9 maja  2003 r., V CK 24/03 (nie publ.) i z dnia 9 maja 2003 r., V CK 13/03 (OSP 2004, nr 4, poz. 53), stwierdzając, że nie można przyjąć, iż właściciele nieruchomości przejętej przez Skarb Państwa z naruszeniem prawa  mogli efektywnie na drodze prawnej dochodzić jej zwrotu w okresie sięgającym jeżeli nie końca lat osiemdziesiątych, to w każdym razie do chwili wejścia w życie ustawy z dnia 31 stycznia 1980 r. o Naczelnym Sądzie Administracyjnym oraz o zmianie ustawy - Kodeks postępowania administracyjnego (Dz.U. Nr 4, poz. 8). Na przeszkodzie stał niezależny  od nich, wywołany uwarunkowaniami politycznymi, obiektywny stan o powszechnym zasięgu oddziaływania. Stan taki jest porównywalny ze stanem siły wyższej (zawieszenia wymiaru sprawiedliwości); uniemożliwiającym uprawnionemu dochodzenie swych roszczeń przed sądem  lub innym organem i w konsekwencji powodującym zawieszenie biegu przedawnienia oraz zasiedzenia.
 Koncepcja głosząca, że w okresie Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej w stosunku do dochodzenia pewnych roszczeń można było mówić o "zawieszeniu wymiaru sprawiedliwości" nie jest w orzecznictwie Sądu Najwyższego nowa. Przyjęto ją m.in. w uchwale z dnia 11  października 1996 r., III CZP 76/96 (OSNC 1997, nr 2, poz. 16), w wyroku z 11 lutego 1997 r., II CKN 78/96 (nie publ.) oraz w wyroku z dnia 14 marca 2002 r., IV CKN 878/00 (nie publ.). Zwieńczeniem tej wykładni było postanowienie z dnia 13 października 2005 r., I CK 162/05, w którym przyjęto, że niemożność skutecznego dochodzenia zwrotu rzeczy spowodowana uwarunkowaniami politycznymi jest równoznaczna z siłą wyższą  (stanem zawieszenia wymiaru sprawiedliwości). Argumentacja Sądu Najwyższego zmierzała do wykazania, że przypadki bezprawnego zawładnięcia cudzą rzeczą przez Państwo różniły się od przypadków takiego zawładnięcia przez inne podmioty tym, że w pierwszym wypadku  istniały ograniczenia w możliwości odwrócenia skutków naruszenia prawa w postaci tamowania przez aparat władzy państwowej możliwości dochodzenia przez właścicieli swych naruszonych praw. Jak podkreślano w doktrynie, jedyna różnica pomiędzy Skarbem Państwa a innymi  posiadaczami bezprawnie władającymi cudzą rzeczą polega na możliwości faktycznego "blokowania" przez aparat władzy państwa dochodzenia przez właściciela roszczeń na drodze sądowej.
 Zdaniem Sądu Najwyższego wyrażonym w powołanym postanowieniu, bezprawne działania aparatu władzy państwowej nie powinny być sankcjonowane przez uwzględnienie czasu, w którym one trwały, jako okresu prowadzącego do zasiedzenia. W związku z tym należy przyjąć,  że bieg zasiedzenia na rzecz Skarbu Państwa nie rozpoczynał się dopóty, dopóki właściciel nie mógł efektywnie dochodzić zwrotu przedmiotu swego prawa. Dopuszczalność stosowania do biegu zasiedzenia przepisów o przerwaniu bądź zawieszeniu biegu przedawnienia odpowiada  podstawowemu założeniu instytucji zasiedzenia - utracie własności rzeczy na korzyść jej samoistnego posiadacza w wyniku niewykonywania przez właściciela swych uprawnień w terminie zasiedzenia. Założenie to zatem implikuje realną możliwość podejmowania przez  właściciela w terminie zasiedzenia działań prawnych zmierzających do odzyskania przedmiotu własności.
 Podobnie w uchwale z dnia 25 października 1996 r., III CZP 83/96, Sąd Najwyższy przyjął,  że nieuwzględnienie zasiedzenia może uzasadniać niemożność przełamania woli państwa przez zainteresowany podmiot w drodze skorzystania z cywilnoprawnych środków ochrony.
 Podsumowując należy stwierdzić, że Sąd Najwyższy w dotychczasowym orzecznictwie przyjmował konstrukcję zawieszenia biegu przedawnienia ze względu na istnienie stanu zrównanego ze stanem siły wyższej (stanem zawieszenia wymiaru sprawiedliwości) w sytuacji  niezależnego od właściciela, wywołanego uwarunkowaniami politycznymi, obiektywnego, o powszechnym zasięgu oddziaływania stanu niemożności efektywnego dochodzenia na drodze prawnej zwrotu rzeczy, skutkiem którego było uniemożliwienie uprawnionemu dochodzenie roszczeń  przed sądem lub innym organem. Sąd Najwyższy dopuścił więc możliwość powoływania się na okoliczności o charakterze politycznym, które uniemożliwiały dochodzenie roszczeń, a bieg terminu zasiedzenia nie mógł się rozpocząć w czasie, w którym właściciele nieruchomości  nie mogli efektywnie dochodzić na drodze prawnej jej zwrotu.
 6. Artykuł 121 pkt 4 k.c. stanowi, że bieg przedawnienia nie rozpoczyna się, a rozpoczęty  ulega zawieszeniu co do wszelkich roszczeń, gdy z powodu siły wyższej uprawniony nie może ich dochodzić przed sądem lub innym organem powołanym do rozpoznawania spraw danego rodzaju przez czas trwania przeszkody. Przepis ten oraz przepisy o zawieszeniu i przerwie  przedawnienia odpowiednio stosuje się do biegu terminu zasiedzenia (art. 175 k.c.).
 W poprzednim stanie prawnym art.  277 pkt 4 k.z. oraz art. 109 pkt 4 ustawy z dnia 18 lipca 1950 r. - Przepisy  ogólne prawa cywilnego (Dz.U. Nr 34, poz. 311 ze zm.) stanowiły, że bieg przedawnienia nie rozpoczyna się, a rozpoczęty ulega zawieszeniu względem wszelkich roszczeń, gdy z powodu zawieszenia wymiaru sprawiedliwości albo siły wyższej nie można ich dochodzić  przed sądami polskimi. Ustawodawca zatem odróżniał wyraźnie oba stany, tj. stan zawieszenia wymiaru sprawiedliwości i zaistnienie siły wyższej. Pierwsza sytuacja istniała w wypadku zaprzestania działalności przez wszystkie sądy w państwie (np. na skutek wojny),  natomiast druga w wypadku niemożności dochodzenia roszczeń z przyczyn od uprawnionego niezależnych, mimo że działanie sądownictwa nie było zawieszone (np. powódź na określonym terenie, strajk pracowników administracji sądowej). Można więc stwierdzić, że stan  zawieszenia wymiaru sprawiedliwości traktowano w założeniu legislacyjnym jako potencjalne zjawisko "niefunkcjonowania sądów". Jeśli więc w kodeksie cywilnym zrezygnowano z tej konstrukcji prawnej, poprzestając jedynie na wskazaniu siły wyższej jako stanu uzasadniającego  zawieszenie biegu przedawnienia, to powstaje pytanie, czy znajduje uzasadnienie operowanie pojęciem "zawieszenie wymiaru sprawiedliwości" jako porównywalnego ze stanem wyższej konieczności. Trafnie wskazano w piśmiennictwie, że formalnie nie ma do tego podstawy  prawnej, gdyż pojęcie "stan wyższej konieczności" pochłonęło pojęcie "stan zawieszenia wymiaru sprawiedliwości."
 Siła wyższa tworzy jedyny przypadek zawieszenia biegu przedawnienia roszczeń wszelkiego rodzaju. Pojęcie to nie zostało w prawie polskim unormowane, a ustawodawca pozostawił jego określenie doktrynie i orzecznictwu. Należy zauważyć, że podstawowe koncepcje  teoretyczne siły wyższej zostały rozwinięte na tle prawa zobowiązań przy jej rozważaniu jako przyczyny usprawiedliwiającej niewykonanie lub nienależyte wykonanie zobowiązania, a przede wszystkim jako granicy odpowiedzialności powstającej bez względu na winę sprawcy  szkody. W tej płaszczyźnie spośród dwóch głównych teorii, obiektywnej i subiektywnej, w doktrynie i judykaturze polskiej przewagę zdobyli zwolennicy teorii obiektywnej, wykazując jednak dążenie do ujęć kompromisowych.
 Te koncepcje, rozwinięte na tle prawa zobowiązań, zachowują w swoim zasadniczym zrębie walor przy interpretacji art.  121 k.c., należy jednak zauważyć, że pojęcie siły wyższej jako przyczyny uzasadniającej zawieszenie biegu przedawnienia z art. 121 k.c. jest nieco inne. Bezpośrednie odniesienie się ustawodawcy w treści tego przepisu do sytuacji uprawnionego ("uprawniony nie może dochodzić") powoduje z natury rzeczy pewną subiektywizację oceny. Jeśli więc siłę  wyższą ujmuje się jako zjawisko zewnętrzne, nieuchronne, którego nie można przewidzieć ani mu się przeciwstawić, to pewna subiektywizacja oceny wynikająca z art. 121 k.c. odnosi się do wskazanych cech siły wyższej, a w szczególności do cechy w postaci zewnętrznego charakteru zjawiska. W orzeczeniu z dnia 23 września 1958 r., 3 CR 1230/58 ("Państwo i Prawo" 1960, nr 12, s. 1067) Sąd Najwyższy odmówił uznania za siłę wyższą przymusowego pobytu powódki w ZSRR w związku z drugą  wojną światową i wypadkami powojennymi uznając, że przyczyna ta "nie miała charakteru zewnętrznego". Diametralnie odmienne stanowisko zajął Sąd Najwyższy w uchwale z dnia 10 marca 1992 r., III CZP 10/92 (OSP 1993, nr 2, poz. 30), stwierdzając, że należy uznać za siłę wyższą w rozumieniu art. 121 pkt 4 k.c. restrykcje stanu wojennego i spowodowaną nimi niemożliwość bezpiecznego powrotu uprawnionego do kraju. Sąd Najwyższy wskazał przy tym,  że siłę wyższą tworzą zdarzenia, na które osoba zainteresowana nie ma wpływu i którym przy najbardziej posuniętej staranności nie może zapobiec.
 Przy ocenie zewnętrznego charakteru zdarzenia jako jednej z cech siły wyższej należy zwrócić uwagę na dwie kwestie. Po pierwsze, zewnętrzne pochodzenie działania siły wyższej definiuje się w sposób negatywny, określając jakie zderzenia są wewnętrzne i  przeciwstawia się im wszystkie pozostałe, uznając je jako zewnętrzne. Wewnętrzne są te zdarzenia, których źródłem jest działanie lub właściwości urządzeń, środków lub osób, jakimi np. posługuje się prowadzący przedsiębiorstwo, o którym mowa w art. 435 k.c. Po drugie, nie budzi wątpliwości uznanie za zjawiska tworzące siłę wyższą zdarzeń o charakterze  katastrofalnych działań przyrody, rozumianych jako klęski żywiołowe (vis naturalis), jak też aktów siły zbrojnej o charakterze wojny czy zamieszek krajowych (vis armata). Za przypadek siły wyższej mogą być jednak uznane także akty władzy publicznej (vis imperia),  jak też określone działania ludzkie wykazujące cechy przemożności, np. zamachy terrorystyczne.
 W przypadku aktów władzy publicznej jako zdarzeń, które noszą cechy siły wyższej, obok immanentnie tkwiącej w nich przemożności natury prawnej (rozumianej jako niedopuszczalność przeciwstawienia się aktowi władzy), występuje cecha zewnętrzności w postaci  działania Państwa jako szczególnego podmiotu prawa; będąc polityczną, a więc opartą na władzy formą organizacji narodu, spełnia ono przede wszystkim funkcje publiczne. Utrzymywanie bezpieczeństwa zewnętrznego i ładu wewnętrznego wymaga z jednej strony wchodzenia w  publiczne stosunki międzynarodowe, a z drugiej ustanawiania i egzekwowania publicznych norm prawa wewnętrznego. Jest to sfera działania określona mianem imperium, charakteryzująca się przede wszystkim elementem władczości. Działając w ramach imperium, państwo  czerpie upoważnienie do ingerencji w sferę praw jednostek, także praw majątkowych, w systemie prawa konstytucyjnego, ustaw o charakterze ustrojowym, ustaw zwykłych i norm wydanych na podstawie ich upoważnienia. Takie działania Państwa mają charakter zewnętrzny w  stosunku do obywatela. Rzecz w tym, czy i kiedy takie akty władzy publicznej, określające władczo pozycję prawną danego podmiotu powodują, że uprawniony podmiot nie może dochodzić swych praw przed sądem lub innym organem powołanym do rozpoznania spraw danego  rodzaju (art. 121 pkt 4 k.c.).
  Podejmując rozważania w tym przedmiocie należy przede wszystkim zauważyć, że skoro w kodeksie cywilnym zrezygnowano z konstrukcji "zawieszenia wymiaru sprawiedliwości" jako samodzielnie określonego stanu powodującego zawieszenie biegu przedawnienia, to  należy przyjąć, iż takie zawieszenie jest uzasadnione wówczas, gdy z powodu siły wyższej uprawniony nie może dochodzić roszczeń przed sądem lub innym organem. Zaistnienie stanu siły wyższej w omawianej sytuacji nie może więc być utożsamiane wyłącznie z obiektywnym stanem  niefunkcjonowania - z przyczyn obiektywnych - wymiaru sprawiedliwości.
 Obecnie niemożliwość dochodzenia roszczeń przed sądem lub innym właściwym organem powoduje zawieszenie biegu przedawnienia i zasiedzenia wówczas, gdy nastąpiła ona z powodu siły wyższej, nie musi więc nastąpić zawieszenie wymiaru sprawiedliwości. Nie jest  zatem uzasadniony pogląd, utożsamiający niemożliwość dochodzenia roszczeń ze stanem, w którym nie działają wszystkie sądy. Przeciwnie, nie należy wykluczać, że w pewnych sytuacjach faktyczne, a nie prawne pozbawienie danego podmiotu prawa do sądu z określonych przyczyn  może być traktowane jako przypadek siły wyższej, mimo że w państwie działały sądy lub inne organy właściwe do rozpoznania sprawy. Określenie charakteru przyczyn, których istnienie spowodowało faktyczne pozbawienie danego podmiotu prawa do sądu determinuje okoliczność,  że chodzi o akty władzy publicznej, które mogą być uznane za zdarzenia oceniane w kategoriach siły wyższej. Są to więc przyczyny o silnym zabarwieniu politycznym, nie można bowiem zaprzeczyć, że faktyczne pozbawienie obywatela prawa do sądu w sprawach majątkowych  narusza minimalne wymagania, którym powinno odpowiadać państwo prawne. Rzecz jedynie w tym, aby sprecyzować, jakie muszą być spełnione przesłanki do przyjęcia stanowiska, że z przyczyn natury politycznej nastąpiło faktyczne pozbawienie obywatela prawa do sądu.  Konkretyzując, chodzi o określenie wymagań, jakie muszą być spełnione, aby przyjąć, że istniały przeszkody o charakterze politycznym dochodzenia zwrotu nieruchomości zawładniętej przez Państwo wskutek jego władczych działań.
 W dotychczasowym orzecznictwie Sądu Najwyższego zasadnie wskazano, że chodzi o niezależny od właściciela, wywołany uwarunkowaniami politycznymi, obiektywny, o powszechnym zasięgu oddziaływania stan niemożności skutecznego dochodzenia na drodze prawnej  wydania nieruchomości. Jeśli bowiem podstawowym założeniem instytucji zasiedzenia jest utrata własności nieruchomości, o czym decyduje posiadanie samoistne innego podmiotu przez odpowiedni czas, to takie założenia implikują realną możliwość podejmowania przez właściciela,  w okresie biegu zasiedzenia, działań zmierzających do odzyskania przedmiotu własności, przeciwdziałając tym samym utracie tej własności. Takiej realnej możliwości skutecznego dochodzenia wydania nieruchomości właściciel mógł być pozbawiony na skutek uwarunkowań  o silnym zabarwieniu politycznym. Nie można inaczej ocenić sytuacji, w której władza publiczna podejmowała szeroko zakrojone działania nacjonalizacyjne, w ramach których wydano decyzje administracyjne, które nie mogły być poddane kontroli sądowej, a jednocześnie  dotknięte były tak istotnymi uchybieniami, że stwierdzono ich nieważność po upływie ponad 40 lat. W tych okolicznościach uzasadnione jest przyjęcie, że bieg zasiedzenia nie rozpoczął się, a rozpoczęty uległ zawieszeniu przez okres obowiązywania niezaskarżalnych  do sądu decyzji władzy publicznej, wadliwie rozstrzygających o skutkach prawnych zdarzenia będącego podstawą roszczenia. To stanowisko należy odnieść także do tych sytuacji, w których objęcie nieruchomości we władanie przez Skarb Państwa nastąpiło bez jakiejkolwiek  podstawy prawnej bądź na podstawie prawnej, która następnie upadła.
 Należy jednak zastrzec, że przeszkoda uniemożliwiająca rozpoczęcie lub powodująca zawieszenie biegu zasiedzenia powinna mieć charakter obiektywny w tym znaczeniu, że chwilę jej powstania i ustania określają obiektywne okoliczności, niezależne od zachowania  się osoby, którą przeszkoda dotknęła. W szczególności nie ma znaczenia dla oznaczenia chwili ustania przeszkody czas, w którym osoba ta podjęła stosowne działania; istotne jest to, kiedy powszechne oddziaływanie przeszkody ustało i osoba ta mogła podjąć te działanie. Ocena  w tym przedmiocie musi być pozostawiona sądowi orzekającemu w konkretnej sprawie. Dokonując tej oceny, sąd powinien mieć na względzie, że zastosowanie art. 121 pkt 4 w związku z art. 175 k.c. w omawianych sytuacjach  jest uzasadnione tylko w razie ustalenia, iż osoba uprawniona do skutecznego dochodzenia roszczenia o wydanie nieruchomości rzeczywiście była tej możliwości pozbawiona. Takie ustalenie nie może być dokonane wyłącznie na podstawie twierdzeń osoby uprawnionej;  Konieczne jest wykazanie, że w ówczesnych warunkach ustrojowych i w stanie prawnym wówczas obowiązującym skuteczne dochodzenie roszczenia nie było możliwe bądź ze względu na niedostępność środków prawnych, które pozwoliłyby podważyć wadliwe akty władzy publicznej, bądź  ze względu na to, że powszechna praktyka stosowania obowiązujących wówczas przepisów - obiektywnie biorąc - nie stwarzała realnych szans uzyskania korzystnego dla uprawnionego rozstrzygnięcia. Jest to istotne, gdyż wykazanie tych okoliczności powinno zapobiec  niebezpieczeństwu nadmiernej subiektywizacji w ujmowaniu stanu siły wyższej.
 Mając to na względzie Sąd Najwyższy orzekł, jak w uchwale (art. 1 pkt 1 lit. b, art. 60 § 1 i art. 61 § 1 ustawy z dnia 23 listopada 2002 r. o Sądzie Najwyższym, Dz.U. Nr 240, poz. 2052 ze zm.).

 
Uchwała

z dnia 13 marca 2008 r.

Sąd Najwyższy

III CZP 3/08

Współwłaściciel może domagać się od pozostałych współwłaścicieli, korzystających z rzeczy wspólnej z naruszeniem art. 206 k.c. w sposób wykluczający jego współposiadanie, wynagrodzenia za korzystanie z tej rzeczy z zachowaniem przesłanek określonych w art. 224 § 2 lub art. 225 k.c.
OSNC 2009/4/53, Biul.SN 2008/3/6
361243
Dz.U.1964.16.93: art. 206; art. 224; art. 225

1. Na podstawie art. 209 k.c. nawet jeden tylko współwłaściciel może dochodzić od osoby trzeciej roszczenia windykacyjnego oraz roszczeń uzupełniających.
2. Jeżeli niektórzy współwłaściciele występują z roszczeniem windykacyjnym przeciwko pozostałym współwłaścicielom, którzy sami władają całą rzeczą wspólną, należy mieć na względzie, oprócz art. 222 § 1 k.c., regulację przewidzianą w art. 206 k.c.
3. Współwłaściciel pozbawiony przez innego współwłaściciela posiadania rzeczy wspólnej może zawsze, a więc zarówno wtedy, gdy wykonywanie posiadania rzeczy wspólnej zakłada zgodne współdziałanie współwłaścicieli, jak i wtedy, gdy go nie zakłada, wystąpić o zniesienie współwłasności.
4. Jeżeli z powodu wyzucia współwłaściciela ze współposiadania nastąpił sądowy podział quoad usum, współwłaściciel wyzuty, może dochodzić od współwłaściciela, który zawładnął rzeczą z jego wyłączeniem, na zasadach określonych w art. 224 § 2 lub art. 224 § 2 w związku z art. 225 k.c., wynagrodzenia za nieuprawnione korzystanie z rzeczy w odrębnym procesie.
5. W razie wszczęcia postępowania o zniesienie współwłasności wynagrodzenie za nieuprawnione korzystanie z rzeczy wspólnej przez niektórych współwłaścicieli może zostać zasądzone na rzecz innych współwłaścicieli na podstawie art. 224 § 2 lub art. 224 § 2 w związku z art. 225 k.c. już w tym postępowaniu, a to ze względu na regulacje przewidziane w art. 618 k.p.c.
LEX nr 464699
464699
Dz.U.1964.43.296: art. 618
Dz.U.1964.16.93: art. 206; art. 209; art. 222 § 1; art. 224; art. 225


Skład orzekający

 Sędzia SN Kazimierz Zawada (przewodniczący, sprawozdawca)
 Sędzia SN Antoni Górski
 Sędzia SN Irena Gromska-Szuster

Sentencja

 Sąd Najwyższy w sprawie z wniosku Heleny C. przy uczestnictwie Agnieszki C., Mikołaja C., Mieszka C., Danuty S. i Mirosława S. o podział majątku spółki, po rozstrzygnięciu w Izbie Cywilnej na posiedzeniu jawnym w dniu 13 marca 2008 r. zagadnienia prawnego przedstawionego przez Sąd Okręgowy w Świdnicy postanowieniem z dnia 6 grudnia 2007 r.:
 "Czy współwłaściciel, który z wyłączeniem pozostałych współwłaścicieli korzysta z nie przynoszącej pożytków nieruchomości wspólnej, jest zobowiązany do rozliczenia z pozostałymi współwłaścicielami uzyskanych z tego tytułu korzyści?"
 podjął uchwałę:
 Współwłaściciel może domagać się od pozostałych współwłaścicieli, korzystających z rzeczy wspólnej z naruszeniem art. 206 k.c. w sposób wykluczający jego współposiadanie, wynagrodzenia za korzystanie z tej rzeczy z zachowaniem przesłanek określonych w art. 224 § 2 lub art. 225 k.c.

Uzasadnienie faktyczne

 Sąd Rejonowy postanowieniem z dnia 22 marca 2007 r. ustalił składniki majątku spółki cywilnej i dokonał jego podziału. Rozliczając byłych wspólników, nie uwzględnił dochodzonych przez wnioskodawczynię Helenę C. oraz uczestników Agnieszkę C., Mikołaja C. i Mieszka C. kwot z tytułu wyłącznego posiadania przez pozostałych uczestników Danutę S. i Mirosława S. nieruchomości oraz ruchomości wchodzących w skład majątku spółki.
 W toku rozpoznawania apelacji wniesionej przez wnioskodawczynię oraz uczestników Agnieszkę C., Mikołaja C. i Mieszka C. Sąd Okręgowy zauważył, że z treści zarzutów podnoszonych przez skarżących wynika, iż przedmiotem ich żądania jest rozliczenie nie pożytków rzeczy znajdujących się w wyłącznym posiadaniu Danuty i Mirosława S. - jak przyjmował Sąd Rejonowy - lecz rozliczenie korzyści uzyskanych przez Danutę i Mirosława S. w wyniku wyłącznego, niezgodnego z wolą pozostałych uczestników, posiadania wchodzących w skład majątku spółki nieruchomości oraz niektórych ruchomości. Zagadnienie dopuszczalności i podstaw rozliczenia korzyści uzyskanych przez współwłaściciela na skutek wyłącznego posiadania całości lub części rzeczy wspólnej było już przedmiotem wypowiedzi Sądu Najwyższego w uchwale z dnia 10 maja 2006 r., III CZP 9/06 (OSNC 2007, nr 3, poz. 37), lecz uchwała ta spotkała się z głosami krytyki. Odmienne zapatrywanie od wyrażonego w tej uchwale zdaje się wynikać także z wyroku Sądu Najwyższego z dnia 27 kwietnia 2001 r., III CKN 21/99 ("Izba Cywilna" 2002, nr 3, s. 48).
 Rozbieżność stanowisk stała się przyczyną wątpliwości Sądu Okręgowego, którym dał wyraz w przedstawionym zagadnieniu prawnym.

Uzasadnienie prawne

 Sąd Najwyższy zważył, co następuje:
 Pojęcie współwłasności dopuszcza różne sposoby posiadania i korzystania z rzeczy wspólnej przez współwłaścicieli. Mieści się w nim bezpośrednie i wspólne posiadanie całej rzeczy oraz korzystanie z niej przez współwłaścicieli, bezpośrednie i wyłączne posiadanie oraz korzystanie przez współwłaścicieli z wydzielonych im części rzeczy wspólnej, a także pośrednie posiadanie i korzystanie przez współwłaścicieli z całej rzeczy wspólnej przez pobieranie pożytków cywilnych, np. gdy rzecz wspólna została oddana w najem lub dzierżawę. Artykuł 206 k.c. ma na względzie tylko bezpośrednie i wspólne posiadanie oraz korzystanie przez wszystkich współwłaścicieli z całej rzeczy; ten określony ustawą sposób posiadania rzeczy wspólnej i korzystania z niej jest aktualny tylko wtedy, gdy odmienny sposób nie został przewidziany w umowie współwłaścicieli lub orzeczeniu sądu (por. uchwała Sądu Najwyższego z dnia 29 listopada 2007 r., III CZP 94/07, OSNC-ZD 2008, nr D, poz. 96).
 Ponieważ współwłasność jest postacią własności, środki jej ochrony, do których przede wszystkim należy roszczenie windykacyjne (art. 222 § 1 k.c.), mogą być stosowane także przez współwłaścicieli. Jeżeli osoba trzecia zawładnęła rzeczą będącą przedmiotem współwłasności i wszyscy współwłaściciele wystąpili przeciwko niej z roszczeniem windykacyjnym, dochodzenie tego roszczenia w zasadzie nie różni się od dochodzenia roszczenia windykacyjnego przez jednego właściciela. W szczególności nie ulega wątpliwości, że współwłaściciele mogą w takim przypadku dochodzić także określonych w art. 224 § 2 i art. 225 k.c. roszczeń uzupełniających roszczenie windykacyjne.
 Szczególne, uzasadnione specyfiką współwłasności kwestie powstają jedynie wtedy, gdy roszczenia windykacyjnego dochodzą tylko niektórzy współwłaściciele; jeżeli występują oni z roszczeniem windykacyjnym przeciwko osobie trzeciej, która zawładnęła rzeczą wspólną, należy mieć na względzie, oprócz art. 222 § 1 k.c., regulację zawartą w art. 209 k.c. Zgodnie z art. 209 k.c., każdy ze współwłaścicieli może wykonywać wszelkie czynności i dochodzić wszelkich roszczeń, które zmierzają do zachowania wspólnego prawa. Na podstawie zatem tego przepisu nawet jeden tylko współwłaściciel może dochodzić od osoby trzeciej roszczenia windykacyjnego oraz roszczeń uzupełniających.
 Jeżeli niektórzy współwłaściciele występują z roszczeniem windykacyjnym przeciwko pozostałym współwłaścicielom, którzy sami władają całą rzeczą wspólną, należy mieć na względzie, oprócz art. 222 § 1 k.c., regulację przewidzianą w art. 206 k.c. Według art. 206 k.c., każdy ze współwłaścicieli jest uprawniony do współposiadania rzeczy wspólnej oraz do korzystania z niej w takim zakresie, jaki daje się pogodzić ze współposiadaniem i korzystaniem przez pozostałych współwłaścicieli. Jeżeli więc w danym przypadku stosuje się art. 206 k.c., gdyż sposobu posiadania rzeczy wspólnej nie normuje umowa współwłaścicieli ani orzeczenie sądu, każdy współwłaściciel jest uprawniony do bezpośredniego posiadania całej rzeczy wspólnie wraz z pozostałymi współwłaścicielami; granicą jego uprawnienia jest takie samo uprawnienie każdego z pozostałych współwłaścicieli. W konsekwencji współwłaściciel, który pozbawia innego współwłaściciela posiadania na zasadach określonych w art. 206 k.c., narusza jego uprawnienie wynikające ze współwłasności, a sam, w zakresie, w jakim posiada rzecz i korzysta z niej w sposób wykluczający posiadanie i korzystanie innych współwłaścicieli, działa bezprawnie (por. uchwała Sądu Najwyższego z dnia 10 maja 2006 r., III CZP 9/06).
 Jeżeli zatem ze względu na charakter rzeczy wspólnej możliwe jest korzystanie z niej przez każdego współwłaściciela niezależnie od korzystania przez pozostałych współwłaścicieli, współwłaściciel, którego uprawnienie zostało w powyższy sposób naruszone, może na podstawie art. 222 § 1 w związku z art. 206 k.c. dochodzić od współwłaściciela, korzystającego z rzeczy w sposób wykluczający jego współposiadanie, roszczenia o dopuszczenie do współposiadania. Gdy natomiast ze względu na charakter rzeczy wspólnej wykonywanie posiadania zakłada zgodne współdziałanie współwłaścicieli, współwłaściciel pozbawiony posiadania rzeczy przez innego współwłaściciela może wystąpić do sądu o podział rzeczy wspólnej do korzystania (por. uchwała pełnego składu Izby Cywilnej Sądu Najwyższego z dnia 28 września 1963 r., III CO 33/62, OSNCP 1964, nr 2, poz. 22, wyroki Sądu Najwyższego z dnia 25 października 1973 r., III CRN 247/73, OSNCP 1974, nr 9, poz. 151, i z dnia 9 lipca 2003 r., IV CKN 325/01, nie publ., oraz uchwała Sądu Najwyższego z dnia 29 listopada 2007 r., III CZP 94/07).
 Niezależnie od tego współwłaściciel pozbawiony przez innego współwłaściciela posiadania rzeczy wspólnej może zawsze, a więc zarówno wtedy, gdy wykonywanie posiadania rzeczy wspólnej zakłada zgodne współdziałanie współwłaścicieli, jak i wtedy, gdy go nie zakłada, wystąpić o zniesienie współwłasności.
 Nie powinno budzić wątpliwości, że w sprawie o dopuszczenie do współposiadania pozwany współwłaściciel, który korzysta z rzeczy w sposób wykluczający współposiadanie jej przez powoda, nie może bronić się skutecznie zarzutem przysługiwania mu, zgodnie z art. 206 k.c., własnego uprawnienia do posiadania całej rzeczy, jego bowiem posiadanie w zakresie, w jakim on nie respektuje uprawnienia każdego z pozostałych współwłaścicieli do takiego samego posiadania, jest w świetle art. 206 k.c. posiadaniem nieuprawnionym (por. uchwała Sądu Najwyższego z dnia 10 maja 2006 r., III CZP 9/06). Korzystanie przez pozwanego z całej rzeczy wspólnej bez respektowania uprawnienia powoda do takiego samego korzystania z niej powinno uzasadniać nie tylko nakazanie pozwanemu dopuszczenie do współposiadania na zasadach określonych w art. 206 k.c., ale i zasądzenie od pozwanego na rzecz powoda na podstawie art. 224 § 2 lub art. 224 § 2 w związku z art. 225 k.c. wynagrodzenia za korzystanie z rzeczy wspólnej w zakresie, do którego nie uprawnia art. 206 k.c.
 Nie ma powodów do tego, aby w sprawie o roszczenie windykacyjne między współwłaścicielami w zakresie nieuregulowanym przepisami o współwłasności nie stosować przepisów normujących roszczenia uzupełniające roszczenie windykacyjne. O ile art. 207 k.c., mający podobnie jak art. 206 k.c. dyspozytywny charakter, wyklucza stosowanie art. 224 § 2 i art. 225 k.c. między współwłaścicielami w zakresie dotyczącym pożytków, o tyle brak podstaw do wyłączenia stosowania art. 224 § 2 i art. 225 k.c. między współwłaścicielami w zakresie dotyczącym wynagrodzenia za bezprawne korzystanie z rzeczy (por. uchwała Sądu Najwyższego z dnia 20 listopada 1992 r., III CZP 140/92, OSNC 1993, nr 4, poz. 64).
 Omawiana sytuacja wykazuje cechy zbieżne z przypadkami objętymi hipotezą art. 230 k.c., według którego przepisy dotyczące roszczeń właściciela przeciwko samoistnemu posiadaczowi stosuje się odpowiednio do stosunku między właścicielem a posiadaczem zależnym, jeżeli z przepisów regulujących ten stosunek nie wynika nic innego. Przyjmuje się zarówno w piśmiennictwie, jak orzecznictwie, że art. 230 k.c. dotyczy tylko takiego posiadacza zależnego, który władając rzeczą w określonym zakresie nie ma do tego skutecznego wobec właściciela prawa (nigdy go nie miał albo miał, ale utracił). W zakresie hipotezy art. 230 k.c. mieszczą się także przypadki - podobne do omawianej sytuacji - w których posiadaczowi zależnemu przysługuje określone prawo do rzeczy, lecz jego władztwo nad rzeczą wykracza poza treść tego prawa (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 19 listopada 1998 r., III CKN 33/98, OSNC 1999, nr 6, poz. 110).
 Współwłaściciel pozbawiony współposiadania rzeczy lub korzystania z niej przez innego współwłaściciela powinien móc dochodzić od niego na zasadach określonych w art. 224 § 2 lub art. 224 § 2 w związku z art. 225 k.c. roszczenia o wynagrodzenie za bezprawne korzystanie także wtedy, gdy z powodu pozbawienia go współposiadania doszło do sądowego podziału quoad usum lub wszczęte zostało postępowanie o zniesienie współwłasności. W obu tych sytuacjach sąd musi w postępowaniu nieprocesowym rozstrzygnąć również spór o własność (por. uchwałę Sądu Najwyższego z dnia 29 listopada 2007 r., III CZP 94/07), obie te sytuacje wykazują więc istotne podobieństwo do sporu windykacyjnego między współwłaścicielami.
 Jeżeli z powodu wyzucia współwłaściciela ze współposiadania nastąpił sądowy podział quoad usum, współwłaściciel wyzuty może dochodzić od współwłaściciela, który zawładnął rzeczą z jego wyłączeniem, na zasadach określonych w art. 224 § 2 lub art. 224 § 2 w związku z art. 225 k.c., wynagrodzenia za nieuprawnione korzystanie z rzeczy w odrębnym procesie. W razie natomiast wszczęcia postępowania o zniesienie współwłasności wynagrodzenie za nieuprawnione korzystanie z rzeczy wspólnej przez niektórych współwłaścicieli może zostać zasądzone na rzecz innych współwłaścicieli na podstawie art. 224 § 2 lub art. 224 § 2 w związku z art. 225 k.c. już w tym postępowaniu, a to ze względu na regulacje przewidziane w art. 618 k.p.c.
 Jak wynika z tych uwag, nie może usprawiedliwiać żądania przez współwłaściciela wynagrodzenia od pozostałych współwłaścicieli posiadanie przez nich rzeczy wspólnej "ponad udział", ponieważ w sytuacjach objętych zakresem zastosowania art. 206 k.c. nie sposób zasadnie mówić o uprawnieniu współwłaścicieli do korzystania z rzeczy wspólnej w granicach udziału (por. uchwała pełnego składu Izby Cywilnej Sądu Najwyższego z dnia 28 września 1963 r., III CO 33/62, oraz wyrok Sądu Najwyższego z dnia 25 października 1973 r., III CRN 247/73). Samo zatem twierdzenie współwłaściciela o korzystaniu przez innego współwłaściciela z rzeczy wspólnej w zakresie przewyższającym przysługujący mu udział nie może dawać podstaw do dochodzenia od niego z tego tytułu jakiegokolwiek roszczenia (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 27 kwietnia 2001 r., III CKN 21/99). Roszczenie współwłaściciela przeciwko innemu współwłaścicielowi o wynagrodzenie za korzystanie przez niego z rzeczy wspólnej może uzasadniać tylko ziszczenie się określonych w art. 224 § 2 lub w art. 224 § 2 w związku z art. 225 k.c. przesłanek w razie naruszenia przez tego innego współwłaściciela art. 206 k.c.
 Roszczenie o wynagrodzenie przewidziane w 224 § 2 i art. 225 k.c. łączy w sobie pierwiastki roszczenia odszkodowawczego (może zmierzać do zwrócenia kosztów, jakie właściciel poniósł w związku z tym, że był zmuszony do korzystania z cudzej rzeczy lub do kompensaty utraconych korzyści, jakie by uzyskał, gdyby rzecz wynajął) oraz roszczenia o zwrot bezpodstawnego wzbogacenia (może zmierzać do wydania korzyści uzyskanych przez posiadacza w wyniku bezprawnego korzystania). Jednakże zarówno dochodzenie roszczenia o wynagrodzenia za korzystanie z rzeczy, jak wysokość wynagrodzenia nie zależą od tego, czy właściciel w rzeczywistości poniósł jakiś uszczerbek, a posiadacz uzyskał jakąś korzyść. Według stanowiska piśmiennictwa i orzecznictwa, o wysokości należnego właścicielowi wynagrodzenia decydują stawki rynkowe za korzystanie z danego rodzaju rzeczy i czas posiadania rzeczy przez adresata roszczenia (por. uchwała składu siedmiu sędziów Sądu Najwyższego - zasada prawna - z dnia 10 lipca 1984 r. III CZP 20/84, OSNCP 1984, nr 12, poz. 209, uchwała Sądu Najwyższego z dnia 7 stycznia 1998 r., III CZP 62/97, OSNC 1998, nr 6, poz. 91, oraz wyrok Sądu Najwyższego z dnia 15 kwietnia 2004 r., IV CK 273/03, nie publ.).
 Mając to na względzie, Sąd Najwyższy rozstrzygnął przedstawione zagadnienie prawne, jak w uchwale (art. 390 § 1 k.p.c.).

 
Uchwała

z dnia 10 maja 2006 r.

Sąd Najwyższy

III CZP 11/06

  Roszczenie o zwrot wartości nakładów poczynionych przez jednego ze współwłaścicieli na nieruchomość wspólną przysługuje przeciwko osobom, które były współwłaścicielami w czasie dokonywania tych nakładów. 
OSNC 2007/3/38, Biul.SN 2006/5/7, M.Prawn. 2007/1/35, M.Prawn. 2007/14/788
180647
Dz.U.1964.16.93: art. 207


Skład orzekający

  Sędzia SN Barbara Myszka (przewodniczący) 
  Sędzia SN Irena Gromska-Szuster (sprawozdawca) 
  Sędzia SN Grzegorz Misiurek 

Sentencja

  Sąd Najwyższy w sprawie z wniosku Elżbiety S., Doroty S. i Roberta S. przy uczestnictwie Janiny B., Grzegorza S., Genowefy W., Elżbiety M. i Mariana M. o zniesienie współwłasności, po rozstrzygnięciu w Izbie Cywilnej na posiedzeniu jawnym w dniu 10 maja 2006 r. zagadnienia prawnego przedstawionego przez Sąd Okręgowy w Lublinie postanowieniem z dnia 18 maja 2005 r.: 
  "Czy odpowiedzialność z tytułu zaspokojenia roszczeń współwłaściciela, który dokonał nakładów na rzecz wspólną ponoszą osoby będące współwłaścicielami tej rzeczy w chwili orzekania o odpowiedzialności z tego tytułu, czy też osoby będące współwłaścicielami w czasie, kiedy dany nakład został dokonany; czy ma w tym zakresie znaczenie rodzaj dokonanych nakładów - czy były to nakłady o charakterze koniecznym czy też nakłady innego rodzaju, w szczególności takie, które w istotny sposób zwiększają wartość rzeczy wspólnej?" 
  podjął uchwałę: 
  Roszczenie o zwrot wartości nakładów poczynionych przez jednego ze współwłaścicieli na nieruchomość wspólną przysługuje przeciwko osobom, które były współwłaścicielami w czasie dokonywania tych nakładów. 

Uzasadnienie faktyczne

  Przedstawione Sądowi Najwyższemu do rozstrzygnięcia zagadnienie prawne powstało w sprawie o zniesienie współwłasności nieruchomości, wniesionej w dniu 25 maja 1995 r., w której wnioskodawcy w toku postępowania zgłosili wniosek o rozliczenie nakładów poczynionych przez nich w latach 1980-1985 na rozbudowę budynku przez dobudowanie jednej kondygnacji i poddasza, które zajmują, oraz na renowację dachu w 2001 r., a uczestniczka zgłosiła wniosek o zasądzenie na jej rzecz od wnioskodawców należności z tytułu korzystania przez nich z należącego do niej lokalu. 
  Ustalono, że współwłaścicielami nieruchomości w L. przy ul. K. nr 3, zabudowanej domem mieszkalnym byli od 1975 r. wnioskodawcy małżonkowie Elżbieta i Zdzisław S. w 1/2 części oraz w takiej samej części uczestniczka postępowania Janina B. - siostra Elżbiety S. W latach 1980-1985 małżonkowie Elżbieta i Zdzisław S. na podstawie uzyskanego pozwolenia budowlanego nadbudowali w budynku na nieruchomości jedną kondygnację oraz wykonali poddasze i do chwili obecnej zajmują wraz z rodziną dobudowane pomieszczenia. Uczestniczka Janina B. partycypowała w 1/3 w kosztach stropodachu i tynków oraz w całości poniosła koszty związane z wykonaniem stropu nad parterem, który zajmowała. W 1984 r. małżonkowie S. darowali udział 1/4 we współwłasności nieruchomości córce Dorocie S., a w 1998 r. darowali udział 1/12 synowi Robertowi S. Zdzisław S. zmarł w 1999 r. i w wyniku spadkobrania po nim i podziału majątku wspólnego Elżbieta S. objęła udziały 2/12 we współwłasności nieruchomości. W okresie od września 1998 r. do stycznia 2000 r. wnioskodawcy uniemożliwiali uczestniczce Janinie B. korzystanie z posiadanego przez nią lokalu mieszkalnego na parterze budynku, który zajął Robert S. W sierpniu 2001 r. Elżbieta S. zapłaciła za renowację dachu budynku kwotę 3.567,07 zł, a Janina B. odmówiła partycypacji w tym wydatku. W dniu 21 marca 2003 r. Janina B. sprzedała Grzegorzowi S. swój udział we współwłasności nieruchomości i obecnie współwłaścicielami nieruchomości są Grzegorz S. w 1/2 części, Robert S. w 1/12 części, Dorota S. w 1/4 części i Elżbieta S. w 1/6 części. 
  Postanowieniem z dnia 29 lipca 2004 r. Sąd Rejonowy w Lublinie dokonał zniesienia współwłasności opisanej wyżej nieruchomości w ten sposób, że ustanowił odrębną własność trzech lokali mieszkalnych. Lokal na parterze przyznał Grzegorzowi S., lokal na pierwszym piętrze Dorocie S., a lokal na drugim piętrze Elżbiecie S., przyznając im także pomieszczenia przynależne i odpowiednie udziały we współwłasności nieruchomości wspólnej. Zasądził tytułem dopłaty na rzecz Grzegorza S. od Doroty S. kwotę 18.050 zł, a od Elżbiety S. kwotę 27.550 zł z ustawowymi odsetkami oraz zasądził tytułem nakładów od Janiny B. na rzecz Doroty S. i Roberta S. kwoty po 6.289,72 zł, a na rzecz Elżbiety S. kwoty 25.158,88 zł i 1.783,53 zł, także z ustawowymi odsetkami. Zasądził również tytułem korzystania z lokalu na parterze budynku od Roberta S., Doroty S. i Elżbiety S. na rzecz Janiny B. kwoty po 2.453,23 zł z ustawowymi odsetkami. 
  Orzekając o rozliczeniu nakładów na rozbudowę budynku mieszkalnego dokonaną w latach 1980-1985 i remont dachu wykonany w 2001 r., Sąd Rejonowy uznał, że wynikające z art. 207 k.c. roszczenie o zwrot kwot wydatkowanych przez współwłaściciela na poczynienie nakładów na nieruchomość wspólną nie ma charakteru rzeczowego, lecz obligacyjny, w związku z czym przysługuje współwłaścicielowi, który je poczynił w stosunku do osób będących współwłaścicielami w okresie, w którym nakłady zostały dokonane. Z tych względów zasądził zwrot kwot wydatkowanych na nakłady od Janiny B., która była współwłaścicielką nieruchomości w czasie, kiedy nakłady zostały dokonanie, a nie od nabywcy jej udziału w nieruchomości. 
  Rozpoznając apelację Janiny B. od powyższego orzeczenia, zawierającą zarzut naruszenia art. 207 k.c., Sąd Okręgowy w Lublinie powziął przedstawioną w zagadnieniu prawnym poważną wątpliwość co do tego, czy odpowiedzialność z tytułu zaspokojenia roszczeń współwłaściciela, który dokonał nakładów na rzecz wspólną, ponoszą osoby będące współwłaścicielami rzeczy w chwili orzekania o odpowiedzialności z tego tytułu, czy też osoby będące współwłaścicielami w czasie, kiedy nakład został dokonany, oraz czy ma w tym zakresie znaczenie rodzaj dokonanych nakładów; czy były to nakłady o charakterze koniecznym, czy też nakłady innego rodzaju, w szczególności takie, które w istotny sposób zwiększają wartość rzeczy wspólnej. 
  Sąd Okręgowy wskazał na rozbieżności występujące w doktrynie i orzecznictwie Sądu Najwyższego w przedmiocie obligacyjnego czy rzeczowego charakteru roszczenia o zwrot nakładów poniesionych na nieruchomość, także w odniesieniu do nakładów poczynionych przez współwłaściciela, o których mowa w art. 207 k.c. Przedstawiając przeważające, jego zdaniem, argumenty przemawiające za przyjęciem obligacyjnego charakteru roszczenia i korzyści wynikające z takiej wykładni przede wszystkim dla bezpieczeństwa obrotu, stwierdził jednocześnie, że brzmienie art. 207 k.c. może wskazywać na rzeczowy charakter roszczenia, co wzmacniałoby pozycję współwłaściciela-wierzyciela, szczególnie w sytuacji, w której w wyniku zniesienia współwłasności nieruchomość z nakładami przypadłaby innemu współwłaścicielowi. 

Uzasadnienie prawne

  Sąd Najwyższy zważył, co następuje: 
  Przystępując do rozważań odnoszących się do przedstawionego zagadnienia prawnego na wstępie należy wskazać, że zawarty w dziale IV kodeksu cywilnego, dotyczącym współwłasności, przepis art. 207 odnosi się do zarządu rzeczą wspólną i stanowi, iż pożytki i inne przychody z rzeczy wspólnej przypadają współwłaścicielom w stosunku do wielkości udziałów; w takim samym stosunku współwłaściciele ponoszą wydatki i ciężary związane z rzeczą wspólną. W związku z takim brzmieniem przepisu rozważenia wymaga, czy w użytym w nim pojęciu "wydatków" na rzecz wspólną mieści się każdy wydatek w szerokim rozumieniu, także nakłady, a jeśli tak, to, czy tylko nakłady konieczne czy także wszystkie inne, również inwestycyjne prowadzące, jak w rozpoznawanej sprawie, do rozbudowy domu na nieruchomości wspólnej i zwiększenia jej wartości. Od odpowiedzi na to pytanie zależy, czy można uznać powyższy przepis za podstawę prawną rozliczania nakładów także inwestycyjnych poniesionych przez współwłaściciela na rzecz wspólną i podstawę jego roszczeń o zwrot równowartości tych nakładów. 
  Rozważając tę kwestię trzeba stwierdzić, że przepisy kodeksu cywilnego o współwłasności rzeczy nie posługują się w ogóle pojęciem nakładów, które użyte jest np. w art. 226 k.c. w odniesieniu do roszczeń posiadacza rzeczy. Nie rozróżniają też wydatków koniecznych i innych, co ma miejsce w odniesieniu do nakładów, o których mowa w art. 226 k.c. Posługują się natomiast pojęciem wydatków i ciężarów oraz pojęciem zwykłego zarządu rzeczą wspólną i czynności przekraczających zwykły zarząd. Pozwala to podzielić przeważające w doktrynie stanowisko, że w art. 207 k.c. chodzi o szerokie rozumienie wydatków na rzecz wspólną, obejmujące wszystkie wydatki zarówno dokonane w ramach zwykłego zarządu, jak i z jego przekroczeniem, w tym nakłady konieczne, użyteczne, a także zbytkowne. Pod użytym w art. 207 k.c. pojęciem "wydatków" również w orzecznictwie Sądu Najwyższego rozumie się różnego rodzaju nakłady poniesione na rzecz wspólną (por. m.in. uchwała z dnia 19 grudnia 1973 r., III CZP 78/73, OSNC 1974, nr 10, poz. 165, oraz postanowienia z dnia 5 grudnia 1997 r., I CKN 558/97, OSNC 1998, nr 7-8, poz. 112 i z dnia 18 marca 1999 r., I CKN 928/97, "Biuletyn SN" 1999, nr 7, s. 5). Przepis ten obejmuje zatem także nakłady inwestycyjne, o jakie chodzi w rozpoznawanej sprawie, i może stanowić podstawę prawną roszczeń współwłaściciela o zwrot ich równowartości. 
  Stwierdzenie, że może on stanowić podstawę takich roszczeń wynika z faktu, iż jest to przepis o charakterze dyspozytywnym, a zatem współwłaściciele mogą inaczej ułożyć swoje stosunki dotyczące zarządu rzeczą wspólną i rozliczania poczynionych na nią nakładów. W szczególności mogą umownie uregulować sprawę korzystania z nieruchomości i ustalić, że każdy we własnym zakresie ponosi wydatki na tę część nieruchomości, z której korzysta z wyłączeniem innych a także przeprowadzić podział nieruchomości quoad usum. W takiej sytuacji postanowienia umowy, a nie art. 207 k.c., będą stanowić podstawę rozliczenia nakładów. Jak wskazał Sąd Najwyższy w uchwale z dnia 8 stycznia 1980 r., III CZP 80/79 (OSNCP 1980, nr 9, poz. 157), współwłaściciel dokonujący nakładów koniecznych na nieruchomość będącą przedmiotem współwłasności nie może żądać zwrotu wartości tych nakładów, odpowiadających udziałowi pozostałych współwłaścicieli w całości nieruchomości, jeżeli w drodze podziału quoad usum nie korzystają oni z tej części nieruchomości, na którą te nakłady zostały dokonane. Trzeba stwierdzić, że odnosi się to tym bardziej do nakładów użytecznych i innych, jeżeli zostały poczynione na części nieruchomości, z której korzysta tylko współwłaściciel dokonujący nakładów, a także do sytuacji, w której współwłaściciele uzgodnili, z różnych powodów, że poczynione nakłady nie będą rozliczane. Zgodnie z art. 221 k.c., takie umowy między współwłaścicielami (zawarte także w sposób dorozumiany) nie odnoszą skutku względem nabywcy udziału we współwłasności nieruchomości, chyba że nabywca o nich wiedział lub z łatwością mógł się dowiedzieć. 
  W rozpoznawanej sprawie nie zostało ustalone, czy współwłaściciele nieruchomości umówili się w jakikolwiek sposób co do poczynienia i ewentualnego rozliczenia nakładów dokonanych przez wnioskodawców w latach 1980-1985 na dobudowanie piętra i poddasza, z których tylko oni korzystają. Gdyby tak było, rozliczenie tych nakładów powinno być dokonane zgodnie z porozumieniem stron. Rozstrzygając przedstawione zagadnienie prawne, Sąd Najwyższy, na podstawie przedstawionego stanu faktycznego, przyjął, że nie było w tym zakresie porozumienia między współwłaścicielami, a zarząd nieruchomością wspólną odbywał się na zasadach określonych w art. 207 k.c., poczynione zaś nakłady zostały dokonane za zgodą wszystkich współwłaścicieli (art. 199 k.c.). 
  Trafnie Sąd Okręgowy wskazał, że charakter prawny roszczenia o zwrot nakładów poczynionych na nieruchomość budzi kontrowersje zarówno w doktrynie, jak i orzecznictwie. W szczególności sporne jest, czy ma ono charakter obligacyjny i przysługuje wobec osoby będącej właścicielem (współwłaścicielem) nieruchomości w chwili, gdy nakładów dokonano, czy też ma charakter tzw. obligacji realnej i przysługuje wobec każdoczesnego właściciela (współwłaściciela) nieruchomości. Zagadnienie to wywoływało spory zarówno na tle przepisów dotyczących nakładów poczynionych przez posiadacza na cudzej nieruchomości, jak i ulepszenia rzeczy przez dzierżawcę lub najemcę, a także poczynienia nakładów przez współwłaściciela na rzecz wspólną. Na tle art. 226 k.c. przeważa stanowisko wyrażone przez Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 7 marca 1997 r., II CKN 57/96 (OSNC 1997, nr 6-7, poz. 92), że roszczenia te mają charakter obligacyjny. W odniesieniu do roszczeń wynikających z art. 676 k.c. Sąd Najwyższy w uchwale siedmiu sędziów z dnia 30 września 2005 r., III CZP 50/05 (OSNC 2006, nr 3, poz. 40) stwierdził natomiast, że dzierżawca, który ulepszył rzecz dzierżawioną przed jej zbyciem, ma roszczenie o zwrot wartości ulepszeń do nabywcy. W tym orzeczeniu Sąd Najwyższy wskazał na trafność wyrażanego w literaturze stanowiska, że ze względu na odmienność zarówno stosunków stanowiących podstawę roszczenia o zwrot nakładów, jak i motywów legislacyjnych dotyczących tych uregulowań, wszelkie uogólnienia co do charakteru tego roszczenia muszą być zawodne i dlatego powinno być ono oceniane w kontekście poszczególnych instytucji prawa cywilnego, z których wynika. 
  Roszczenie o zwrot nakładów poczynionych na rzecz wspólną wynika ze współwłasności i regulacji dotyczących zarządu rzeczą wspólną. Sam ten fakt nie przesądza jednak jego rzeczowego charakteru, gdyż, jak trafnie podnosi się w literaturze, z udziałem we współwłasności łączy się zespół praw rzeczowych przysługujących współwłaścicielowi, skutecznych erga omnes, ale obok nich występują też między współwłaścicielami stosunki o charakterze obligacyjnym, względnym, skuteczne tylko między tymi współwłaścicielami, których dotyczą. Są to np., jak już wskazano, umownie uregulowane stosunki dotyczące korzystania i zarządu rzeczą wspólną, skuteczne tylko między współwłaścicielami, którzy zawarli umowę. Ich skuteczność wobec nabywcy udziału we współwłasności może być dopuszczona tylko w warunkach ustawowego wyjątku uregulowanego w art. 221 k.c. 
  W orzecznictwie Sądu Najwyższego wyrażono dwa przeciwstawne poglądy co do charakteru omawianego roszczenia. W wyrokach z dnia 18 marca 1999 r., I CKN 928/97 i z dnia 25 lipca 2003 r., V CK 141/02 (nie publ.) stwierdzono, że użycie w art. 207 k.c. wyrażenia "współwłaściciele" oznacza, iż termin ten dotyczy każdoczesnego współwłaściciela. Dokonane przez jednego ze współwłaścicieli wydatki i ciężary mają zatem charakter obligacji realnej w tym sensie, że pozostali współwłaściciele obowiązani są rozliczyć się z nim proporcjonalnie do wielkości swoich udziałów, przy czym w razie zbycia udziału obowiązek ten przechodzi na nabywcę. Obligacyjny charakter roszczenia współwłaściciela o zwrot nakładów dokonanych na wspólną nieruchomość przyjęto natomiast w uzasadnieniu uchwały z dnia 19 grudnia 1973 r., III CZP 78/73 oraz w uzasadnieniu postanowienia z dnia 5 grudnia 1997 r., I CKN 558/97 (OSNC 1998, nr 7-8, poz. 112), stwierdzając, że zobowiązanie z tego tytułu nie przechodzi na nabywcę udziału. 
  Drugi pogląd, przeważający w literaturze, należy podzielić. Przeciwko uznaniu roszczenia współwłaściciela o zwrot nakładów na wspólną nieruchomość za roszczenie o charakterze obligacji realnej przemawia przede wszystkim to, że do zobowiązań realnych, tak jak do praw rzeczowych, ma zastosowanie zasada numerus clausus i mogą być one powołane do życia tylko w wypadkach wyraźnie przewidzianych przez ustawę, nikt bowiem nie może być obciążony cudzym zobowiązaniem, jeśli ustawa wyraźnie tak nie stanowi. Skoro zatem roszczenie takie powstaje z chwilą dokonania nakładu i także wtedy staje się wymagalne oraz niewątpliwie przysługuje wobec współwłaścicieli rzeczy z tej chwili, to jego przejście na nabywcę udziału musiałoby wprost wynikać z wyraźnego przepisu ustawy. Za taki przepis nie można uznać art. 207 k.c., ze sformułowania bowiem, że współwłaściciele stosownie do wielkości udziałów ponoszą wydatki i ciężary związane z rzeczą wspólną nie wynika, że już istniejące z tego tytułu zobowiązanie współwłaściciela przechodzi na nabywcę jego udziału. Przepis ten, nawiązujący do art. 206 k.c. i regulujący stosunki w czasie trwania współwłasności, mówiąc o współwłaścicielach, ma na względzie osoby, które są nimi w momencie dokonywania nakładów. 
  Jak wskazano, art. 207 k.c. ma charakter dyspozytywny i jeżeli współwłaściciele w inny sposób uregulowali swoje zobowiązania do ponoszenia wydatków, taka umowa nie wywołuje skutków wobec nabywcy udziału, a zatem nie przechodzą na niego wynikające z niej zobowiązania zbywcy do zwrotu nakładów współwłaścicielowi, który ich dokonał, chyba że nabywca wiedział lub z łatwością mógł się dowiedzieć o umowie, jak przewiduje art. 221 k.c., mający charakter wyjątku. Skoro zatem regulowane umownie zobowiązania współwłaścicieli do zwrotu nakładów co do zasady nie przechodzą na nabywcę udziału, to trudno znaleźć racjonalne uzasadnienie dla przyjęcia wykładni art. 207 k.c., zgodnie z którą takie same zobowiązania, tyle że wiążące się z ustawową regulacją sposobu rozliczania wydatków, przechodzą na nabywcę. 
  Przeciwko takiej wykładni art. 207 k.c. przemawia także to, że z reguły nakłady ponoszone są w określonych warunkach w związku z zarządem rzeczą wspólną, często w stosunkach rodzinnych, w uzgodnieniu z pozostałymi współwłaścicielami rzeczy, którzy wyrażają swoje stanowisko w tym przedmiocie oceniając okoliczności istniejących w tym czasie. Nabywca udziału nie tylko nie ma żadnego wpływu na tę decyzję, lecz nabywając udział, niekiedy wiele lat po dokonaniu nakładu, może w ogóle nie wiedzieć o nakładzie ani o tym, że nie został rozliczony. Zbywca udziału z reguły określa jego cenę z uwzględnieniem wartości rzeczy wzbogaconej o dokonany nakład, a nabywca, uiszczając ją, płaci za rzeczywistą wartość udziału z nakładem i z reguły działa w przekonaniu, że płacąc tę cenę, realizuje wszystkie zobowiązania związane z nabyciem udziału we współwłasności. Obciążenie go obowiązkiem zwrotu innemu współwłaścicielowi jego wydatków na rzecz, o których nabywca udziału nie wiedział i na które nie miał wpływu, przy braku jednoznacznie określonego ustawowo obowiązku w tym zakresie, podważałoby pewność i bezpieczeństwo obrotu nieruchomościami. Przy kilkakrotnym zbywaniu udziału obrona nabywców przed tymi roszczeniami byłaby znacznie utrudniona, albo nawet niemożliwa. Zważywszy, że zobowiązania realne nie ulegają przedawnieniu, przyjęcie, bez wyraźnej regulacji ustawowej, takiego charakteru roszczenia współwłaściciela o zwrot nakładów na rzecz wspólną, stanowiłoby zbyt daleko idące ograniczenie praw osób trzecich - nabywców udziału w nieruchomości. Mogłoby też powodować w sprawach o rozliczenie nakładów znaczne utrudnienia dowodowe dla wszystkich stron tego stosunku zobowiązaniowego, gdy z roszczeniem o rozliczenie nakładów wystąpiono wiele lat po ich dokonaniu, w zmienionych warunkach, często dopiero w sprawie o zniesienie współwłasności. 
  Nie ma przy tym istotnych powodów, by kosztem interesów nabywcy udziału chronić w takich sytuacjach interesy współwłaściciela czyniącego nakłady, skoro z reguły mógł on i powinien dochodzić zwrotu nakładów od zbywcy, będącego współwłaścicielem w chwili ich dokonania. Także zresztą dla współwłaściciela-wierzyciela, który nie ma wpływu na zbycie udziału, korzystniejsza może być sytuacja, w której zna dłużnika, przeciwko któremu powstało i przysługuje mu roszczenie. Przyjęcie, że roszczenie o zwrot nakładów dokonanych przez współwłaściciela przechodzi na nabywcę udziału współwłaściciela-dłużnika, prowadziłoby do zmiany dłużnika nie tylko bez zgody, ale często też bez wiedzy wierzyciela, co trzeba uznać za niedopuszczalne bez jednoznacznej regulacji ustawowej w tym zakresie. 
  Mając to na względzie, Sąd Najwyższy rozstrzygnął przedstawione zagadnienie prawne, jak w uchwale. 

 
Uchwała

z dnia 15 września 1960 r.

Sąd Najwyższy

I CO 16/60

Przed upływem terminu przewidzianego w art. 34 dekretu z dnia 8 marca 1946 r. o majątkach opuszczonych i poniemieckich (Dz. U. Nr 13, poz. 87) współwłaściciel nieruchomości, stanowiącej w rozumieniu tego dekretu majątek opuszczony, uprawniony jest do żądania, aby odpowiedni organ Państwa wydał tę nieruchomość do jego rąk.
OSNCK 1961/2/31
115319
Dz.U.1946.57.319: art. 89
Dz.U.1946.13.87: art. 34


Skład orzekający

  Przewodniczący: Prezes Z. Resich. Sędziowie: W. Święcicki, H. Dąbrowski, Z. Wiszniewski, F. Błahuta, J. Ignatowicz (sprawozdawca), J. Majorowicz. 

Sentencja

  Sąd Najwyższy rozpoznawał przedstawione do rozstrzygnięcia składowi siedmiu sędziów pytanie prawne, wynikłe z powództwa Stanisława W. przeciwko Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej w A (Wydział Finansowy) i innym o wprowadzenie w posiadanie: 
  "Czy współwłaściciel nieruchomości stanowiącej majątek opuszczony uprawniony był, opierając się na przepisie art. 89 pr. rzeczowego, także imieniem nieobecnego współwłaściciela żądać przed upływem terminu przewidzianego w art. 34 dekretu z dnia 8 marca 1946 r. o majątkach opuszczonych i poniemieckich (Dz. U. Nr 13, poz. 87) wydania przez Skarb Państwa całej nieruchomości?" 
  Sąd Najwyższy uchwalił i postanowił wpisać do księgi zasad prawnych następującą zasadę prawną: 
  "Przed upływem terminu przewidzianego w art. 34 dekretu z dnia 8 marca 1946 r. o majątkach opuszczonych i poniemieckich (Dz. U. Nr 13, poz. 87) współwłaściciel nieruchomości, stanowiącej w rozumieniu tego dekretu majątek opuszczony, uprawniony jest do żądania, aby odpowiedni organ Państwa wydał tę nieruchomość do jego rąk". 

Uzasadnienie faktyczne

  W myśl art. 89 pr. rzecz. każdy współwłaściciel może wykonywać czynności zmierzające do zachowania wspólnego prawa wszystkich współwłaścicieli. Zgodnie z ustalonym - tak w orzecznictwie, jak i w literaturze - poglądem, do czynności takich należy przede wszystkim wytoczenie powództwa windykacyjnego, skoro zmierza ono do ochrony przedmiotu wspólnej własności przed osobami trzecimi. 
  Powództwo skierowane przeciwko Skarbowi Państwa o wydanie majątku opuszczonego jest oczywiście ze swej istoty powództwem windykacyjnym. Dlatego też biorąc za podstawę wykładni wyłącznie przepis art. 89 pr. rzecz., należałoby uznać, że obowiązuje on także w wypadku wytoczenia takiego powództwa. Jednakże odmienna zasada może wynikać - gdy chodzi o majątki opuszczone - z przepisów szczególnych, a mianowicie z dekretu o majątkach opuszczonych i poniemieckich. 
  Chociaż przepisy dekretu o majątkach opuszczonych i poniemieckich wyraźnie omawianej kwestii nie normują, to jednak fakt ten jeszcze o niej nie przesądza, albowiem zasada odmienna od wyrażonej w art. 89 pr. rzecz. może co do majątków opuszczonych wynikać pośrednio z całokształtu lub z niektórych przepisów dekretu. 
  Przede wszystkim wyłania się pytanie, czy taka szczególna zasada nie wynika stąd, że dekret w art. 16 wyraźnie stanowił, kto może wystąpić z żądaniem przywrócenia posiadania majątku opuszczonego. Wniosek taki nie byłby jednak usprawiedliwiony. Artykuł 16 przewidywał wprawdzie szczególną legitymację, ale tylko gdy chodzi o dochodzenie posiadania w specjalnym trybie unormowanym w dekrecie. Nie dotyczy to natomiast powództwa windykacyjnego. Jest przecież poza sporem, że osoby wymienione w art. 16 dekretu nie mogłyby wytoczyć takiego powództwa o zwrot majątku opuszczonego (por. uchwałę Całej Izby Cywilnej z dnia 24 maja 1956 r. 1 CO 9/56, OSN 1957 poz. 1). 
  Z kolei należy rozważyć, czy wyłączenie legitymacji czynnej współwłaściciela majątku opuszczonego do żądania całej nieruchomości nie wynika z tych przepisów dekretu, które oddają zarząd majątkiem opuszczonym w ręce specjalnych organów (początkowo okręgowych urzędów likwidacyjnych, a od dnia 27 kwietnia 1950 r. wydziałów finansowych właściwych rad narodowych - zob. uchwałę Rady Ministrów nr 223 z dnia 17 marca 1951 r., Mon. Pol. Nr A-28, poz. 358). Z tych właśnie przepisów orzecznictwo wyprowadziło zasadę, że kuratorowi ustanowionemu dla ochrony praw majątkowych osoby nieznanej z miejsca pobytu nie może być przyznane prawo żądania oddania w posiadanie nieruchomości stanowiącej majątek opuszczony i podlegającej wskutek tego zarządowi urzędu likwidacyjnego. 
  Jednakże taki wniosek w stosunku do uprawnień współwłaściciela, przewidzianych w art. 89 pr. rzecz., byłby zbyt daleko idący, zachodzi bowiem istotna różnica między sytuacją prawną kuratora osoby nieznanej z miejsca pobytu a pozycją współwłaściciela. O ile bowiem kurator z art. 31 p.o.p.c. jest powołany do prowadzenia cudzych spraw ze względu na wyjątkowe okoliczności, a mianowicie z tej przyczyny, że osoba, której sprawy on prowadzi, jest nieobecna i nie pozostawiła pełnomocnika, o tyle uprawnienia przewidziane w art. 89 pr. rzecz. przysługują każdemu współwłaścicielowi w normalnych warunkach, tzn. że choćby nawet pozostali współwłaściciele byli na miejscu i zajmowali się swoimi sprawami, jeden z nich mógłby wystąpić z roszczeniem windykacyjnym dotyczącym przedmiotu współwłasności. Jeżeli więc można mówić, że przepisy o zarządzie majątkami opuszczonymi są przepisami szczególnymi w stosunku do przepisów art. 31 p.o.p.c. (bo tak jedne, jak i drugie stosuje się z tych samych przyczyn), to taki stosunek nie zachodzi pomiędzy pierwszymi z tych przepisów a art. 89 pr. rzecz. Dodać wypada, że prawo wytoczenia powództwa windykacyjnego o całą rzecz przysługiwałoby jednemu ze współwłaścicieli także wówczas, gdyby ze względu na nieobecność drugiego został powołany do prowadzenia jego spraw kurator w trybie art. 31 p.o.p.c. Podobnie więc jak ustanowienie dla jednego ze współwłaścicieli takiego kuratora nie wyłącza prawa innego współwłaściciela domagania się wydania rzeczy wspólnej, tak samo również ustawowe zastępstwo nieobecnego przewidziane w dekrecie o majątkach opuszczonych i poniemieckich nie może tego prawa unicestwiać. 
  Wyłania się wreszcie pytanie, czy z okoliczności, że zarząd majątkami opuszczonymi należy do Państwa, można wysnuć dalszy wniosek, a mianowicie, że skoro Państwo, jako ustawowy zastępca nieobecnego, sprzeciwia się wydaniu opuszczonego mienia, to ma to takie znaczenie, jak gdyby sprzeciw taki zgłosił sam zastąpiony. Rzecz oczywista, współwłaściciel nie może dochodzić praw tego współwłaściciela, który taki sprzeciw zgłosił, ale z tego bynajmniej nie wynika, że sprzeciw z takim samym skutkiem może zgłosić za nieobecnego współwłaściciela także organ zarządzający mieniem opuszczonym. Tak daleko idącej wykładni nie może uzasadniać ani interes własny Państwa, ani też fakt, że Państwo zarządza sprawami nieobecnego. Interes Państwa wyrażający się w tym, że Państwo na skutek niewydania majątku opuszczonego może się stać jego właścicielem z mocy art. 34 dekretu, nie może mieć z omawianego punktu widzenia decydującego znaczenia, skoro przepisy o majątkach opuszczonych nie mają - jak to wyjaśnił Sąd Najwyższy w powołanej wyżej uchwale z dnia 24 maja 1956 r. CO 9/56 - charakteru norm zmierzających do nacjonalizacji mienia obywateli. Przeciwnie, zasadniczym ich celem jest zabezpieczenie mienia obywateli, którzy w związku z wojną utracili jego posiadanie. Natomiast upaństwowienie mienia opuszczonego dekret traktuje jako ostateczność, którą tylko dlatego przyjąć należało, że szkodliwy z punktu widzenia gospodarczego stan tymczasowości nie może trwać bez żadnych ograniczeń. Powoływanie się w tych warunkach na interes Państwa byłoby sprzeczne z tym wyjaśnieniem. 
  Jeśli chodzi o drugą przesłankę krytykowanego tu rozumowania, to działanie Państwa jako zarządcy mienia opuszczonego można identyfikować z działaniem nieobecnego właściciela, ale tylko w takim zakresie, w jakim chodzi o samo administrowanie tym mieniem, gdyż to administrowanie leży w interesie nieobecnego. Natomiast o tożsamości działania Państwa i tego współwłaściciela nie sposób mówić, gdy w rachubę wchodzi zapobieżenie utracie mienia w trybie art. 34 dekretu o majątkach opuszczonych i poniemieckich właśnie na rzecz Państwa. Pod tym bowiem względem istnieje rozbieżność interesów Państwa jako zarządcy i nieobecnego współwłaściciela, tym samym więc nie Państwo, lecz współwłaściciel, który żąda wydania nieruchomości, reprezentuje w danym wypadku lepiej interesy nieobecnego. 
  Z dotychczasowych rozważań wynika zatem, że dekret o majątkach opuszczonych i poniemieckich nie zawiera przepisów, które by wyłączały moc obowiązującą art. 89 pr. rzecz. w stosunku do majątków opuszczonych lub z których by takie wyłączenie w sposób pośredni wynikało. Zgodnie z tym, co na wstępie powiedziano, prowadzi to do twierdzącej odpowiedzi na postawione składowi 7 sędziów pytanie. Dodać wypada, że taka odpowiedź harmonizuje w pełni z wyżej cytowaną uchwałą Sądu Najwyższego. 
  Dodatkowych uwag wymaga jednak kwestia sformułowania odpowiedzi, gdyż brzmienie jej nie może ściśle odpowiadać postawionemu pytaniu. Pytanie to zmierza mianowicie do wyjaśnienia, czy współwłaściciel może na mocy art. 89 pr. rzecz. wytoczyć powództwo windykacyjne o zwrot nieruchomości opuszczonej w imieniu nieobecnego współwłaściciela. Takie postawienie sprawy jest o tyle nieścisłe, że przepis art. 89 bynajmniej nie przewiduje ustawowego przedstawicielstwa jednego współwłaściciela przez drugiego. Nie byłby wprawdzie uzasadniony pogląd, że współwłaściciel, występując przeciwko osobie trzeciej z roszczeniem windykacyjnym dotyczącym całej rzeczy, działa wyłącznie w interesie własnym. Przeciwko takiemu poglądowi przemawia przede wszystkim brzmienie art. 89, który mówi o zachowaniu wspólnego prawa wszystkich współwłaścicieli; nadto podkreślić wypada, że gdyby było inaczej, to przepis art. 89 byłby zbędny, gdyż tylko swoje interesy każdy współwłaściciel może chronić w drodze skargi o dopuszczenie do współposiadania, opartej na przepisie art. 90 pr. rzecz. i będącej szczególną postacią powództwa windykacyjnego. 
  W istocie rzeczy art. 89 przewiduje wzajemną reprezentację interesów jednych współwłaścicieli przez drugich. Jednakże współwłaściciel, opierający się na tym przepisie, działa w imieniu własnym i może żądać wydania rzeczy do swoich rąk. Znajduje to wyraz w tym, że stroną powodową w procesie, o którym mowa, jest wyłącznie ten współwłaściciel, który wytoczył powództwo; gdyby działał on w imieniu pozostałych, powodami byliby wszyscy współwłaściciele. 
  Jak to już wyżej zaznaczono, jeden ze współwłaścicieli nie może jednak realizować roszczenia windykacyjnego, przysługującego innemu współwłaścicielowi, wbrew woli tego ostatniego. Dlatego też nie jest wyłączony sprzeciw innego współwłaściciela (lub współwłaścicieli) przeciwko wydaniu nieruchomości temu współwłaścicielowi, który wytoczył powództwo. Sprzeciw taki może przy tym iść w dwu kierunkach, przeciwstawiając się bądź wydaniu nieruchomości wyłącznie do rąk powoda, bądź też wydaniu udziału przysługującego składającemu sprzeciw. W wypadku pierwszym pozwany (gdy chodzi o majątki opuszczone) Skarb Państwa mógłby wydać nieruchomość tylko wszystkim współwłaścicielom łącznie, a współwłaściciel występujący z powództwem windykacyjnym musiałby domagać się zobowiązania strony pozwanej do wydania spornej nieruchomości do rąk wszystkich współwłaścicieli; w braku modyfikacji żądań pozwu w tym względzie powództwo jego podlegałoby co do udziałów innych współwłaścicieli oddaleniu. Wprawdzie prawo rzeczowe tej kwestii nie reguluje, ale nie ma przeszkód do analogicznego stosowania w takim wypadku przepisu art. 5 § 2 kod. zob., gdyż normuje on sytuację zbliżoną. W wypadku zgłoszenia sprzeciwu drugiego rodzaju powód mógłby jedynie domagać się dopuszczenia go do współposiadania w zakresie odpowiadającym jego udziałowi a ewentualnie także udziałom tym współwłaścicieli, którzy nie zakładają sprzeciwu. 
  Jeśli chodzi o ewentualne przyczyny omówionych wyżej sprzeciwów, to podkreślić wypada, że podłożem sprzeciwów pierwszego rodzaju może być brak zaufania do współwłaściciela występującego z powództwem windykacyjnym, przyczyną zaś sprzeciwu drugiego rodzaju będzie okoliczność, że wnoszący sprzeciw przekazał korzystanie ze swego udziału osobie trzeciej, tj. pozwanej w sprawie windykacyjnej, do czego jest - rzecz oczywista - uprawniony z mocy art. 79 pr. rzecz. 
 

Uchwała

z dnia 8 listopada 1989 r.

Sąd Najwyższy

III CZP 68/89

Niedokonanie podziału majątku wspólnego nie stanowi przeszkody do dochodzenia przez każde z b. małżonków przeciwko osobie trzeciej roszczenia o wykup działki gruntu zabudowanego przez nich w czasie trwania małżeństwa ze środków stanowiących majątek wspólny. Uprawnienia tego nie wyłącza negatywne w tej kwestii stanowisko jednego z b. małżonków.
OSNC 1990/6/70
3546
Dz.U.1964.43.296: art. 567 § 3
Dz.U.1964.16.93: art. 201; art. 231 § 1
Dz.U.1964.9.59: art. 42

przegląd orzeczn.: Dmowski S. PS 1992/10/72
glosa częściowo krytyczna: Zieliński A. Palestra 1991/5-7/63


Skład orzekający

Przewodniczący: Prezes SN W. Sutkowski.
Sędziowie SN: T. Bukowski, S. Dmowski, W. Łysakowski, K. Piasecki, K. Strzępek, T. Żyznowski (sprawozdawca).

Sentencja

Sąd Najwyższy z udziałem prokuratora Prokuratury Generalnej, S. Trautsolta, w sprawie z powództwa Zofii O. przeciwko Annie i Krzysztofowi małż. K. z udziałem interwenienta ubocznego Zygmunta O. o złożenie oświadczenia woli po rozpoznaniu zagadnienia prawnego przekazanego przez Sąd Najwyższy na rozprawie w dniu 12 czerwca 1989 r. do rozstrzygnięcia składowi siedmiu Sędziów Sądu Najwyższego następujące zagadnienia prawne:
"Czy przed podziałem majątku wspólnego jedno z byłych małżonków może wystąpić przeciwko osobie trzeciej z powództwem o wykup działki gruntu zabudowanej przez nich w czasie trwania małżeństwa i ze środków stanowiących majątek wspólny (art. 231 § 1 k.c.), gdy drugie z byłych małżonków zakwestionuje zasadność takiego żądania?"
podjął następującą uchwałę i nadał jej moc zasady prawnej:
Niedokonanie podziału majątku wspólnego nie stanowi przeszkody do dochodzenia przez każde z b. małżonków przeciwko osobie trzeciej roszczenia o wykup działki gruntu zabudowanego przez nich w czasie trwania małżeństwa ze środków stanowiących majątek wspólny. Uprawnienia tego nie wyłącza negatywne w tej kwestii stanowisko jednego z b. małżonków.

Uzasadnienie faktyczne

Przedstawienie do rozstrzygnięcia przez skład orzekający Sądu Najwyższego, przytoczonego zagadnienia prawnego, poprzedzone zostało następującym tokiem postępowania sądowego.
Powódka, Zofia O., twierdziła w pozwie złożonym w Sądzie Rejonowym w Starachowicach, że w czasie trwania małżeństwa z Zygmuntem O., małżonkowie wznieśli na nieruchomości, stanowiącej własność Apolonii O. - matki b. małżonka budynek mieszkalny, a następnie gospodarczy i szklarnię. Małżeństwo stron zostało w 1984 r. rozwiązane przez rozwód. Zygmunt O. opuścił dotychczasowe, wspólne miejsce zamieszkania. Powódka nadal zamieszkuje w tym domu razem z małoletnią córką. W 1984 r. Apolonia O. całą nieruchomość, na której znajdowały się wymienione zabudowania darowała swojej zamężnej córce i jej mężowi, tj. pozwanym: Annie i Krzysztofowi małż. K. Pozwani, według dalszych twierdzeń zawartych w pozwie, samowolnie zajęli budynek gospodarczy rozebrali część szklarni oraz ogrodzenie, a ponadto zagrodzili powódce wejście do budynku mieszkalnego. W konkluzji pozwu Zofia O. żądała wydania orzeczenia zobowiązującego pozwanych Annę i Krzysztofa małż. K. do złożenia oświadczenia o przeniesieniu na powódkę współwłasności działki gruntu o powierzchni około 400 m2, bliżej w pozwie opisanej, za stosownym wynagrodzeniem. Pozwani małż. K. zarzucili, że po stronie powódki i jej męża brak było dobrej wiary. Stanowisko to poparł Zygmunt O., który przystąpił do strony pozwanej w charakterze interwenienta ubocznego.
Sąd Rejonowy zobowiązał pozwanych - jako współwłaścicieli nieruchomości o ogólnej powierzchni 0,27 ha, położonej we wsi B. gm. B., mającej urządzoną księgę wieczystą nr (...) w Państwowym Biurze Notarialnym w S., aby złożyli oświadczenie o przeniesieniu na powódkę współwłasności części tej nieruchomości, tj. udział w wysokości 1/2 części działki o powierzchni 358 m2 za wynagrodzeniem w wysokości 32.200 zł. W pozostałej części oddalił powództwo i orzekł o dalszych żądaniach pozwu w zakresie opłat sądowych i kosztów postępowania.
Rozpoznając sprawę na skutek rewizji obu stron i interwenienta ubocznego, Sąd Wojewódzki w Kielcach przedstawił, w trybie art. 391 § 1 k.p.c., do rozstrzygnięcia Sądowi Najwyższemu zagadnienie prawne budzące poważne wątpliwości:
a) czy po ustaniu małżeństwa jedno z byłych małżonków może żądać przeniesienia na niego należącej do osoby trzeciej własności zabudowanej w czasie trwania małżeństwa i ze środków stanowiących majątek wspólny nieruchomości, bądź przeniesienia udziału w wysokości 1/2 części w takiej nieruchomości, jeżeli istnieniu roszczenia o wykup przeczy drugie z byłych małżonków, a nie nastąpił jeszcze podział majątku dorobkowego i nie toczyła się sprawa o ustalenie, że roszczenie to stanowi majątek wspólny byłych małżonków;
b) czy roszczenie z art. 231 § 1 k.c. przysługuje osobie, która w chwili jego realizacji zabudowaną działkę współposiada z właścicielem nieruchomości.
Z kolei skład orzekający Sądu Najwyższego przedstawił składowi siedmiu sędziów Sądu Najwyższego sformułowane zagadnienie prawne przytoczone na wstępie.

Uzasadnienie prawne

Sąd Najwyższy zważył, co następuje:
Stosownie do art. 213 § 1 k.c. samoistny posiadacz gruntu w dobrej wierze, który wzniósł na powierzchni lub pod powierzchnią gruntu budynek lub inne urządzenie o wartości przenoszącej znacznie wartość zajętej na tej cel działki, może żądać, aby właściciel przeniósł na niego własność zajętej działki za odpowiednim wynagrodzeniem. "Wzniesienie" budynku lub innego urządzenia zatem jest tym zdarzeniem, które stwarza dla posiadacza - przy spełnieniu pozostałych przesłanek - możliwość realizacji tego roszczenia. W większości wypadków poczynione, znaczne co do wysokości nakłady, angażujące poważne środki finansowe służą wzniesieniu i urządzeniu domu mieszkalnego. Przeznaczeniem ich jest zaspokojenie podstawowych potrzeb, jakimi są potrzeby mieszkaniowe budującego na cudzym gruncie. Przytoczony przepis pozwala na dokonanie wyłomu w obowiązującej zasadzie superficies solo cedit dla udzielenia ochrony posiadaczowi będącemu podmiotem roszczenia z art. 231 § 1 k.c. W sytuacji gdy podmiotami takimi są małżonkowie, roszczenie przysługuje im łącznie. Ustanie małżeństwa na skutek rozwodu i w jego następstwie, wspólności majątkowej małżeńskiej, wywiera - jak w rozpoznawanej sprawie - wielorakie skutki w sferze stosunków majątkowych. Zasadniczym skutkiem ustania wspólności ustawowej jest określenie udziału każdego z b. małżonków w majątku wspólnym (art. 43 § 1 k.r.o.). Określenie to korzysta z domniemania ustanowionego w art. 197 k.c., a ciężar udowodnienia innego stanu spoczywa na osobie zmierzającej do ustalenia nierównych udziałów w majątku wspólnym (art. 43 § 2 k.r.o.). Jakkolwiek przytoczony przepis posługuje się określeniem majątku wspólnego, to jednakże od chwili ustania wspólności majątkowej w istocie nie ma już takiego majątku. Istnieją natomiast majątki b. małżonków obejmujące składniki nie wchodzące w skład wspólności, a uprzednio stanowiące majątek odrębny każdego z małżonków, oraz udziały b. małżonków w przedmiotach, które dotychczas były objęte wspólnością łączną. Od chwili ustania wspólności ustawowej, stosuje się odpowiednio do majątku, który był nią objęty, przepisy o współwłasności w częściach ułamkowych z zachowaniem dalszych przepisów tj. art. 43, 45 i 46 k.r.o. Skoro do majątku objętego wspólnością ustawową obok prawa własności wchodziły inne prawa majątkowe, w tym prawa rzeczowe ograniczone, wierzytelności i inne, to powyższe - zawarte w art. 42 k.r.o. - odesłanie do odpowiedniego stosowania przepisów o współwłasności w częściach ułamkowych w istocie nie pozwala na wyłączenie żadnego ze składników tego majątku i zastosowanie do niego przepisów prawa obligacyjnego. Chodzi o wierzytelności, które były objęte wspólnością ustawową, odnośnie do których kontrowersja może wynikać z odmiennych konstrukcji przyjętych w przepisach o współwłasności oraz w przepisach normujących skutki wielości podmiotów w stosunkach zobowiązaniowych (art. 379 k.c.). Z podzielnego charakteru świadczenia, którym jest z istoty swojej świadczenie pieniężne, nie można zasadnie wnioskować, że przepisy o współwłasności w częściach ułamkowych nie mają zastosowania do wymienionych wierzytelności i w konsekwencji każde z b. małżonków może we własnym imieniu i na swoją rzecz dochodzić przypadającej nań wierzytelności. Powyższe reguły ogólne, przewidziane w przepisach obligacyjnych nie znajdują zastosowania w odniesieniu do sytuacji, gdy z woli ustawodawcy do tego składnika majątkowego objętego wspólnością ustawową stosuje się przepisy o współwłasności w częściach ułamkowych.
Niepodzielność świadczenia może wynikać nie tylko z samej niepodzielności rzeczy nie dającej się rozdzielić, a także z natury stosunku prawnego i jego celu. Instytucja unormowana w art. 231 § 1 k.c. jest - ze względu na charakter i skutki prawne oraz motywy społeczno-gospodarcze - szczególnym rozwiązaniem kolizji wynikłej z dokonanej budowy na cudzym gruncie. Przeniesienie na jednego ze współposiadaczy udziału w sprawie własności działki zajętej pod budowę nie dałoby się pogodzić z celem omawianego przepisu. Jakkolwiek zabudowa gruntu w warunkach określonych w art. 231 § 1 k.c., stanowi także nakład, to jednak unormowanie tej sytuacji wykazuje odrębność w stosunku do przepisów traktujących o roszczeniach uzupełniających. Następstwem dokonania nakładów na nieruchomości w postaci jej zabudowy jest powstanie pomiędzy właścicielami zabudowanego gruntu a jego posiadaczem stosunku realno-zobowiązaniowego. Wierzytelności te są skuteczne przeciwko każdemu, kto się stanie podmiotem stosunku prawnorzeczowego. Powództwo oparte na podstawie z art. 213 § 1 k.c. zmierza do przekształcenia istniejącego stosunku realno-zobowiązaniowego w stosunek w pełni prawnorzeczowy. Wierzytelność więc stanowi jednocześnie jedną z przesłanek umożliwiających realizację roszczenia z art. 231 § 1 k.c. i brak byłoby podstaw do pozbawienia uprawnionego podmiotu możliwości korzystania z tego roszczenia. Można ponadto zauważyć, że odesłanie zawarte w art. 42 k.r.o. nie jest tak dalekie. Nie zacierając zachodzących różnic między współwłasnością w częściach ułamkowych a wspólnością ustawową, która w przeciwieństwie do współwłasności w częściach ułamkowych (i innych postaci współwłasności łącznej) nie należy do kategorii stosunków cywilnoprawnych, lecz rodzinnych, nie można pominąć art. 196 § 1 k.c. W myśl tego przepisu współwłasność jest albo współwłasnością w częściach ułamkowych, albo współwłasnością łączną. A zatem wspólność ustawowa jest w świetle powyższego unormowania jedną z form współwłasności. Przepisy o współwłasności w częściach ułamkowych mogą być odpowiednio stosowane do majątku, który był objęty wspólnością ustawową, niezależnie od podkreślonych różnic przedmiotowych pomiędzy obiema postaciami współwłasności.
Unormowanie zarządu przedmiotami majątkowymi, które były objęte wspólnością, jest oparte - podobnie jak pod rządem wspólności ustawowej - na rozróżnieniu czynności zwykłego zarządu i czynności zakres ten przekraczających. Prawa i obowiązki współwłaściciela, ich wewnętrzna więź o charakterze materialnoprawnym należą do istoty współwłasności. Wynikające ze współwłasności prawa i obowiązki współwłaścicieli są zróżnicowane, a sama instytucja współwłasności jest źródłem kontrowersji doktrynalnych. Nie ulega wątpliwości, że uregulowanie sposobu korzystania z rzeczy należy do współwłaścicieli, którym ustawodawca pozostawił możliwość określenia innego sposobu zarządzania rzeczą wspólną niż wynikający z ustawy. Ingerencja sądu ma w istocie charakter decyzji zastępczej zmierzającej do likwidacji sporu. Powoływane kryterium większości współwłaścicieli obliczanej stosownie do art. 204 k.c. według wielkości udziału nie wchodzi w rachubę w wypadku ustania wspólności ustawowej łączącej b. małżonków. Wyodrębniając czynności zwykłego zarządu (art. 201 k.c.) i w ramach tej formy zarządu czynności zachowawcze (art. 209 k.c.) oraz czynności przekraczające zakres zwykłego zarządu, ustawodawca nie przytoczył kryterium pozwalającego na rozróżnienie poszczególnych form zarządu. Nie wykraczając poza ramy przedstawionej kwestii prawnej można stwierdzić, że każda czynność zachowawcza jest ze swej istoty czynnością zwykłego zarządu. Jednakże nie każda czynność z zakresu takiego zarządu jest czynnością zachowawczą. Czyli art. 209 k.c. stanowi wyjątek w stosunku do art. 201 k.c. Wyodrębnienie tzw. czynności zachowawczych z ogółu czynności zwykłego zarządu jest podyktowane specyficzną rolą i znaczeniem tych czynności. Brzmienie bowiem art. 209 k.c., który mówi o dochodzeniu "wszelkich roszczeń" zmierzających do zachowania wspólnego prawa, stwarza daleko idące możliwości działania jednego ze współwłaścicieli w stosunku - i na rzecz dotychczas będących biernymi - pozostałych współwłaścicieli. Ujawniony sprzeciw współwłaściciela (b. małżonka) nie pozwala przyjąć, że powódka czyni to zgodnie z jego wolą. Jednakże nie pozbawia to możliwości potraktowania czynności zmierzającej do realizacji uprawnienia z art. 231 § 1 k.c. podjętej przez jedno z b. małżonków - w warunkach gdy zabudowa gruntu nastąpiła w czasie trwania małżeństwa i ze środków stanowiących ich majątek wspólny - jako czynności zwykłego zarządu. Takie rozwiązanie nie wykracza poza rodzaj czynności i uprawnień realizowanych w ramach czynności zwykłego zarządu, u podstaw którego leży założenie nieuszczuplania majątku wspólnego i niepogorszania sytuacji b. współmałżonków. A to kryterium jest wiodące w odniesieniu do okresu od ustania małżeńskiej wspólności ustawowej od daty uprawomocnienia się orzeczenia o podziale majątku wspólnego (art. 46 k.r.o. i art. 1036 zd. drugie k.c.). Nabyta zaś z mocy orzeczenia sądowego przez powoda, byłego małżonka, nieruchomość stanowić będzie - jak pozostałe wspólne składniki majątkowe - przedmiot współwłasności w częściach ułamkowych.
Rozstrzygnięcie sądu na podstawie art. 199 zd. drugie k.c., które nie ma charakteru ogólnego upoważnienia, lecz przesądzenie o celowości podjęcia określonej czynności, jest w tym przypadku zbędnym ogniwem. Realizacja roszczenia z art. 231 § 1 k.c. przez jednego ze współwłaścicieli zabezpiecza potrzeby całej rodziny. Nie przesądza bowiem, któremu z b. małżonków uzyskania nieruchomość z wniesionym na niej obiektem (urządzeniem) zostanie ostatecznie przyznana.
Aktualne jest nadal kryterium, że właścicielem tej nieruchomości pozostanie to z b. małżonków, które ze względu na charakter wzniesionego obiektu (urządzenia), swą sytuację osobistą (zawodową) lub ze względu na wykonywane obowiązki rodzinne na to zasługuje. Ponadto zapewnienie należytej ochrony wszystkich zainteresowanych osób, sprawna realizacja tego roszczenia służy prawidłowej gospodarce rzeczą wspólną, w szczególności zaś zachowaniu tej rzeczy, stanowiącej przedmiot współwłasności, w stanie niepogorszonym. Zabezpiecza zatem ochronę interesu społeczno-gospodarczego. Likwiduje istniejącą niezgodność pomiędzy stanem własności a stanem posiadania. Powyższe uzasadnienia aprobatę wyrażanego już w orzecznictwie zapatrywania, stwierdzającego że nie stanowi przeszkody w realizacji roszczenia z art. 231 § 1 k.c. negatywne stanowisko jednego z byłych małżonków, kwestionujące zasadność dochodzonego przez drugiego z byłych małżonków tego roszczenia skierowanego w odniesieniu do nieruchomości zabudowanej w czasie trwania ich małżeństwa i ze środków stanowiących majątek wspólny, którego podział jeszcze nie nastąpił (OSPiKA 1977, z. 11-12, poz. 191).

 
Wyrok

z dnia 9 czerwca 1998 r.

Sąd Najwyższy

II CKN 792/97

Współwłaściciel nieruchomości, który nią zarządza, może na podstawie art. 209 k.c. dochodzić zasądzenia na swoją rzecz całego odszkodowania pieniężnego za wyrządzoną czynem niedozwolonym szkodę polegającą na wycięciu drzew rosnących na nieruchomości.
OSNC 1999/1/15, Biul.SN 1998/11/14, OSP 1999/2/32
34224
Dz.U.1964.43.296: art. 328
Dz.U.1964.16.93: art. 150; art. 209; art. 222; art. 415


Skład orzekający

Przewodniczący: sędzia SN M. Sychowicz (sprawozdawca).
Sędziowie SN: B. Myszka, L. Walentynowicz.

Sentencja

Sąd Najwyższy po rozpoznaniu w dniu 9 czerwca 1998 r. na rozprawie sprawy z powództwa Romualda S. przeciwko Ryszardowi Z. o zapłatę, na skutek kasacji pozwanego od wyroku Sądu Apelacyjnego w Krakowie z dnia 17 stycznia 1997 r. sygn. akt (...)
1) oddalił kasację;
2) zasądził od pozwanego na rzecz powoda kwotę 1.000 złotych tytułem zwrotu kosztów postępowania kasacyjnego.

Uzasadnienie faktyczne

Sąd Wojewódzki w Krakowie wyrokiem z dnia 12 kwietnia 1996 r. zasądził od pozwanego na rzecz powoda kwotę 6.000 zł z odsetkami ustawowymi od dnia 14 grudnia 1994 r., dalej idące powództwo oddalił oraz orzekł o kosztach procesu między stronami i o nieuiszczonej części wpisu od pozwu. Rozstrzygnięcie to oparte zostało na ustaleniach, według których powód na działce rekreacyjno-budowlanej w K., której, wraz z żoną, jest na zasadach małżeńskiej wspólności ustawowej współwłaścicielem w 1/2 części (a której współwłaścicielką w pozostałej 1/2 części jest zamieszkała za granicą córka powoda), w odległości 1 metra od granicy z działką pozwanego, w 1987 r., posadził 5 świerków i 5 modrzewi; ponieważ drzewa te wyrosły i zacieniały sąsiednią działkę pozwany domagał się ich usunięcia, na co powód nie przystał; pozwany w dniu 16 stycznia 1993 r. wszedł na działkę powoda i ściął drzewa na wysokości około 1,70 m. Sąd Wojewódzki uznał, że działaniem tym pozwany dopuścił się czynu niedozwolonego (art. 415 k.c.) i wyrządził szkodę, której naprawienie przez przywrócenie stanu poprzedniego jest niemożliwe, gdyż niemożliwe jest posadzenie takich samych drzew jak drzewa wycięte; wyrządzoną szkodę wyrażają koszty - ustalone na 12.000 zł - jakie należałoby ponieść, żeby przywrócić stan sprzed ścięcia drzew, gdyby było to możliwe; ponieważ powód jest współwłaścicielem działki (wraz z żoną) w 1/2 części, należne mu odszkodowanie wynosi połowę tych kosztów.
Po rozpoznaniu sprawy na skutek rewizji obu stron od wymienionego wyroku Sąd Apelacyjny w Krakowie stwierdził prawidłowość rozpoznania sprawy przez sąd pierwszej instancji, przy czym stanął na stanowisku, że stosownie do art. 209 k.c. powód jest uprawniony do dochodzenia na swoją rzecz całego odszkodowania za szkodę wyrządzoną przez pozwanego, i że odszkodowanie to należy pomniejszyć o kwotę 704 zł, stanowiącą wartość drewna pozostałego ze ściętych drzew. Wyrokiem z dnia 17 stycznia 1997 r. Sąd Apelacyjny zmienił wyrok sądu pierwszej instancji w ten tylko sposób, że zasądzoną nim kwotę 6.000 zł podwyższył do kwoty 11.296 zł; odpowiednio podwyższył kwotę podlegającą ściągnięciu od pozwanego z tytułu nie uiszczonej części wpisu od pozwu, oddalił rewizję powoda w pozostałej części i rewizję pozwanego w całości oraz orzekł o kosztach postępowania rewizyjnego.
Wyrok Sądu Apelacyjnego pozwany zaskarżył kasacją wniesioną przez jego pełnomocnika, będącego adwokatem. Podstawę kasacji stanowią:
1) naruszenie - przez błędną wykładnię i zastosowanie - prawa materialnego: art. 150, 222 § 2, art. 209, 363, 359 i 481 k.c.
2) naruszenie przepisów postępowania: art. 322, 328 § 2 i art. 286 k.p.c.
Skarżący wniósł o uchylenie obu wyroków wydanych w sprawie i przekazanie jej Sądowi Wojewódzkiemu w Krakowie do ponownego rozpoznania, ewentualnie o zmianę obu wyroków wydanych sprawie i oddalenie powództwa.
Powód wniósł o oddalenie kasacji i zasądzenie na jego rzecz kosztów postępowania kasacyjnego.

Uzasadnienie prawne

Sąd Najwyższy zważył, co następuje:
I. 1. W sytuacji, gdy Sąd Wojewódzki uznał za możliwe ścisłe określenie (na podstawie opinii biegłej M. Petry W.) wysokości dochodzonego w sprawie odszkodowania, nie zachodziła ani potrzeba, ani możliwość zastosowania art. 322 k.p.c. Stosownie bowiem do tego przepisu, sąd może, m.in. w sprawie o naprawienie szkody, zasądzić odpowiednią sumę według swej oceny, opartej na rozważeniu wszystkich okoliczności sprawy, jeżeli uzna, że ścisłe udowodnienie wysokości żądania jest niemożliwe lub nader utrudnione. Nie stanowiło zatem uchybienia niezastosowanie art. 322 k.p.c. przez Sąd Apelacyjny jako sąd rewizyjny, gdy nie było uzasadnione podważenie podstawy ustalenia wysokości odszkodowania przyjętej przez sąd pierwszej instancji.
2. Z uzasadnienia kasacji wynika, że naruszenie przepisu art. 328 § 2 k.p.c. skarżący upatruje w niewskazaniu przez sąd pierwszej instancji, w uzasadnieniu wydanego przezeń wyroku, dlaczego za podstawę zasądzenia odszkodowania przyjęte zostały ceny z daty jego ustalenia i na jakiej podstawie od kwoty zasądzonej przyznane zostały odsetki ustawowe od dnia 14 grudnia 1994 r. Ponieważ kasacja jest środkiem zaskarżenia przysługującym od orzeczenia sądu drugiej instancji (art. 392 § 1 k.p.c.), jej podstawy nie mogą stanowić zarzuty skierowane pod adresem orzeczenia wydanego przez sąd pierwszej instancji. Powyższy zarzut także zatem nie czyni kasacji zasadną.
3. Zarzut naruszenia przepisu art. 286 k.p.c. przez nieuwzględnienie wniosku o powołanie kolejnego biegłego celem zweryfikowania rozbieżnych twierdzeń biegłych, którzy złożyli w sprawie opinie, skarżący - co wynika z uzasadnienia kasacji - także skierował w stosunku do sądu pierwszej instancji. Przeto i ten zarzut nie uzasadnia uwzględnienia kasacji.
II. 1. Zaskarżony wyrok oparty został na uznaniu, że pozwany dopuścił się czynu niedozwolonego i podstawę prawną jego wydania stanowi art. 415 k.c., a nie art. 150 i 222 § 2 k.c. Ostatnio wymienione przepisy nie zostały zastosowane w sprawie jako bezpośrednia podstawa jej rozstrzygnięcia. Wprawdzie miały one znaczenie dla prawnej oceny zachowania się pozwanego, ale skoro w kasacji nie zarzucono naruszenia art. 415 k.c. przez jego niewłaściwe zastosowanie, zarzut naruszenia art. 150 i 222 § 2 k.c. nie może doprowadzić do podważenia podstawy prawnej, na której został oparty zaskarżony wyrok, czego konsekwencją mogłoby być uwzględnienie kasacji.
2. Stosownie do art. 209 k.c. każdy ze współwłaścicieli może wykonywać wszelkie czynności i dochodzić wszelkich roszczeń, które zmierzają do zachowania wspólnego prawa. Do roszczeń objętych powołanym przepisem należy przede wszystkim roszczenie windykacyjne (art. 222 § 2 k.c.). Do roszczeń tych należy też roszczenie negatoryjne, którego podstawę stanowi art. 222 § 1 k.c. Roszczenie o naprawienie szkody wyrządzonej czynem niedozwolonym, polegające na żądaniu przywrócenia stanu poprzedniego (art. 363 § 1 k.c.), ma z punktu widzenia gospodarczego cel zbliżony do celu, jaki ma roszczenie negatoryjne. Roszczenie o przywrócenie stanu sprzed wyrządzenia szkody, widziane w tym aspekcie, może więc być roszczeniem, o którym mowa w art. 209 k.c. Od wyboru poszkodowanego zależy, czy dochodzi on naprawienia szkody przez przywrócenie stanu poprzedniego, czy też przez zapłatę odpowiedniej sumy pieniężnej (art. 363 § 1 k.c.). Powstaje zatem pytanie, czy roszczenie o naprawienie szkody przez zapłatę odszkodowania może być roszczeniem, do którego ma zastosowanie art. 209 k.c.? Odpowiedzi negatywnej na to pytanie nie uzasadnia okoliczność, że roszczenie, o którym mowa, jest roszczeniem podzielnym. Wprawdzie przy podzielności świadczenia wierzytelność dzieli się na tyle niezależnych od siebie części, ilu jest wierzycieli (art. 379 § 1 k.c.), wobec czego każdy wierzyciel może dochodzić przypadającej mu części wierzytelności, ale poszukując prawidłowej odpowiedzi na postawione pytanie nie można pominąć charakteru roszczenia, a przede wszystkim celu, któremu ma ono służyć. Wychodząc z takich założeń Sąd Najwyższy w mającej moc zasady prawnej uchwale składu siedmiu sędziów z dnia 14 czerwca 1965 r. III CO 20/65 (OSPiKA 1966, z. 12, poz. 272) stwierdził, że "współwłaściciel, który (...) zarządza rzeczą stanowiącą przedmiot współwłasności jest uprawniony do dochodzenia całej należności z tytułu czynszu najmu, chyba że inny współwłaściciel temu się sprzeciwi, albo wytoczy także powództwo o czynsz za ten sam okres". Zapatrywanie to, odpowiednio odniesione do roszczenia o odszkodowanie wyrażone w pieniądzu, przy uwzględnieniu charakteru i celu tego roszczenia, nie wyklucza przyjęcia, że roszczenie to może być uznane za objęte przepisem art. 209 k.c.
W uzasadnieniu wyroku z dnia 27 października 1971 r. I CR 477/71 (OSNCP 1972, z. 5, poz. 88) Sąd Najwyższy wyraził pogląd, że art. 209 k.c., mający na względzie czynności zmierzające do zachowania prawa wspólnego dla wszystkich współwłaścicieli, nie może dotyczyć dochodzenia roszczenia o odszkodowanie za będącą przedmiotem współwłasności rzecz utraconą (w rozpoznawanej sprawie był to samochód osobowy), skoro utrata jest przeciwieństwem zachowania i skoro wobec utraty rzeczy bezprzedmiotowe jest zachowanie wspólnego (dla współwłaścicieli) do niej prawa. Pogląd ten nie może jednak być rozciągnięty na przypadek, gdy współwłaściciel rzeczy (nieruchomości) dochodzi na swoją rzecz całego odszkodowania pieniężnego za szkodę polegającą nie na utracie rzeczy, ale na zniszczeniu jej części składowych (drzew rosnących na nieruchomości). W takim przypadku istnieje nadal przedmiot współwłasności (nieruchomość) i odszkodowanie przyznane za zniszczenie jego części składowych (drzew) - nawet jeżeli nie jest możliwe przywrócenie stanu sprzed wyrządzenia szkody - może i powinno służyć takiemu nowemu zagospodarowaniu nieruchomości, które prowadziłoby do usunięcia lub zminimalizowania skutków wyrządzonej szkody. Gdy z roszczeniem obejmującym takie odszkodowanie występuje choćby tylko jeden ze współwłaścicieli, a jest nim - jak ma to miejsce w rozpoznawanej sprawie - współwłaściciel sprawujący faktyczny zarząd nieruchomością (art. 200 k.c.), w interesie wszystkich współwłaścicieli jest całkowite zaspokojenie tego roszczenia przez zobowiązanego. Można zatem przyjąć, że dochodzenie takiego odszkodowania jest czynnością zachowawczą, której dotyczy art. 209 k.c.
Jak słusznie zauważył Sąd Apelacyjny, przeszkodą do dochodzenia przez powoda całego odszkodowania na swoją rzecz mógłby być sprzeciw drugiego współwłaściciela nieruchomości (córki powoda), ale sprzeciw taki nie został zgłoszony. Należy dodać, że na równi ze sprzeciwem drugiego współwłaściciela należałoby potraktować powództwo wytoczone przez niego o zasądzenie na jego rzecz całego odszkodowania lub jego części. Powództwo takie nie zostało jednakże wytoczone.
Przyjmując, że powód może dochodzić na swoją rzecz całego odszkodowania, Sąd Apelacyjny nie naruszył więc art. 209 k.c.
3. Jak wynika z uzasadnienia kasacji, zarzut naruszenia art. 363 k.c. skarżący sprowadza do naruszenia jego § 1 i wiążąc ten zarzut z naruszeniem art. 222 § 2 k.c. utrzymuje, że "odszkodowanie pieniężne za naruszenie czynem niedozwolonym cudzej własności ograniczać się powinno do substratu przywrócenia stanu zgodnego z prawem". W związku z tak postawionym zarzutem należy stwierdzić, że do powoda należy prawo wyboru podstawy prawnej, na której opiera dochodzone roszczenie. Wybranie przez powoda podstawy, którą stanowi czyn niedozwolony (art. 415 k.c.), wyłącza zastosowanie - jako podstawy prawnej rozstrzygnięcia sprawy - innych przepisów, w tym przepisów dotyczących ochrony własności (art. 222 i nast. k.c.). Konsekwencją tego wyboru jest, że znajdują wówczas zastosowanie wszystkie zasady dotyczące naprawienia szkody wyrządzonej czynem niedozwolonym, w tym i wynikająca z art. 363 § 1 k.c. zasada, według której - jak o tym była już mowa - wybór sposobu naprawienia szkody należy do poszkodowanego. Jednym ze sposobów naprawienia szkody, który właśnie wybrał powód, jest zaś "zapłata odpowiedniej sumy pieniężnej", której wysokość powinna być tak ustalona, żeby stanowiła naprawienie całej szkody poniesionej przez poszkodowanego (art. 361 § 2 k.c.). Zasądzenie więc zaskarżonym wyrokiem odszkodowania w postaci sumy pieniężnej tak ustalonej nie stanowi naruszenia art. 363 k.c.
4. Skarżący wprost nie podał, na czym - jego zdaniem - polega zarzucane przez niego naruszenie art. 359 i 481 k.c. Zarzut ten można wiązać z tym fragmentem uzasadnienia kasacji, w którym zajęto stanowisko, że zasądzenie odsetek od dnia 14 grudnia 1994 r., tj. daty wytoczenia powództwa jest nieprawidłowe, i że zasądzenie odsetek wstecz, od kwoty wyliczonej według cen na dzień orzekania, stanowi podwójną waloryzację zasądzonego roszczenia. Oceniając trafność tego zarzutu, trzeba stwierdzić, że Sąd Apelacyjny ani nie przyznał odsetek od kwoty zasądzonej od pozwanego, ani nie rozważał kwestii wysokości i daty początkowej odsetek przyznanych przez Sąd Wojewódzki od kwoty przezeń zasądzonej. Rozstrzygnięcie sprawy w tym zakresie zawiera wyrok sądu pierwszej instancji. W istocie więc omawiany zarzut godzi w orzeczenie sądu pierwszej, a nie drugiej instancji i tak postrzegany nie może usprawiedliwiać podstawy kasacyjnej. Należy dodać, że w rewizji od wyroku Sądu Wojewódzkiego pozwany nie zarzucił naruszenia art. 359 i 481 k.c. Naruszenie tych przepisów Sąd Apelacyjny, jako sąd rewizyjny, na podstawie art. 381 § 1 i 2 k.p.c. w brzmieniu sprzed jego zmiany dokonanej ustawą z dnia 1 marca 1996 r. (Dz. U. Nr 43, poz. 189 ze zm.), obowiązany był wziąć pod rozwagę z urzędu. W kasacji jednak nie zarzucono naruszenia ostatnio wymienionych przepisów postępowania i ewentualne ich naruszenie uchyla się spod kontroli kasacyjnej.
Skoro okazało się, że kasacja nie ma usprawiedliwionych podstaw, Sąd Najwyższy ją oddalił (art. 39312 k.p.c.) i w myśl art. 108 § 1 k.p.c. w związku z art. 98 § 1 i 3 k.p.c. orzekł o kosztach postępowania kasacyjnego.
 

Wyrok

z dnia 27 lutego 2009 r.

Sąd Najwyższy

II CSK 512/08

Przepisy art. 224-230 k.c. regulują stosunki prawne, gdy rzecz znalazła się w posiadaniu niewłaściciela, a źródłem tego stanu rzeczy nie była umowa. Innymi słowy, przepisy te nie mają zastosowania do stosunku umownego między właścicielem a inną osobą, na podstawie którego korzystał on z rzeczy za zgodą właściciela. W takim wypadku mają zastosowanie w pierwszej kolejności postanowienia umowy, a w razie jej braku albo odpadnięcia tego tytułu przepisy Kodeksu cywilnego o zobowiązaniach.
LEX nr 494013
494013
Dz.U.1964.16.93: art. 224; art. 225; art. 226; art. 227; art. 228; art. 229; art. 230


Skład orzekający

 Przewodniczący: Sędzia SN Marian Kocon.
 Sędziowie SN: Mirosław Bączyk, Jan Górowski (sprawozdawca).

Sentencja

 Sąd Najwyższy w sprawie z powództwa I. K. i M. K. przeciwko K. M. i A. M. o zapłatę, po rozpoznaniu na posiedzeniu niejawnym w Izbie Cywilnej w dniu 27 lutego 2009 r. skargi kasacyjnej powodów od wyroku Sądu Apelacyjnego z dnia 20 grudnia 2007 r.:
I.    uchyla zaskarżony wyrok i zmienia wyrok Sądu Okręgowego z dnia 28 marca 2006 r. w punkcie I w ten sposób, że w miejsce kwoty 160.112,09 zł (sto sześćdziesiąt tysięcy sto dwanaście złotych dziewięć groszy) zasądza kwotę 102.860 zł (sto dwa tysiące osiemset sześćdziesiąt złotych) z ustawowymi odsetkami od dnia 15 października 2001 r. do dnia zapłaty oraz oddala powództwo w dalszej części, a także w punkcie III w ten sposób, że znosi wzajemnie między stronami koszty tego postępowania;
2. oddala apelację pozwanych w pozostałej części i znosi koszty postępowania apelacyjnego;
II. oddala skargę kasacyjną w dalszej części i znosi koszty postępowania kasacyjnego.

Uzasadnienie faktyczne

 W pozwie z dnia 27 października 2001 r. powodowie I. i M. małżonkowie K. zażądali od pozwanych K. i A. małżonków M. zapłaty kwoty 300.000 zł, z ustawowymi odsetkami od dnia 15 października 2001 r. Jako źródło zobowiązania wskazali zawartą przez strony umowę przedwstępną kupna - sprzedaży gospodarstwa rolnego położonego w S. z dnia 3 stycznia 2001 r. W piśmie z dnia 7 marca 2003 r. powodowie rozszerzyli żądanie o dalszą kwotę 49.000 zł tytułem zwrotu nakładów poczynionych na adaptację obory na stajnię dla koni.
 W dniu 7 lutego 2003 r. pozwani precyzując zarzut potrącenia zgłosili do kompensacji kwotę 125.380 zł z tytułu przywrócenia budynku do stanu poprzedniego i kwotę 44.380 zł za korzystanie przez powodów z nieruchomości bez tytułu prawnego.
 Wyrokiem z dnia 20 grudnia 2007 r. Sąd Okręgowy zasądził solidarnie od pozwanych K. M. i A. M. na rzecz powodów I. K. i M. K. kwotę 160.112,09 zł z ustawowymi odsetkami: od kwoty 130.000 zł od dnia 15 października 2001 r., a od kwoty 30.112,09 zł od dnia 29 marca 2006 r. i w pozostałej części powództwo oddalił. Ustalił, że w dniu 3 stycznia 2001 r. w S. pozwani zawarli z powodami przedwstępną umowę sprzedaży gospodarstwa rolnego położonego w S., bez zachowania formy aktu notarialnego. Pozwani podpisali jedyny jej egzemplarz, który pozostawał w dyspozycji powodów. W umowie tej strony uzgodniły cenę na 300.000 zł i postanowiły, że w wypadku niewykonania umowy przez sprzedawcę zobowiązany będzie musiał zwrócić kupującemu zadatek oznaczony na kwotę 80.000 zł w podwójnej wysokości, natomiast w razie niewykonania umowy przez kupującego miał on ulec przepadkowi.
 Pozwani otrzymali od powodów zaliczki na poczet zakupu tego gospodarstwa: w dniu 3 stycznia 2001 r. w kwocie 20.000 zł, w dniu 20 marca 2001 r. w kwocie 9000, w dniu 29 marca 2001 r. w kwocie 31.000 zł, w dniu 4 kwietnia 2001 r. w kwocie 20.000 zł, w dniu 29 czerwca 2001 r. w kwocie 15.000 zł, w dniu 7 lipca 2001 r. w kwocie 20.000 zł, w dniu 8 sierpnia 2001 r. w kwocie 5.000 zł, w dniu 28 września 2001 r. w kwocie 10.000 zł, czyli łącznie kwotę 130.000 zł.
 Pismem z dnia 27 października 2001 r. pozwani zwrócili się do powodów z propozycją zakupu nieruchomości składającej się z budynku gospodarczego, działki siedliskowej i użytków zielonych o pow. 6 ha za kwotę 300.000 zł lub za kwotę 350.000 zł tej nieruchomości powiększonej o grunty orne o pow. 16 ha. Powodowie nie zgodzili się na tę propozycję. W skład gospodarstwa wchodzi budynek inwentarski (obora) i 21,7 ha gruntów w tym 6 ha łąki. Powodowie od dnia zawarcia przedwstępnej umowy sprzedaży korzystali z budynku inwentarskiego i przyległej łąki. Pozwani nie uzgodnili wynagrodzenia za użytkowanie nieruchomości przez powodów.
 Małżonkowie I. i M. K. dokonali nakładów o wartości 35.205 zł na adaptację obory na stajnię dla koni, które nie zwiększają wartości rynkowej obiektu. Zostały one dokonane za zgodą pozwanych. Czynsz dzierżawny gruntów rolnych w S. był uzależniony w tym czasie od rodzaju i klasy działek oraz okręgu podatkowego, a czynsz od budynków stanowił procent od ich wartości księgowej brutto. Roczna stawka czynszu wynosiła od 0,1 % do 2,5 %.
 W dniu 26 maja 2006 r. powodowie zwrócili pozwanym przedmiot niedoszłej do skutku umowy sprzedaży, co zostało potwierdzone protokołem zdawczo- odbiorczym.
 Sąd Okręgowy stwierdził, że w związku z brakiem dojścia do skutku umowy sprzedaży przedmiotowego gospodarstwa zadatek powinien być zwrócony, a obowiązek zapłaty sumy dwukrotnie wyższej odpada (art. 394 § 3 k.c.), gdyż wystąpiły okoliczności, za które żadna ze stron nie ponosi odpowiedzialności, albo za które ponoszą odpowiedzialność obie strony. Dotyczy to braku ustalenia ostatecznego terminu do zawarcia umowy i zapłaty ceny oraz niesprecyzowania powierzchni przedmiotowego gospodarstwa. W rezultacie uznał, że pozwani są zobowiązani do zwrotu powodom uiszczonej kwoty 130.000 zł, gdyż ostatecznie do sprzedaży gospodarstwa nie doszło.
 W odniesieniu do nakładów na budynek gospodarczy podniósł, że skoro powodowie, jako posiadacze samoistni, działając w usprawiedliwionym przekonaniu, że będą w przyszłości właścicielami spornej nieruchomości zaadaptowali oborę na stajnię dla koni, licząc na zawarcie umowy ostatecznej, to zgodnie z dyspozycją art. 226 k.c. pozwani obowiązani są do zwrotu ich wartości, a nie odwrotnie. W ślad za wyliczeniem biegłego uznał to roszczenie za uzasadnione do kwoty 35.205 zł.
 Oceniając zarzut potrącenia wskazał, że do objętego nim roszczenia o zapłatę wynagrodzenia za korzystanie z nieruchomości ma zastosowanie art. 224 i następne k.c. Podstawą ustalenia wynagrodzenia za korzystanie przez powodów z nieruchomości są stawki przeciętnego czynszu dzierżawnego obowiązujące na tym terenie. Przyjął, że pozwanym z tego tytułu należała się kwota 5.092,91 zł (20 dt. x 57,25 zł za rok x rok i 5 miesięcy, tj. kwota 1622,08 zł za grunt i kwota 3.470,83 zł za budynek, według wyliczenia biegłego).
 W wyniku apelacji pozwanych, Sąd Apelacyjny, wyrokiem z dnia 20 grudnia 2007 r., zmienił zaskarżony wyrok w ten sposób, że obniżył zasądzoną kwotę do sumy 67.072 zł i oddalił powództwo oraz apelację w pozostałej części.
 Podzielił ustalenia Sądu pierwszej instancji w przedmiocie niezastrzeżenia przez strony w umowie z dnia 3 stycznia 2001 r., konkretnej daty do której miałaby zostać zawarta umowa przenosząca własność przedmiotowego gospodarstwa. Podniósł, że dokonany na umowie dopisek "o pow. 21,70", jak również data "15 październik 2001 r." nakreślone zostały innym pismem. Za niewykazaną uznał także okoliczność podnoszoną przez powodów jakoby termin zawarcia umowy przyrzeczonej strony uzgodniły w czasie późniejszym.
 Zgodnie z brzmieniem art. 389 k.c., sprzed nowelizacji dokonanej przez art. 1 pkt 32 ustawy z dnia 14 lutego 2003 r. o zmianie ustawy - Kodeks cywilny oraz niektórych innych ustaw (Dz. U. Nr 49, poz. 408), umowa przedwstępna powinna określać istotne postanowienia umowy przyrzeczonej oraz termin jej zawarcia. Niewskazanie terminu zawarcia umowy przyrzeczonej wywarło ten skutek, że umowa przedwstępna była nieważna, a w tym także dodatkowe postanowienia dotyczące zadatku. Pomimo tego stronie służy roszczenie o zwrot świadczenia spełnionego w jej wyniku, które wobec braku ważnej podstawy prawnej staje się w zasadzie wymagalne niezwłocznie po jego dokonaniu. Dla kwestii przedawnienia tego roszczenia nie bez znaczenia jest okoliczność dłuższego zachowania zgodnie z wolą stron stanu posiadania wynikłego ze wzajemnych świadczeń. Dopóki bowiem strony ten stan rzeczy respektowały, dopóty roszczenie o zwrot świadczeń wzajemnych nie stało się jeszcze wymagalne (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 30 sierpnia 1972 r., III CRN 156/72, LEX 7129). Jako podstawę prawną żądania zwrotu zadatku, w razie nieważności umowy przedwstępnej wskazał art. 410 k.c. w zw. z art. 389 k.c., przy czym za trafny uznał wywód Sądu Okręgowego co do zastosowania art. 394 § 3 k.c. i w rezultacie przyjął, że pozwani byli zobowiązani zwrócić powodom kwotę 130.000 zł.
 Sąd Apelacyjny wyraził pogląd, że o zasadności dalszego roszczenia powodów decydowała odpowiedź na pytanie, jakimi posiadaczami spornej nieruchomości byli powodowie w okresie od dnia 1 stycznia 2001 r. do dnia 26 maja 2002 r. W tej kwestii wskazał, że w dobrej wierze jest posiadacz, który władając rzeczą, pozostaje w błędnym, ale usprawiedliwionym okolicznościami, przekonaniu, że przysługuje mu określone prawo podmiotowe do rzeczy. Chodzi tu o takie prawo, jakie faktycznie wykonuje, a więc w przypadku posiadania samoistnego o prawo własności. Tak więc posiadaczem w dobrej wierze jest ten, kto błędnie przypuszcza, że jest właścicielem rzeczy, a w złej wierze pozostaje ten, kto wie albo wiedzieć powinien, że prawo własności nie przysługuje jemu, lecz innej osobie. Skoro więc powodowie wiedzieli, że nie są właścicielami nieruchomości to byli posiadaczami w złej wierze i w rezultacie do ich roszczenia miał zastosowanie art. 226 § 2 k.c. Mogli więc żądać jedynie zwrotu nakładów koniecznych i to tylko o tyle, o ile właściciel wzbogaciłby się bezpodstawnie ich kosztem. Nakładami koniecznymi w rozumieniu art. 226 k.c. są wydatki, których celem jest utrzymanie rzeczy w stanie zdatnym do normalnego korzystania, zgodnie z przeznaczeniem, natomiast nakłady nie odpowiadające temu celowi, np. poczynione celem ulepszenia rzeczy, czyli zwiększające użyteczność rzeczy stanowią inny rodzaj nakładów. Stwierdził, że powodów obciążał także ciężar dowodu, że koszty poniesionych nakładów nie znalazły pokrycia w korzyściach, które uzyskali z rzeczy.
 Oceniając zgłoszony przez pozwanych zarzut potrącenia kwoty 125.380 zł z tytułu przywrócenia obory do poprzedniego stanu oraz kwoty 44.380 zł z tytułu uzyskanych korzyści przez powodów za korzystanie z nieruchomości Sąd Apelacyjny zwrócił uwagę w pierwszej kolejności na to, że z tytułu tego drugiego roszczenia powinni zapłacić odszkodowanie w wysokości czynszu dzierżawnego. Ustalił, w związku z tym, przy wykorzystaniu opinii biegłego, że pozwani mogliby uzyskać wydzierżawiając przedmiotową nieruchomość w okresie od 1 stycznia 2001 r. do 26 maja 2002 r., kwotę 27.140 zł (art. 225 k.c. w zw. z art. 224 § 2 k.c.). Także w oparciu o ten dowód ustalił koszty przywrócenia budynku gospodarczego do poprzedniej funkcji na kwotę 40.788 zł. Stwierdził też, że pozwani akceptowali nakłady dokonane przez powodów, gdyż liczyli na to, że sprzedadzą nieruchomość i w rezultacie wyraził pogląd, że nie mają obowiązku zwrotu nakładów użytecznych, a obiekt powinni odzyskać w takim stanie, w jakim go wydali powodom.
 Sąd Apelacyjny wyraził pogląd, że roszczenie o zwrot kosztów przywrócenia budynku do poprzedniego stanu ma charakter odszkodowawczy (art. 415 k.c.). Powodowie samowolnie dokonując przebudowy budynku gospodarczego stanowiącego własność pozwanych, dopuścili się czynu niedozwolonego i w związku z czym pozwani mogli żądać tytułem odszkodowania określonej kwoty pieniężnej nie domagając się jednocześnie przywrócenia stanu poprzedniego (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 20 września 2004 r., IV CK 612/03, LEX 12228).
 Powodowie w skardze kasacyjnej zaskarżając wyrok w części uwzględniającej apelację, którą oparli na podstawie naruszenia prawa materialnego, tj. art. 225, art. 224 i art. 226 § 2 k.c., art. 363 k.c. w zw. z art. 415 k.c., art. 505 k.c. i art. 359 k.c. w zw. z art. 493 k.c. wnieśli o uchylenie zaskarżonego orzeczenia w zaskarżonym zakresie i oddalenia apelacji, bądź przekazania sprawy do ponownego rozpoznania.

Uzasadnienie prawne

 Sąd Najwyższy zważył, co następuje:
 Przepisy art. 224-230 k.c. regulują stosunki prawne, gdy rzecz znalazła się w posiadaniu niewłaściciela, a źródłem tego stanu rzeczy nie była umowa. Innymi słowy, przepisy te nie mają zastosowania do stosunku umownego między właścicielem a inną osobą, na podstawie którego korzystał on z rzeczy za zgodą właściciela. W takim wypadku mają zastosowanie w pierwszej kolejności postanowienia umowy, a w razie jej braku, albo odpadnięcia tego tytułu - przepisy kodeksu cywilnego o zobowiązaniach. W sprawie zawarta przez strony umowa przedwstępna kupna sprzedaży przedmiotowego gospodarstwa z dnia 3 stycznia 2001 r. była nieważna przede wszystkim z tego względu, że nie określała w żaden sposób terminu do zawarcia przyrzeczonej umowy sprzedaży (por. np. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 30 sierpnia 1972 r., III CRN 156/72, LEX 7129). W rezultacie na podstawie art. 497 k.c. w zw. z art. 496 k.c. przysługiwało powodom roszczenie o zwrot uiszczonych zaliczek w kwocie 130.000 zł na poczet ceny przyszłej umowy przeniesienia własności gospodarstwa, a pozwanym roszczenie o zwrot przedmiotowej nieruchomości
 W literaturze podniesiono, że w razie odstąpienia od umowy, a także nieważności umowy, która miała doprowadzić w przyszłości do zawarcia umowy przenoszącej własność nieruchomości do wynagrodzenia za korzystanie z tej rzeczy należy stosować art. 395 § 2 k.c. w zw. z art. 496 k.c. i art. 497 k.c. W judykaturze natomiast przyjęto, że jeżeli umowa nie przewidywała sposobu rozliczenia za korzystanie z rzeczy, samoistny posiadacz odpowiada od chwili, gdy stało się jasne, że do zawarcia umowy przeniesienia własności nieruchomości nie dojdzie z jakiejkolwiek przyczyny, rozliczenie za korzystanie z rzeczy powinno nastąpić według zasad określonych w art. 225 k.c. (por. np. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 18 kwietnia 1974 r., III CRN 30/74, OSPiKA 1975, nr 3, poz. 65). Za poprzedni okres orzecznictwo jako podstawę prawną tego roszczenia przyjmowało przepisy o bezpodstawnym wzbogaceniu (por. np. wyroki Sądu Najwyższego z dnia 29 grudnia 1979 r., II CR 471/79, OSNCP 1980, nr 6, poz. 127 i z dnia 11 sierpnia 1998 r., II CKN 856/97, niepubl.). Zakres zaskarżenia wyroku Sądu Apelacyjnego dotyczący kwoty 75.993 zł nie obejmował jednak roszczenia o wynagrodzenie za korzystanie przez powodów z nieruchomości pozwanych od dnia zawarcia umowy z dnia 3 stycznia 2001 r. do dnia zwrotu nieruchomości w dniu 26 maja 2002 r. Wyrok Sądu Apelacyjnego został bowiem zaskarżony w części dotyczącej dwóch roszczeń, tj. uwzględnionego przez Sąd pierwszej instancji i oddalonego przez Sąd Apelacyjny roszczenia powodów o zapłatę kwoty 35.205 zł z tytułu nakładów na budynek gospodarczy, oraz stanowiącego część uwzględnionego zarzutu potrącenia roszczenia pozwanych z tytułu przywrócenia budynku gospodarczego do poprzedniego stanu dotyczącego kwoty 40.788 zł.
 W związku z tym trzeba zauważyć, że kodeks cywilny nie zawiera przepisu ogólnego księgi trzeciej normującego zwrot nakładów w razie nieważności umowy. Przepisy szczególne (por. art. 676, art. 708, art. 719, art. 742, art. 842 czy art. 753 k.c.) nie nadają się w tym wypadku nawet do analogicznego zastosowania. Z tego właśnie względu do roszczenia z tytułu nakładów wchodzi w rachubę posiłkowe zastosowanie przepisów o rozliczeniach pomiędzy właścicielem a posiadaczem, choć w sprawie nie było istotne rozróżnienie - wbrew stanowisku Sądu Apelacyjnego - czy powodowie byli posiadaczami nieruchomości z budynkiem gospodarczym w dobrej, czy w złej wierze. Posiadacz w dobrej wierze może żądać zwrotu nakładów koniecznych tylko wtedy, gdy nie mają pokrycia w korzyściach, które uzyskał z rzeczy. Innych nakładów, w tym użytecznych, jakich dokonali powodowie, może żądać jeżeli zwiększają one wartość rzeczy w chwili jej wydania właścicielowi (art. 226 § 1 k.c.). Samoistny posiadacz w złej wierze może żądać jedynie zwrotu nakładów koniecznych, i to tylko o tyle, o ile właściciel wzbogaciłby się jego kosztem. Trafny jest wywód Sądu Apelacyjnego dotyczący charakteru nakładów powodów dokonanych w budynku obory. Skoro więc były to nakłady użyteczne, a z ustaleń wynika, że nie zwiększyły one wartości obiektu w dniu wydania go pozwanym, to roszczenie powodów dotyczące ich zwrotu nie było uzasadnione. Z tych względów bezpodstawny był zarzut naruszenia art. 224 k.c. art. 225 k.c. i art. 226 § 2 k.c.
 W judykaturze wyrażono pogląd, że zasada prawna, iż osoba, która weszła w posiadanie nieruchomości na podstawie umowy mającej na celu przeniesienie własności nieruchomości zawartej bez zachowania formy aktu notarialnego nie jest samoistnym posiadaczem nieruchomości w dobrej wierze (uchwała Sądu Najwyższego z dnia 6 grudnia 1991 r., III CZP 108/91, OSNC 1992, nr 4, poz. 480) odnosi się do stosunków rzeczowych i nie przesądza w sposób automatyczny sposobu rozliczenia właściciela z posiadaczem z tytułu roszczeń uzupełniających (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 11 sierpnia 1998 r., II CKN 856/98). Na gruncie tego zapatrywania z punktu widzenia rozliczeń pomiędzy właścicielem a posiadaczem obejmującym we władanie nieruchomość na podstawie umowy, która miała w przyszłości doprowadzić do zawarcia umowy przenoszącej jej własność, przekształcenie posiadania w dobrej wierze w posiadanie w złej wierze następuje z chwilą, gdy stało się jasne, że do takiego przeniesienia z jakiejkolwiek przyczyny nie dojdzie (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 18 kwietnia 1974 r., III CRN 30/74, OSP 1975, nr 3, poz. 65).
 Czynu niedozwolonego można się dopuścić nawet wtedy, gdy poszkodowanego i sprawcę łączy inny stosunek zobowiązaniowy, ale jednocześnie szkoda jest następstwem takiego działania, czy zaniechania sprawcy, które stanowi samoistne, tzn. niezależne od zakresu istniejącego zobowiązania, naruszenie ogólnie obowiązującego przepisu prawa (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 3 czerwca 1981 r., IV Cr 18/81, niepubl.). Sprawca odpowiada z tytułu czynu niedozwolonego za wynikłą z niego szkodę zawsze wtedy, kiedy zachodzą przesłanki tej odpowiedzialności, którymi są: szkoda, zdarzenie (delikt), z którym ustawa wiąże obowiązek odszkodowawczy oraz adekwatny związek przyczynowy pomiędzy szkodą i czynem niedozwolonym.
 Przyjęta przez Sąd Okręgowy odpowiedzialność na podstawie art. 415 k.c. jest odpowiedzialnością za czyn własny opartą na zasadzie winy. Zdarzenie zakwalifikowane przez Sąd jako delikt mogłoby nim być, gdyby charakteryzowało się sprzecznością z obowiązującym porządkiem prawnym, przez który należy rozumieć system nakazów i zakazów wynikających z systemu prawnego z uwzględnieniem zasad współżycia społecznego. Istnieją jednak powszechne okoliczności wyłączające bezprawność czynu, do których zalicza się między innymi zgodę pokrzywdzonego. Z niezakwestionowanych ustaleń wynika, że na dokonanie przez powodów nakładów na oborę wyrazili zgodę pozwani. Zgoda ta wyłączyła ewentualną bezprawność tych działań ingerujących w sferę dóbr pozwanych, a więc trafny okazał się zarzut obrazy art. 415 k.c., zwłaszcza, że trzeba się zgodzić ze skarżącymi, iż pozwani nie wykazali także dalszych przesłanek odpowiedzialności deliktowej.
 W związku z trafnością tego zarzutu bezprzedmiotowy okazał się zarzut trzeci, tj. kwestia przyczynienia się poszkodowanego do powstania szkody. Poza tym gdyby powodowie dopuścili się czynu niedozwolonego, to trafnie także skarżący zarzucili, że roszczenie takie nie mogłoby być przedmiotem potrącenia pozwanych, gdyż wyłącza taką możliwość art. 505 pkt 3 k.c.
 Trafnie w odpowiedzi na skargę kasacyjną także pozwani podnieśli, że oczywiście nieuazasadniony był ewentualny zarzut obrazy art. 359 k.c. w zw. z art. 494 k.c. Sąd Apelacyjny uwzględnił roszczenie uboczne o odsetki zgodnie z żądaniem pozwu, tj. od dnia 15 października 2001 r., przy czym w tym zakresie powodowie nie dokonali zmiany powództwa ani przed Sądem pierwszej ani drugiej instancji. Zasądzenie więc odsetek ustawowych od dnia zawarcia przez strony nieważnej umowy z dnia 3 stycznia 2001 r., byłoby wyrokowaniem, co do przedmiotu nieobjętego żądaniem i stanowiłoby naruszenie art. 321 § 1 k.p.c. Powodowie nie dochodzili roszczenia z tytułu korzyści uzyskanych przez pozwanych na skutek korzystania przez nich z zaliczek i nie podnosili wcześniej, że należność za dysponowanie kwotami pieniężnymi powinna być potrącona z roszczenia wzajemnego za korzystanie z nieruchomości. Przede wszystkim jednak, jak wynika z powyższych już uwag, nie zaskarżyli wyroku w części dotyczącej roszczenia pozwanych dotyczącego wynagrodzenia za korzystanie z nieruchomości przez powodów.
 Z powyższych względów skarga kasacyjna w zakresie roszczenia powodów dotyczącego nakładów uległa oddaleniu (art. 39814 § 1 k.p.c.), natomiast w zakresie objętego zarzutem potrącenia roszczenia odszkodowawczego pozwanych uwzględnieniu (art. 39816 k.p.c.).

 
Wyrok

z dnia 17 lipca 2008 r.

Sąd Najwyższy

II CSK 110/08

Roszczenie o wynagrodzenie z tytułu bezumownego korzystania z nieruchomości należy do tzw. roszczeń uzupełniających, nieobjętych odpowiedzialnością opartą na przepisie art. 153 k.p.a. w związku z art. 417 § 1 k.c.
LEX nr 447647
447647
Dz.U.2000.98.1071: art. 153
Dz.U.1964.16.93: art. 224; art. 229; art. 417 § 1


Skład orzekający

  Przewodniczący: Sędzia SN Helena Ciepła. 
  Sędziowie SN: Jan Górowski, Hubert Wrzeszcz (spr.). 

Sentencja

  Sąd Najwyższy w sprawie z powództwa Małgorzaty R. przeciwko Skarbowi Państwa - Wojewodzie Wielkopolskiemu i Staroście Krotoszyńskiemu o zapłatę, po rozpoznaniu na posiedzeniu niejawnym w Izbie Cywilnej w dniu 17 lipca 2008 r. skargi kasacyjnej powódki od wyroku Sądu Apelacyjnego z dnia 6 września 2007 r., 
  oddala skargę kasacyjną i nie obciąża powódki kosztami postępowania kasacyjnego. 

Uzasadnienie faktyczne

  Powódka Małgorzata R. domagała się - po ostatecznym sprecyzowaniu powództwa - zasądzenia od Skarbu Państwa - Wojewody Wielkopolskiego 518.966 zł z ustawowymi odsetkami, w tym 264.160 zł tytułem odszkodowania za nieruchomość i 254.806 zł z tytułu wynagrodzenia za korzystanie z nieruchomości od października 1995 r. do 31 grudnia 2005 r. 
  Pozwany wniósł o oddalenie powództwa. 
  Sąd Okręgowy wyrokiem z dnia 22 marca 2006 r. uwzględnił powództwo w całości. Zaskarżonym wyrokiem Sąd Apelacyjny zmienił jednak to orzeczenie i oddalił powództwo. 
  Z podstawy faktycznej rozstrzygnięcia, którą Sąd odwoławczy ustalił samodzielnie, wynika, że dziadkowie powódki Antoni i Helena D. przed wojną posiadali nieruchomości w B. W okresie międzywojennym wybudowali tam tartak parowy, który na skutek pożaru w 1938 r. uległ zniszczeniu. W 1941 r. na nieruchomości stanowiącej własność Antoniego i Heleny D. obywatel narodowości niemieckiej Heinz S. wybudował nowy tartak i fabrykę drewna generatorowego. W 1945 r. to przedsiębiorstwo przeszło w zarząd administracji Lasów Państwowych. Minister Przemysłu i Handlu orzeczeniem nr 57 z dnia 22 listopada 1948 r. przejął na własność Państwa przedsiębiorstwo Tartak Parowy i Fabryka Drewna Generatorowego - Heinz S. - B. na podstawie art. 2 ust. 1 i art. 6 ust. 1 ustawy z dnia 3 stycznia 1946 r. o przejęciu na własność Państwa podstawowych gałęzi gospodarki narodowej (Dz. U. Nr 3, poz. 17). Przejęcie tego przedsiębiorstwa zostało również potwierdzone w protokole zdawczo-odbiorczym przejęcia przedsiębiorstwa, sporządzonym w dniach 11-13 maja 1949 r. Zgodnie z art. 2 cytowanej ustawy wymienione przedsiębiorstwo podlegało przejęciu na własność Państwa, ponieważ stanowiło własność obywatela narodowości niemieckiej. Dlatego Minister Gospodarki decyzją z dnia 21 lutego 2000 r. nie stwierdził nieważności orzeczenia nr 57 Ministra Przemysłu i Handlu w części dotyczącej przedsiębiorstwa Tartak Parowy i Fabryka Drewna Generatorowego - Heinz S. - B., a Minister Środowiska decyzją z dnia 8 sierpnia 2000 r., po rozpoznaniu wniosku powódki i jej matki Henryki C., nie stwierdził nieważności orzeczenia Ministra Leśnictwa z dnia 23 listopada 1950 r. w sprawie zatwierdzenia protokołu zdawczo-odbiorczego przedsiębiorstwa Tartak Parowy i Fabryka Drewna Generatorowego - Heinz S. - B. w części dotyczącej majątku ruchomego tego przedsiębiorstwa. 
  Wraz z przejęciem wymienionego wyżej przedsiębiorstwa w 1948 r. na własność Państwa przejęto także nieruchomość gruntową, na której przedsiębiorstwo zostało zorganizowane. Przejęta nieruchomość gruntowa obejmowała m.in. własność Antoniego i Heleny D. w postaci parcel nr a, b i c o powierzchni 1,8052 ha. Jednocześnie z nieruchomościami gruntowymi zostały przejęte należące do Antoniego i Heleny D. dom i budynki gospodarcze. Przejęcie tego mienia zostało potwierdzone orzeczeniem Ministra Leśnictwa z dnia 23 listopada 1950 r. w sprawie zatwierdzenia protokołu zdawczo-odbiorczego. 
  Decyzją z dnia 30 grudnia 1992 r. Wojewoda Kaliski stwierdził nabycie przez Wielkopolskie Przedsiębiorstwo Przemysłu Drzewnego (obecnie Wielkopolskie Tartaki "W.") z mocy prawa użytkowania wieczystego gruntów o łącznej powierzchni 19,36 ha położonych w B., w tym m.in. nieruchomości gruntowych, których właścicielami byli Antoni i Helena D. 
  Decyzją z dnia 8 sierpnia 2000 r., oznaczoną BP/RT - 2/ 212/00, Minister Środowiska stwierdził nieważność orzeczenia Ministra Leśnictwa z dnia 23 listopada 1950 r. w sprawie zatwierdzenia protokołu zdawczo-odbiorczego przedsiębiorstwa Tartak Parowy i Fabryka Drewna Generatorowego - Heinz S. - B. w części dotyczącej nieruchomości gruntowych oraz znajdujących się na nich domu i zabudowań gospodarczych. Z uzasadnienia decyzji wynika, że przejęcie na własność Państwa mienia obywateli polskich było bezpodstawne, stanowiło rażące naruszenie prawa. 
  Decyzją z dnia 19 listopada 2001 r., oznaczoną GN. Ka 7720/51/2001, Wojewoda Wielkopolski stwierdził, że decyzja Wojewody Kaliskiego z dnia 30 grudnia 1992 r. stwierdzająca nabycie przez Wielkopolskie Przedsiębiorstwo Przemysłu Drzewnego z mocy prawa użytkowania wieczystego gruntów położonych w obrębie B., w zakresie dotyczącym działki nr d o powierzchni 2,10 ha., została wydana z naruszeniem prawa. Z uzasadnienia decyzji wynika, że działka d w 1950 r. obejmowała stanowiące własność Heleny i Antoniego D. parcele nr a, b i c. Działka nr d, po oddaniu jej w użytkowanie wieczyste Wielkopolskiemu Przedsiębiorstwu Przemysłu Drzewnego, została podzielona na działki nr e i f. Działkę nr f otrzymała Gmina Krotoszyn, a działka nr e pozostaje w użytkowaniu wieczystym Wielkopolskich Tartaków "W." (następcy prawnego Wielkopolskiego Przedsiębiorstwa Przemysłu Drzewnego). 
  Decyzją z dnia 18 kwietnia 2003 r. Minister Środowiska oddalił wniosek powódki z dnia 4 czerwca 2001 r. o wypłatę 237.000 zł odszkodowania za szkodę poniesioną na skutek stwierdzenia nieważności orzeczenia Ministra Leśnictwa z dnia 23 listopada 1950 r. 
  Sąd Apelacyjny uznał, że powódka, dochodząc m.in. odszkodowania odpowiadającego wartości nieruchomości, stanowiącej działkę nr d, powinna wykazać, że na skutek decyzji pozwanego utraciła prawo własności tej nieruchomości oraz to, że ta decyzja wywołała nieodwracalne skutki prawne. Zdaniem Sądu, powódka nie może aktualnie władać nieruchomością na skutek orzeczenia Ministra Leśnictwa z dnia 23 listopada 1950 r., gdyż na podstawie tego orzeczenia nieruchomość - z powodu błędnego uznania jej za własność obywatela narodowości niemieckiej - została przejęta na własność Państwa. Decyzja Wojewody Kaliskiego z dnia 30 grudnia 1992 r. jest jedynie konsekwencją błędnej decyzji Ministra Leśnictwa z dnia 23 listopada 1950 r. Wydając tę decyzję, Wojewoda Kaliski stwierdził tylko nabycie z mocy prawa użytkowania wieczystego gruntu z dniem 5 grudnia 1990 r. przez Wielkopolskie Przedsiębiorstwo Przemysłu Drzewnego w P. Na skutek tej decyzji powódka nie straciła natomiast odzyskanego - wskutek stwierdzenia nieważności orzeczenia Ministra Leśnictwa z dnia 23 listopada 1950 r. - prawa własności nieruchomości. Przysługuje jej ono, mimo że nie zostało ujawnione w księdze wieczystej. Zdaniem Sądu, powódka po uzgodnieniu treści księgi wieczystej z rzeczywistym stanem prawnym może domagać się wydania nieruchomości od osób faktycznie nią władających. Żądanie zasądzenia odszkodowania za nieruchomość jest zatem nieuzasadnione. 
  Sąd Apelacyjny nie dopatrzył się także podstaw do zasądzenia od pozwanego na rzecz powódki wynagrodzenia za korzystanie z nieruchomości w od października 1995 r. do 31 grudnia 2005 r. Powódka powinna dochodzić tego wynagrodzenia od posiadacza nieruchomości (art. 224 § 1 - art. 229 § 1 k.c.). Tymczasem w okresie, za który domaga się go, nieruchomość nie była we władaniu pozwanego, lecz Wielkopolskich Tartaków "W." i Gminy K. 
  W skardze kasacyjnej, opartej na pierwszej podstawie, pełnomocnik powódki zarzucił naruszenie art. 153 k.p.a. w związku z art. 5 ustawy z dnia 17 czerwca 2004 r. o zmianie ustawy - Kodeks cywilny i innych ustaw (Dz. U. Nr 162, poz. 1692) i art. 417 w brzmieniu sprzed dnia 1 września 2004 r. i art. 232 k.c. Powołując się na tę podstawę, wniósł o uchylenie zaskarżonego wyroku i oddalenie apelacji pozwanego albo o uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania. 

Uzasadnienie prawne

  Sąd Najwyższy zważył, co następuje: 
  Naruszenie art. 153 k.p.a. w związku z art. 5 ustawy z dnia 17 czerwca 2004 r. o zmianie ustawy - Kodeks cywilny i innych ustaw i art. 417 k.c. w brzemieniu sprzed 1 września 2004 r. polega na tym - zdaniem skarżącej - że Sąd Apelacyjny błędnie uznał, iż przytoczone przepisy nie stanowią podstawy prawnej do uwzględnienia dochodzonego roszczenia. Z treści uzasadnienia podstawy kasacyjnej wynika - co potwierdza wyraźnie także uzasadnienie skargi kasacyjnej - że w ocenie skarżącej źródłem szkody jest decyzja Wojewody Kaliskiego z dnia 30 grudnia 1992 r., stwierdzająca nabycie przez Wielkopolskie Przedsiębiorstwo Przemysłu Drzewnego z mocy prawa użytkowania wieczystego m.in. gruntu stanowiącego własność Antoniego i Heleny D., uznana w postępowaniu o wznowienie postępowania za wydaną z naruszeniem przepisu art. 145 § 1 k.p.a. 
  Artykuł 153 k.p.a. zakłada, że szkoda powinna powstać albo na skutek wydania decyzji dotkniętej wadą uzasadniającą wznowienie postępowania (art. 145 § 1 k.p.a.), albo wskutek uchylenia takiej decyzji w wyniku wznowienia postępowania. Powstanie szkody w tej sytuacji rodzi roszczenie odszkodowawcze "w zakresie i na zasadach określonych w Kodeksie cywilnym". Interpretacja przytoczonej formuły odesłania do przepisów Kodeksu cywilnego stała się źródłem rozbieżności. Zostały one jednak rozstrzygnięte - po rozpoznaniu zagadnienia prawnego przedstawionego przez Pierwszego Prezesa Sąd Najwyższego - w uchwale składu siedmiu sędziów Sądu Najwyższego z dnia 26 stycznia 1989 r., III CZP 58/88 (OSNC 1989, nr 9, poz. 29). 
  Zgodnie z drugą tezą przytoczonej uchwały Sądu Najwyższego podstawę odpowiedzialności za szkody, jakie poniosła strona na skutek wydania decyzji administracyjnej dotkniętej wadą uzasadniającą wznowienie postępowania administracyjnego albo wskutek uchylenia takiej decyzji w wyniku wznowienia (art. 153 § 1 k.p.a.), stanowi art. 417 k.c. To oznacza - co Sąd Najwyższy podkreślił w uzasadnieniu uchwały III CZP 58/88 - że poszkodowany, wywodząc swoje roszczenie z art. 153 k.p.a. w związku z art. 417 § 1 k.c., będzie musiał wykazać takie przesłanki odpowiedzialności, jak: szkodę, związek przyczynowy i winę funkcjonariusza (bez konieczności kwalifikowanego jej stwierdzenia w sposób określony w art. 418 k.c.), uchylenie zaś decyzji wydanej z naruszeniem art. 145 § 1 k.p.a. albo stwierdzenie wadliwości takiej decyzji będzie równoznaczne z wykazaniem przesłanki bezprawności. Wyeliminowanie trudnych dla poszkodowanego sposobów stwierdzenia winy na podstawie art. 418 k.c. nie oznacza, że wina przestaje pełnić wiodącą zasadę odpowiedzialności Skarbu Państwa za szkody wyrządzone wadliwą decyzją. Przeciwnie, powiązanie art. 153 k.p.a. z art. 417 § 1 k.c. jednoznacznie wskazuje, że zasada winy nadal będzie miała rolę podstawową, gdyż brak racjonalnych przesłanek, aby odpowiedzialnością obciążać Skarb Państwa tylko dlatego, iż wydana została decyzja dotknięta wadą z art. 145 § 1 k.p.a., lecz wada ta nie została zawiniona przez funkcjonariusza. 
  Wprawdzie wina funkcjonariusza nie stanowi przesłanki odpowiedzialności Skarbu Państwa na podstawie art. 417 § 1 k.c. w rozumieniu nadanym mu wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego z dnia 4 grudnia 2001 r., SK 18/00 (OTK 2001/8/256), jednakże przepis art. 417 § 1 k.c. w tym znaczeniu znajduje zastosowanie do zdarzeń i skutków prawnych powstałych po wejściu w życie Konstytucji, a więc po dniu 17 października 1997 r. (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 12 września 2007 r., I CSK 220/07 niepubl.). Tymczasem decyzja Wojewody Kaliskiego, z którą skarżąca wiąże wyrządzenie szkody, została wydana dnia 30 grudnia 1992 r. Do odpowiedzialności pozwanego Skarbu Państwa ma zatem zastosowanie art. 417 § 1 k.c. w rozumieniu ukształtowanym do wejścia w życie Konstytucji, uznającym również winę funkcjonariusza jako niezbędną przesłankę odpowiedzialności. 
  Przedstawione zasady odpowiedzialności odszkodowawczej opartej na art. 153 k.p.a. nie pozwalają podzielić zarzutu skarżącej, że oddalenie powództwa nastąpiło z naruszeniem art. 153 k.p.a. w związku z art. 417 § 1 k.c. Skarga kasacyjna nie zawiera argumentów podważających stanowisko Sądu Apelacyjnego, że nie zachodzą przewidziane w przytoczonych przepisach przesłanki niezbędne do przypisania odpowiedzialności pozwanemu. Stwierdzenie przez Wojewodę Poznańskiego, że decyzja Wojewody Kaliskiego z dnia 30 grudnia 1992 r. została wydana z naruszeniem prawa oznacza jedynie wykazanie bezprawności. Do przypisania pozwanemu odpowiedzialności niezbędne jest natomiast wykazanie dalszych przesłanek określonych w art. 417 § 1 k.c. (szkoda, związek przyczynowy, wina). 
  Tymczasem decyzja Wojewody Kaliskiego z dnia 30 grudnia 1992 r. - jak trafnie uznał Sąd Apelacyjny - nie spowodowała szkody w postaci utraty prawa własności nieruchomości. Z wiążących w postępowaniu kasacyjnym ustaleń faktycznych wynika bowiem jednoznacznie, że skarżąca jest właścicielką nieruchomości na skutek wydania przez Ministra Środowiska decyzji z dnia 8 sierpnia 2000 r., stwierdzającej nieważność orzeczenia Ministra Leśnictwa z dnia 23 listopada 1950 r. w sprawie zatwierdzenia protokołu zdawczo-odbiorczego przedsiębiorstwa Tartak Parowy i Fabryka Drewna Generatorowego - Heinz S. - B. w części dotyczącej nieruchomości gruntowych oraz znajdujących się na nich domu i zabudowań gospodarczych. Tego faktu nie podważa okoliczność, że skarżąca nie figuruje w księdze wieczystej jako właściciel nieruchomości, ponieważ wpis prawa własności ma tylko charakter deklaratywny, samego zaś prawa nie tworzy (por. orzeczenie Sądu Najwyższego z dnia 18 stycznia 1958 r., III CR 258/57, REP 1/59, s. 334). Również oddanie gruntu w użytkowanie wieczyste nie powoduje utraty prawa własności. Użytkowanie wieczyste jest prawem terminowym i po jego wygaśnięciu właściciel odzyskuje pełnię praw (art. 33 ustawy o gospodarce nieruchomościami). 
  Nie zachodzi także niezbędna przesłanka przypisania pozwanemu odpowiedzialności w postaci związku przyczynowego. Ponieważ decyzja Wojewody Kaliskiego nie spowodowała szkody w postaci utraty prawa własności nieruchomości, przeto nie ma w ogóle podstaw do stwierdzenia, że między jej wydaniem a szkodą zachodzi związek przyczynowy. Wiążąca w postępowaniu kasacyjnym podstawa faktyczna rozstrzygnięcia nie daje również podstaw do przypisania pozwanemu winy. Nie sposób bowiem dopatrzyć się winy Wojewody Kaliskiego w wydaniu decyzji z dnia 30 grudnia 1992 r. w sytuacji, w której stanowiące podstawę uznania tej decyzji za niezgodą z prawem zdarzenie prawne, w postaci stwierdzenia nieważności orzeczenia Ministra Leśnictwa z dnia 23 listopada 1950 r., nastąpiło w dniu 8 sierpnia 2000 r., a więc blisko 8 lat po podjęciu tej decyzji. Nie ulega natomiast wątpliwości, że Wojewoda Kaliski, wydając decyzję z dnia 30 grudnia 1992 r., miał podstawy do stwierdzenia, iż Wielkopolskie Przedsiębiorstwo Przemysłu Drzewnego z dniem 5 grudnia 1990 r. nabyło z mocy prawa - na podstawie art. 2 ustawy z dnia 29 września 1990 r. o zmianie ustawy o gospodarce gruntami i wywłaszczeniu nieruchomości (Dz. U. Nr 79, poz. 464) - prawo użytkowania wieczystego m.in. nieruchomości gruntowych, których właścicielami byli Antoni i Helena D. 
  Nie można także podzielić zarzutu skarżącej, że oddalenie powództwa o zasądzenie wynagrodzenia z tytułu bezumownego korzystania z nieruchomości od października 1995 r. do 31 grudnia 2005 r. nastąpiło z naruszeniem art. 153 k.p.a. w związku z art. 417 § 1 k.c. Przytoczone przepisy stanowią podstawę dochodzenia odszkodowania za szkodę powstałą na skutek wydania decyzji z naruszeniem art. 145 § 1 k.p.a. albo uchylenia takiej decyzji w wyniku wznowienia postępowania. Tymczasem roszczenie o wynagrodzenie z tytułu bezumownego korzystania z nieruchomości należy - jak trafnie przyjął Sąd Apelacyjny - do odrębnie uregulowanych tzw. roszczeń uzupełniających, nieobjętych odpowiedzialnością opartą na przepisie art. 153 k.p.a. w związku z art. 417 § 1 k.c. Skarga kasacyjna nie zawiera natomiast zarzutów kwestionujących brak podstaw do uwzględnienia w stosunku do pozwanego roszczenia z tytułu wynagrodzenia za korzystanie z nieruchomości. 
  Zaskarżonego wyroku nie podważa zarzut naruszenia art. 232 k.c. Nie ma on bowiem znaczenia z punktu widzenia odpowiedzialności pozwanego na podstawie art. 153 k.p.a. w związku z art. 417 § 1 k.c., ponieważ przypisanie jej pozwanemu zależy wyłącznie od spełnienia przesłanek regulujących tę odpowiedzialność. W niniejszej sprawie nie ma też istotnego znaczenia kwestia związania decyzją Wojewody Kaliskiego w postępowaniu sądowym. Może ona natomiast nabrać znaczenia w ewentualnym procesie o wydanie nieruchomości bądź o uzgodnienie treści księgi wieczystej z rzeczywistym stanem prawnym. 
  W myśl art. 5 ustawy z dnia 17 czerwca 2004 r. o zmianie ustawy - Kodeks cywilny oraz niektórych innych ustaw do zdarzeń i stanów prawnych powstałych przed wejściem w życie tej ustawy stosuje się także art. 160 k.p.a. Przytoczony przepis reguluje odpowiedzialność odszkodowawczą za szkodę spowodowaną wydaniem decyzji z naruszeniem art. 156 § 1 k.p.a. (okoliczności powodujące nieważność decyzji) albo też stwierdzenia nieważności takiej decyzji. Jak wyjaśnił Sąd Najwyższy w przytoczonej uchwale składu siedmiu sędziów Sądu Najwyższego z dnia 26 stycznia 1989 r., III CZP 58/88 art. 160 § 1 k.p.a. - w przeciwieństwie do art. 153 k.p.a. - stanowi wyłączną podstawę odpowiedzialności Skarbu Państwa za szkodę, którą strona poniosła na skutek wydania decyzji z naruszeniem art. 156 § 1 k.p.a. albo stwierdzenia nieważności takiej decyzji. Rzecz jednak w tym, że ocena zaskarżonego wyroku na podstawie art. 160 k.p.a. uchyla się spod kontroli Sądu kasacyjnego, ponieważ skarga kasacyjna nie zawiera zarzutu naruszenia tego przepisu. Z tego też powodu nie mogła być przedmiotem kontroli kasacyjnej kwestia odszkodowania za obniżenie wartości odzyskanej nieruchomości w stosunku do nieruchomości przejętej przez Państwo w 1950 r., ponieważ szkoda z tego tytułu jest niewątpliwie rezultatem orzeczenia Ministra Leśnictwa z dnia 23 listopada 1950 r., a nie decyzji Wojewody Kaliskiego z dnia 30 grudnia 1992 r. 
  Z przedstawionych powodów, Sąd Najwyższy orzekł jak w sentencji wyroku (art. 39814 k.p.c. oraz art. 102 w związku z art. 39821 k.p.c.). 

 
Wyrok

z dnia 23 marca 2007 r.

Sąd Najwyższy

V CSK 480/06

  Artykuł 229 k.c. nie przedłuża ogólnego terminu przedawnienia roszczeń o nakłady konieczne, a jedynie skraca termin dochodzenia roszczeń jeszcze nieprzedawnionych. 
LEX nr 315287
315287
Dz.U.1964.16.93: art. 229


Skład orzekający

  Przewodniczący: Sędzia SN Lech Walentynowicz (spr.). 
  Sędziowie SN: Krzysztof Pietrzykowski, Elżbieta Skowrońska-Bocian. 

Sentencja

  Sąd Najwyższy w sprawie z powództwa Józefy H. i in. o zwrot nakładów, po rozpoznaniu na posiedzeniu niejawnym w Izbie Cywilnej w dniu 23 marca 2007 r., skargi kasacyjnej powodów od wyroku Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu z dnia 1 czerwca 2006 r.: 
1) oddala skargę kasacyjną; 
2) zasądza od powodów solidarnie na rzecz pozwanych kwotę 1.800 zł (jeden tysiąc osiemset) tytułem kosztów postępowania kasacyjnego. 

Uzasadnienie faktyczne

  W pozwie wniesionym dnia 26 lipca 2004 r. powodowie Ryszard i Józefa małżonkowie H. wnieśli o zasądzenie od Izabeli, Henryka, Krzysztofa, Joanny, Pawła i Piotra H. kwot odpowiadających udziałom pozwanych we współwłasności nieruchomości, z tytułu rozliczenia nakładów i świadczeń dokonanych przez powodów na tę nieruchomość przed 1993 rokiem, wyrażających się łączną kwotą 132.124,20 zł. 
  Pozwani wnieśli o oddalenie powództwa. 
  Sąd Okręgowy ustalił - pozwani są współwłaścicielami zabudowanej nieruchomości o powierzchni 1,75 ha, położonej przy ul. B., przy czym udział Izabeli H. wynosi 25/40 części, a udziały pozostałych pozwanych (jej dzieci) wynoszą po 3/40 części. Pozwana Izabela H. nabyła wraz z mężem Henrykiem Andrzejem H. własność tego gospodarstwa rolnego w dniu 18 listopada 1981 r., z mocy umowy przekazania gospodarstwa przez Henryka i Cecylię H. (rodziców Henryka Andrzeja) za świadczenia emerytalne. Uprawnienia pozostałych pozwanych wynikają za spadkobranie po ojcu, zmarłym w dniu 17 sierpnia 1993 r. 
  Na tym rodzinnym, niewielkim gospodarstwie rolnym mieszkali również powodowie, uczestnicząc w jego utrzymaniu i modernizacji. I tak przed 1993 rokiem wyremontowali zajmowane mieszkanie, zasadzili sad, wykonali wykopy pod szambo, doprowadzili wodę do budynku i wybudowali garaże. Wartość tych nakładów powodowie oszacowali na kwotę 69.493 zł. 
  Na przełomie 2002/2003 r. powodowie wykonali remont zajmowanego mieszkania polegający na przystosowaniu części pomieszczeń na łazienkę, wymianie instalacji wodno-kanalizacyjnej i podłogi, zmodyfikowaniu c.o. i wymalowaniu mieszkania. 
  Po śmierci Henryka Andrzeja H. stosunki między stronami są bardzo konfliktowe. 
  Sąd Okręgowy uznał roszczenia powodów, odnoszące się do zdarzeń sprzed 1993 r., za przedawnione (pozwani powołali się na przedawnienie). Dotyczyło to zarówno wspomnianego roszczenia o zwrot nakładów w wysokości 69.493 zł, jak i roszczeń dotyczących wydatków na opał (14.400 zł), za palenie w piecu (5.426 zł) i za pracę w gospodarstwie rolnym (42.805 zł). Powyższe żądania Sąd uznał ponadto za niewiarygodne, nieudowodnione. Nie znalazł też podstaw do nieuwzględnienia terminu przedawnienia na podstawie art. 5 k.c. 
  Nakłady powodów z lat 2002 i 2003 Sąd potraktował jako inwestycyjne, a więc nie będące nakładami koniecznymi. Z tej przyczyny roszczenie o nie jest przedwczesne (art. 677 k.c.). Sąd w tej mierze przyjął, że strony łączył stosunek najmu. 
  Bezzasadność roszczeń powodów potwierdził Sąd Apelacyjny we Wrocławiu, oddalając ich apelację wyrokiem z dnia 7 czerwca 2006 r. Uznał tylko, że podstawą rozliczenia nakładów jest art. 226 k.c. i art. 229 k.c. 
  Wyrok ten powodowie zakwestionowali tylko częściowo, a mianowicie w zakresie oddalającym apelację (i powództwo) o zapłatę 69.493 zł. 
  Skarżący przedstawili zarzuty naruszenia: 
1) art. 117 i 118 k.c. przez uznanie roszczeń za przedawnione; 
2) art. 120 k.c. przez przyjęcie, że datą wymagalności roszczenia jest moment poniesienia nakładów, a nie moment zakończenia sprawy o czynsz; 
3) art. 226 k.c. przez ustalenie, że powodowie nie dokonali nakładów koniecznych na nieruchomość; 
4) art. 382 k.p.c. przez nieuwzględnienie zgromadzonego materiału dowodowego. 

Uzasadnienie prawne

  Sąd Najwyższy zważył, co następuje: 
  Przedmiotem rozpoznania kasacyjnego jest wyłącznie zasadność oddalenia powództwa o zwrot nakładów w wysokości 69.493 zł, dokonanych przed 1993 rokiem. Podstawą prawną oddalenia powództwa w tym zakresie było przedawnienie roszczenia (art. 118 k.c.), na które m.in. powołali się pozwani (vide: art. 117 § 2 k.c.). Inną przesłanką nieuwzględniania roszczenia było jego nieudowodnienie (art. 6 k.c.). 
  Podzielić należy pogląd Sądu Apelacyjnego, iż rozliczenie powyższych nakładów powinno nastąpić na podstawie art. 226 i 229 k.c. Przemawia za tym przedmiot nakładów i okoliczności ich dokonania w tamtym czasie. Przepisy te pozwalały miarodajnie rozstrzygnąć o roszczeniu powodów. 
  Sądy nie oceniły w sposób jednoznaczny opisanych przez powodów nakładów na nieruchomość z okresu przed 1993 rokiem, jednakże trafna wykładnia prawna Sądu Apelacyjnego pozwala na konkluzję, że powodowie bądź utracili roszczenie o te nakłady wskutek przedawnienia, bądź roszczenie ich jest przedwczesne. Nakłady konieczne z tego okresu niewątpliwie uległy 10-letniemu przedawnieniu (art. 118 k.c.), jako że pozew został złożony w dniu 26 lipca 2004 r. Roszczenie o nakłady konieczne powstaje i staje się wymagalne w sytuacji określonej w art. 226 k.c. z momentem ich dokonania (zob. orzeczenie Sądu Najwyższego z dnia 22 marca 2006 r., III CSK 3/06, niepubl.). Tego rodzaju nakłady powodów w momencie wniesienia pozwu, przy uwzględnieniu stanowisku pozwanych, nie mogły więc być skutecznie rozliczone w procesie z racji przedawnienia (art. 118 k.c.). Należy przy tym odkreślić, że art. 229 k.c. nie przedłuża ogólnego terminu przedawnienia roszczeń o nakłady konieczne, a jedynie skraca termin dochodzenia roszczeń jeszcze nieprzedawnionych. 
  Odnosząc się do sugestii powodów co do początku biegu terminu przedawnienia o nakłady konieczne (wiązanego z terminem zakończenia sprawy o zapłatę czynszu), należy stwierdzić, że jest to pogląd zupełnie odosobniony, niezgodny ze stanowiskiem judykatury i doktryny. 
  Inne jest przedawnienie roszczeń posiadacza o nakłady użyteczne (inwestycyjne). Roszczenie o nie powstaje bowiem i staje się wymagalne w chwili wydania rzeczy właścicielowi, o ile występuje zwiększenie wartości rzeczy (art. 229 k.c. w związku z art. 226 k.c.). Jest bezsporne, że powodowie nie wydali pozwanym zajmowanych części nieruchomości. 
  W świetle przedstawionej wykładni bezzasadne są wszystkie zgłoszone przez skarżących zarzuty materialnoprawne. Zarzut procesowy (art. 382 k.p.c.) jest bezprzedmiotowy, ponieważ ocena prawnomaterialna nastąpiła przy założeniu, iż powodowie dokonali nakładów na nieruchomość przed 1993 rokiem. 
  Należało w konsekwencji oddalić skargę kasacyjną (art. 398  14 k.p.c.) i orzec o kosztach postępowania kasacyjnego (art. 98 i 108 § 1 k.p.c.). 

 
Wyrok

z dnia 23 stycznia 2007 r.

Sąd Najwyższy

III CSK 278/06

Artykuł 229 k.c. nie ma zastosowania do roszczenia byłego właściciela nieruchomości zajętej przez Skarb Państwa pod drogę publiczną o wynagrodzenie za korzystanie z rzeczy, dochodzonego po nabyciu przez dotychczasowego posiadacza własności tej nieruchomości na podstawie art. 73 ust. 1 ustawy z dnia 13 października 1998 r. - Przepisy wprowadzające ustawy reformujące administrację publiczną (Dz.U. Nr 133, poz. 872 ze zm.).
OSNC 2007/12/186, Biul.SN 2007/5/12, M.Prawn. 2008/14/766
259785
Dz.U.1998.133.872: art. 73
Dz.U.1964.16.93: art. 229


Skład orzekający

  Sędzia SN Irena Gromska-Szuster (przewodniczący, sprawozdawca) 
  Sędzia SN Gerard Bieniek 
  Sędzia SN Iwona Koper 

Sentencja

  Sąd Najwyższy w sprawie z powództwa Jolanty T.-K. przeciwko Skarbowi Państwa - Prezydentowi Miasta K. o zapłatę, po rozpoznaniu w Izbie Cywilnej na posiedzeniu niejawnym w dniu 23 stycznia 2007 r. skargi kasacyjnej powódki od wyroku Sądu Apelacyjnego w Krakowie z dnia 27 października 2005 r. 
  uchylił zaskarżony wyrok w części oddalającej powództwo oraz orzekającej o kosztach procesu i w tym zakresie przekazał sprawę Sądowi Apelacyjnemu w Krakowie do ponownego rozpoznania i rozstrzygnięcia o kosztach postępowania kasacyjnego. 

Uzasadnienie faktyczne

  Jolanta T.-K. wnosiła o zasądzenie od Skarbu Państwa - Prezydenta Miasta K. kwoty 324.346,92 zł z ustawowymi odsetkami od dnia 23 stycznia 2002 r. tytułem odszkodowania za bezumowne korzystanie z jej nieruchomości przez okres 10 lat do dnia 1 stycznia 1999 r., w którym nastąpiło przejście własności tej nieruchomości na pozwanego na podstawie art. 73 ust. 1 ustawy z dnia 13 października 1998 r. - Przepisy wprowadzające ustawy reformujące administrację publiczną (Dz.U. Nr 133, poz. 872 ze zm. - dalej: "P.w.u.r.a.p."). 
  Strona pozwana, wnosząc o oddalenie powództwa, zarzuciła m.in., że powódka już dwukrotnie otrzymała odszkodowanie za wywłaszczoną nieruchomość i jej obecne roszczenie powinno być oddalone na podstawie art. 5 k.c. 
  Wyrokiem z dnia 28 kwietnia 2005 r. Sąd Okręgowy w Krakowie uwzględnił powództwo główne z ustawowymi odsetkami od dnia 16 grudnia 2004 r., oddalając roszczenie o odsetki za okres od dnia 1 do dnia 15 grudnia 2004 r. oraz umorzył postępowanie w pozostałym zakresie. Ustalił m.in., że powódka była właścicielką opisanej w pozwie nieruchomości, która od lat sześćdziesiątych XX wieku była zajęta pod pas drogowy. Decyzją administracyjną z dnia 22 września 1989 r. nieruchomość została wywłaszczona za odszkodowaniem w kwocie 6.527.465 zł sprzed denominacji, ale w wyniku odwołania powódki stwierdzono nieważność tej decyzji, odmawiając jednak przyznania jej odszkodowania. 
  W dniu 24 maja 2004 r. Wojewoda M. wydał decyzję stwierdzającą, że na podstawie art. 73 ust. 1 P.w.u.r.a.p., z dniem 1 stycznia 1999 r. Skarb Państwa nabył z mocy prawa własność przedmiotowej nieruchomości, a decyzją z dnia 12 stycznia 2005 r. Prezydent Miasta Krakowa ustalił i nakazał wypłacić powódce odszkodowanie w kwocie 683.391 zł za wywłaszczenie nieruchomości. 
  Na podstawie opinii biegłego Sąd Okręgowy ustalił, że zwaloryzowana wysokość czynszu dzierżawnego, jaki mógł być pobierany według stawek stosowanych przez Gminę K., wynosi za okres od stycznia 1992 r. do grudnia 1998 r. kwotę 324.346,92 zł, którą zasądził od strony pozwanej na rzecz powódki na podstawie art. 225 k.c. w związku z art. 224 § 2 k.c. 
  W wyniku apelacji strony pozwanej, w której zarzucono naruszenie art. 5, 224 § 2 w związku z art. 225 k.c. oraz art. 73 P.w.u.r.a.p., a także podniesiono zarzut przedawnienia roszczenia na podstawie art. 229 k.c., Sąd Apelacyjny w Krakowie, podzielając ten zarzut, wyrokiem z dnia 27 października 2005 r. zmienił wyrok Sądu pierwszej instancji w ten sposób, że oddalił powództwo i umorzył postępowanie w zakresie kwoty 443,08 zł. 
  Sąd Apelacyjny wskazał, że powódka dopiero w dniu 9 lutego 2004 r. określiła swoje roszczenie jako odszkodowanie za bezprawne zajmowanie przez stronę pozwaną jej nieruchomości. Znajduje ono podstawę w przepisach regulujących roszczenia właściciela przeciwko posiadaczowi rzeczy, do których ma zastosowanie art. 229 k.c. wiążący początek biegu rocznego terminu ich przedawnienia z dniem zwrotu rzeczy, przy czym nie definiuje tego pojęcia. Wskazując na orzecznictwo Sądu Najwyższego, Sąd Apelacyjny stwierdził, że należy przyjąć, iż chodzi o zwrot rzeczy w takim znaczeniu, że znalazła się ona ponownie w posiadaniu właściciela, który odzyskał nad nią faktyczne władztwo. Jednocześnie Sąd ten, powołując się na "powszechne stanowisko doktryny", uznał, że jako "zwrot rzeczy" w rozumieniu art. 229 k.c. należy traktować także przejście własności rzeczy na posiadacza korzystającego z niej bez tytułu prawnego, a zatem przeniesienie prawa własności na posiadacza stanowi moment początkowy biegu rocznego terminu przedawnienia roszczenia o zapłatę za bezumowne korzystanie z rzeczy. Skoro Skarb Państwa z dniem 1 stycznia 1999 r. nabył z mocy prawa własność zajmowanej nieruchomości powódki, to od tego dnia rozpoczął się roczny termin przedawnienia określony w art. 229 k.c., który upłynął przed dniem zgłoszenia przez powódkę w sądzie roszczenia o odszkodowanie za bezumowne korzystanie z nieruchomości, co miało miejsce w dniu 9 lutego 2004 r. Sąd Apelacyjny uznał ponadto, że dla początku biegu terminu przedawnienia nie ma znaczenia data wydania decyzji administracyjnej stwierdzającej przejście własności nieruchomości na rzecz Skarbu Państwa, gdyż przejście to nastąpiło z mocy prawa. 
  W skardze kasacyjnej powódki zarzucono błędną wykładnię i niewłaściwe zastosowanie art. 229 k.c. przez przyjęcie, że ma on zastosowanie do roszczenia dochodzonego w sprawie oraz że początek biegu przewidzianego w nim rocznego terminu przedawnienia należy liczyć od dnia przejścia nieruchomości z mocy prawa na własność Skarbu Państwa, a nie od dnia wydania decyzji administracyjnej stwierdzającej to przejście w odniesieniu do konkretnej nieruchomości. Powódka wnosiła o uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy Sądowi Apelacyjnemu do ponownego rozpoznania, ewentualnie o uchylenie wyroku i orzeczenie co do istoty sprawy oraz zasądzenie kosztów postępowania kasacyjnego. 

Uzasadnienie prawne

  Sąd Najwyższy zważył, co następuje: 
  Trafnie Sądy obu instancji rozstrzygnęły roszczenie powódki stosując art. 224-230 k.c., regulujące rozliczenia właściciela z posiadaczem rzeczy i przyjęły za jego podstawę art. 224 w związku z art. 225 k.c. Jak wskazał Sąd Najwyższy w uchwale składu siedmiu sędziów z dnia 26 maja 2006 r., III CZP 19/05 (OSNC 2006, nr 12, poz. 195), art. 73 P.w.u.r.a.p., przewidujący odszkodowanie dla właścicieli nieruchomości zajętych pod drogi publiczne, które z dniem 1 stycznia 1999 r. stały się z mocy prawa własnością Skarbu Państwa lub jednostek samorządu terytorialnego, nie wyłącza roszczenia tych osób o wynagrodzenie za bezumowne korzystanie z nieruchomości przed tą datą. Skarb Państwa, który zajął nieruchomość pod drogę publiczną i korzystał z niej do dnia 1 stycznia 1999 r., musi być uznany za samoistnego posiadacza w złej wierze, co sprawia, że właściciel oraz były właściciel może wystąpić przeciwko niemu z roszczeniami uzupełniającymi przewidzianymi w art. 224-225 k.c. 
  Jednym z takich roszczeń jest roszczenie o wynagrodzenie za korzystanie z rzeczy, które, zgodnie ze stanowiskiem doktryny i orzecznictwa, nie jest roszczeniem o świadczenia okresowe i obejmuje cały czas, przez który posiadacz korzystał z rzeczy, powstaje od chwili objęcia rzeczy w posiadanie przez posiadacza, a po powstaniu uzyskuje samodzielny byt prawny jako roszczenie o charakterze obligacyjnym i może być dochodzone niezależnie od roszczenia windykacyjnego (por. m.in. uchwały Sądu Najwyższego z dnia 24 października 1972 r., III CZP 70/72, OSNCP 1973, nr 6, poz. 102 i z dnia 26 kwietnia 2002 r., III CZP 21/02, OSNC 2002, nr 12, poz. 149 oraz wyrok Sądu Najwyższego z dnia 14 lutego 1967 r., II CR 443/66, OSNCP 1967, nr 9, poz. 163). Roszczenie to przedawnia się w terminie 10-letnim przewidzianym w art. 118 k.c., a jego bieg rozpoczyna się od chwili objęcia nieruchomości w posiadanie przez posiadacza i wraz z upływem czasu posiadania "przesuwa się do przodu". Właściciel może zatem dochodzić wynagrodzenia za korzystanie przez posiadacza z rzeczy przez cały 10-letni, nieprzedawniony okres posiadania liczony wstecz, od daty wytoczenia powództwa. Roszczenie to oczywiście nie przysługuje za okres, w którym właściciel nie był właścicielem rzeczy. 
  Przewidziany w art. 229 k.c. roczny termin przedawnienia uzupełniających roszczeń właściciela przeciwko posiadaczowi, liczony od dnia zwrotu rzeczy, dotyczy wymienionych w nim roszczeń dochodzonych już po zwrocie rzeczy właścicielowi. Określa termin końcowy skutecznego dochodzenia tych roszczeń - najpóźniej w ciągu roku od dnia zwrotu rzeczy, nie zmieniając samej wymagalności roszczeń ani terminów przedawnienia przewidzianych w art. 118 k.c. Przepis ten ma zastosowanie tylko wtedy, gdy doszło do zwrotu rzeczy i właściciel dochodzi roszczeń uzupełniających po odzyskaniu posiadania rzeczy. Nie ma zastosowania, gdy zwrotu rzeczy jeszcze nie było albo gdy w ogóle nie może go być z powodu np. zniszczenia lub utraty rzeczy przez posiadacza albo z innych przyczyn. 
  Wprawdzie trafnie Sąd Apelacyjny wskazał, że użyte w omawianym przepisie pojęcie "zwrotu rzeczy" rozumiane jest bardzo szeroko i obejmuje każdy sposób odzyskania przez właściciela posiadania i władztwa nad rzeczą (por. m.in. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 26 marca 1998 r., I CKN 590/97, OSNC 1998, nr 11, poz. 180 oraz uchwała Sądu Najwyższego z dnia 22 lipca 2005 r., III CZP 47/05, OSNC 2006, nr 6, poz. 100), jednak to szerokie rozumienie odnosi się tylko do sposobu ponownego objęcia rzeczy w posiadanie przez właściciela, a nie do samego faktu odzyskania przez niego władztwa nad rzeczą. Innymi słowy, nie ma podstaw do przyjęcia, że zwrot rzeczy w rozumieniu art. 229 k.c. obejmuje także utratę przez właściciela własności rzeczy w wyniku jej przejścia na dotychczasowego posiadacza. Wbrew stanowisku Sądu Apelacyjnego, pogląd taki nie tylko nie jest "powszechny w doktrynie", lecz w ogóle nie został w nauce wyrażony, a powołane w uzasadnieniu wyroku tego Sądu stanowisko jednoznacznie wskazuje, że pojęcie zwrotu rzeczy zawsze odnosi się do odzyskania przez właściciela posiadania rzeczy, a nie jej utraty i jedynie w drodze wykładni można rozszerzyć je na sytuacje, w których właścicielowi wydano inny grunt, przyznany w zamian za dotychczasowy w trybie określonym w ustawie z dnia 26 marca 1982 r. o scalaniu i wymianie gruntów (jedn. tekst: Dz.U. z 1989 r. Nr 58, poz. 349 ze zm.). Nie ma natomiast jakichkolwiek podstaw do wykładania pojęcia "zwrot rzeczy" sprzecznie z jego brzmieniem i znaczeniem, w sposób prowadzący do stosowania art. 229 k.c. do sytuacji, w których z założenia ustawodawcy nie ma on zastosowania. Niedopuszczalna jest wykładnia rozszerzająca przepisu ograniczającego prawo podmiotowe, a takim przepisem jest art. 229 k.c., skracająca termin skutecznego dochodzenia niektórych roszczeń przez właściciela, który odzyskał rzecz, przeciwko jej byłemu posiadaczowi. 
  Przepis ten nie ma więc zastosowania do wymienionych w nim roszczeń właściciela, który rzeczy nie odzyskał, a zatem nie ma zastosowania do roszczenia byłego właściciela nieruchomości zajętej przez Skarb Państwa pod drogę publiczną o wynagrodzenie za korzystanie z rzeczy, dochodzonego po nabyciu przez dotychczasowego posiadacza własności tej nieruchomości na podstawie art. 73 ust. 1 P.w.u.r.a.p. 
  Skuteczny zatem okazał się zarzut naruszenia art. 229 k.c. przez niewłaściwą wykładnię i w jej wyniku błędne zastosowanie. Bezprzedmiotowe w tej sytuacji są dalsze zarzuty dotyczące wadliwego liczenia przez Sąd Apelacyjny początku rocznego terminu przedawnienia przewidzianego w tym przepisie. 
  Wobec tego, że Sąd Apelacyjny rozpoznając apelację strony pozwanej wydał wyrok reformatoryjny w uwzględnieniu jedynie zarzutu przedawnienia opartego na art. 229 k.c., który nie ma w sprawie zastosowania, a nie rozważył pozostałych zarzutów apelacji, Sąd Najwyższy na podstawie art. 39815 § 1 k.p.c. uchylił zaskarżony wyrok i przekazał sprawę Sądowi drugiej instancji do ponownego rozpoznania. 

Wyrok

z dnia 15 stycznia 2009 r.

Sąd Najwyższy

I CSK 333/07

1. Przedsiębiorstwu państwowemu mogło przysługiwać roszczenie o przeniesienie własności nieruchomości także w wypadku, gdy do wzniesienia budynku na tej nieruchomości doszło w okresie obowiązywania art. 128 k.c. w pierwotnym brzmieniu.
2. Roszczenie przewidziane w art. 231 § 1 k.c. podlega sukcesji pod tytułem ogólnym, z tym że przesłanką jest przejście posiadania zajętej działki.
3. Z istoty roszczenia posiadacza samoistnego o wykup działki wynika, że jest ono uprawnieniem wynikającym z posiadania i ściśle z tym posiadaniem związanym, tzn. że dopóty, dopóki trwa posiadanie, utrzymuje się ono i może być realizowane.
Uwaga: Pkt 1 tezy nieaktualny
LEX nr 490436
490436
Dz.U.1964.16.93: art. 128; art. 231

Spółka akcyjna powstała w wyniku przekształcenia przedsiębiorstwa państwowego może być uważana za posiadacza samoistnego (art. 231 § 1 k.c.) nieruchomości przejętej na własność Państwa na podstawie ustawy z dnia 3 stycznia 1946 r. o przejęciu na własność Państwa podstawowych gałęzi gospodarki narodowej (Dz. U. Nr 3, poz. 17) i oddanej przedsiębiorstwu w zarząd, jeżeli we właściwym trybie została stwierdzona nieważność orzeczenia nacjonalizacyjnego.
Biul.SN 2009/4/15, OSNC-ZD 2009/4/97, M.Prawn. 2010/10/575
490984
Dz.U.1964.16.93: art. 231 § 1
Dz.U.1946.3.17: ogólne


Skład orzekający

 Przewodniczący: Sędzia SN Tadeusz Wiśniewski.
 Sędziowie SN: Mirosław Bączyk, Zbigniew Kwaśniewski, Barbara Myszka, Krzysztof Pietrzykowski (spr.), Elżbieta Skowrońska-Bocian, Lech Walentynowicz.
 Protokolant: Beata Rogalska.

Sentencja

 Sąd Najwyższy w sprawie z powództwa Huty Szkła "C." S.A. w T. przeciwko "P." S.A. w W. o zobowiązanie, po rozpoznaniu na rozprawie w Izbie Cywilnej w dniu 15 stycznia 2009 r., skargi kasacyjnej strony pozwanej od wyroku Sądu Apelacyjnego z dnia 23 lutego 2007 r.,
 uchyla zaskarżony wyrok i przekazuje sprawę Sądowi Apelacyjnemu do ponownego rozpoznania i rozstrzygnięcia o kosztach postępowania kasacyjnego.

Uzasadnienie faktyczne

 Huta Szkła C. Spółka Akcyjna w T. wystąpiła przeciwko P. Spółce Akcyjnej z siedzibą w W. o zobowiązanie pozwanej do przeniesienia na powódkę za wynagrodzeniem własności nieruchomości gruntowych bliżej określonych w pozwie.
 Sąd Okręgowy ustalił, że Minister Przemysłu Lekkiego, w porozumieniu z Przewodniczącym Państwowej Komisji Planowania, orzeczeniem nr 18 z dnia 15 października 1949 r. przejął na własność Skarbu Państwa przedsiębiorstwo Huta Szkła C. w T. wraz z nieruchomościami gruntowymi. W chwili przejęcia nieruchomości te stanowiły nieużytki rolne VI klasy, pozostawały niezabudowane i pozbawione infrastruktury. Znacjonalizowane mienie zostało oddane w zarząd przedsiębiorstwu państwowemu "Huta Szkła P. - C.". Dnia 5 grudnia 1990 r. przedsiębiorstwo to z mocy prawa stało się użytkownikiem wieczystym gruntu oraz właścicielem budynków, a dnia 11 października 1995 r. zostało przekształcone w jednoosobową Spółkę Akcyjną Skarbu Państwa działającą pod firmą "Huta Szkła C. S.A." Najpierw Przedsiębiorstwo, a następnie Spółka Akcyjna, zarówno przed, jak i po dniu 5 grudnia 1990 r., poczyniły sukcesywnie nakłady na rzeczonych nieruchomościach. Decyzją z dnia 16 kwietnia 1997 r. Minister Gospodarki stwierdził nieważność orzeczenia z dnia 15 października 1949 r. Na tej podstawie pozwana Spółka została wpisana w księdze wieczystej jako właściciel, jednak nieruchomość nadal pozostaje we władaniu powódki.
 Sąd Okręgowy oddalił powództwo, nie uznając powódki za posiadacza samoistnego. Zdaniem Sądu, nie było też podstaw do przypisania powódce ani jej poprzednikowi dobrej wiary w chwili dokonywania nakładów. Sąd Okręgowy uznał, że władanie Przedsiębiorstwa w stosunku do nieruchomości, wynikające z ustanowienia zarządu, początkowo było dzierżeniem, a po dniu 5 grudnia 1990 r. - posiadaniem w zakresie użytkowania wieczystego. Nakłady dokonane po dniu 5 grudnia 1990 r. nie zostały przez Sąd uznane za wzniesienie budynków ani urządzeń.
 Sąd Apelacyjny oddalił apelację powódki od wyroku Sądu Okręgowego, podzielając ustalenia faktyczne oraz argumentację prawną.
 Sąd Najwyższy wyrokiem z dnia 11 kwietnia 2006 r., I CSK 185/05 (OSP 2007, nr 5, poz. 62), po rozpoznaniu skargi kasacyjnej powódki, uchylił wyrok Sądu Apelacyjnego i przekazał sprawę temu Sądowi do ponownego rozpoznania. Sąd Najwyższy nie zgodził się z oceną wykluczającą posiadanie samoistne nieruchomości, ponieważ, jak podkreślił, przedsiębiorstwo państwowe miało podmiotowość prawną (art. 2 dekretu z dnia 26 października 1950 r. o przedsiębiorstwach państwowych, Dz. U. Nr 49, poz. 439; jedn. tekst: Dz. U. z 1960 r. Nr 18, poz. 111). Poza tym, zgodnie z art. 12 dekretu, odpowiadało tylko za swoje zobowiązania, a jego odpowiedzialność nie rozciągała się na zobowiązania Skarbu Państwa ani innego przedsiębiorstwa państwowego i odwrotnie, a Skarb Państwa nie odpowiadał za zobowiązania przedsiębiorstwa państwowego. Uregulowanie to znalazło się następnie w art. 33 § 1 pkt 2 i art. 40 k.c. w pierwotnym brzmieniu oraz w ustawie z dnia 25 września 1981 r. o przedsiębiorstwach państwowych (Dz. U. Nr 24, poz. 122). Sąd Najwyższy uznał, że przedsiębiorstwo państwowe mogło nabyć roszczenie o przeniesienie własności nieruchomości zajętej pod budowę również w okresie do dnia 1 lutego 1989 r., tj. do czasu wejścia w życie ustawy z dnia 31 stycznia 1989 r., w wyniku której wyeliminowano z polskiego systemu prawnego zasadę jednolitego funduszu własności państwowej w stosunkach cywilnoprawnych. Uznanie, że przedsiębiorstwom państwowym przysługiwały jakieś prawa podmiotowe (zarząd, zarząd operatywny, quasi-własność), nie pozwala, według Sądu Najwyższego, przyjmować obecnie, że oddanie przedsiębiorstwu państwowemu nieruchomości w zarząd oznaczało po jego stronie brak jakichkolwiek praw podmiotowych, a w sferze władania faktycznego jedynie dzierżenie, zwłaszcza, że przyznanego im prawa zarządu w żadnym razie nie można utożsamiać ze sprawowaniem zarządu cudzą rzeczą. Rozważając skutki (ex tunc) stwierdzenia nieważności orzeczenia nacjonalizacyjnego z dnia 15 października 1949 r., Sąd Najwyższy przyjął, że Skarb Państwa nigdy nie był właścicielem spornych nieruchomości, a tym samym nie mógł, tworząc przedsiębiorstwo państwowe Huta Szkła "P. - C.", wyposażyć go w uprawnienia do przekazanego mienia, dlatego, wykonując we własnym imieniu uprawnienia w stosunku do zarządzanych części majątku ogólnonarodowego, przedsiębiorstwo państwowe Huta Szkła "P. - C." było samoistnym posiadaczem tego majątku, w szczególności składających się na ten majątek nieruchomości. W konkluzji Sąd Najwyższy stwierdził, że przedsiębiorstwo państwowe Huta Szkła "P. - C." nabyło roszczenie skierowane do właściciela gruntu o przeniesienie na niego własności nieruchomości zajętej pod zabudowę. Powodowa Huta Szkła C. Spółka Akcyjna jest zaś następcą prawnym Przedsiębiorstwa pod tytułem ogólnym (art. 8 ust. 2 ustawy z dnia 13 lipca 1990 r. o prywatyzacji przedsiębiorstw państwowych, Dz. U. Nr 51, poz. 298 ze zm.).
 Sąd Apelacyjny po ponownym rozpoznaniu sprawy uwzględnił powództwo, zmieniając zaskarżony wyrok Sądu Okręgowego i zobowiązując pozwaną do złożenia oświadczenia woli o przeniesieniu na powodową Spółkę za wynagrodzeniem własności rzeczonych nieruchomości.
 W skardze kasacyjnej pozwana zarzuciła naruszenie art. 117 § 2 i 3, art. 231 § 1 i art. 336 k.c. oraz art. 21 ust. 1 i art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji RP, a także art. 398 15 § 1 oraz art. 326 § 2 i art. 327 w związku z art. 155 § 1 k.p.c.
 Sąd Najwyższy postanowił odroczyć rozpoznanie sprawy oraz przedstawić składowi siedmiu sędziów budzące poważne wątpliwości zagadnienie prawne, wiążące się z samoistnym posiadaniem jako przesłanką zastosowania art. 231 k.c. oraz charakterem władania nieruchomością przez przedsiębiorstwo państwowe wykonywanego w okresie obowiązywania art. 128 k.c., przy uwzględnieniu wstecznej mocy stwierdzenia nieważności aktu nacjonalizacyjnego.
 Sąd Najwyższy w składzie siedmiu sędziów postanowił przejąć sprawę do rozpoznania.

Uzasadnienie prawne

 Sąd Najwyższy w składzie siedmiu sędziów, po rozpoznaniu skargi kasacyjnej, zważył, co następuje:
 Sąd Apelacyjny, ponownie rozpoznając sprawę, był związany wykładnią prawa dokonaną w tej sprawie przez Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 11 kwietnia 2006 r., I CSK 185/05 (art. 39820 zd. 1 k.p.c.). Związanie to wyraził jednak w swoisty sposób, ograniczając się do zwięzłego przytoczenia podstawowych argumentów zamieszczonych w uzasadnieniu wyroku Sądu Najwyższego i sugerując w ten sposób, że sprawa została już właściwie rozstrzygnięta przez Sąd Najwyższy. Gdyby tak rzeczywiście było, to Sąd Najwyższy wydałby w niniejszej sprawie wyrok reformatoryjny (art. 39816 k.p.c.), co trafnie podkreślono w skardze kasacyjnej pozwanej. Sąd Apelacyjny za jedyną kwestię, która wymagała wyjaśnienia w postępowaniu apelacyjnym, uznał wysokość wynagrodzenia dla pozwanej za sporne grunty i w tym celu dopuścił dowód z opinii biegłego. W uzasadnieniu wyroku nie przytoczył poza tym żadnych okoliczności faktycznych sprawy, nie wiadomo więc, na podstawie jakiego materiału orzekał (art. 382 k.p.c.). W tej sytuacji zaskarżony wyrok jest zawieszony w próżni i nie poddaje się kontroli kasacyjnej, nie można bowiem ocenić zasadności tych zarzutów naruszenia prawa materialnego, które mogły być podniesione w skardze kasacyjnej ze względu na dyspozycję art. 398 20 zd. 2 k.p.c. W wyroku z dnia 20 kwietnia 2004 r., V CK 92/04 (niepubl.) Sąd Najwyższy stwierdził, że o prawidłowym zastosowaniu prawa materialnego można mówić dopiero wówczas, gdy ustalenia stanowiące podstawę wydania zaskarżonego wyroku pozwalają na ocenę tego zastosowania. Tym samym brak stosownych ustaleń uzasadnia zarzut kasacji naruszenia prawa materialnego przez niewłaściwe jego zastosowanie (zob. też wyrok z dnia 26 marca 1997 r., II CKN 60/97, OSNC 1997, nr 9, poz. 128).
 Zgodnie z art. 128 k.c., w pierwotnym brzmieniu, socjalistyczna własność ogólnonarodowa (państwowa) przysługiwała niepodzielnie Państwu (§ 1), a państwowe osoby prawne w granicach swej zdolności prawnej wykonywały w imieniu własnym względem zarządzanych przez nie części mienia ogólnonarodowego uprawnienia płynące z własności państwowej (§ 2). Wyrażona w tych przepisach zasada jednolitego funduszu własności państwowej była w piśmiennictwie różnie rozumiana. Zgodnie z pierwszym poglądem, państwowe osoby prawne nie miały żadnych własnych praw podmiotowych do zarządzanego przez nie mienia, które mogłyby zostać przeciwstawione własności państwowej, a ich osobowość prawna miała znaczenie wyłącznie prawno-organizacyjne, pozwalające nadać stosunkom między tymi jednostkami charakter stosunków cywilnoprawnych. Według drugiego poglądu, państwowe osoby prawne były właścicielami zarządzanych przez nie rzeczy w znaczeniu cywilistycznym, państwo pozostawało zaś właścicielem w sensie ekonomicznym oraz konstytucyjnym. Stosownie do trzeciego poglądu, kompromisowego, państwo było wprawdzie wyłącznym właścicielem zarówno w sensie ekonomicznym, jak i cywilistycznym, jednakże państwowym osobom prawnym przysługiwało względem wydzielonych im w akcie utworzenia lub nabytych w toku działalności części mienia ogólnonarodowego prawo podmiotowe inne niż prawo własności, zwykle charakteryzowane jako prawo bezwzględne, a niekiedy wprost jako prawo rzeczowe, które jednakże nie mogło być przeciwstawiane państwu.
 W orzecznictwie Sądu Najwyższego przyjmowano, że nieruchomości pozostające w zarządzie państwowych osób prawnych były własnością Państwa (uchwała składu siedmiu sędziów z dnia 16 października 1961 r., I CO 20/61, OSN 1962, nr II, poz. 41; wyrok z dnia 15 kwietnia 1966 r., I CR 80/66, OSNCP 1967, nr 2, poz. 24; wyrok z dnia 8 maja 1979 r., I CR 137/79, niepubl.; uchwała z dnia 27 czerwca 1984 r., III CZP 28/84, OSNCP 1985, nr 1, poz. 11; postanowienie z dnia 20 stycznia 1993 r., II CRN 146/92, niepubl.; uchwała składu siedmiu sędziów z dnia 18 czerwca 1991 r., III CZP 38/91, OSNCP 1991, nr 10-12, poz. 118; wyrok z dnia 17 września 1993 r., II CRN 76/93, niepubl.; postanowienie z dnia 12 grudnia 1996 r., I CKU 38/96, niepubl.; postanowienie z dnia 12 grudnia 1996 r., I CKU 39/96, niepubl.; postanowienie z dnia 4 października 2002 r., III CZP 62/02, OSNC 2004, nr 1, poz. 7). Pogląd ten znalazł ex post wiążące potwierdzenie w art. 2 ust. 1 zdanie 1 ustawy z dnia 29 września 1990 r. o zmianie ustawy o gospodarce gruntami i wywłaszczaniu nieruchomości (Dz. U. Nr 79, poz. 464 ze zm.), zgodnie z którym grunty stanowiące własność Skarbu Państwa lub własność gminy (związku międzygminnego), z wyłączeniem gruntów Państwowego Funduszu Ziemi, będące w dniu wejścia ustawy w życie w zarządzie państwowych osób prawnych innych niż Skarb Państwa, stały się z tym dniem z mocy prawa przedmiotem użytkowania wieczystego.
 Zasada jednolitego funduszu własności państwowej odnosiła się nie tylko do prawa własności rzeczy w sensie cywilistycznym, lecz do całości mienia ogólnonarodowego. Sąd Najwyższy w uzasadnieniu uchwały składu siedmiu sędziów z dnia 18 czerwca 1991 r., III CZP 38/91 (OSNCP 1991, nr 10-12, poz. 118) podkreślił, że każdy składnik majątkowy przedsiębiorstwa państwowego - zarówno wydzielony mu przy utworzeniu, jak i nabyty w toku działalności przez to przedsiębiorstwo - stanowił mienie ogólnonarodowe, które pozostawało "w dyspozycji" tego przedsiębiorstwa. W uzasadnieniu wyroku z dnia 15 kwietnia 1966 r., I CR 80/66 (OSNCP 1967, nr 2, poz. 24) Sąd Najwyższy wskazał, że zasada jednolitego funduszu własności państwowej odnosiła się nie tylko do własności, ale również do innych praw majątkowych, a ponadto także do posiadania. W stosunku do mienia pozostającego w zarządzie państwowych osób prawnych nie tylko właścicielem, ale także posiadaczem samoistnym, był zawsze Skarb Państwa.
 Przedstawione rozumienie zasady jednolitego funduszu własności państwowej nie oznaczało jednak, że przedsiębiorstwo państwowe nie mogło wystąpić z roszczeniem na podstawie art. 231 § 1 k.c. w stosunku do nieruchomości znajdujących się w jego władztwie. W orzecznictwie Sądu Najwyższego przyjmowano zgodnie, że wprawdzie ze względu na tę zasadę państwowa osoba prawna nie mogła przeciwstawić Skarbowi Państwa jakichkolwiek własnych uprawnień, jednakże w stosunkach zewnętrznych z osobami trzecimi miała pozycję taką jak właściciel. W konsekwencji wszelkie roszczenia, jakie powstawały ze względu na składniki mienia państwowego pozostające w zarządzie państwowej osoby prawnej, realizowała w imieniu własnym ta osoba (uchwała składu siedmiu sędziów z dnia 16 października 1961 r., I CO 20/61, OSN 1962, nr II, poz. 41; postanowienie z dnia 14 czerwca 1963 r., I CR 336/63, OSNCP 1964, nr 11, poz. 223; uchwała z dnia 27 czerwca 1984 r., III CZP 28/84, OSNCP 1985, nr 1, poz. 11). O ile więc w relacjach wewnętrznych między Skarbem Państwa a państwową osobą prawną posiadaczem samoistnym nieruchomości państwowej było zawsze państwo, o tyle z punktu widzenia relacji zewnętrznych przedsiębiorstwo państwowe, które władało oddaną mu w zarząd nieruchomością, powinno być uznawane za posiadacza samoistnego nieruchomości niezależnie od tego, czy była to nieruchomość państwowa. Expressis verbis pogląd ten znalazł wyraz w uzasadnieniu wyroku z dnia 15 kwietnia 1966 r., I CR 80/66 (OSNCP 1967, nr 2, poz. 24), w którym Sąd Najwyższy uznał, że chociaż posiadanie wykonywane przez jednostkę państwową stanowi - w myśl zasady wypowiedzianej w art. 128 § 1 k.c. - posiadanie państwowe, to jednak w wypadku, gdy jego przedmiot znajduje się w zarządzie państwowej osoby prawnej, na zewnątrz ta osoba prawna, a nie Skarb Państwa występuje - zgodnie z art. 128 § 2 k.c. - jako posiadacz. Przedsiębiorstwo państwowe mogło zatem występować z roszczeniem przewidzianym w art. 231 § 1 k.c., z tym, że, ze względu na zasadę jednolitego funduszu własności państwowej, nabywana nieruchomość stawała się własnością państwową.
 Z chwilą spełnienia przesłanek określonych w art. 231 § 1 k.c., między właścicielem gruntu a posiadaczem dokonującym zabudowy powstaje stosunek prawny, z którego wynika roszczenie posiadacza samoistnego w dobrej wierze do właściciela gruntu o przeniesienie własności zabudowanej działki. Roszczenie to pozostawało niewątpliwie, jako prawo podmiotowe, w zarządzie przedsiębiorstwa państwowego. Mogło ono, zależnie od sposobu rozumienia tego zarządu, być ujmowane jako własne roszczenie przedsiębiorstwa albo - stosownie do stanowiska przyjmowanego w orzecznictwie Sądu Najwyższego - jako roszczenie przysługujące Skarbowi Państwa, które, zgodnie z art. 128 § 2 k.c. w pierwotnym brzmieniu, przedsiębiorstwo państwowe wykonywało w imieniu własnym. Akceptacja drugiego z tych wymaga rozważenia, jakie znaczenie dla bytu rozważanego roszczenia miało zniesienie zasady jednolitego funduszu własności państwowej. Z dniem 1 lutego 1989 r. weszła bowiem w życie ustawa z dnia 31 stycznia 1989 r. o zmianie ustawy - Kodeks cywilny (Dz. U. Nr 3, poz. 11), m.in. nadająca art. 128 k.c. nowe brzmienie, zgodnie z którym własność ogólnonarodowa (państwowa) przysługiwała Skarbowi Państwa albo innym państwowym osobom prawnym. Wpływ zmiany przepisu na charakter władztwa wykonywanego przez państwowe osoby prawne został wyjaśniony w uchwale składu siedmiu sędziów z dnia 18 czerwca 1991 r., III CZP 38/91 (OSNCP 1991, nr 10-12, poz. 118), w której Sąd Najwyższy rozstrzygnął, że zmiana art. 128 k.c. nie spowodowała przekształcenia przysługujących państwowym osobom prawnym - z mocy przepisów kodeksu cywilnego i ustaw szczególnych - uprawnień do części mienia ogólnonarodowego, pozostających w ich zarządzie w dniu wejścia w życie wymienionej ustawy. Także w odniesieniu do innych niż własność składników majątkowych Sąd Najwyższy uznał, że nowelizacja art. 128 k.c. nie spowodowała przekształcenia ex lege stosunków państwowych osób prawnych. Przekształcenie to nastąpiło z dniem 7 stycznia 1991 r. na podstawie art. 1 pkt 9 ustawy z dnia 20 grudnia 1990 r. o zmianie ustawy o przedsiębiorstwach państwowych (Dz. U. z 1991 r. Nr 2, poz. 6), w którym skreślono przepis, iż przedsiębiorstwo państwowe wykonywało wszelkie uprawnienia w stosunku do mienia ogólnonarodowego będącego w jego dyspozycji, z wyjątkiem uprawnień wyłączonych przepisami ustawowymi, a jednocześnie wprowadzono przepis, że przedsiębiorstwo, gospodarując wydzielonym mu i nabytym mieniem, zapewniało jego ochronę. Jeżeli zatem będące w zarządzie przedsiębiorstwa państwowego roszczenie o przeniesienie własności nieruchomości, powstałe na podstawie art. 231 § 1 k.c., nie było - ze względu na art. 128 k.c. - jego własnym roszczeniem, to stało się nim z dniem 7 stycznia 1991 r.
 Dotychczasowe rozważania prowadzą do wniosku, że przedsiębiorstwu państwowemu mogło przysługiwać roszczenie o przeniesienie własności nieruchomości także w wypadku, gdy do wzniesienia budynku na tej nieruchomości doszło w okresie obowiązywania art. 128 k.c. w pierwotnym brzmieniu.
 W okolicznościach niniejszej sprawy bezprzedmiotowe byłoby natomiast rozważanie, jaki wpływ na byt roszczenia przysługującego przedsiębiorstwu państwowemu miał art. 2 ust. 1 ustawy z dnia 29 września 1990 r. o zmianie ustawy o gospodarce gruntami i wywłaszczaniu nieruchomości (Dz. U. Nr 79, poz. 464 ze zm.), zgodnie z którym grunty stanowiące własność Skarbu Państwa, będące w dniu 5 grudnia 1990 r. w zarządzie państwowych osób prawnych innych niż Skarb Państwa, stały się z tym dniem z mocy prawa przedmiotem użytkowania wieczystego. Rzeczone nieruchomości gruntowe nie stały się bowiem własnością państwową wskutek nacjonalizacji, ponieważ nastąpiło stwierdzenie nieważności decyzji nacjonalizacyjnej ze skutkiem ex tunc. Skoro zaś przedsiębiorstwo państwowe nie władało nieruchomościami Skarbu Państwa, ale nieruchomościami stanowiącymi własność pozwanej, w dniu 5 grudnia 1990 r. nie doszło ex lege do przekształcenia posiadania samoistnego w posiadanie w zakresie użytkowania wieczystego.
 Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 11 kwietnia 2006 r., I CSK 185/05 przyjął, że w okolicznościach niniejszej sprawy przedsiębiorstwo państwowe Huta Szkła "P. - C." było samoistnym posiadaczem rzeczonego majątku. W tej kwestii Sąd Apelacyjny jest związany wykładnią prawa dokonaną w tym wyroku. Niedopuszczalne są zatem w tym zakresie podniesione w skardze kasacyjnej zarzuty naruszenia przez Sąd Apelacyjny art. 231 § 1 i art. 336 k.c. oraz art. 21 ust. 1 i art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji RP (art. 398 20 zd. 2 k.p.c.).
 Zgodzić się natomiast należy z zarzutem podniesionym w skardze kasacyjnej, że Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 11 kwietnia 2006 r., I CSK 185/05 nie przesądził, wbrew odmiennemu stanowisku zajętemu przez Sąd Apelacyjny w zaskarżonym wyroku, kwestii dobrej lub złej wiary powoda jako posiadacza samoistnego (art. 231 § 1 k.c.). Ta okoliczność wymaga dokonania ustaleń i oceny przez Sąd Apelacyjny przy ponownym rozpoznawaniu sprawy.
 Utraty roszczenia przewidzianego w art. 231 § 1 k.c. nie mogło spowodować przekształcenie przedsiębiorstwa w spółkę akcyjną na podstawie art. 7 ust. 3 ustawy z dnia 30 kwietnia 1993 r. o narodowych funduszach inwestycyjnych i ich prywatyzacji (Dz. U. Nr 44, poz. 202 ze zm.). Stosownie do tego przepisu, przekształcenia dokonywano na zasadach określonych w rozdziale 2 ustawy z dnia 13 lipca 1990 r. o prywatyzacji przedsiębiorstw państwowych (Dz. U. Nr 51, poz. 298 ze zm.), a zgodnie z art. 8 ust. 2 tej ustawy spółka powstała w wyniku przekształcenia przedsiębiorstwa państwowego wstępowała we wszystkie prawa i obowiązki przekształconego przedsiębiorstwa. W orzecznictwie i piśmiennictwie istnieje zaś zgoda co do tego, że roszczenie przewidziane w art. 231 § 1 k.c. podlega sukcesji pod tytułem ogólnym, z tym że przesłanką jest przejście posiadania zajętej działki. Również w tym zakresie Sąd Apelacyjny jest związany wykładnią prawa dokonaną przez Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 11 kwietnia 2006 r., I CSK 185/05.
 Nie jest zasadny podniesiony w skardze kasacyjnej zarzut naruszenia art. 117 § 2 i 3 k.c. przez niewłaściwe zastosowanie i błędną wykładnię. Przede wszystkim należy podkreślić, że Sąd Apelacyjny w zaskarżonym wyroku w ogóle nie zajmował się kwestią przedawnienia roszczenia przewidzianego w art. 231 § 1 k.c., nie można więc mu zarzucać dokonania błędnej wykładni przepisów art. 117 k.c. Rozważany zarzut może zatem sprowadzać się co najwyżej do niewłaściwego zastosowania prawa materialnego polegającego na niezastosowaniu art. 117 § 2 i 3 k.c. Również tak ujęty zarzut nie zasługiwałby jednak na uwzględnienie. Z punktu widzenia możliwości dochodzenia rozważanego roszczenia pozbawiony jest bowiem znaczenia upływ czasu między wybudowaniem budynku a dochodzeniem roszczenia. Zgodnie z poglądem przyjętym w orzecznictwie Sądu Najwyższego i przeważającym w piśmiennictwie, roszczenie posiadacza samoistnego o wykup działki nie ulega przedawnieniu. Sąd Najwyższy wypowiedział taki pogląd expressis verbis w uchwale z dnia 18 marca 1968 r., III CZP 15/68 (OSNCP 1968, nr 8-9, poz. 138). W uzasadnieniu uchwały wyjaśnił, iż prima facie można by sądzić, że rozważane roszczenie posiadacza ulega - zgodnie z art. 117 i 118 k.c. - dziesięcioletniemu przedawnieniu, licząc od daty ukończenia budowy, z tą bowiem chwilą roszczenie to stało się wymagalne (art. 120 § 1 k.c.). Pogląd taki nie byłby jednak uzasadniony. Z istoty bowiem roszczenia, o którym mowa, wynika, że jest ono uprawnieniem wynikającym z posiadania i ściśle z tym posiadaniem związanym, tzn. że dopóty, dopóki trwa posiadanie, utrzymuje się ono i może być realizowane. Przeciwna wykładnia byłaby społecznie nieuzasadniona, gdyż nie można by sensownie wytłumaczyć, dlaczego posiadacz w początkowej fazie swego władztwa miałby być z omawianego punktu widzenia w sytuacji lepszej aniżeli w miarę upływu czasu, chociaż z całokształtu przepisów o posiadaniu wynika, że w miarę upływu czasu zyskuje ono na znaczeniu, czego w szczególności dowodzą przepisy o zasiedzeniu. Nie można też przy tej wykładni pomijać okoliczności, że posiadacz najczęściej nie wie, iż przysługuje mu roszczenie o wykup, z reguły bowiem jego dobra wiara utrzymuje się przez cały czas posiadania. Przedstawionej oceny nie neguje pogląd wypowiedziany przez Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 13 grudnia 2007 r., I CSK 364/07 (niepubl.), że roszczenie właściciela gruntu przewidziane w art. 231 § 2 k.c. ulega przedawnieniu w terminie dziesięciu lat od dnia wzniesienia budynku lub innego urządzenia (art. 118 k.c.). Sąd Najwyższy uzasadnił bowiem ten pogląd m.in. odmiennością tego roszczenia w stosunku do roszczenia z art. 231 § 1 k.c. oraz przychylił się do stanowiska, że to ostatnie roszczenie nie ulega przedawnieniu.
 Zarzut naruszenia art. 398 15 § 1 k.p.c. jest bezprzedmiotowy, a poza tym w skardze kasacyjnej nawet nie podjęto próby wyjaśnienia, na czym to naruszenie miałoby polegać.
 Zarzut naruszenia art. 326 § 2 i art. 327 w związku z art. 155 § 1 k.p.c. polega, zdaniem skarżącego, na tym, że zaskarżony wyrok Sądu Apelacyjnego został ogłoszony przez sędziego sprawozdawcę, a nie przez przewodniczącego. Z protokołu z ogłoszenia wyroku wynika, że "przewodniczący ogłosił wyrok przez odczytanie sentencji i podanie ustnie zasadniczych powodów rozstrzygnięcia". W związku jednak z istniejąca wątpliwością co do tego, czy na tym protokole znajduje się podpis przewodniczącego, czy też sędziego sprawozdawcy, należy podkreślić, że ewentualne naruszenie wymienionych przepisów postępowania nie mogło mieć istotnego wpływu na wynik sprawy (art. 3983 § 3 pkt 2 k.p.c.) ani nie oznaczało nieważności postępowania (art. 39813 § 1 in fine w związku z art. 379 w związku z art. 398 21 k.p.c.).
 Z przedstawionych powodów Sąd Najwyższy na podstawie art. 398 14 k.p.c. orzekł jak w sentencji.

 
Uchwała

z dnia 22 października 1968 r.

Sąd Najwyższy

III CZP 98/68

Wieczysty użytkownik jest uprawniony do występowania z roszczeniem o zakaz wykonywania służebności drogowych, jak również o zniesienie tych służebności, istniejących na nieruchomości objętej prawem wieczystego użytkowania.
OSNC 1969/11/188
903
Dz.U.1964.16.93: art. 145; art. 233; art. 294; art. 295

glosa: Winiarz J. OSP 1970/4/85


Skład orzekający

  Przewodniczący: sędzia J. Majorowicz (sprawozdawca). Sędziowie: Z. Trybulski, W. Kuryłowicz. 

Sentencja

  Sąd Najwyższy w sprawie z powództwa Tadeusza P. i Marii P. przeciwko Wandzie K. i Marii K. o zaniechanie służebności, po rozpoznaniu na posiedzeniu jawnym zagadnienia prawnego przekazanego przez Sąd Wojewódzki w Rzeszowie postanowieniem z dnia 16 lipca 1968 r. do rozstrzygnięcia w trybie art. 391 k.p.c.: 
  "I. Czy wieczysty użytkownik jest uprawniony (całkowicie legitymowany) do występowania z roszczeniem o zakaz wykonywania służebności drogowych, jak również o zniesienie tych służebności, istniejących na nieruchomości objętej prawem wieczystego użytkowania? 
  II. Czy w wypadku podanym w pytaniu pierwszym należy przyjąć brak częściowej legitymacji, a jeśli tak, to czy dlatego sąd powinien zawiadomić o toczącym się procesie osobę wskazaną przez powoda (wieczystego użytkownika)?" 
  postanowił udzielić następującej odpowiedzi: 
  Wieczysty użytkownik jest uprawniony do występowania z roszczeniem o zakaz wykonywania służebności drogowych, jak również o zniesienie tych służebności, istniejących na nieruchomości objętej prawem wieczystego użytkowania. 

Uzasadnienie faktyczne

  Przedmiotem sprawy, w której Sąd Wojewódzki w Warszawie przedstawił w trybie art. 391 k.p.c. budzące wątpliwości zagadnienie prawne, jest roszczenie powodów, jako wieczystych użytkowników - na zasadzie ustawowej wspólności majątkowej - nieruchomości położonej w L. Kw Nr 6918, o zobowiązanie pozwanych do zaniechania wykonywania na działce budowlanej nr 215 wszelkich służebności, a w szczególności służebności przechodu, przejazdu i przegonu na rzecz działek budowlanych nr 214/1 i 216 gm. L. 
  Sąd Powiatowy w Leżajsku wyrokiem z dnia 30.XI.1967 r. żądanie powodów w tym zakresie uwzględnił. 
  Z ustaleń Sądu Powiatowego wynika, że powodowie są wieczystymi użytkownikami działki budowlanej nr 215 położonej w L. przy ulicy R., objętej księgą wieczystą Kw 6918, i że pozwana Maria K. jest wieczystą użytkowniczką działki nr 216 wraz ze znajdującym się na tejże działce domem mieszkalnym. Ponadto z ustaleń tych wynika, że jako właściciele działki nr 214/1 wpisani są Władysław K. i Franciszek K., przy czym działkę tą użytkuje pozwana Wanda K. Przedmiotem sporu między stronami jest pas gruntu ciągnący się zachodnim krańcem parceli nr 215, dalej nr 216 i 218 i na parceli nr 215, biegnący pomiędzy działką ogrodową K. a domem mieszkalnym powodów. Sąd Powiatowy ustalił przy tym, że pozwani wykonywali akty posiadania, mianowicie przejazdu, przechodu i przegonu, spornym krańcem parceli gruntowej nr 215, będącej w wieczystym użytkowaniu powodów. 
  Powództwo zostało uwzględnione przez Sąd Powiatowy na tej zasadzie, że sporny szlak nie posiada trwałych urządzeń, brak zatem przesłanek ustawowych do uznania, że pozwani nabyli ją w drodze zasiedzenia, a ponadto na tej zasadzie, że pozwana Wanda K. i Maria K. mają dostęp do drogi publicznej za pośrednictwem szlaku biegnącego przez inną parcelę, a mianowicie parceli nr 218. 
  Od wyroku Sądu Powiatowego pozwani wnieśli rewizję, wnosząc o zmianę zaskarżonego wyroku i oddalenie powództwa bądź o uchylenie tego wyroku i przekazanie sprawy Sądowi Powiatowemu do ponownego rozpoznania. 

Uzasadnienie prawne

  Przechodząc do rozważenia przedstawionego przez Sąd Wojewódzki zagadnienia, Sąd Najwyższy zważył, co następuje: 
  Zagadnienie sformułowane w pytaniu może się stać aktualne dopiero wtedy, gdy zostanie ustalone, że parcela powodów jest obciążona prawem służebności drogowej na rzecz parcel pozwanych. Na tle bowiem przedstawionego wyżej stanu faktycznego powstaje wówczas zagadnienie, czy wieczysty użytkownik jest w pełni legitymowany do wystąpienia z roszczeniem o zakaz wykonywania określonej służebności, obciążającej grunt oddany mu w wieczyste użytkowanie, jak również zniesienie takiej służebności. 
  Na pytanie to należy udzielić odpowiedzi twierdzącej. 
  Treść użytkowania wieczystego zawarta jest w art. 233 k.c. Stosownie do tego przepisu użytkownik wieczysty może korzystać z terenu z wyłączeniem innych osób w granicach określonych przez ustawę i zasady współżycia społecznego oraz przez umowę o oddanie terenu państwowego w użytkowanie wieczyste. 
  W tych też granicach użytkownik wieczysty może swoim rozporządzać prawem. Sformułowanie to podobne jest do określenia prawa własności zawartego w art. 140 k.c. Istotna różnica między tymi obu prawami polega przede wszystkim na tym, że przedmiotem rozporządzeń dokonanych przez użytkownika wieczystego nie jest sama rzecz, lecz prawo, które mu przysługuje, a ponadto, że treść prawa wieczystego użytkowania określają nie tylko przepisy ustawy i zasady współżycia społecznego, ale również umowa o oddanie terenu państwowego w użytkowanie wieczyste. Przy użytkowaniu wieczystym w grę wchodzi z jednej strony stosunek rzeczowy, którego wyrazem jest prawo użytkownika do korzystania w oznaczonych granicach z terenu państwowego z wyłączeniem innych osób i do rozporządzenia swym prawem, a z drugiej strony mamy do czynienia ze stosunkiem obligacyjnym, którego źródłem jest umowa zawarta między państwem a użytkownikiem wieczystym, określająca m.in. sposób korzystania z terenu przez wieczystego użytkownika. 
  Instytucja wieczystego użytkowania różni się także w sposób zasadniczy od praw rzeczowych ograniczonych, a w szczególności od użytkowania. Z ograniczonym prawem użytkowania łączą się bowiem ex lege pewne stosunki obligacyjne między użytkownikiem a właścicielem rzeczy, gdy tymczasem przy użytkowaniu wieczystym treść tego prawa może być w szerokim zakresie określona w umowie między państwem a użytkownikiem. Zaznaczyć dalej należy, że aczkolwiek użytkownik wieczysty korzysta z uprawnień z rzeczy cudzej, to jednak zakres uprawnień do korzystania z gruntu jest o wiele szerszy aniżeli przy jakimkolwiek ograniczonym prawie rzeczowym. Ponadto, jak już wyżej zaznaczono, użytkownik wieczysty może swoim prawem rozporządzać, co oznacza także, że prawo to może obciążyć nie tylko hipoteką, jak to wynika wyraźnie z art. 191 pr. rzecz. w brzmieniu art. XVII przep. wpr. k.c., ale również innymi ograniczonymi prawami rzeczowymi. Za tym ostatnim poglądem przemawia przede wszystkim treść art. 233 k.c., który to przepis nie wprowadza żadnych ograniczeń w tym zakresie, a nadto treść art. 241 k.c., w myśl którego wraz z wygaśnięciem użytkowania wieczystego wygasają również ustanowione na nim obciążenia. 
  W świetle tych rozważań należy dojść do wniosku, że użytkowanie wieczyste zawiera istotne cechy różniące tę instytucję od prawa własności i od ograniczonych praw rzeczowych, że jest ono nową postacią prawa rzeczowego o odrębnej od tych praw treści, że jednak instytucja ta bliższa jest raczej własności aniżeli ograniczonemu prawu rzeczowemu użytkowania. 
  Za powyższym poglądem przemawia również usytuowanie tej instytucji w kodeksie cywilnym w osobnym tytule, umieszczonym między tytułem o prawie własności a tytułem o prawach rzeczowych ograniczonych. 
  Powyższe uwagi mają istotne znaczenie dla rozstrzygnięcia kwestii, jakie mianowicie przepisy należy w drodze analogii stosować do użytkownika wieczystego w razie nieobjęcia postanowieniem umowy niektórych praw i obowiązków użytkownika wieczystego. Zdaniem składu orzekającego, z charakteru tego prawa, zbliżonego raczej do prawa własności aniżeli do wymienionego prawa użytkowania, wynika, że w tym wypadku należy odpowiednio stosować przepisy tytułu I dotyczące treści i wykonywania prawa własności, a więc również przepisy normujące zagadnienia związane z sąsiedztwem gruntów, a zatem m.in. kwestię tzw. służebności drogi koniecznej. W drodze analogii odpowiednie zastosowanie do prawa wieczystego użytkowania będą miały także przepisy dotyczące ochrony własności (w szczególności dotyczy to roszczeń zarówno windykacyjnych, jak i negatoryjnych oraz skarg posesoryjnych). Jeśli chodzi o służebności drogowe, to ustanowienie tych służebności, ich zmiana lub zniesienie - zarówno w wypadku służebności na rzecz nieruchomości objętej użytkowaniem wieczystym, jak i w wypadku służebności na rzecz innej nieruchomości - wchodzi w sferę korzystania z tego terenu przez wieczystego użytkownika. Stąd też wieczysty użytkownik zainteresowany jest w tym, aby służebność taka - jeżeli ma być ustanowiona - była przeprowadzona z najmniejszym obciążeniem terenu oddanego mu w użytkowanie. I odwrotnie: właściwe korzystanie z tego terenu uprawnia go do wystąpienia z powództwem o ustanowienie służebności drogi koniecznej na rzecz tego terenu, jeżeli teren ten nie ma odpowiedniego dostępu do drogi publicznej. 
  W konsekwencji uznać należy, że wieczystemu użytkownikowi przysługuje zarówno legitymacja czynna, jak i legitymacja bierna w sprawach dotyczących ustanowienia drogi koniecznej. 
  Z kolei jeżeli istniejąca służebność gruntowa drogi koniecznej stała się szczególnie uciążliwa i nie jest konieczna do prawidłowego korzystania z nieruchomości władnącej albo jeżeli straciła wszelkie znaczenie, to użytkownikowi wieczystemu będą przysługiwały w drodze analogii uprawnienia z art. 294 i 295 k.c. 
  Z tych zasad na postawione pytanie udzielono odpowiedzi jak w sentencji uchwały. 

Wyrok

z dnia 6 marca 1984 r.

Sąd Najwyższy

III CRN 29/84

Służebność gruntową (art. 285 k.c.) uważa się za część składową nieruchomości władnącej (art. 50 k.c.). Właściciela tej nieruchomości więc obciąża obowiązek ponoszenia kosztów przeprowadzenia zmiany treści lub sposobu wykonywania służebności drogi koniecznej, przede wszystkim zaś wykonywania takich urządzeń na gruncie, które umożliwiają dogodny dostęp z tej nieruchomości do drogi publicznej. Sąd może jednak te koszty uwzględnić przy określaniu wysokości wynagrodzenia należnego za wprowadzone zmiany od właściciela nieruchomości obciążonej (art. 291 k.c.).
OSNC 1984/10/180
2990
Dz.U.1964.16.93: art. 50; art. 285; art. 291

glosa: Kuźniar A. NP 1985/6/91


Skład orzekający

  Przewodniczący: sędzia SN W. Łysakowski. Sędziowie SN: J. Niejadlik (sprawozdawca), M. Zakrzewska. 

Sentencja

  Sąd Najwyższy po rozpoznaniu sprawy z powództwa Krystyny B. przeciwko: Leonii H. z udziałem interwenienta ubocznego Józefa B., Józefa Z., Stanisława Z., Józefa R. i Marii B. o zmianę sposobu wykonywania służebności na skutek rewizji nadzwyczajnej Ministra Sprawiedliwości od wyroku Sądu Wojewódzkiego w Przemyślu z dnia 28 lipca 1983 r. 
  uchylił zaskarżony wyrok w części oddalającej rewizję pozwanej i interwenientów ubocznych i orzekającej o kosztach procesu, wraz z poprzedzającym go wyrokiem Sądu Rejonowego w Przeworsku z dnia 30 marca 1983 r. w części orzekającej o przeniesieniu na inne miejsce służebności przechodu, przejazdu i przegonu i orzekającej o kosztach procesu i przekazał sprawę w tym zakresie temu Sądowi Rejonowemu do ponownego rozpoznania. 

Uzasadnienie faktyczne

  Nieruchomość oznaczona jako działka nr 383 stanowi zabudowane siedlisko powódki Krystyny B. Od strony wschodniej przylega ona do zabudowanego siedliska pozwanej Leonii H., oznaczonego w ewidencji gruntów jako działka nr 383. Działki te, wchodzące dotychczas w skład nieruchomości obj. lwh 62 gm. kat. S., graniczą od południa z drogą publiczną. Mimo to pozwana ze swojego siedliska przejeżdża, przechodzi i przepędza do tej drogi szlakiem wiodącym przez podwórze powódki. 
  Wyrokiem z dnia 27.IV.1982 r. Sąd Rejonowy w Przeworsku orzekł "przeniesienie służebności obciążającej działkę nr 383 przechodu, przejazdu i przegonu prowadzącego do działki nr 382 (...), z miejsca jego dotychczasowego przebiegu, oznaczonego na mapie inż. A.B. kolorem różowym, w miejsce tzw. I wariantu, oznaczonego literami BGHJ na tym planie sytuacyjnym, przy czym koszty powiązane z utworzeniem dojazdu oraz wykonaniem wszystkich prac ziemnych i zabezpieczających (...) poniesie powódka Krystyna B.". 
  Wskutek rewizji pozwanej Leonii H. Sąd Wojewódzki w Przemyślu wyrokiem z dnia 15.X.1982 r. I Cr 200/82 uchylił zaskarżony wyrok i sprawę przekazał Sądowi Rejonowemu w Przemyślu do ponownego rozpoznania, m.in. w celu wyjaśnienia sposobu powstania służebności, ustalenia treści tej służebności oraz wynagrodzenia dla właścicielki nieruchomości panującej. 
  W dniu 30.III.1983 r. (I C 454/82) Sąd Rejonowy rozstrzygnął sprawę jak poprzednio, z tym jednak uzupełnieniem, że "przeniesienie służebności nastąpi z równoczesnym przysądzeniem od powódki (...) na rzecz pozwanej kwoty 1.000 zł" (pkt I), oraz przyznał powódce od pozwanej i interwenientów ubocznych koszty procesu (pkt IV). 
  Wyrokiem z dnia 28.VII.1983 r. I Cr 187/83 Sąd Wojewódzki w Przemyślu oddalił rewizję pozwanej i interwenientów ubocznych (pkt I) oraz zasądził od pozwanej i tych interwenientów na rzecz powódki koszty postępowania rewizyjnego (pkt III). 
  W rewizji nadzwyczajnej - zarzucającej rażące naruszenie art. 316 § 1, art. 381 § 1, art. 387, art. 388 § 1 i art. 389 k.p.c., art. 50, art. 289 i art. 291 k.c. - Minister Sprawiedliwości wnosił o uchylenie wyroku Sądu Wojewódzkiego w Przemyślu z dnia 28.VII.1983 r. I Cr 187/83 w części oddalającej rewizję pozwanej i interwenientów ubocznych i orzekającej o kosztach procesu (pkt I, III) oraz uchylenie poprzedzającego go wyroku Sądu Rejonowego w Przeworsku z dnia 30.III.1982 r. I C 454/83 w części orzekającej o przeniesieniu na inne miejsce służebności przechodu, przejazdu i przegonu i orzekającej o kosztach procesu (pkt I, IV) i o przekazanie sprawy w tym zakresie temu Sądowi Rejonowemu do ponownego rozpoznania. 
  Rewizja nadzwyczajna jest uzasadniona. 
  Skarżący trafnie podnosi, że w sprawie o zmianę sposobu wykonywania służebności gruntowej sąd orzekający powinien zająć się w pierwszej kolejności ustaleniem tego, czy twierdzona przez strony służebność istnieje prawnie. W aktach własności ziemi, wydanych pozwanej i poprzednikom prawnym powódki, nie uwidoczniono, że nieruchomość oznaczona w ewidencji gruntów jako działka nr 383 jest obciążona służebnością drogową. Powinno to było skłonić Sąd Rejonowy do zajęcia się wyjaśnieniem źródeł powstania służebności, faktycznie wykonywanej na tej nieruchomości, na rzecz nieruchomości nr 382. 
  Według art. 10 ustawy z dnia 26 października 1971 r. o uregulowaniu własności gospodarstw rolnych (Dz. U. Nr 27, poz. 250) pozostały w mocy tylko takie obciążenia nieruchomości ograniczonymi prawami rzeczowymi, które zostały ustanowione w sposób przewidziany przepisami prawa do dnia wejścia w życie tej ustawy (orz. SN z dnia 22.II.1980 r. III CZP 3/80 - OSNCP z 1980 r., z. 12, poz. 227). Oznacza to, że jeśli omawiana służebność drogowa istniała w dniu 4.XI.1971 r., to - pozostając w mocy - obciążałaby nieruchomość nr 383, poprzedników prawnych powódki. Do wygaśnięcia bowiem tego ograniczonego prawa rzeczowego nie mogło doprowadzić nabycie przez powódkę własności nieruchomości obciążonej na podstawie przepisów ustawy z dnia 27 października 1977 r. o zaopatrzeniu emerytalnym oraz innych świadczeniach na rzecz rolników oraz ich rodzin (Dz. U. Nr 32, poz. 140) ze względu na treść art. 48 § 2 tej ustawy. 
  Tymczasem Sąd Rejonowy nie zajął się sprawdzeniem zarzutu pozwanej, że nieruchomość odpowiadająca działce nr 383 została obciążona służebnością drogową na rzecz nieruchomości oznaczonej w ewidencji gruntów jako działka nr 382 przy wydzielaniu ich przed 160 laty z nieruchomości obj. lwh 62 gm. kat. S. Tego twierdzenia nie obala samo przez się to, że w księdze wieczystej prowadzonej dla nieruchomości obj. lwh 62 gm. kat. S. nie ma wpisów obciążenia jej ograniczonymi prawami rzeczowymi. Do czasu wejścia w życie art. 82 prawa o notariacie z dnia 27 października 1933 r. (Dz. U. Nr 84, poz. 609) służebność gruntową można było ustanowić ustną umową, połączoną z wprowadzeniem nabywcy w posiadanie tej służebności (§ 480 k.c.a.). 
  Poza tym przed wejściem w życie art. 184 prawa rzeczowego z dnia 11 października 1946 r. (Dz. U. Nr 57, poz. 319) taką służebność można było również nabyć w drodze 30-letniego zasiedzenia w dobrej wierze, choćby ona nie polegała na korzystaniu z trwałego i widocznego urządzenia (§ 480, § 1452, § 1470 k.c.a.). Od tej strony jednak sąd pierwszej instancji do sprawy nie podszedł, a Sąd Wojewódzki - odstąpiwszy dowolnie od swych uprzednich wskazań (art. 389 k.p.c.) - utrzymał w mocy wyrok zaskarżony przez pozwaną. 
  Trafnie w konsekwencji skarżący zarzuca, że żaden z tych wyroków nie daje odpowiedzi na pytanie, jakie to fakty i przepisy prawa materialnego doprowadziły do uznania, że poprzednicy prawni pozwanej nabyli służebność drogową przez nieruchomość stanowiącą działkę nr 383. 
  Rację ma Minister Sprawiedliwości, podnosząc, iż ustalenie w wyniku uzupełniającego postępowania dowodowego, że nieruchomość powódki pozostaje obciążona służebnością drogi koniecznej na rzecz nieruchomości nr 382, zaktualizowałoby potrzebę zbadania treści tej służebności i zakresu jej wykonywania. Orzeczenie Sądu Rejonowego jednak nie nawiązuje do treści służebności. Z prawidłowym ustaleniem treści czy też zakresu służebności obciążającej nieruchomość wiąże się sposób ustalania wynagrodzenia i w efekcie - choć nie wyłącznie - wysokość tego wynagrodzenia. W tej sytuacji kwota 1.000 zł przyznana pozwanej z tytułu wynagrodzenia za przeniesienie służebności została przyjęta przez Sąd Rejonowy w oderwaniu od kryteriów, które sprecyzował Sąd Wojewódzki w danych wytycznych, i stąd przedstawia się jako dowolna. 
  Trafnie skarżący wytyka i to, że sposób orzeczenia przeczy tu zasadzie, że rozstrzygnięcie o wynagrodzeniu powinno być tak sformułowane, aby nadawało się do egzekucji, oraz określać termin płatności i skutki opóźnienia. Poza tym treść służebności obciążającej nieruchomość wiąże się z udziałem w sprawie osób, które Sąd Rejonowy dopuścił do tego udziału w charakterze interwenientów ubocznych. Gdyby osobom tym prócz samego posiadania przysługiwało jak pozwanej, jako właścicielce nieruchomości władnącej, prawo podmiotowe, ich dotychczasowa rola w procesie byłaby wadliwie określona. 
  Wypowiedź Sądu Rejonowego, że przeprowadzenie przeniesienia służebności drogi koniecznej na inną część siedliska powódki wymaga wydatków, znajduje uzasadnienie w opinii biegłych. Artykuł 291 k.c. nie normuje jednak kwestii ponoszenia kosztów przeprowadzenia zmiany treści służebności. Materialnoprawnej podstawy do nałożenia tych kosztów na właściciela nieruchomości obciążonej nie daje również przepis art. 289 k.c., jako dotyczący kosztów utrzymywania tylko takich urządzeń potrzebnych do wykonywania służebności gruntowej, które już na gruncie istnieją. 
  Służebność gruntową (art. 285 k.c.) uważa się za część składową nieruchomości władnącej (art. 50 k.c.). Właściciela tej nieruchomości więc obciąża obowiązek ponoszenia kosztów przeprowadzenia zmiany treści lub sposobu wykonywania służebności drogi koniecznej, przede wszystkim zaś wykonania takich urządzeń na gruncie, które umożliwią dogodny dostęp z tej nieruchomości do drogi publicznej. Sąd jednak może te koszty uwzględnić przy określaniu wysokości wynagrodzenia należnego mu za wprowadzone zmiany od właściciela nieruchomości obciążonej (art. 291 k.c.). 
  W konsekwencji należy uznać za trafny pogląd wyrażony w motywach pierwszego wyroku Sądu Wojewódzkiego, że obciążenie powódki kosztami i pracami niezbędnymi do wykonania nowego szlaku drożnego nie znajduje - mimo wyrażenia przez nią na to zgody - uzasadnienia w przepisach prawa materialnego. Odmienne stanowisko więc zajęte przez sąd w zaskarżonym wyroku godzi nie tylko w dyspozycje art. 389 k.p.c., lecz także w przytoczone przepisy prawa materialnego. 
  Rażące naruszenie powołanych na wstępie przepisów prawa konkretyzuje pierwszą podstawę rewizji nadzwyczajnej (art. 417 § 1 k.p.c.). Uwzględniając więc rewizję nadzwyczajną, Sąd Najwyższy uchylił zaskarżony wyrok i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania Sądowi Rejonowemu w Przeworsku (art. 422 § 2 k.p.c.). 

 
Uchwała

z dnia 17 kwietnia 2009 r.

Sąd Najwyższy

III CZP 9/09

Jeżeli jedna księga wieczysta urządzona jest dla kilku geodezyjnie tylko wyodrębnionych działek i niektóre z nich objęte są służebnością gruntową, to odłączenie z księgi wieczystej działki nieobjętej zakresem wykonywania służebności i założenie dla niej nowej księgi wieczystej nie powoduje wygaśnięcia obciążenia jej tą służebnością.
OSNC 2010/1/4, Biul.SN 2009/4/10
489033
Dz.U.2001.124.1361: art. 24
Dz.U.1964.16.93: art. 285; art. 290

glosa: Sylwestrzak A. M.Prawn. 2010/2/114


Skład orzekający

 Sędzia SN Stanisław Dąbrowski (przewodniczący, sprawozdawca)
 Sędzia SN Wojciech Katner
 Sędzia SN Henryk Pietrzkowski

Sentencja

 Sąd Najwyższy w sprawie z wniosku Krzysztofa S. przy uczestnictwie Moniki T., Adama T., (...) o wpis z urzędu w dziale III księgi wieczystej (...) służebności gruntowej, po rozstrzygnięciu na posiedzeniu jawnym w Izbie Cywilnej w dniu 17 kwietnia 2009 r. zagadnienia prawnego przedstawionego przez Sąd Okręgowy we Wrocławiu postanowieniem z dnia 14 października 2008 r.:
 "Czy w świetle treści przepisu art. 290 § 2 k.c. na nieruchomości stanowiącej wyodrębnioną działkę z nieruchomości wieczystoksięgowej utrzymuje się z mocy prawa służebność gruntowa, mimo że wyodrębniana działka nie była objęta zakresem wykonywania tej służebności?"
 podjął uchwałę:
 Jeżeli jedna księga wieczysta urządzona jest dla kilku geodezyjnie tylko wyodrębnionych działek i niektóre z nich objęte są służebnością gruntową, to odłączenie z księgi wieczystej działki nieobjętej zakresem wykonywania służebności i założenie dla niej nowej księgi wieczystej nie powoduje wygaśnięcia obciążenia jej tą służebnością.

Uzasadnienie faktyczne

 Wnioskodawca Krzysztof S. wniósł o odłączenie z księgi wieczystej działki nr (...) i założenie dla niej nowej księgi wieczystej z wpisem prawa własności na jego rzecz. W wyniku rozpoznania tego wniosku, referendarz sądowy w dniu 4 grudnia 2007 r. odłączył z księgi wieczystej wymienioną działkę i założył dla niej nową księgę wieczystą z wpisem prawa własności na rzecz wnioskodawcy. Jednocześnie, wobec odłączenia części nieruchomości i założenia dla niej odrębnej księgi wieczystej, do działu III nowej księgi wieczystej przeniósł do współobciążenia łącznego ograniczone prawa rzeczowe, tj. odpłatne służebności gruntowe, polegające na prawie przejazdu i przechodu przez działki nr (...) na rzecz każdoczesnego właściciela i posiadacza działek nr (...).
 Po rozpoznaniu skargi wnioskodawcy na wpis referendarza sądowego Sąd Rejonowy dla Wrocławia-Krzyków we Wrocławiu postanowieniem z dnia 7 lutego 2008 r. utrzymał w mocy wpis referendarza.
 Sąd Okręgowy we Wrocławiu, rozpoznając apelację wnioskodawcy, powziął wątpliwość, czy w świetle art. 290 § 2 k.c. na nieruchomości stanowiącej wyodrębnioną działkę z nieruchomości wieczystoksięgowej utrzymuje się z mocy prawa służebność gruntowa, mimo że wyodrębniona działka nie była objęta zakresem wykonywania tej służebności, i zagadnienie to przedstawił do rozstrzygnięcia Sądowi Najwyższemu.

Uzasadnienie prawne

 Sąd Najwyższy zważył, co następuje:
 Treść art. 290 § 2 k.c. w zasadzie nie budzi wątpliwości; wynika z niego, że w razie podziału nieruchomości obciążonej służebnością gruntową, służebność ta utrzymuje się na nieruchomościach powstałych w wyniku podziału także wówczas, gdy wyodrębniona w wyniku podziału nieruchomość nie była poprzednio objęta zakresem wykonywania służebności gruntowej, a zainteresowanemu właścicielowi (właścicielom) nieruchomości obciążonej przysługuje roszczenie o zwolnienie od służebności.
 W dziale II jednej księgi wieczystej wpisano kilka działek; niektóre z nich są objęte zakresem wykonywania służebności gruntowej, inne nie. Wątpliwość Sądu Okręgowego nie dotyczy zatem wykładni art. 290 § 2 k.c., lecz tego, czy wszystkie te działki należy traktować jako jedną nieruchomość i czy odłączenie z księgi wieczystej działki nieobjętej zakresem służebności i założenie dla niej odrębnej księgi wieczystej jest podziałem nieruchomości obciążonej, o którym mowa w art. 290 § 2 k.c.
 Wykładnia pojęcia nieruchomości była przedmiotem licznych kontrowersji, wynikających z niedostatecznego sprecyzowania pojęcia "odrębnego przedmiotu własności", wskazanego w art. 46 § 1 k.c. jako kryterium powstania i istnienia nieruchomości gruntowej. Ponieważ ustawodawca nie określił wprost, o jakiej formie wyodrębnienia części powierzchni ziemskiej mowa, na gruncie art. 46 § 1 k.c. i art. 24 ustawy z dnia 6 lipca 1982 r. o księgach wieczystych i hipotece (jedn. tekst: Dz.U. z 2001 r. Nr 124, poz. 1361 ze zm. - dalej: "u.k.w.h.") możliwe są co najmniej dwa sposoby rozumienia pojęcia nieruchomości gruntowej.
 W pierwszym z nich przyjmowane jest fizyczne kryterium wyodrębnienia, czyli to, czy grunty należące do tego samego właściciela są z zewnątrz otoczone nieruchomościami innych właścicieli (por. uzasadnienie wyroku Sądu Najwyższego z dnia 23 września 1970 r., II CR 361/70, OSNCP 1971, nr 6, poz. 97 i uchwały Sądu Najwyższego z dnia 28 marca 1988 r., III CZP 15/88, OSNCP 1989, nr 7-8, poz. 123). W tym tzw. materialnoprawnym ujęciu nieruchomości jedna księga wieczysta mogłaby obejmować kilka nieruchomości, zatem odłączenie z księgi wieczystej i założenie nowej księgi wieczystej niekoniecznie musiałoby się wiązać z podziałem nieruchomości.
 W myśl drugiej propozycji, określanej jako ujęcie wieczystoksięgowe rozumienie pojęcia nieruchomości, o wyodrębnieniu decyduje objęcie działki lub większej liczby działek jedną księgą wieczystą (postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 30 maja 2007 r., IV CSK 56/07, nie publ., uchwały Sądu Najwyższego z dnia 26 kwietnia 2007 r., III CZP 27/07, OSNC 2008 nr 6, poz. 62 i z dnia 7 kwietnia 2006 r., III CZP 24/06, OSNC 2007, nr 2, poz. 24 lub wyrok Sądu Najwyższego z dnia 30 października 2003 r., IV CK 114/02, OSNC 2004, nr 12, poz. 201). W tym ujęciu kilka działek objętych jedną księgą wieczystą stanowi zawsze jedną nieruchomość, nawet jeżeli działki nie graniczą ze sobą, a odłączenie chociażby jednej z działek z księgi wieczystej równoznaczne jest z podziałem nieruchomości.
 Zestawiając treść art. 46 § 1 k.c. i art. 24 u.k.w.h., za trafne należy uznać wieczystoksięgowe rozumienie pojęcia nieruchomości, wyrażające się w formule "jedna księga wieczysta - jedna nieruchomość". Jednakże, jeżeli nieruchomość składa się z dwóch lub więcej działek niegraniczących ze sobą i jest obciążona służebnością gruntową w ten sposób, że niektóre z niegraniczących działek nie są objęte zakresem wykonywania służebności, to ze względu na specyfikę służebności można przyjąć, iż odłączenie z księgi wieczystej działki nieobjętej zakresem wykonywania służebności nie wywołuje skutku, który według art. 290 § 1 k.c. wiąże się z podziałem nieruchomości obciążonej.
 W stanie faktycznym niniejszej sprawy poszczególne działki są - jak się wydaje - wyodrębnione tylko geodezyjnie. Nadanie działkom odrębnych numerów geodezyjnych nie wywołuje skutków cywilnoprawnych; jeżeli takie działki objęte są jedną księgą wieczystą to bez względu na sposób rozumienia pojęcia nieruchomości składają się na jedną nieruchomość. W takim wypadku bez znaczenia jest, że jedynie niektóre działki objęte są zakresem wykonywania służebności. Odłączenie z księgi wieczystej działki wyodrębnionej tylko geodezyjnie, nieobjętej zakresem wykonywania służebności, i założenie dla niej nowej księgi wieczystej jest równoznaczne z podziałem nieruchomości obciążonej i stosownie do art. 290 § 2 k.c. nie powoduje wygaśnięcia obciążenia odłączonej części nieruchomości służebnością.
 Z tych względów Sąd Najwyższy podjął uchwałę, jak na wstępie (art. 390 § 1 k.p.c.).

 
Uchwała

z dnia 13 kwietnia 2007 r.

Sąd Najwyższy

III CZP 23/07

Jeżeli korzystanie z trwałego i widocznego urządzenia nastąpiło przed dniem 27 maja 1990 r., bieg zasiedzenia służebności gruntowej obciążającej nieruchomość, która do tego dnia była przedmiotem własności państwowej i z tym dniem z mocy prawa stała się mieniem komunalnym, rozpoczyna się dnia 27 maja 1990 r.
OSNC 2008/5/45, Biul.SN 2007/4/9, Prok.i Pr.-wkł. 2008/9/44
236099
Dz.U.1964.16.93: art. 292


Skład orzekający

  Sędzia SN Elżbieta Skowrońska-Bocian (przewodniczący) 
  Sędzia SN Marek Sychowicz (sprawozdawca) 
  Sędzia SN Dariusz Zawistowski 
  Sąd Najwyższy w sprawie z wniosku Emilii O. przy uczestnictwie Gminy Miejskiej K. o zasiedzenie służebności, po rozpoznaniu w Izbie Cywilnej w dniu 13 kwietnia 2007 r., na posiedzeniu jawnym zagadnienia prawnego przedstawionego przez Sąd Okręgowy w Krakowie postanowieniem z dnia 19 stycznia 2007 r.: 
  "Od jakiej daty rozpoczyna się bieg terminu zasiedzenia nieruchomości państwowej, która z dniem 27 maja 1990 r. z mocy prawa stała się mieniem komunalnym?" 
  podjął uchwałę: 
  Jeżeli korzystanie z trwałego i widocznego urządzenia nastąpiło przed dniem 27 maja 1990 r., bieg zasiedzenia służebności gruntowej obciążającej nieruchomość, która do tego dnia była przedmiotem własności państwowej i z tym dniem z mocy prawa stała się mieniem komunalnym, rozpoczyna się dnia 27 maja 1990 r. 

Uzasadnienie faktyczne

  Emilia O. wniosła o stwierdzenie, że nabyła przez zasiedzenie służebność przechodu i przejazdu szlakiem drożnym przebiegającym przez działki nr (...)/6 i (...)/7, wchodzące w skład nieruchomości, dla której w Sądzie Rejonowym dla Krakowa-Podgórza prowadzona jest księga wieczysta nr (...). Nieruchomość ta była przedmiotem własności państwowej i została nabyta przez Gminę Miejską K. z mocy prawa z dniem 27 maja 1990 r., na podstawie art. 5 ust. 1 ustawy z dnia 10 maja 1990 r. - Przepisy wprowadzające ustawę o samorządzie terytorialnym i ustawę o pracownikach samorządowych (Dz.U. Nr 32, poz. 191 ze zm. - dalej: ustawa z dnia 10 maja 1990 r."). 
  Sąd Rejonowy dla Krakowa-Podgórza oddalił wniosek, ustalając, że wnioskodawczyni, jako posiadacz w złej wierze, korzystała z trwałego i widocznego urządzenia, korzystanie to jednak nie trwało przez czas potrzebny do nabycia służebności przez zasiedzenie. Zgodnie z art. 10 ustawy z dnia 28 lipca 1990 r. o zmianie ustawy - kodeks cywilny (Dz.U. Nr 55, poz. 321 - dalej: "ustawa z dnia 28 lipca 1990 r."), 30-letni termin zasiedzenia nieruchomości, która jako przedmiot własności państwowej do dnia 1 października 1990 r. nie mogła być nabyta przez zasiedzenie, biegnie od tego dnia (art. 172 § 2 k.c.) i ulega skróceniu o połowę, termin ten upływał zatem w dniu 2 października 2005 r., jednakże został przerwany w dniu 30 września 2005 r., kiedy wnioskodawczyni została zawezwana przez Gminę Miejską K. do próby ugodowej przed sądem w sprawie wydania działki nr (...)/7 (art. 123 § 1 pkt 1 w związku z art. 175 k.c.). 
  Rozpoznając apelację wnioskodawczyni, Sąd Okręgowy w Krakowie powziął poważne wątpliwości ujęte w przytoczonym na wstępie zagadnienia prawnego, które na podstawie art. 390 § 1 w związku z art. 13 § 2 k.p.c. przedstawił do rozstrzygnięcia Sądowi Najwyższemu. Według Sądu Okręgowego, zagadnienie powstało na tle art. 10 ustawy z dnia 28 lipca 1990 r., nawiązującego - w zakresie, w jakim odnosi się do "stanu, który według przepisów dotychczasowych wyłączał zasiedzenie nieruchomości" - do art. 177 k.c. Użyty w tym przepisie zwrot "nieruchomość będąca przedmiotem własności państwowej", sformułowany w czasie, gdy nie funkcjonowało pojęcie własności komunalnej, można rozumieć jako dotyczący wszystkich form własności tzw. publicznej. Sąd Okręgowy przywołał także pogląd wyrażony w postanowieniu Sądu Najwyższego z dnia 20 maja 2004 r., II CK 337/03 (OSP 2005, nr 6, poz. 77), według którego art. 10 ustawy z dnia 28 lipca 1990 r. ma zastosowanie do nieruchomości będących przedmiotem własności państwowej w dniu 1 października 1990 r., z tym że ma on też zastosowanie w odniesieniu do nieruchomości skomunalizowanych przed tym dniem (uchwała Sądu Najwyższego z dnia 13 stycznia 1995 r., III CZP 174/94, OSNC 1995, nr 4, poz. 67). Jest to wynikiem postrzegania gminy jako przejemcy dotychczasowej sytuacji Skarbu Państwa i usprawiedliwia analogiczne potraktowanie nieruchomości, która przed dniem 1 października 1990 r. stała się mieniem komunalnym, jak nieruchomości, która do tego dnia pozostawała nieruchomością państwową. Według odmiennego zapatrywania, za którym opowiedział się Sąd Okręgowy, "stan, który według przepisów dotychczasowych wyłączał zasiedzenie" w związku z art. 177 k.c. należy rozumieć ściśle, tzn. że dotyczy on nieruchomości, które w dniu 1 października 1990 r. były przedmiotem własności państwowej. Nie obejmuje on nieruchomości, które przed tym dniem (27 maja 1990 r.) zostały skomunalizowane. 

Uzasadnienie prawne

  Sąd Najwyższy zważył, co następuje: 
  Na wstępie należy zauważyć, że z uzasadnienia postanowienia, którym przekazane zostało do rozpoznania Sądowi Najwyższemu zagadnienie prawne, wynika, iż działka nr (...)/7 jest oznaczona w ewidencji gruntów jako droga i stanowi część ulicy Z. Jeżeli jest drogą publiczną w rozumieniu ustawy z dnia 21 marca 1985 r. o drogach publicznych (jedn. tekst: Dz.U. z 2007 r. Nr 19, poz. 115 ze zm.) - czego w sprawie nie wyjaśniono - stanowiłaby tzw. publiczną res extra commercium. Nie mogłaby zatem być nie tylko przedmiotem rozporządzenia, ale i zostać obciążona służebnością gruntową, a władanie nią nie stanowiłoby posiadania niezbędnego do nabycia przez zasiedzenie służebności gruntowej obciążającej tę działkę. Poza tym, jako z drogi publicznej mógłby korzystać z niej każdy, zgodnie z jej przeznaczeniem, z ograniczeniami i wyjątkami określonymi w ustawie o drogach publicznych lub w przepisach szczególnych (art. 1 ustawy z dnia 21 marca 1985 r. o drogach publicznych). Wystąpienie o stwierdzenie nabycia przez zasiedzenie służebności przechodu i przejazdu szlakiem pokrywającym się z droga publiczną byłoby zatem bezprzedmiotowe. 
  Jeżeli działka nr (...)/7 była - jak twierdzi wnioskodawczyni - "użytkowana" przez nią i jej rodzinę nieprzerwanie od 1927 r., ustalenia wymagało, czy do zasiedzenia służebności obciążającej tę działkę nie doszło - przy ewentualnym zastosowaniu art. 176 w związku z art. 292 k.c. i przepisów wcześniej obowiązujących, stanowiących ich odpowiednik - zanim Skarb Państwa stał się jej właścicielem lub gdy nie obowiązywał jeszcze zakaz nabywania przez zasiedzenie nieruchomości będących przedmiotem własności państwowej. 
  Wreszcie, skoro w dniu 30 września 2005 r. wnioskodawczyni została zawezwana przez Gminę Miejską K. do próby ugodowej w sprawie wydania działki nr (...)/7, to czynność ta mogła przerwać bieg zasiedzenia służebności obciążającej tę działkę (uchwała Sądu Najwyższego z dnia 28 czerwca 2006 r., III CZP 42/06, OSNC 2007, nr 4, poz. 54), ale nasuwają się wątpliwości, czy skutek ten nastąpił także wobec działki nr(...)/6. 
  Wskazane okoliczności wymagają wyjaśnienia, co jednak nie stanowi przeszkody w rozstrzygnięciu przedstawionego zagadnienia prawnego, bez względu bowiem na rezultat wyjaśnienia, rozstrzygnięcie może mieć znaczenie dla wyniku sprawy przynajmniej w zakresie dotyczącym stwierdzenia nabycia przez zasiedzenie służebności przechodu i przejazdu obciążającej nieruchomość, dla której prowadzona jest księga wieczysta nr (...), w części obejmującej jedną z działek nr (...)/6 lub (...)/7. 
  W myśl art. 7 w związku z art. 1 ust. 1 ustawy z dnia 14 lipca 1961 r. o gospodarce terenami w miastach i osiedlach (Dz.U. Nr 32, poz. 159 ze zm.), od dnia 21 lipca 1961 r. nie można było nabyć w drodze zasiedzenia własności terenu państwowego położonego w granicach miast i osiedli oraz położonego poza tymi granicami, lecz włączonego do planu zagospodarowania przestrzennego miasta lub osiedla i przekazanego dla realizacji zadań jego gospodarki. Od dnia wejścia w życie kodeksu cywilnego (1 stycznia 1965 r.), stosownie do art. 177 tego kodeksu, przepisy o nabywaniu nieruchomości przez zasiedzenie nie miały zastosowania do nieruchomości będącej przedmiotem własności państwowej. Jak przyjmowano w piśmiennictwie i co wynika z postanowienia Sądu Najwyższego z dnia 7 marca 2002 r., II CKN 160/00 (nie publ.), odpowiednie stosowanie przepisów o nabywaniu przez zasiedzenie własności nieruchomości do nabywania w drodze zasiedzenia służebności gruntowej (art. 292 zdanie drugie k.c.) powodowało, że wyłączone było nabycie przez zasiedzenie takiej służebności obciążającej nieruchomość stanowiącą przedmiot własności państwowej. 
  W czasie obowiązywania art. 177 k.c., jeżeli nieruchomość przestała być przedmiotem własności państwowej, możliwe stawało się nabycie przez zasiedzenie zarówno jej własności, jak i obciążającej ją służebności gruntowej. Nie było wątpliwości, że jeżeli posiadanie prowadzące do zasiedzenia rozpoczęło się w czasie, gdy nieruchomość była przedmiotem własności państwowej i trwało, bieg zasiedzenia rozpoczynał się z chwilą, w której Skarb Państwa przestał być właścicielem nieruchomości. Co do nieruchomości, której Skarb Państwa przestał być właścicielem, skreślenie art. 177 k.c. dokonane z dniem 1 października 1990 r. przez ustawę z dnia 28 lipca 1990 r. było bez znaczenia dla biegu zasiedzenia, ponieważ z chwilą uzyskania prawa własności przez inny podmiot niż Skarb Państwa przepis ten nie miał zastosowania. Wątpliwości co do początku biegu zasiedzenia zrodziły się ze względu na art. 10 ustawy z dnia 28 lipca 1990 r. 
  Sąd Najwyższy, odnosząc się do sytuacji zaistniałej po uchyleniu art. 177 k.c. i mając na względzie art. 10 ustawy z dnia 28 lipca 1990 r., w uchwale składu siedmiu sędziów z dnia 19 stycznia 2006 r., III CZP 100/05 (OSNC 2006, nr 6, poz. 95), stwierdził, że jeżeli nieruchomość państwowa znajdująca się w samoistnym posiadaniu osoby niebędącej właścicielem została w okresie obowiązywania regulacji wyłączającej nabycie przez zasiedzenie własności nieruchomości państwowej zbyta na rzecz osoby fizycznej, zasiedzenie biegnie od dnia utraty przez nieruchomość statusu przedmiotu własności państwowej. Nie ma podstaw do kwestionowania tego zapatrywania. Brak dostatecznych przesłanek uzasadniających przyjęcie, że gdy nieruchomość przestała być przedmiotem własności państwowej, chwila rozpoczęcia biegu jej zasiedzenia jest uzależniona od tego, kto i na jakiej podstawie stał się właścicielem nieruchomości. Dotyczy to także przypadku, gdy nieruchomość państwowa stała się z mocy prawa własnością komunalną. 
  Przed dniem 27 maja 1990 r. istniejące wówczas rady narodowe, będące organami samorządu terytorialnego ludności, nie były samodzielnymi podmiotami własności, a jedynie dysponowały mieniem państwowym wydzielonym na podstawie ustaw (art. 52 pkt 2 ustawy z dnia 20 lipca 1983 r. o systemie rad narodowych i samorządu terytorialnego, jedn. tekst: Dz.U. z 1988 r. Nr 26, poz. 183 ze zm.). W myśl zasady jednolitego funduszu własności ogólnonarodowej (państwowej), którą wyrażał art. 128 § 1 k.c. w pierwotnym brzmieniu, własność ogólnonarodowa (państwowa) przysługiwała niepodzielnie państwu. Zasada ta przetrwała do dnia 1 lutego 1989 r., kiedy weszła w życie ustawa z dnia 31 stycznia 1989 r. o zmianie ustawy kodeks cywilny (Dz.U. Nr 3, poz. 11), nadająca nowe brzmienie art. 128 § 1 k.c., według którego własność ogólnonarodowa (państwowa) przysługiwała Skarbowi Państwa albo innym państwowym osobom prawnym. Przepis ten został uchylony przez ustawę z dnia 28 lipca 1990 r. z dniem 1 października 1990 r. Podstawy prawne nabywania mienia komunalnego określił art. 44 ustawy z dnia 8 marca 1990 r. o samorządzie gminnym (jedn. tekst: Dz.U. z 2001 r. Nr 142, poz. 1591 ze zm.), który wszedł w życie z dniem 27 maja 1990 r. Wymienia on nabycie na podstawie przepisów ustawy z dnia 10 maja 1990 r., która w art. 5 ust. 1 stanowi, że określone w nim mienie ogólnonarodowe (państwowe) staje się w dniu wejścia w życie ustawy (dnia 27 maja 1990 r.) z mocy prawa mieniem właściwych gmin. 
  Własność państwowa oraz własność komunalna jest - jako przeciwstawienie własności prywatnej - zaliczana do kategorii własności publicznej. Jak przyjmuje się w piśmiennictwie, podstawą wyróżnienia tej kategorii własności nie jest strona podmiotowa, lecz funkcja, jaką przypisuje się przedmiotowi własności. Nie oznacza to jednak, że wszystkie unormowania, które dotyczyły własności państwowej w czasie obowiązywania zasady jednolitego funduszu własności ogólnonarodowej (państwowej), mogą rozciągać się także na własność komunalną. Z chwilą komunalizacji własności państwowej gminy stały się "przejemcą" sytuacji prawnej Skarbu Państwa co do skomunalizowanego mienia jedynie w tym sensie, że wstąpiły w jego prawa i obowiązki jako właściciela mienia (art. 140 k.c.). 
  Gminy, od czasu powstania w nowym kształcie ustrojowym, są odrębnymi, samodzielnymi w stosunku do Skarbu Państwa podmiotami prawa, w tym prawa własności (art. 2 ustawy z dnia 8 marca 1990 r. o samorządzie gminnym, art. 70 ustawy z dnia 17 października 1992 r. o wzajemnych stosunkach między władzą ustawodawczą i wykonawczą Rzeczypospolitej Polskiej oraz o samorządzie terytorialnym, Dz.U. Nr 84. poz. 426 ze zm., oraz art. 165 Konstytucji). Wspólna dla wszystkich rodzajów własności publicznej funkcja, którą jest służenie zaspokajaniu potrzeb zbiorowych społeczeństwa nie jest jednakowa w wypadku własności państwowej i własności komunalnej, własność państwowa służy bowiem zaspokajaniu potrzeb całego społeczeństwa zorganizowanego w ramach państwa, podczas gdy własność gminna, należąca do jednostek samorządu terytorialnego, których zakres działania obejmuje sprawy publiczne o znaczeniu lokalnym (art. 6 ust. 1 ustawy z dnia 8 marca 1990 r. o samorządzie gminnym), służy zaspokajaniu potrzeb wspólnoty zorganizowanej w ramach tych jednostek (art. 7 ustawy z dnia 8 marca 1990 r. o samorządzie gminnym). Nie można zatem przyjąć, że prawo własności mienia nabytego z mocy prawa przez gminy, należącego poprzednio do Skarbu Państwa, podlega zasadom, które na mocy przepisów szczególnych dotyczyły własności państwowej. Gdyby ze względu na swój "publiczny" charakter własność gminna miała nadal podlegać tym zasadom, musiałoby to wyraźnie wynikać z odpowiednich przepisów. Odniesienie w art. 10 ustawy z dnia 28 lipca 1990 r. do istniejącego przed dniem wejścia w życie tej ustawy (1 października 1990 r.) "stanu, który według przepisów dotychczasowych wyłączał zasiedzenie nieruchomości", a więc stanu, gdy nieruchomość stanowiła przedmiot własności państwowej (art. 177 k.c.), nie może być rozumiane jako dotyczące sytuacji, w której nieruchomość w tym dniu była własnością gminy, chociaż wcześniej, do jej komunalizacji w dniu 27 maja 1990 r. była własnością państwową. 
  Z przytoczonych względów Sąd Najwyższy podjął uchwałę, jak wyżej. (...) 



Przenosząc powyższe na grunt niniejszej sprawy, stwierdzić należy, że przyjęta przez Sąd I instancji kwota wyjściowa zadośćuczynienia jest niewspółmiernie wysoka w porównaniu z całokształtem okoliczności niniejszej sprawy składających się na rozmiar krzywdy małoletniej powódki. Sąd Apelacyjny podziela bowiem argumentację strony skarżącej, że jakkolwiek strata matki wiązała się dla małoletniej P. z ogromnym bólem i tęsknotą, to jednak dziewczyna nie została przez to osierocona, czy osamotniona. Ma bowiem ojca, z którym relacje – wskutek doznanej straty - w sposób naturalny rozwinęły się i pogłębiły. Ojciec stara się być prawdziwym oparciem dla córki i poświęca jej więcej czasu i uwagi niż kiedykolwiek przedtem. Ponadto dziewczyna ma jeszcze dwójkę rodzeństwa, które również może stanowić dla niej źródło psychicznego wsparcia i dawać poczucie przynależności i wspólnoty. Słuszne są przy tym uwagi strony skarżącej, że zasądzenie świadczenia z art. 446 § 4 k.c. nie może odbywać się w oderwaniu od podobnych stanów faktycznych. W sprawie niniejszej jest zaś Sądowi Apelacyjnemu z urzędu wiadomym, że rodzeństwo powódki również dochodziło swych roszczeń – z tego samego tytułu - względem pozwanego ubezpieczyciela. Wyroki, które w tych sprawach zapadły, zostały wprawdzie zaskarżone i oczekują na rozpatrzenie w instancji odwoławczej, tym niemniej nie bez znaczenia w realiach niniejszej sprawy jest ocena tych roszczeń przez sąd niższej instancji, jako że ich tło stanowiły te same wydarzenia (wspólne dla powódki i jej rodzeństwa). Zauważyć trzeba, że zgromadzony w sprawie niniejszej materiał dowodowy jest dość skąpy, składają się nań zeznania świadków i ojca powódki. Brak natomiast fachowego i miarodajnego dowodu w postaci opinii biegłego specjalisty, który w sposób szczegółowy przeanalizowałby stan psychiczny i emocjonalny małoletniej, a przez to – dostarczył wskazówki na ile rozmiar krzywdy małoletniej P. różni się charakterem i intensywnością od krzywdy pozostałych dzieci zmarłej R. K.. Przy takim zakresie i wymowie materiału dowodowego brak podstaw do przyjmowania, że krzywda małoletniej powódki w stopniu znaczącym przewyższa krzywdę jej brata, który jest raptem starszy od niej o dwa lata, a któremu Sąd Okręgowy przyznał zadośćuczynienie w łącznym wymiarze 120.000 zł.